Skip to main content

Full text of "Literatura religijna w Polsce średniowiecznej"

See other formats


This is a digital copy of a book that was preserved for generations on library shelves before it was carefully scanned by Google as part of a project 
to make the world's books discoverable online. 

It has survived long enough for the copyright to expire and the book to enter the public domain. A public domain book is one that was never subject 
to copyright or whose legał copyright term has expired. Whether a book is in the public domain may vary country to country. Public domain books 
are our gateways to the past, representing a wealth of history, culture and knowledge that's often difficult to discover. 

Marks, notations and other marginalia present in the original volume will appear in this file - a reminder of this book's long journey from the 
publisher to a library and finally to you. 

Usage guidelines 

Google is proud to partner with libraries to digitize public domain materials and make them widely accessible. Public domain books belong to the 
public and we are merely their custodians. Nevertheless, this work is expensive, so in order to keep providing this resource, we have taken steps to 
prevent abuse by commercial parties, including placing technical restrictions on automated ąuerying. 

We also ask that you: 

+ Make non-commercial use of the file s We designed Google Book Search for use by individuals, and we reąuest that you use these files for 
personal, non-commercial purposes. 

+ Refrainfrom automated ąuerying Do not send automated ąueries of any sort to Google's system: If you are conducting research on machinę 
translation, optical character recognition or other areas where access to a large amount of text is helpful, please contact us. We encourage the 
use of public domain materials for these purposes and may be able to help. 

+ Maintain attribution The Google "watermark" you see on each file is essential for informing people about this project and helping them find 
additional materials through Google Book Search. Please do not remove it. 

+ Keep it legał Whatever your use, remember that you are responsible for ensuring that what you are doing is legał. Do not assume that just 
because we believe a book is in the public domain for users in the United States, that the work is also in the public domain for users in other 
countries. Whether a book is still in copyright varies from country to country, and we can't offer guidance on whether any specific use of 
any specific book is allowed. Please do not assume that a book's appearance in Google Book Search means it can be used in any manner 
any where in the world. Copyright infringement liability can be ąuite severe. 

About Google Book Search 

Google's mission is to organize the world's Information and to make it universally accessible and useful. Google Book Search helps readers 
discover the world's books while helping authors and publishers reach new audiences. You can search through the fuli text of this book on the web 



at |http : //books . google . com/ 




Jest to cyfrowa wersja książki, która przez pokolenia przechowywana była na bibliotecznych pólkach, zanim została troskliwie zeska- 
nowana przez Google w ramach projektu światowej biblioteki sieciowej. 

Prawa autorskie do niej zdążyły już wygasnąć i książka stalą się częścią powszechnego dziedzictwa. Książka należąca do powszechnego 
dziedzictwa to książka nigdy nie objęta prawami autorskimi lub do której prawa te wygasły. Zaliczenie książki do powszechnego 
dziedzictwa zależy od kraju. Książki należące do powszechnego dziedzictwa to nasze wrota do przeszłości. Stanowią nieoceniony 
dorobek historyczny i kulturowy oraz źródło cennej wiedzy. 

Uwagi, notatki i inne zapisy na marginesach, obecne w oryginalnym wolumenie, znajdują się również w tym pliku - przypominając 
długą podróż tej książki od wydawcy do biblioteki, a wreszcie do Ciebie. 

Zasady użytkowania 

Google szczyci się współpracą z bibliotekami w ramach projektu digitalizacji materiałów będących powszechnym dziedzictwem oraz ich 
upubliczniania. Książki będące takim dziedzictwem stanowią własność publiczną, a my po prostu staramy się je zachować dla przyszłych 
pokoleń. Niemniej jednak, prace takie są kosztowne. W związku z tym, aby nadal móc dostarczać te materiały, podjęliśmy środki, 
takie jak np. ograniczenia techniczne zapobiegające automatyzacji zapytań po to, aby zapobiegać nadużyciom ze strony podmiotów 
komercyjnych. 

Prosimy również o: 

• Wykorzystywanie tych plików jedynie w celach niekomercyjnych 

Google Book Search to usługa przeznaczona dla osób prywatnych, prosimy o korzystanie z tych plików jedynie w niekomercyjnych 
celach prywatnych. 

• Nieautomatyzowanie zapytań 

Prosimy o niewysyłanie zautomatyzowanych zapytań jakiegokolwiek rodzaju do systemu Google. W przypadku prowadzenia 
badań nad tłumaczeniami maszynowymi, optycznym rozpoznawaniem znaków łub innymi dziedzinami, w których przydatny jest 
dostęp do dużych ilości tekstu, prosimy o kontakt z nami. Zachęcamy do korzystania z materiałów będących powszechnym 
dziedzictwem do takich celów. Możemy być w tym pomocni. 

• Zachowywanie przypisań 

Znak wodny "Google w każdym pliku jest niezbędny do informowania o tym projekcie i ułatwiania znajdowania dodatkowych 
materiałów za pośrednictwem Google Book Search. Prosimy go nie usuwać. 

• Przestrzeganie prawa 

W każdym przypadku użytkownik ponosi odpowiedzialność za zgodność swoich działań z prawem. Nie wolno przyjmować, że 
skoro dana książka została uznana za część powszechnego dziedzictwa w Stanach Zjednoczonych, to dzieło to jest w ten sam 
sposób traktowane w innych krajach. Ochrona praw autorskich do danej książki zależy od przepisów poszczególnych krajów, a 
my nie możemy ręczyć, czy dany sposób użytkowania którejkolwiek książki jest dozwolony. Prosimy nie przyjmować, że dostępność 
jakiejkolwiek książki w Google Book Search oznacza, że można jej używać w dowolny sposób, w każdym miejscu świata. Kary za 
naruszenie praw autorskich mogą być bardzo dotkliwe. 

Informacje o usłudze Google Book Search 

Misją Google jest uporządkowanie światowych zasobów informacji, aby stały się powszechnie dostępne i użyteczne. Google Book 
Search ułatwia czytelnikom znajdowanie książek z całego świata, a autorom i wydawcom dotarcie do nowych czytelników. Cały tekst 



tej książki można przeszukiwać w Internecie pod adresem http : //books . google . com/ 



.^^Um- k^io.o-S Co) 



'liou^fwith tfie incomeof 

THE 
SUSAN A.E.MORSE FUND 

EstMisfiedhy 

William Inglis Morse 

InAĄemoryofkifWifc 



^m 



Harvard College Library 




Digitized by 



Google 



LITERATORA RELIGIJNA W DAWNŁI POLSCE 



Digitized by 



Google 



Warszawa. Druk Piotra I^skuuera i S-ki. 



Digitized by 



Google 



JL -^_ . > 



BIBLIOTEKA DZIEŁ CHRZEŚCIJAŃSKICH. 



Literatura religijna 

w Polsce średniowiecznej 

u. 
PISMO ŚWIĘTE I APOKRYFY. 

Szkice literackie i obyczajowe 

SKREŚLIŁ 

(z^kksancfer dBruckner, 



^^k^ 



WARSZAWA 
Sktad główny w Księgarni Gebethnera i Wolifa 

I903. 



• Digitized by 



Google 



\cur lo^lO, ^o (S) 



S\cur 



^ 



-Af^ 24 1961 



y 



7i;o3BOJieHo HeHsypoK). 
BapinaBa, 1 Ma a 1903 rona. 



Digitized by 



Google 



TREŚĆ. 



Słr, 

Wstęp 1 

Rozdział I. Uwagi ogólne.— Związek dawnej literatury z nowszą. — 
Przekłady Psałterza.— Teksty średniowieczne: floryański, pu- 
ławski i krakowski 3 

Rozdział II. Nowe potrzeby czasu. — Żołtarz Wróbla. — Psałterz 

Rejowy 31 

Rozdział III. Nowy i Stary Testament. — Biblia królowej Zofii. — 

Nowy Testament krakowski (z r. 1556) i Biblia Leopolity . . 63 

Dodatek 93 

Rozdział IV. Apokryfy; uwagi ogólne. — „Rozmyślanie" Przemy- 
skie, najobszerniejszy i najoryginalniejszy nasz pomnik tego 
rodzaju 108 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



WSTĘP. 



Jak na część poprzednią („Literatura religijna w Pol- 
sce średniowiecznej, I: Kazania i Pieśni"), złożyły się i na 
tę niektóre dawniejsze prace i artykuły autora (z „Biblio- 
teki Warszawskiej" i „Rozpraw" Akademii) i całe ustępy, 
napisane teraz na nowo tak, że ta czf^ść, więcej niż poprze- 
•dnia, rości sobie prawo do tytułu pracy nowej, odrębnej. Sta- 
wia nowe założenia, bada np. wpływy literatury średnio- 
wiecznej religijnej na późniejszą. Przeznaczona dla kół 
szerszych, balastu uczonego, cytacyj szczegółowych, dowo- 
dów zbyt licznych CZ37 nadto skomplikowanych unika, a celu 
swego dopnie, jeżeli obudzi zajęcie i poszanowanie dla 
tych rzeczy, skromnych szatą zewnętrzną, czcigodnych wie- 
kiem, dla tych pomników i kultury, bogatej a dawnej, 
i wiary głębokiej, dla świadectw minionych czasów i dzie- 
jów. Z wielką wdzięcznością wspominam tu prace licznych 
poprzedników, które mi rzecz ułatwiły albo umożliwiły; 
szczególniej znakomite prace prof . Władysława Neh- 
ringa, na całem polu dawnego piśmiennictwa, osobliwie 
zaś badania jego naszych dawnych Psałterzy. 

Pomniki, połączone w tym szkicu, są osobliwszej na- 
tury: w poprzednim szkicu była mowa o kazaniach i pie- 
śniach, t. j. o częściach składowych samego nabożeństwa 
lub bezpośrednio zeń wynikających. Kazanie i pieśń roz- 
^brzmiewały pod stropem kościelnym i stawały się udzia- 

L.teraŁura religijna. — Cz. II. 1 

Digitized by VjOOQIC 



łem wszystkich. Inaczej ma się rzecz z przekładami Pisma 
Św., autentyków i apokryfów na język narodowy; nie^ 
wchodziły one same żadną drogą do Kościoła, pozostawa- 
ły rzeczą prywatną, mimo to jednak wywarły doniosły 
wpływ na całe nasze życie umysłowe. Więc na tę stronę, 
piśmienniczą, nie na obyczajową, główną położymy wagę,, 
chociaż i tu nie obejdzie się bez wycieczek na pole history i 
i kultury oraz stosunków towarzyskich. I tu doprowadzamy 
opowiadanie nasze do samych progów nowych czasów, wy- 
kazując rozgałęzienie się, przetrwanie, wpływy zabytków 
XIV i XV wieku w XVI, który tak się niechętnie do nich 
przyznawał, a tak bez skrupułów z nich czerpał i korzystał; 
bezwględnością swego postępowania zatłoczył on je w mgłach 
niepamięci, z której my wydobywamy je dziś dopiero na- 
powrót. 

Pragnąłbym, aby i ten szkic doznał tegoż życzliwego 
przyjęcia, jakie poprzedni spotkało. 

Nowy Rok ipoj, A. Br. 



Digitized by 



Google 



ROZDZIALI. 

Uwagi ogólne. — Związek dawnej literatury z nowszą. — Przekłady Psał- 
terza. — Teksty średniowieczne: floryański, puJaweki i krakowski. 



•^^ak Minerwa z gtowy Jowiszowej, w pełnym blasku 
^>^ chwały i oręża na świat się wyłoniła, podobnie u nas 
z głowy Reja poezya rodzima, a z głowy Kochanowskiego 
klasyczna— zdziwionym spółczesnym nagle się objawiły. 

Zapatrywanie takie utarło się, i tak się z niem zży- 
liśmy, że wykorzenić ono się już nie da, tem bardziej 
skoro dzielili je spółcześni sami, świadkowie najpowołańsi. 
O Reju np., lubując się w dwuznaczności słowa, zawsze 
twierdzili, jakoby to on pierwszy rej w poezyi wodził, 
z Enniuszem rzymskim i „Dantesem" włoskim sami go 
zawsze zestawiali i od niego dopiero początki poezyi li- 
czyli. I rzeczywiście przed Rejem, jakkolwiek poezya da* 
wno już istniała, nazwisk poetów nie znano żadnych; star- 
szy wiekiem, Wolski-Bielski, dopiero po Reju wiersze pi- 
sać zaczął; o innych zapomniano rychło: o lekarzu Pilec- 
kich, Biernacie Lubelczyku, co to na ćwierć wieku przed- 
Rejem, a 250 lat przed Krasickim, bajki nienajgorzej wier- 
szował: o znacznie starszym Warszawianinie, błogosławio- 
nym Władysławie z Gielniowa, co całe kazania wierszami 
polskimi prawił i pierwszy był poetą polskim, którego 
wiersze tłumaczono i na obcy język (czeski). Cóż mówić 
jeszcze o dawniejszych, których najczęściej i nazwisk ni- 



Digitized by 



Google 



gdy nie znano, choć ich wiersze pobożne, miłosne, histo- 
ryczne, zawsze powtarzano, niekiedy na czeskie tłumaczo- 
no. Zapomniał o nich świat, hołdujący zawsze nowym bo- 
gom i wmówił w siebie, że przed Kochaniem wieku i przed 
wodzeniem Rejowem— poezyi i poetów w Polsce nie było. 
Brnąc z błędu w błąd, uogólniano i to pojęcie, roz- 
szerzono je na literaturę całą, prozaiczną nawet, i nie tyl- 
ko poezyę, lecz i prozę polską od Reja, od połowy wieku 
XVI, datować poczęto. I znowu tak się złożyły okoliczno- 
ści, że sami spółcześni błąd ten uprawniali, mieszając mi- 
mowoli bogaty rozkwit prozy polskiej z pierwszymi jej po- 
czątkami. Druki polskie rozpowszechniła reformacya, czer- 
piąc z nich najskuteczniejszą broń dla swej propagandy: 
nowinki pruskie, królewieckie, magdeburskie roznosiły po 
roku 1548 paaie same, jeszcze nie jawne nowowierniczki, 
lecz już ku reformie skłonne, po dalekich zakątkach, po 
zamkach i dworkach, i rugowały niemi dawniejsze książki 
polskie. Gdy się świat katolicki ocknął i broń bronią odbi- 
jać zaczął, i on się nowych rzeczy jąć musiał, własną da- 
wną literaturę zaniedbał i o niej zapomniał. I porwały się 
nici tradycyi, i utrwaliło się przeświadczenie, że przed 
reformacya i jej wpływem książek polskich nie było, a je- 
śli były, to o języku tak przestarzałym, „zatłoczonym a po- 
niszczonym, żeśmy go czasem sami właśnie nie rozumieli**, 
prawił Rej, powtarzali inni. Czas dokonał reszty, wygubił 
egzemplarze ksiąg dawnych, przedrejowych; drukarze ich 
nie odnawiali, zajęci innemi, nowszemi; nawet Pismo św. 
pojawiało się w coraz nowych tłumaczeniach. I zapadła 
się w otchłań niepamięci cała najdawniejsza literatura, i po 
dzień dzisiejszy sądzimy powszechnie, że np. między lite- 
raturą rękopiśmienną XV wieku a drukami XVI wieku 
niema żadnych związków; że literatura polska powstawała 
zawsze na nowo, niby kilkoma zawodami; że były jej po- 
czątki jakieś, nieforemne, drobne i nikłe w wiekach śre- 
dnich; że pierwsi drukarze krakowscy po roku 1521 jakąś 
nową, nieco odmienną, ale zawsze jeszcze bardzo wątłą do 
życia powołali; że ostatecznie reformacya dopiero, po roku 
1548, właściwe jej kształty i siły nadała. Wyjątki, ustęp- 



Digitized by 



Google 



stwa czyniono dotąd tylko najdrobniejsze; wiedziano prze- 
cież, że niejedną pieśń nabożną, śpiewaną w XVI wieku, 
ułożył Bogufał, spowiednik Kingi (chociaż zamiast niego św. 
Wojciecha, jako autora, podstawiano), inną — Władysław 
z Gielniowa; domyślano się nawet, że pierwszej Biblii, ka- 
tolickiej i polskiej zarazem, z roku 1561, nie przetłumaczono 
wtedy świeżo, lecz dawnego średniowiecznego przekładu 
użyto. Na tem jednak kończono; ani przypuszczano, żeby 
polska literatura średniowieczna w nieprzerwanych związ- 
kach z nowszą zostawała; traktowano je całkiem oddzielnie 
i nawet w najświeższych publikacyach naszych śladów 
owego na chwilę nieprzerwanego związku nie odnachodzi- 
my. Czas zerwać z tem uprzedzeniem, uśmierzającem niby 
na nowo literaturę średniowieczną, chociaż ona całkowicie 
w nowszą wpłynęła, wywołała ją i zasiliła. 

Gdy raz błysnęło zaranie literatury narodowej, gdy 
się nakoniec zmierzch najgrubszego średniowiecza rozrze- 
dził, odtąd żadne nowe ciemności brzasku tego już nie- 
zasunęły; powoli, ale statecznie brzask ten się wzmagał 
i szerzył i bez przeskoków żadnych, stopniowo, w jasny 
dzień się przemieniał. Wykazać to, dowieść, jak liczne nici 
wiążą literaturę XV wieku z następną, ^ak te same czyn- 
niki działają w XIII, XIV, XV i XVI stuleciu — oto cel 
naszego opowiadania. Nie błyskotliwe ono będzie; na sza- 
rem tle występują szare jednostki, niepokażne na pozór, 
szacowne pobudką, osobą, zasługą, wiekiem wreszcie; sza- 
cowiie tem, że dowodzą ciągłości kulturalnej, świadczącej 
zawsze najkorzystniej o. nas, wiążącej nas najspoiściej z kul- 
turą zachodnią; szacowne wreszcie tem, że możemy im 
spłacić dług wdzięczności, że, acz zapóźno i nie zupełnie, 
naprawiamy winę dawnej niepamięci, niesprawiedliwości. 

Naszą literaturę, narodową stworzyły kobiety nasze 
i nasza szkoła krakowska; ta bierze czynny w niej udział; 
tamte wywołują ją pośrednio. 

Na ten decydujący wpływ kobiet wskazywaliśmy już po- 
przednio (w części pierwszej), rozwiązując zagadkę Bogu- 
rodzicy ^); nie myślimy więc powtarzać, jak to na nalega- 

*) Rozwiązanie zagadki Bogurodzicy przyjęła krytyka nasza z nie- 

Digitized by VjOOQIC 



nia Kingi, dla zaspokojenia potrzeb umysłowych świątobli- 
wego grona niewiast, w klasztorze sądeckim zgromadzo- 
nych, pierwsza pieśń polska, pod sklepieniami chóru są- 
deckiego się rozlegała, pierwszy Psałterz w ręku nabożnych 
niewiast książęcego i królewskiego rodu się objawił. Nie 
Wychodziła odtąd Bogurodzica z ust polskich, a Psałterz 
z rąk na razie królewskich. 

Czem Psałterz niegdyś bywał, co on znaczył, o tern 
człowiek nowożytny wj^^obrażenia nawet nie ma; niech jeden 
przykład, późny bardzo, za wszystko starczy. Gdy szla- 
chetny a poważny Kajetan, wielka ozdoba zakonu i Ko- 
ścioła, generał Dominikanów, a potem kardynał, znany 
choćby, jako łagodny a wymowny przeciwnik Lutra, 
u schyłku wieku swego przekład i wykład Psałterza (r. 1530) 
papieżowi poświęcał, zaznaczył on w krótkiej dedykacyi, 
że do innych ksiąg Pisma Św., nawet do Ewangielii, zaglą- 
damy my, kapłani, rzadko, raz na dzień chyba, przy Mszy 
Św.; Psałterz jednak w każdej godzinie dnia jest w naszych 
rękach — jest to księga najwięcej znana (a najmniej rozu- 
miana). Psalmy Dawidowe tworzą najważniejszą część wszel- 
kich modłów kościelnych, w brewiarzu, w wigiliach i t. d.; 
odnajdywano w nich przecież lub odgadywano największe 
tajemnice Wiary, naj wyraźniejsze proroctwa o Chrystusie, 
nawet o Męce Pańskiej. I nabrały Psalmy już w pierwotnym 
Kościele naszym znaczenia, jakiego w żydowstwie, mimo 
pewnej swej roli w nabożeństwie synagogi, nigdy nie po- 
siadały. 

Takie znaczenie Psałterza w Kościele musiało w wie- 
kach średnich, w których życiem umysłowem norma ko- 



dowierzaniem i za3trzeźeniami najrozmaitszemi. Z zasady nie wdaję się ni- 
gdy w polemikę, więc i tym razem nie zbijałem zarzutów. Zarzucano nawet, 
źe niema w Bogurodzicy wezwania do Stworzyciela świata, któremu Kinga 
i Bolesław pierwszy rok czystości poświęcili, jakby w pieśni do Boga Syna, 
bo taką tylko jest „Bogurodzica", mogło uchodzić wzywanie Boga Ojca, 
jako pośrednika!! Inni niemogli się pogodzić z myślą, żeby w klasztorze są- 
deckim zapomniano tak rychło o «autorstwie» pieśai; ależ nie sama księżna 
była jej autorem, tylko jej spowiednik;— powfcóre kryla się Kinga ze wszyst- 
kiera, co się jej tyczyło, przyjmowała przecież śluby zakonne, jako wdowa, 
chociaż dziewicą była, i spowiednik ją o to strofował. 



Digitized by 



Google 



ścielna kierowała, i w literaturze świeckiej wyraźnie się od* 
bić. I rzeczywiście, każda średniowieczna literatura naro- 
dowa zaczyna się od przyswojenia nie Ewangielii, lecz Psał- 
terza, od udostępnienia go i tym, co języka żaków nie ro- 
zumieją, właśnie dla tego, że nie rozumieją; i na nieuków 
miały przecież spływać łaski Boskie, od pienia tego nieod- 
łączne. W literaturze czeskiej i w polskiej przekład Psałte- 
rza to pomnik najdawniejszy języka, O czeskich Pśałte* 
rzach XIII i XIV wieku nie myślimy rozprawiać, chociaż 
one i dla polskich nie są obojętne. Z całkowitych Psałterzy 
średniowiecznych polskich posiadamy dziś już tyłjso dwa 
egzemplarze; trzeci, w Biblii Szaroszpatackiej dla królowej 
Zońi układanej, nie ocalał. Było ich jednak więcej, 

Najstarszy pochodzi z XIV wieku, znany pod nazwą 
^Psałterza Małgorzaty" czyli ^floryańskiego;" pierwsza 
nazwa jest całkiem dowolna i mylna ^), druga wyróżnia 
miejsce, na którem się Psałterz ten od dawna znajduje: 
opactwo Św. Floryana w Austryi wyższej koło Lincu. Psał- 
terz ten należał do królowej Jadwigi i tworzył część jej 
znakomitej biblioteki, największej, jaką na wschodzie osoba 
świecka posiadała, i zarazem najbardziej jednolitej: skła- 
niały się bowiem na nią, nie jak na każdą inną średnio- 
wieczną, klasycy, księgi, prawnicze lub medyczne, łacińskie: 
była to wyłącznie biblioteka treści ascetycznej w języku, 
narodowym gdzie się chyba jaki czeski lub niemiecki egzem- 
plarz, lub z łaciną obok zawieruszył. Lecz biblioteka 
Jadwigi uległa wczesnemu rozproszeniu, może i ją sprze- 
dawano wraz z klejnotami zmarłej królowej dla zebrania 
funduszów uniwersyteckich. Cały Psałterz liczył około 160 



^) Wydawca, hr. St. Borkowski, przeznaczał go Małgorzacie, żonie 
króla Lojsa bez śladu uprawnienia; lepiej już poczynał sobie drugi (właści- 
wy) wydawca, slawista wiedeński, Slowieniec Kopitar, przeznaczając go 
Maryi, starszej córce Lojsa, dezygnowanej królowej polskiej, żonie Zygmunta 
Ijuksemburczyka; ozdobne M w rękopisie upoważniało go do takiego mnie- 
mania. Rękopis kupił w r. 1557 za siedem soldów od wiocha Bartłomiej 
Siess, więc już wtedy znajdował się zagranicą, nie w posiadaniu rodziny 
królewskiej; kiedy się do opactwa dostał, niewiadomo; był tam co najmniej 
od XVII wieku. 



Digitized by 



Google 



8 



kart pergaminowych, formatn foliowego, zapisanych w dwie 
kolumny; w ozdoby bogatszy on tylko na początku. 

Że Psałterz floryański był własnością Jadwigi, dowo- 
dzą lilie andegaweńskie, w nim wymalowane; ofiarowała 
go może gmina krakowska wjeżdżającej królowej, a kazała 
go ułożyć w trzech językach: po każdym jego wierszu ła- 
cińskim następował polski, jako dla królowej polskiej; pa 
polskim niemiecki, jako od gminy jeszcze zawsze niemiec- 
kiej. W samem wykonaniu zaszły jednak jakieś przeszkody; 
wykwintnośó formy początkowej zatraca się, nie wykończył 
go też jeden, pierwszy pisarz, n aj staranniejszy, najpopra- 
wniejszy; na ostatnią, trzecią część całości, złożyli się dwa} 
inni pisarze, z odmienną pisownią a nawet i wysłowieniem. 
Psałterz Jadwigi jest odpisem Psałterza Kingi. 

Również odpisem Psałterza Kingi jest Psałcerz puław- 
ski (w muzeum Czartoryskich w Krakowie), który właści- 
cieli często mieniał; był niegdyś w posiadaniu Rębielińskich^ 
przedtem Komorowskich, przynajmniej r. 1533 otrzymał ga 
Komorowski od brata najmilszego Jana Komorowskiego 
w darze ^). Wykonany on bardzo troskliwie, na pergaminie^ 
pisany jak najstaranniej , bardzo bujnym „gotykiem" — 
przeznaczony dla użytku tylko osoby świeckiej, najprawdo- 
podobniej jakiejś możnej pani, aby się na nim modliła — 
pisarz zamieścił na końcu tylko tę wymowną skargę: „ni- 
gdy we zdrowiu jest pisań i w wielikiej chorobie dokonań**; 
nic więcej nie wyraził, i możemy tylko z pisma i języka, 
wnioskować, że w drugiej połowie XV wieku, około r. 1470^ 
został „dokonań;'* kart małego formatu liczył około 320, 
zapisanych w jednej kolumnie. Znany on był i pod całkiem 
dowolną nazwą „Psałterza Jadwigi", 

Psałterz „puławski" oznacza znakomity postęp wobec 
„ flory ańskiego", nie tylko dla tego, że stara się poprawić 

^) Znamy obu tych braci Komorowskich; z autorem kroniki bernar- 
dyńskiej—on to miał nawet Psaltarz przepisać, chociaż to odpis z XV wie- 
ku! — nic nie mają ani oni, ani Psałterz ich do czynienia; im to, znanym 
z wzajemne! miłości, Janowi, kasztelanowi oświęcimskiemu, i Wawrzyńcowi, 
sekretarzowi królewskiemu, panom na Żywcu, poświęcił r. 1545 Walenty 
z Kęt swego Terencyusza. 



Digitized by 



Google 



liczne, nieraz grube, błędy tłumaczenia dawnego, wedle 
Wulgaty, nie tylko dla tego, że modernizuje znacznie pi- 
sownię i język — boć to robił każdy kopista; żaden z nich, 
wyjąwszy pierwszego pisarza floryańskiego, nie naśladował 
niewolniczo pierwowzoru, lecz naginał go do mody i trybu 
spółczesnych. Postęp ten tkwił jeszcze w czem innem. 

Nic łatwiejszego, jak Psałterz tłumaczyć; nic trudniej- 
szego, jak go rozumieć. I dziś, po wytężonej pracy półtora 
tysiąca lat, dalecyśmy od zupełnego jego zrozumienia; rozu- 
miemy słowa starohebrajskie, lecz sensu uchwycić nieraz* 
nie możemy.' Przytoczyliśmy wyżej słowa kardynała Kaje- 
tana; w dwadzieścia kilka lat później pytał kardynał Ho- 
zyusz, wtedy tylko biskup warmiński: któryż to uczony 
rozumie cośkolwiek z największej ilości Psalmów, w jakim- 
kolwiek języku świata? Był to argument Hozyusza przeciw 
tłumaczeniu Pisma świętego na język narodowy — pocóż 
tłumaczyć, czego się nie rozumie? Księża nie interesowali 
się też tłumaczeniem całego Psałterza na języki narodowe, 
ustępowali chyba usilnym naleganiom laików; oni wiedzieli, 
że tłumaczenie zaciemni tylko sens łaciński, jaki tam on 
był; umiejąc po łacinie, obywali się ncijwygodniej bez pol- 
szczyzny. I polskie tłumaczenie Psałterza było księgą 
z siedmiu pieczęciami. 

Psalmom należał się wykład; na wykład kuszono się 
też stale, od Hieronima Św., Augustyna i innych Ojców 
Kościoła, poprzez komentarze Bedy, św. Brunona, (założy- 
ciela zakonu kartuzyańskiego), Hajmona i t. d., aż do kar- 
dynałów (obu tego samego tytułu), Jana Turrecrematy 
i Kajetana, aż do Spangenberga, Buggenhagena, Kalwina 
i innych, żeby o pracach późniejszych nie wspominać. 
Druki pierwotne, inkunabuły i do połowy XVI wieku, ro- 
ją się od komentarzy Psałterzy; Niemcy, Włochy, Francya, 
drukowały w zawody folianty łacińskie ulubionych swych 
komentatorów: Remigiusza i ^Margaryfcy" (perły), Bruno- 
na i „Collectora'*, Hajmona i Ludolfa, Turrecrematy i Ka- 
jetana, Piotra Lombarda i Piotra z Harenthalsu. Roją się 
od nich nasze biblioteki i księgarnie. Egzemplarz paryskie- 
go wydania komentarza Psalmów Piotra Lombarda z r. 



Digitized by 



Google 



10 



1541 nabyto i dla biblioteki Zygmunta Augusta; w znanej 
oprawie z r. 1549, ze znanymi wyciskami, stoi on dziś na 
półkach biblioteki berlińskiej, nietknięty, jakby z pod pra- 
sy i od introligatora właśnie co wyszedł: sam król nigdy 
do tego foliantu nie zajrzał; za to może Wawrzyniec 
z Przasnysza lub Lizmanin, dopisując jedno i drugie 
isdanie. 

Egzemplarz berliński „Hajmona" z biblioteki kla- 
sztornej polskiej, który nabył r. 1546 Jan Żak (za groszy 
15;, ma na okładce wewnętrznej wypisaną sentencyę ła- 
cińską i objaśnioną takimi wierszami (XVI wieku): 

I widzisz się w sobie rozumnym być — 
Niechciejże się z tego barzo chełpić. 
Chciej się obejrzeć na inszych rozum. 
Stąd poznasz, iżeś ty barzo zazum (?) 
Wieleć, czegom nie słychali ni widali, 
Więcej, aniż to, co przeczytali. 

Przypominamy, że drukarstwo w Krakowie zaczęło 
się właśnie „eksplanacyą" (wykładem) Psałterza kardynała 
Turrecrematy w r. 1474. Inwentarze dawnych księgarń, 
krakowskich, szarfenbergowej i unglerowej, pełne są wydań 
rozmaitych: Ludolfa, Haymona, Kajetana, Titelmana, Pio- 
ira z Harenthalsu i t. d. 

Wykład mógł byó rozmaity: albo objaśniano wiersz 
za wierszem, np. u Turrecrematy i innych, albo dodawano 
jeszcze krótsze i dłuższe ^argumenty'^ wykazujące, dokąd 
to Psalmista zmierzał, za jakiej okoliczności to pisał, do 
czego słowa jego się stosują. Takie krótkie argumenty 
starczyły za całkowity wykład — już św. Bruno wyraźnie 
to zaznaczył. Otóż w Psałterzu puławskim każdy Psalm 
jest zaopatrzony w „argument"; wyłożono więc krótko sens 
czy znaczenie jego; w porównaniu z flor3"ańskim, który te- 
go nie ma, jest więc puławski pierwszym naszym niby ko- 
mentowanym, objaśnionym Psałterzem. Jakiego rodzaju był 
ten komentarz, na to wystarczy próbka z pierwszych trzech 
Psalmów: (2) ten Psalm powiada, iże Chrystus w dziedzic- 
two bierze wszystek lud od Boga Ojca; (3; ten Psalm po- 



Digitized by 



Google 



11 



Aviada, iże Chrystus za nas śmiertny sen przyjął i wstał 
z martwych, by nas ożywił, Psalm Dawidów, kiedy ucie- 
kał przed Absalon synem swoim, i zabit tedy Absalon; 
{4) ten Psalm powiada, iże Chrystus od Boga Ojca we 
wstania z martwych jest ubłogosławion, i wszyscy już 
wstają z marności grzechów. 

Nie potrzebuję wspominać, że wykład ten, jak każdy 
średniowieczny, jest fantastyczny, że niktby się dziś nań 
ńie zgodził. Dawno odwykły były wieki średnie od trzy- 
mania się wykładu dosłownego, historycznego, dobrego 
•chyba dla dziatwy i laików; nawet ściśle historyczne par- 
tye Pisma św. wykładały one mistycznie. Jakiż jest wła- 
ściwy sens Psałterza? my go dziś nieraz nie znamy. 

Krytyka nie dobadała się ani autora, ani wieku — 
odrzucano np., chociaż zbyt stronniczo, w zacietrzewieniu 
krytycznem, dla wszystkich Psalmów bez wyjątku autor- 
stwo Dawidowe, przypisywano wszystkie dopiero czasom 
wygnania; cóż za dziw, że i sensu ich nie wyłuszczono na- 
leżycie? I dla Psałterza popłacały więc dawniej ulubione 
tryby wykładu; był historyczny, o każdym Psalmie opo- 
wiadano w „argumentum", że złożył go Dawid w takiej, 
a takiej okoliczności swego żywota; był moralny, tropolo- 
giczny, pouczający wiernych, strofujący grzesznych i nie- 
sprawiedliwych, lecz ńajpilniej każdy Psalm odnoszono do 
celu zbawienia, do Chrystusa, jakby Psalmy przedstawiały 
mniej lub więcej przejrzyście szczegóły narodzenia, darów 
trzech króli, ucieczki do Egiptu, nauki, męki, a przede- 
wszystkiem zmartwychwstania i porażenia piekieł. 

Już Wojciech Wielki stwierdził: każdy Psalm zmierza 
ku Chrystusowi, i za takim to wykładem postępują argu- 
menty tekstu puławskiego, chociaż nie gubią się w ekstre- 
mach; twierdzono przecież, że np. Psalm pierwszy zawiera 
wyraźne proroctwo o Józefie z Arymatei, innym tłumaczom 
"dawał on równie wyraźne proroctwo o królu Ezechiaszu 
i t. d. Wracamy jednak do Psałterza floryańskiego; na- 
stręcza on nam bowiem jeszcze inne uwagi. 

Pierwsza najdawniejsza jego część zawiera dodatek, 
obcy wszystkim innym Psałterzom polskim, okazujący już 



Digitized by 



Google 



12 



język nowszy, odmienny od przekłada całego Psałterza, od 
Psałterza Kingi. Są to dwa prologi, z których drugi to- 
Psalm tak zwany 151, a pierwszy niby z prologu św. 
Augustyna pochodzić ma. 

Język ich nowszy; takie słowa obce, jak pancerz 
i hełm\ takie formy, jak pene psalmowe^ albo tu sie doko- 
nawają dzva prologi^ dowodzą, że tekst ten nie wyszedlT 
z pod pióra, któremu przekład samego Psałterza zawdzię- 
czamy; że jest późniejszy, chociaż około 1360 r. powstał;, 
poucza on nas, pomimo, żepróbkatakdrobna, jakto ta „sta- 
ropolszczyzna" w gruncie zbliżona była do nowego języka t 

Że przekład pierwszego „prologu'* powstał dopiera 
około 1360 roku, tego dowodzi źródło jego. Nie „prolog'* 
to bowiem św. Augustyna, lecz są to słowa kartuza Lu- 
dolfa Saksończyka, w literaturze dawnej polskiej dobrze 
znanego. Ludolf, pisarz XIV wieku, dwoma dziełami na 
trwałą pamięć zarobił: Żywotem Chrystusowym i Wykładem 
Psałterza. O Żywocie wspomnimy jeszcze niżej; Psałterz, 
floryański dowodzi wczesnej znajomości jego Wykładu 
w Polsce, już w XIV-go wieku, około jego połowy. Ko- 
rzystam z drukowanego wydania „Parisius" 1491 roku; 
w „prooemium" jego wylicza Ludolf pożytki, dobrodziej- 
stwa, zalety i cnoty Psałterza, na którego odczytywanie 
i rozpamiętywanie całego życia ludzkiego za mało. Otóż 
między tern wszystkiem, co czytanie Psalmów „operatur"^ 
(działa), czytamy dosłownie wyjęty ów „pierwszy prolog''^ 
floryański, którego brak początku z tekstu Ludolfowego 
dopełnić możemy; ono czytanie więc „duszę wielbi, usta 
czyści, sierce wiesieli, wieżę wysoką stawi na niebiesiecli^ 
człowieka oświeca, rozum otwarza" i t. d. — zgodność obu 
tekstów zupełna. Tekst floryański, zresztą nadzwyczaj ską- 
py, gdyż nie dawał niczego więcej po nad same Psalmy ,^ 
nawet tytułów psalmowych nie wyliczał, co się przecież 
koniecznie należało, i nie odpowiadał przez to coraz więk- 
szym wymaganiom panien klasztornych. Tekst floryański 
moglibyśmy śmiało krakowskim nazwać, gdybyśmy nazwy 
tej dla innego zabytku nie zachowywali; tylko w Krako- 
wie, mieście jeszcze niemieckiem, hanzeatyckiem, XIV wie- 



Digitized by 



Google 



13 

ku, pomy|lano o dodaniu czy połączeniu niemieckiego i pol- 
skiego tekstu; zostajemy jednak przy nazwie, wiekiem 
uświęconej. Możnaby jeszcze zapytać, czy i kantyków z sym- 
bolem Wiary ni^ przetłumaczono później, niż sam Psałterz, 
<5zy więc Psałterz Kingi nie obejmował pierwotnie ni- 
czego więcej prócz owych 150 Psalmów i dopiero w kilka- 
dziesiąt może lat przybyły doń nowe teksty, bo i język 
tych kantyków i symbolu zawiera szczegóły, obce samemu 
Psałterzowi. 

Tym sposobem rozróżniamy w Psałterzu floryań- 
skim nietylko trzech pisarzy i trzy ortografie, lecz trzy 
części składowe: 150 Psalmów Dawidowych, przetłumaczo- 
nych w wieku XIII dla Kingi; kantyki i symbolum, do- 
dane w wieku XIV, w pierwszej jego połowie, za Łokiet- 
ka; obie te części powtarza puławski tekst za floryaóskim: 
dwa „prologi" wreszcie, po r. 1350 przełożone, nie przy- 
jęte powszechnie, zachowały się nam wyłącznie we wzorze, 
który przepisywał pierwszy kopista tekstu floryańskiogo, 
przedstawiającego nam skromne rozmiary biblioteki pol- 
skiej XIV wieku. 

Z tego samego tłumaczenia, z którego floryański, po- 
szedł i odpis puławski ; chociaż modernizuje tekst, za- 
chował on nieraz cechy niektóre starożytne w formach 
i słownictwie, czego tu bliżej nie wykazujemy. 

Różni się Psałterz puławski od floryańskiego i tem, 
że dzieli, jakby przeznaczony dla użytku zakonnego, Psal- 
my wedle „feryi", t. j. na niedzielne, wtorkowe i t. d., 
wedle zwykłego podziału i zaznacza u innych np. „toć są 
Psalmy na nieszpor w niedzielę, a na każdy nieszpor mół- 
wią pięć Psalmów... na prymę ten Psalm bywa śpiewań" 
i t. d. Nierównie ważniejszą jednak różnicę stanowią owe argu- 
menty jego, przed każdym Psalmem. Na argumenty kła- 
dziono wielką wag-ę i słusznie ; mniej chodziło o wykład 
każdego słowa czy wiersza, więcej o całość, dokąd ona 
zmierza; stąd już łatwiej zrozumieć i szczegóły. W rękopi- 
sach znachodzą się nawet tak zwane ^Psalterium breve", 
t. j. same argumenty każdego Psalmu i wykład 'trudniej- 
szych jego wyrazów: Psalterium breve z polskiemi obja- 



Digitized by 



Google 



14 



śnieniami wyrazów łacińskich przedstawia np. rękopisni 
w Ossolineum, nr. 1136. Z takich „Psalteria brevia" prze- 
noszono potem do „mammotreków" (słowniczków biblijnych) 
i do innych spisów wokabuł, łacińsko-polskio wypisy, ja- 
kie posiadamy w „mammotrekcie" lubińskim i słowniczka 
petersburskim (z połowy XV wieku). 

Argumenty puławskie, pierwszy polski wykład Psał- 
terza, skierowane są wszystkie ku allegoryi, t. j. odnoszą każ- 
dy Psalm ku „końcowi" zbawienia, ku Chrystusowi, odnaj- 
dują w każdym Psalmie tajemnice żywota doczesnego, 
męki, zmartwychstwania, opieki nad zborem, np. tu po- 
wiada, ^iże Krystus przed miastem od żydowstwa był ob- 
stąpion za zbawienie wszech krześcijanów," albo: ten Psahn 
powiada, „iże Chrystus zborowi swemu pastwę gotuje wie- 
kują i zaszczyca swoje miłośniki od śmierci wiecznej**; ten 
Psalm powiada, „iże Chrystus wspomf)żon był od Ojca, kie- 
dy podług człowiectwa kwtło ciało, z grobu wstając, tymi 
słowy Jego wielbić mamy, bo nas tako zbawił** i t. d., i t.d. — 
tylko przy kantykach argumentów niema. 

Mania średniowieczna etymologii alegorycznych skło- 
niła autora argumentów, że w Psalmie abecadło wym (118) 
i hebrajskie nazwy, abecadła alegorycznie wyłożył. Jak ża- 
den średniowieczny pisarz nie opuszczał sposobności, aby 
nazwy Tyru, Sydonu i t. d. wyłożyć i zastosować, podob- 
nie naszemu argumentyście y^Sym wykłada się plastr, bo- 
mółwi, iże smętek leczy rany grzechów i daje zdrowie du- 
szy i w wiesiele smętek obraca", albo „C^^/.^ rzeczono jest 
zamknie, albo wzglądni^)^ bo takież jest w rozumie, bo 
człowiek zamczony ima sie oględaó i szkody sie ducho- 
wnej warować", albo y^Zay wykłada sie sam^ jakoby rzekł: 
sam (tam) pójdzi, jam (dokąd) cie słowo boże ciągnie;" ca- 
łego abecadła jednak nie daje, opuszcza je przez pół; i in- 
ne Psałterze polskie nie dają wykładu nazw hebrajskich;. 



^) Jak wiadomo, przeczą nasi puryści polskości czarowników oglądnąć^ 
zaglądnąć \ t. p., nie wadzi więc zaznaczyć, że podobne istnieją już w wieku 
XV wiekiTw Psałterzu, w Biblii np. Sudith rozdz. 6 wzglądni (tak samo 
u Leopolity), Genesis rozdz. 33 wzglądme i t. d. 



Digitized by 



Google 



15 



dawał je -Wszystkie Ladolf, i właśnie z Lndolfa dostały się 
one w końcu do tekstu puławskiego. 

Tytuł jego brzmi: „Poczynają się księgi głośnych 
chwał albo samorzecznych proroka Dawida króla" —tłuma- 
czenie łacińskiego tytułu u Ludolfa: „Incipit liber hymno- 
rum vel soliloąuiorum prophetae (regis David de Christo)"f 
przez pomyłkę przed samym tytułem wypisano . argument 
pierwszego Psalmu. Psalmy, których nie przypadkowo jest 
.150 i które nie przypadkowo na trzy części, niby stopnie 
doskonałościjSą rozłożone, napisał wszystkie Dawid; z wy- 
jątkiem pierwszego Psalmu, zawierającego niby treść wszyst- 
kich innych Psalmów, każdy Psalm ma swój osobny tytuł,. 
a więc 2 „dawydowo" (se. pienie), 3 „Psalm Dawidów kie- 
dy uciekał przed Absalon synem swoim i zabit wtedy Absa-^ 
lon" i t. d. „Cantica graduum** (119-133) tłumaczy nasz^ 
autor rozmaicie, „pienie wschodowe", albo „pienie wstąpa- 
nia, pyenye wszkhod... pyenye wzchodoch"! Inne, chwaląco^ 
Boga, mają w tytule allelluja (i dwa razy położone), od 
Ps. 104 „słowami", czy „głosem apostolskim** nazywane. 

Sens dosłowny, literalis albo historiacus, odnosił te 
wszystkie Psalmy do szczegółów życiowych Dawida, który 
je wyśpiewał, zwalczywszy Groliata, ukrywając się w jaskini 
lub na puszczy przed Saulem, zdobywszy Moab, poświęca- 
ny przez kapłanów, kroczący przed arką przymierza, stro-^ 
fowany przez Natana i t. d. Obok sensu dosłownego czy^ 
cielesnego był duchowny, spiritualis, a ten znowu trojaki,, 
tropologiczny, jeśli wykładał wszystko, ściągając do obo- 
wiązków życia naszego, jak się nam sprawować należy, po- 
wiedzielibyśmy wykład etyczny; albo alegoryczny, odno- 
szący wszystko do nowego zakonu i dziejów zbawienia^ 
i nauki Wiary, albo anagogiczny, gdy ściągał się do życia, 
wyższego, przyszłego; Jeruzalem np. było i miastem, w sen- 
sie historycznym, i duszą naszą (tropologicznie) i kościołem 
wojującym na ziemi (alegorycznie) i tryumfującym, przy- 
szłym (anagogicznłe). Pierwszy, historyczny sens, uwzglę-^ 
dniają argumenty puławskie .wyjątkowo, dodadzą np. przy 
Ps. 95 „Dawid kiedy dom stawił po jęćstwie", albo przy 56- 
„Psalm Dawidów kiedy uciekał przed Saulem w jamę Jo-^ 



Digitized by 



Google 



16 



naf^; najobszerniej przy Ps. Miserere: „p. D. kiedy przy- 
szedł k niemu Natan prorok, posłany od boga karać ji 
2 grzecha, jen uczynił, kiedy wszedł ku Bersabe, a męża 
jej dał zabić Uryasza". Częste ^in finem* w tytule tłuma- 
czy „w koniec t. j. w boga Jezukrysta," ponieważ koniec, 
cel, do którego zdążamy, Chrystus! Powtarza znane ze średnio- 
wiecznych wykładów rzeczy, np. w Ps. 6. „p. D. t. j. stro- 
jącego pokutę, za oktawę, t. j. za bojaźń dźiia sądnego, jen 
będzie barzo okrutny, straszliwy i sprawiedliwy" (o tej 
^oktawie** szerokie wywody u komentatorów) 8. „p. D. za 
lisice, t. j. o cerekwiach o jichże ustawieniu mółwimy" cho- 
ciaż ło się do czasu winobrania i pras {lisica prasa, tłok) od- 
nosi. Głównie jednak są argumenty puławskie alegoryczne, 
nawiązują czasem sens tropologicznj^, upominają grzesznika 
i t. p.; nie zawierają żadnego przystosowania, np. do czasu 
moru, czasu jałmużny i t. p. I te szczegóły, jak i powyższe, 
wybrał argumentator z Ludolfa np., rozbierającego przed 
każdym Psalmem i tytuł jego i materyę i myśl. Dwu Psal- 
mom, oczywiście przez nieuwagę, brak wszelkiego argu- 
mentu: 46 i 92. 

Kto i kiedy napisał, t. j. wyciągnął i przełożył te 
argumenty? czy ta sama osoba, która i tekst Psalmowy 
wedle łaciny poprawiała? Przemawia za tern ta okoliczność, 
że i sam tekst Psalmowy i tekst argumentów zdradzają 
czeskie wpływy; że autor ich tak się włożył w tok czeski, 
że zatrzymywał go, spisując argumenty i zmieniając tekst 
Psalmów. Np. nczedlnik przeradny o Judaszu użyty (w argu- 
mencie 56 Psalmu) tak jawne czeskie „ucedlink proradny" 
zamiast „uuzenika zdradnego," że nie sposób nie uznać 
czeskiego wpływu, a z podobnymi spotykamy się i w tek- 
ście Psalmów, o ile od floryańskiego odbiega; bądź co bądź 
-dawny to tekst, z końca XIV wieku, lub z początku XV 
pochodzi; pisarz puławski powtórzył bez zmian, chociaż 
z licznymi błędami jego. Na jedno jeszcze kładziemy 
w Psałterzu puławskim szczególny nacisk: na dziwną nie- 
proporcyonalność między brzmieniem tekstu a pisownią 
jego. Niema żadnego innego zabytku polskiego, w którym 
by się równie kłóciły język i pisownia. Pisownią, dokładnem 



Digitized by 



Google 



17 

oznaczaniem miękczeń, a przedewszystkiem starannem od- 
różnianiem ^ i ^, wyprzedza puławski odpis wszystkie inne 
pomniki XV wieku, antycypuje druki; gdy jeszcze takie 
teksty w agendzie 1514 r. ^nosówek" nie rozróżniają, nasz 
pisarz, mający w swym wzorze O bez różnicy dla wszystkich 
nosówek zatrzymuje je często, lecz obok niego i ą wpro- 
wadza, a oprócz tego ę stale używa. Gdy tak w pisowni 
zarzuca martwotę i ubóstwo średniowieczne, w formach 
i wysłowieniu nie oddala się od swego wzoru: tym spo- 
sobem otrzymujemy tekst XIV wieku — gdyż takim jest pu- 
ławski i nie zmienią tego nawet słowa obce, jak puklerz 
i t. p. — w pisowni choćby z trzeciego dziesięciolecia szesna- 
stego w.. Że tekst puławski prastary, dowodzi choćby ten 
fakt, że obstaje przy gospodzinie, że zatrzymał trzem (za- 
miast pałacu), t. j. rzeczy, przestarzałe już około r. 1450. 
Miał więc przed sobą pisarz puławski wzór, starszy o jakie 
stulecie, może nie najwyraźniej pisany; może stąd nawet 
dadzą się przeliczne jego omyłki objaśnić (inne kładlibyśmy 
na karb owego braku zdrowia i ^wielikiej choroby", w któ- 
rej pisania dokonano). Wzór ten oddał wiernie, lecz w pi- 
sowni zastosował na szeroką skale, co się w spółczesnych 
pismach tylko tu i owdzie objawiało, wprowadził nowy 
znak samogłoskowy niezbędny, którego brak w dawnej 
pisowni, nawet w reformie Parkosza, nas tak razi. I w for- 
macie odstąpił pisarz ów od wzoru, który, jeśli z XIV wie- 
ku pochodził, in folio lub 4° był spisany; on nadał swemu 
formę modlitewnika, niezręczną dla zbytniej grubości — wiel- 
kość liter, jak np. w biblii Zofii i t. p. wskazywałaby, że 
nie dla mężczyzn, przynajmniej nie dla kapłanów lub za- 
konników, był przeznaczony; laikom, jeśli nie kobiecie, miał 
służyć. Zresztą jednak nie wyobraża bynajmniej tekst 
puławski typu Psałterzy polskich drugiej połowy XV wie- 
ku, t. j. czasu, do którego sam należy; typ ten ocalał nam 
w innym pomniku. 

Wszelkie zachowane teksty Psałterza (całkowite czy 
luźnych) ^) Psalmów, a nawet wyrazów po słownikach), wy- 



*) Takim luźnym Psalmem jest piędziesiąty, Miserere, stawiany i po 

Literatura religijna. — Cz. II. 2 

y Google 



Digitized by ' 



18 

szły z jednego starożytnego przekłada, sięgającego XIII 
wieku. Ten sam przekład dostał się w końca i do draka: 
fakt ciekawy, dowodzący, że i u nas tradycyi średnio- 
wiecznej nagle nie przerywano, że istnieje ciągłość i zwią- 
zek między najdawniejszymi zabytkami i pisma i draka 
polskiego; że praca XIII — XV wieku nie przepadła dla 
XVI; że XVI o nią się świadomie opierał; że np. w pieśni 
nabożnej nic ze spuścizny średniowiecznej nie uronił. Po- 
czątki literatury XVI wieku, druków jej, przedstawiają się 
więc w odmiennem, niż dotąd mniemano, świetle, nie są 
samoistne zupełnie, nowe; zahaczają ściśle o wszystko, co 
poprzedzało. Do rzędu tych świadectw należy i Psałterz. 

Psałterza z r. 1532, powtórzonego jeszcze bez zmian, 
w r. 1535 („prasowano w Krakowie praez Jeronima Wie- 
tora"), zachowały się dwa (krakowskie) egzemplarze (uni- 
wersytecki z r. 1532, akademicki z r. 1535); tytuł brzmi: 
„Psałterz albo kościelne śpiewanie, Krolś Dawida, nowo pil- 
nie przełożony z łacińskiego ięzyka w polski, według szcze- 
rego textu. t Prassowano lata Bożego MDXXXn. 

Szyk Psalmów odmienny od innych, bo kantyki wsta- 
wione na właściwe miejsce, po Psalmach niedzielnych^ 
wtorkowych i t. d., a więc w ściśle w średniowiecznym szy- 
ku, po 150 następuje reszta kantyków z Te deum lauda- 
mus i Credo (bez Magnificat). Pierwszych siedem Psalmów 
nie ma żadnych argumentów; zaczynają się one dopiero od 8: 
„ten Psalm vczynił Dawid, gdy prorokowie poświęcili jego 
i śpiewali ji bogu na cześć" 10: „ten Psalm czynił Dawid 
(stała formułka), napominając nas, abyśmy w Boga wierzyli, 
który wiernym pomaga z nędze"; 11 „t. P. u. D. za swo- 
je zdrowie, gdy Saul gonił ji na puszczy" i t. d. Gdy 
więc argumenty puławskie ściągają każdy Psalm do Chry- 
stusa, argumenty krakowskie odnoszą wszystkie do Da- 
wida i przejść jego żywota. Dodane nieraz i inne wska- 
zówki, np. w Psalmie 104: „t. Psalmy u. Dadwida, kiedy 



ołtarzach osobno; odszukał był odpis jego Świdziński (stąd przepisano go 
dla Gw. Pawlikowskiego), na pargaminie, pochodzący z początku XV wieku; 
kartę tę znamy dziś tylko z podobizny u Maciejowskiego. 



Digitized by 



Google 



19 

przezwyciężył wszytki nieprzyjaciele swoje a ma byó mó- 
wio a naprzeciw powietrzu morowemu;" w Ps. 105 również: 
^mów' ji też przeciw morowi;" przy 111: „kiedy jałmużnę 
dawasz, mow' ten Psalm;" przy 119 „t. P, z drugimi pią- 
-ciąnaście naśladującym u D. i przykazał, aby wszytcy, kto- 
jzy chcieliby wnidż do kościoła, mówiliby je zawżdy", więc 
nie mają argumentów następne Psalmy osobnych. Dopiero 
135 „t. P. kazał Dawid Tilistynom, którzy chcieli sięobra- 
:zowaó (!) jako ninie dzieciom które krzzczą" i 136 „t. P. 
11 D. prze płacz Jeremiasza proroka, kiedy żydowie byli 
^ jeństwie babilońskiem**, mają argumenty; reszta Psal- 
imów ich nie ma, tylko przy 140 czytamy: „Gdy król Da- 
^wid trzy dni bojował z Filistyny, a w czwarty dzień zwy- 
•ciężył je, tedy uczynił te trzy Psalmy". I poprzednim brak 
nieraz argumentu, Ps. 26 i i.; a znajdą się i podobne jak 
*wyżej dodatki np. przy Ps. 14 „takież my chwalmy Boga"; 
15 „jest (Psalm) d^bry ku przeżegnaniu; mow' ji za ka- 
płana, kiedy mszej sjuchasz". Wyjątkowo oznacza argu- 
ment prefiguracyę Nowego Testamentu, np. przy 63 „t. P. 
«u D., przez który modlił się Bogu, aby ji wybawił z nie- 
przyjacielow, a jest o umączeniu bożem'^\ 67 „t. P. D. a jest 
b siedmi darzech ducha Św., które są etc*; 108: „t. P. u 
D. naprzeciwko wszytkim, którzy jego tajemnie zdradzali, 
^ znamionuje Judasza, który wydał Krystusa za trzydzie- 
ści pieniędzy, a są w nim trzydzieści przeklęcia". 

Możemy przy tej sposobności wspomnieć, że to jest 
ów Psalm „judaszowy", który powtarzali tylokrotnie prze- 
sądni na zgubę i zniszczenie nieprzyjaciół i przeciwników; 
w Psałterzu puławskim wypisano o nim: „G-łos Jezukry- 
stów o Judaszu i o wszech nieprzyjacielach żydowskiego 
plemienia i judaszowy złości warować sic a Jezukrysłową po- 
korę naśladować"' — to ostatnie przetłumaczone dosłownie 
z Piotra Lombarda (mistrza sententiarum), podającego 
w swoim wykładzie Psalmów, jako „intentio" tego Psalmu: 
anonet Judae malitiam declinare et Christi humilitatem imi- 
iari (powtarza to i Turrecremata i in.). Nadmieniam, że 
po łacińskich Psałterzach, pisanych w Polsce, napotykałem 
aiieraz argumenty, dosłownie powtarzające się czy w pu- 



Digitized by 



Google 



20 

ławskimi, czy w krakowskim tekście — nigdy jednak nie 
traflłem;na Psałterz łaciński, któryby siew całości, wewszyst; 
kich argumentach, zgadzał; są to więc roboty składane.. 
Takie same, nieraz dosłownie zgodne, odnoszenie; każdego- 
Psalmu wyłącznie ku Dawidowi, dają np. drukowane Psał-? 
terze niemieckie (XV. wieku, augsburskie). 

Tytuł kolumn wydania krakowskiego „Psalmy, albo żoł- 
tarz {raz. żałtarz) króla Da wida*^; „listy** liczbowano po jednej 
stronie arabiskiemi cyframi; tytuł kolumn idzie zresztą dopiera 
od 1. 77, b, przedtem niema żadnego. Co na tytule wyra^ 
żono „nowo pilnie przełożony z łacińskiego" prawdzie^ 
bynajmniej nie odpowiada; nie ijowy to przekład, lecz ów 
odwieczny z XIII wieku, Osoba, której drukarz krakow* 
ski, Wietor, pracę zlecił, nie przypadkiem, ani ze zbytniej 
skromności, wcale się nie nazwała; ona wiedziała dobrze,, 
że to rzecz innych. Jak Psałterz puławski, chociaż z tęga 
samego źródła wynikł, z którego dawniej floryański wy- 
szedł, od niego się odróżnia, podobnie i krakowski odbiega, 
i od puławskiego i od floryańskiego; trzyma się zazwyczaj, 
blizko puławskiego, lecz miejscami powtarza (za swoim wzo- 
rem) floryański; poszedł z wzoru czy odmianki trzeciej,, 
łączącej w sobie cechy obu Psałterzy. 

^Psalmy albo Żołtarz króla Dawida" powtarzają 
-więc tekst dawnego tłumaczenia, nie bez zmian jednak; 
język domagał się odnowienia w pisowni, formach i sło^ 
wnictwie, a nawet w szyku słów; należało też ściślej sto- 
-sowaó się do brzmienia Wulgaty. Te względy wywołały 
cały szereg zmian, przekształcających niby szatę zewnętrz- 
ną, w gruncie nie odmieniających jej zbytnie. Nie znajr 
dziemy więc żadnego mołwich^ ani mołwiasze (t. j. mó^ 
wił), \ mółwić samo ustąpiło przed mdwtć^ pan zajął miej- 
sce gospodzina czy gospodna^ kościół cerekwie, który zamiast. 
en^ czemti^ lub dla czego zamiast przecz, dla Dawida zsi- 
miast prze Dawida, śpiewać zamiast piać, ścieżki zamiast 
śćdze^ liczba zamiast czysta^ pokora zamiast śmiary^ rodzaj 
z2iin.isistpokoleniaynasi€niezdi,m.iastsiemięy zmiłowanie zamiast 
zlutowanie, złość zamiast lichota^ niewinny zamiast przez- 
winny i t, d. Specyalnością krakowskiego tekstu jest bogo^ 



Digitized by 



Google 



21 

sławić zamiast błogosławić^ ite zamiast bo\ nie przyczyniają* 
oe się wcale do potbczystości tekstu:' bo floryańskie i pu- 
ławskie wydaje się nam nowszem czy zrozumialszem. Jeśli 
puławski powie będę drzeć ^ krakowski zawsze ^^;ź<?^ będę 
uszykuje, albo powie: nie będę milczał {milczeć pul. i flór.)« 
Krakowski ma nowsze formy czasownikowe, a więc jestem^ 
jesteś\ opuszcza y^i"/ i .y<g! przy czasie przeszłym; opisuje trze- 
cią osobę, np. . niechaj powyszon będzie zamiast powyszony 
bądź puławskiego; nie przestrzega liczby podwójnej;, zacho- 
wuje szyk łaciński jeszcze -dokładniej, a nawet i składnię, 
powie np. zawsze, a fałszywie, nie po polsku: zbawionego 
mię uczyń^ salvum me fac, zamiast zbawionym mię uczyń, 
puławskiego -^ widocznie miał tekst krakowski we: wzorze 
«woim zbawiona mięuczyń^ (jak we flory ańskim) i zbawia- 
na młodszą formą (zbawioneg^o) zsists^pih Nowy sposób mó-. 
wienia zachowuje np. we zwrocie rzekł do mnie — ku. mnie 
{puławski). 

Mógłby kto zapytać, przy tak licznych i stałych róż- 
nicach —a i te jeszcze nie :WSzystkie, jest . ich więcej — 
<5Óż pozostaje wspólnego? Otóż najpierw wypada zaznaczyć, 
że prżerabiacz wcale ąie' był konsekwentnym, że dawniej- 
sze formy i słowa często zostawiał, tekst swój niby po- 
pstrzył. I tak wypowiedział on ii^y ^q\ti% góśpódno7Vi^ 
lecz przymiotnika gospodnowy zamiast boty[ lub panowy^ 
używał nawet i tam, gdzie floryański ani puławski go już 
nie mają. Tak samo wygnał ón niby cerkiew^ i zastąpił ją 
kościołem, jak /<?ż^'a; kapłanami, a (p^r^f^ zakonem, albo 
wytargnięcie wyrwaniem;, tymczasem dawniejsze słowa cer^ 
kieWy jen (zamiast który), /;?' (zamiast go), wy targi zamiast 
wyrwał, nawet siemię zamiast nasienie, jeś^ jeśm zamiast 
jesteś, jestem i t. d., i t. d. powtarzają się nieraz, dowo- 
dząc, że prżerabiacz czy poprą wiacz, czy nad robotą zasy- 
piał, czy się z nią śpieszył, dosyć że archaizmów nie wy- 
plenił. 

Są i inne wyraźne dowody, że tekst wydania krakow- 
skiego z r. 1532 jest czerpany z rękopismu XV wieku. Nie 
Jrładziemy wagi na liczne błędy druku, ho -^ przy ja- 
wnej dosyć niedbałości jego — trudno rozstrzygnąć 



Digitized by 



Google 



22 

w czem pomylił się dopiero drukarz, a w czem już sank 
pisarz, np. karanie {zamiast karmie\ siodło (zamiast 5idło\ 
Bog (zamiast Nogi\ a jeśli np. druk krakowski kilka razy 
napisze mkito^ (raz nawet inhiła^ zamiast mhiia) zamiast 
myto^ chociaż stale rozróżnia już y i /, to poznajemy, że= 
rękopism oryginału w taki sposób, w połowie XV wieka 
nieraz używany, mhito wypisał, aby mu nikt tego „mi-to*'^ 
nie czytał, lecz inyło\ Wolimy jednak przytoczyć kilka. 
ustępów obszerniejszych, aby podobieństwo, więc pokre^ 
wieństwo tekstów wykazać; nadmieniamy jeszcze, że druk 
krakowski stale ate zamiast at puławskiego używa, przeby- 
tek zamiast stan kładzie, a łacińskie bona albo omnia i t. p^ 
które dawniejsze teksty przez dobra^ lub wszystko i t. p^ 
tłumaczą, przez wszytki rzeczy- dobre rzeczy oddaje; dalej, że 
zamiast przymiotnika polskiego wedle łaciny genetivu uży- 
je np. powie kraje ziemie^ zamiast ziemskie^ proch śmierci 
zamiast śmiertelny i t. d. Przytoczymy cały Psalm 20,. 
tekst krakowski. 

1. Panie^ w mocy twojej weselić sie będzie król i nad 
zbawieniem twoim radować sie będzie barzo; — w puław- 
skim dosłownie tak samo, tylko Gospodnie (2Am\9>,%t Panie) 
i twym. 

2. Żądzą serca jego dałeś jemu y w wolej warg jego 
nie zdradziłeś jego; — we floryańskim dał jeś, zdradził jeś; 
zresztą tak samo. 

3. Ite uprzedziłeś ji w błogosławieństwach słodkości,. 
położyłeś na głowie jego koronę z kamienia drogiego; — w pu» 
ławskim Bo^ wstawiłeś, głowę, od. 

5. Żywota prosił od ciebie \ dałeś jemu długość dniow 
na wiek i na wiek wieka; — na wieki... wiekom, puławski. 

5. Wielka jest chwała jego we zbawieniu twem chwa-^ 
łę i wielką okrasę włożysz nań; — sława (wymiana obu tych 
słów stała się niemal ogólną) i krasa w puławskim. 

6. Ite dasz ji w błogosławienie na wiek wieka, uw6- 
selisz ji w radości w obliczym twoim; tak samo w puław- 
skim. 

7. Re król nadzieję ma w panie i miłosierdziu nawy- 
szego nie poruszon będzie; — puławski, ^o pwa w gospodna; 



Digitized by 



Google 



23 



tekst krakowski unika stale pwania^ dufania innych teks- 
tów i zawsze tylko ^ma nadzieję". 

8. Naleziona bądź ręka twoja wszytktm nieprzyjacio- 
łom twoim, prawica najdzie wszytki, którzy ciebie nie na^ 
widzieli\ — puławski wszem^ jak często bywa; nienażrzą odo- 
runt (wzgardzili Wróbl) również często odmieniane, ale 
i zachowane nieraz. 

9. Położysz je jako w piec ogniowy w czasie oblicza 
twego, pan w gniewie swem zasmuci je i pożrze je ogień; 
puławski ogienny^ czasu^zamęci (ta wymiana również stała). 

10. Owoc ich z ziemie stracisz i nasienie ich od sy- 
nów człowieczych'^ — puławski zatracisz, siemię, ludzkich. 

11. łże skłonili na cię złe rz€czy^ myślili rady, których- 
że nie mogli ustanowić; — Bo.,, przeciw tobie złe, pu- 
ławski. 

12. Bo położysz chrzypłem w ostatcech twych, przy^ 
prawisz oblicze ich; — opak^ nagotu]esz, w tekście puławskim. 

13. Powyszon bądź panie w moci twojej, śpiewać bę- 
dzie i wysławiać mocy twe — puławski we cności (zamianą 
częstą) piać i śpiewać siły twoje. 

Porównywaliśmy Psałterz krakowski z floryańskim 
i puławskim, ponieważ to jedyne Psałterze polskie z wie- 
ków średnich; zdobyliśmy wskazówki, że tekst krakowski 
bynajmniej nie jest „nowo pilnie przełożony z łacińskiego 
języka w polski," jak się na tytule pyszni; że polega na 
tem samem tłumaczeniu średniowiecznem, jedynem, z któ- 
rego i floryański i puławski wyszły; — ale wskazówki te 
nie odsłaniają jeszcze właściwego stanu rzeczy. Możnaby 
bowiem zawsze jeszcze przypuszczać, że wydawca krakow- 
ski, któremu Wietor układał tłumaczenia polecił, zmoder- 
nizował tekst, podobny do puławskiego; że jak pisownię 
nowożytną przeprowadził, podobnież, zaglądając do Wulga- 
ty, poprawiał omyłki; że odświeżył sam słownictwo; wpro- 
wadził np. zawtdy zamiast wetdy^ zmiłuj się zamiast zlutuj 
stę^ sprawiedliwość zamiast prawda i t. d.; innemi słowy, 
że zasłużył się około poprawności tekstu, że mamy tekst 
ułożony dopiero w r. 1532, chociaż opierający się o znacz- 



Digitized by 



Google 



^4 

nie dawniejszy; że tekst krakowski nietylko co do pisowni, 
ale i co do brzmienia jest zabytkiem dopiero z r. 1532. 

Rzecz ma się jednak zupełnie inaczej. Tekst r. 1532 
powtarza bez zmian tekst rękopiśmienny z lat 1470—1480; 
tytuł wydania mija się grubo z prawdą, on nie „nowo pil- 
nie przełożony/ lecz „nowo pilnie przepisany". I oto nowy 
fakt w historyi dawnych zabytków polskich; obok dwu 
średniowiecznych Psałterzy (rękopisów floryańskiego i pu- 
ławskiego), otrzymujemy trzeci średniowieczny, krakowski, 
przechowany nie w rękopisie, jak tamte, ale w druku! 
Pierwszy to (większych nieco rozmiarów) rękopis średnio- 
wieczny polski, który wydano drukiem: czego nasi filologo- 
wie w XIX wieku dokonywali, tego się podjął wydawca 
z r. 1532 i wywiązał się z swego zadania wcale dobrze, 
zmodernizował pisownię, jak i nasi wydawcy czynią; nie 
pojpełniał przytem błędów, które u nich nie rzadkie; tekstu 
nie zmienił, chyba tu i owdzie formę (końcówkę) przesta- 
rzałą nowszą zastąpił np. zd^TrLmst działa swoja— działa swoje 
położył, albo zamiast w dom^i mojem^ w domu moim napisał. 
i)ruk z r. 1532 zastępuje nam rękopis polski, tekst polski, 
starszy o jakich lat sześćdziesiąt; rękopis około 1470 r. po- 
"wtórzył się niemal bez zmian w druku z r. 1532; jeżeli 
krótkie teksty (powieść o papieżu Urbanie, modlitwy pań- 
skie, Bogurodzicę i t. d.) pominiemy, pierwszy to tekst 
średniowieczny, który się w druku pojawił, stoi więc na- 
równi np. z inkunabułami niemieckimi, powtarzającymi 
w XV wieku tekst Psałterzy. Przybywa nam więc nowy 
nieznany zabytek języka polskiego XV wieku, jeden z jego 
najobszerniejszych, z tych zarazem, które w najliczniejszych 
odpisach krążyły. Dowodów dla twierdzenia naszego uży- 
t3zają nam tak zwane „Modlitwy Wacława,** pisane około 
r. 1480, jeżeli nie jeszcze wcześniej nieco; jest to składanka 
z godzinek Maryjnych, z modlitw i godzinek św. Anny, 
z godzinek o Aniele „Włostnym**, a pochodzi z trzech 
różnych źródeł. Walną część tych godzinek stanowią natu- 
ralnie, jak zawsze. Psalmy całkowite, lub w wierszach po- 
szczególnych , dosłownie powtórzone lub parafrazowane 
swobodnie, stosowane do Anny Św., lub Anioła; ponieważ 



Digitized by 



Google 



25 



każda z tych trzech części z innego źródła wypłynęła, więc 
i tekst Psalmów — tyle przecie rozmaitych krążyło w XV w- 
ich odpisów i przeróbek! — wc5le nie jednolity, ifp. tekst 
Psalmów w części trzeciej bardzo zbliżony do puławskiego; 
2:a to tekst ich w pierwszej części znaczniej się od puła- 
wskiego (i floryańskiego) oddala. Otóż Psalmy części' pierw- 
szej, mianowicie owe ustępy z najdłuższego Psalmu (118), 
powtarzają się dosłownie w tekście krakowskim 1532 r!; 
możnaby powiedzieć, że drukowano go z rękopisu Wacława^ 
a więc mamy tu jasny dowód, że tekst krakowski nie po- 
wstał dopiero r. 1532 pod piórem jakiegoś redaktora, lecz 
istniał już około r. 1470, skoro powtarza się bez zmian w od- 
pisie (niezależnym zresztą) z lat około 1480. Zgoda między 
^Wacławem" a tekstem „krakowskim" jest tak znaczna, że 
omyłki druku „Wacławem", a omyłki rękopisu drukiem kra- 
kowskim poprawić można. Pokazuje się, że cechy i dzi- 
wactwa, np. ite zamiast bo^ może nawet bogosławić zamiast 
błogostaivić i t. d., tak znamienne dla „krakowskiego" tekstu, 
dawno przed nim istniały; a ponieważ nietylko 118 Psalm, 
ale cały Psałterz te same cechy zawiera, więc i cały Psał- 
terz w tej formie dawno istnieć musiał, nim się do druku 
dostał. Główne różnice między krak. a Wacł. polegają na 
formach swoje zamiast swoja^ hańba zamiast gańha i t. p. 
'Wystarczy kilka próbek dla dowodu: Psalm. 118 wiersz 1 
i następne (teksty przytaczamy bez zmiany pisowni orygi- 
nalnej). 

.rrr ^ ^ .B.«r. MoctUtwy ^^acławB 

Wydanie z p. 1632. około p. 1480. 

1. Bogosławieni niepoka- Blogoslaweny nyepokala- 
lani na drodze, ktorzi cho- ny na drodze ktorzi chodzą 
<izą w zakonie bożym. wzakonie bożem. 

2. Bogosławieni ktorzi ba- Blogoslawieny którzy ban- 
"dają sie po świadectwach ie- dą (! ! zamiast badają) se po- 
;go w całem sercu szukaią go. swiadeczstwach iego, wcza- 

lem szerczu szukayą iego. 

3. Bo nie ći, ktorzi czynią Bo nyeczi którzy czyny ą 
źłosć, niesprawiedliwość^ na zloszcz nye sprawiedlywoscz 
drogach iego chodzili. (nawet ta sama glosa nie- 



Digitized by 



Google 



26 



4, Tyś przykazał, przyka- 
zania twego barzo strzedz. 

5, O aby sprawiany były 
drogi moie, ku strzeżenia 
sprawiedliwości twoich. 

• 6. Tedy nie będę posromo- 
con, kiedy przeżrzę we wszyt- 
kich przykazaniach twoich. 

7. Dziękować będę tobie 
wesprawienin serca, wtem iże 
nauczyłem sie sądów spra- 
wiedliwości twoiey. 

8. Sprawiedliwości twoich 
strzedz będę, nie opuszcżay 
mie nigdy. 

9. W cżęm oprawia mło- 
dzieniec drogę swoię w strze- 
żeniu mow twoich. 

10 "W całem sercu moiem 
szukałem ciebie, nie odpądzay 
mie od przykazania twego. 

11. W sercu moiem skry- 
łem wymowy twoie, abych 
nie zgrzeszył tobie. 

12. Błogosławionyś panie, 
nauczy mie sprawiedliwości 
twoich. 

13. W wargach twoich 
wypowiadałem wszytki sądy 
vst twoich. 



potrzebna) na drogach iego 
chodzili. 

Tis przikazal przykazania 
twego strzedz barzo. 

Abi sprawiani bili drogi 
moie ku strzezenyu spra- 
wiedliwosczi twoich. 

Tedi nyebandą posromo- 
czon tedi (cum perspexero!> 
przesrzą we wszystkich przi- 
kazanyach twoich. 

Dziakowacz bandą tobie 
we szprawienyu sercza wtem 
yze nauczilem se szandow 
sprawiedliwosczi twoiey. 

Sprawiedliwosczi twogich 
strzedz bandą nye opusczay 
mie nygdi. 

W czeem oprawia mlodze- 
nyecz drogą swoią w strze- 
zenyu mow thwogich. 

"W czalem serczu moiem 
szukałem cziebie nie odpan- 
dzay mya od przikazanya 
twego. 

"W szerczu moiem skrilem 
wimowi twoie abich nye 
zgrzeszil tobie. 

Błogosławiony ies panie,, 
nauczy mnie sprawiedliwo- 
sczi twogich. 

W wargach mogich wipo- 
wiedalem wszitki sodi vst 
twogich. 



Takiego dosłownego zgadzania się obu tekstów niema 
naturalnie gdzieindziej, ależ porównajmy jeszcze Psalm 77 
w druku krakowskim, a w rękopisie puławskim: Psałterz. 



Digitized by 



Google 



2r 



1532 r.: „Synowie Effrem dośpiewając puszczając Jęczysko^ 
obrócili się we dni walki. Nie strzegli «akona Bożego 
i w zakonie iego nie chcieli chodzić. Ijsapomnieli dobro- 
dziestw iego y dziwów iego, które jc^azował im. Przed 
oczy (!) ich czynił dziwy w ziemi JBjipskiej w polu Taneos. 
Rozdzielił morze i przewiódł je i postawi wody, jako w są* 
dzie. I wywiódł je, w obłoce j^oia, ij przez całą noc w oświe- 
ceniu ognia. Rozbił f opokę na puszczy i napoił je jdko 
w głębokości wielikiej. I wywiódł wodę z opoki, i wywiódł 
jakoby rzeki wody. I pjjpydali jeszcze grzeszyć jemu w gniew 
pobudzili nawyższeg^ w przezwodziu. I kusili Boga w ser- 
cach swoich, aby prosili pokarmów duszam swoim. I źle 
mówili są o Bo^e, mówili, ażaby mógłby Bóg nagotowaó 
stół na puszc^jy" i t. d. 

Psałte^ puławski: „Sinowie Effrem dośpiewając i spu- 
szczając łfczysko obrócili się w dzień boju. Nie strzegli 
obrzędu jbożego i w zakonie jego nie chcieli chodzić. I za- 
pomnic^i dobroty jego i dziwy jego, jeż pokazał im. Przed 
ojcy ich czynił dziwy w ziemi Ejipta, w polu Taneos* 
Rozijarł morze i przewiódł je i postawił wody, jako w mę- 
chijrzu. I wywiódł je w obłoce dniowym a wszytkę noc 
w oświeceniu ognia. Rozdarł opokę na puszczy i napoił je, 
jakp w wielu wód. I wywiódł wodę z opoki i wywiódł, 
jako rzekę wody. I przyłożyli jeszcze zgrzeszyć jemu, 
w gniewie rozdrażniali wysokiego w przezwodziu. I kusili 
Boga w siercach swych, aby prosili pokarm duszam swo- 
im. I żle mołwili są o Bodze, rzekli: aza może Bóg goto- 
wać stół na puszczy." 

Przytaczamy jeszcze Psalm 78 z odmiennymi jego 
^argumentami". W Psałterzu z r. 1632 czytamy mianowi- 
cie: „ten Psalm uczynił Daniel, przez który prorokował 
o złem, które miało przydż na Jeruzalem. Boże, przyszli 
pogani w dziedzictwo twoje, pokalali kościół święty twój, 
położyli Jeruzalem w jabłeczną stróżą. Położyli ciała mar- 
twe sług twoich w pokarmy ptakom niebieskim, mięso 
świętych twych zwierzętom ziemie. Wylali krew ich, jako 
wodę około Jeruzalem, i nie był ktoby pogrzebł. Uczynie- 
niśmy pohańbienim sąsiadom naszym, naśmiewanie i na- 



Digitized by 



Google 



28 



igranie tym, którzy w okolicy naszej są. Jako długo panie 
gniewać się będziesz do końca: zaże się, jako ogień, gniew 
twój. Wylej gniew twój na ludzi, którzy ciebie nie uznali, 
y na królestwa, które imienia twego nie wziwdły. łże śnie- 
dli Jakóba i mieśce jego skazili. Nie pamiętaj złości na- 
szych starych rychło, aby vprzedziły nas miłosiei-dza twoje, 
bo ubodzi uczynieniśmy barzo. Wspomoży nas Boże Zba- 
wicielu nasz, i dla chwały imieniatwógo Panie wybaw nas 
y miłościw bądź grzechom naszym dla imienia twojego. 
Aby znadż niegdy nie rzekli pogani, gdzie jest Bóg ich, 
i aby jawna była w rodzajoch przed Oczyma naszyma: 
Pomsta krwie sług twoich, która wylana jest, niechaj wni- 
dzie przed oblicze twoje łkanie spętanych. Podług wieliko^ 
ści ramienia twego posiądź syny umartwionych. Wróć są- 
siadam naszym śiedm'kroć więcej w łono ich, łajanie ich, 
którym urągali tobie panie. Ale my, lud twój i owce pa- 
stwy twojej dziękować będziemy tobie na wieki. W rodza- 
ju i w rodzaj zwiastujemy chwałę twoje." 

W Psałterzu puławskim wszystko dosłownie tak sa- 
mo, tylko „argument" naturalnie całkiem odmienny. (Ten 
Psalm powiada, iże Chrystus mści krew umarłych przelaną 
prze sławę imienia jego, Psalm Dawid); wystarczy przy- 
toczyć pierwszy wiersz Psalmu: ,^Boże, przeszli pogani 
w dziedzictwo twoje, pokalali Kościół święty twój, poło- 
!^yli Jeruzalem w jabłeczną stróżą" i t. d.; u Wróbla czy- 
tamy ten sam wiersz tak: „Miły panie Boże, otoć pogani 
przyszli do dziedzictwa twego, oto zmazali kościół twój 
święty, a uczynili Jeruzalem, jako jatę, w której owoce 
kładą." 

Jakiż ostateczny wynik? Niemal dwa wieki przetrwał 
pierwotny tekst z Psałterza sądeckiego, powstałego około 
1 280 r. Ale Psałterz to nie Bogurodzica, nie pieśń, której słów 
zmieniać nie można — z pieśni słowa nie wyrzucić, mówi 
stare przysłowie; gdy język przestarzał, gdy raziły braki 
i wolności tłumaczenia, gdy je z Wulgatą porównywano, 
pojawiały się poprawki, już po wieku jego istnienia: taki 
tekst z dorywczemi poprawkami i zmianami, niekonse- 



Digitized by 



Google 



29 

kwentny, przedstawia odpis puławski. Gdy się potrzeba 
Psałterzy polskich w drugiej połowie XV wieku nagle 
-W^zmogla, nie zadowalały owe przypadkowe poprawki prze- 
starzałego i niedokładnego tekstu: radykalniej wziął się do 
dzieła nieznany nam redaktor, z pod którego rąk wyszła, 
nowa, krakowska redakcya tekstu, nie zrywająca bynaj- 
mniej z uświęconym, starym, przerabiająca go tylko we- 
dle nowych wymagań. Jeden z odpisów tej krakowskiej ^ 
około 1470 r. powstałej redakcyi, posiadamy w druka 
1532 r. Druk ten to anomalia między spółczesnymi dru- 
kami polskimi: zachował średniowieczny szyk Psalmów, po- 
mieszanych z kantykami, zachował krótkie, nie argumen- 
ty, lecz tytuły raczej, spotykane również po średniowiecz- 
nych rękopismach (np. w Psałterzu wittenberskim), zatrzy- 
mał nawet średniowieczne explicit rękopismu. Tekstu nie 
zmienił, chyba pisownię wietorowskich druków wprowadził 
i może stałe bog o sławić (tylko kilka razy ocalało biogosła- 
wić) na jego karb odliczymy, bo panuje owo w drukach 
spółczesnych z lat 1530 — 1540. Zresztą nie zmienił niczego,, 
zatrzymał nawet glosy i chyba niedbałym drukiem (ko- 
rektą), a skąpieniem linij zeszpecił tekst rękopismu; ale 
wdzięczniśray mu za ocalenie redakcyi Psalmów całkowi- 
te, z której tylko urywki w Modlitwach Wacława posia- 
damy. 

Lecz z przekładem krakowskim powtórzyło się, co on 
sądeckiemu udziałał, tylko rychlej; kopiści coraz liczniejsi 
pozwalali sobie odstępstwa i od tego zmodernizowanego 
tekstu, odrzucali jeszcze konsekwentniej wyrazy przesta- 
rzałe, jeszcze ściślej przestrzegali normy łacińskiej, poprą- 
wiali omyłki widoczne. Ślady tej ciągłej pracy mamy 
w Psalmach luźnych, jaki^ ocalały w Wigiliach, Godzin- 
kach Maryjnych, Szczycie dusznym i Tarczy duchownej^ 
Modlitewnikach. Układacze ich korzystali, jak to już w Mo- 
dlitwach Wacława było, z gotowych przekładów polskich — 
ich teksty zastępują nam niemal tyleż odpisów całkowi- 
tych Psałterzy; co charakterystyczne, zgody takiej, jaka 
między Modlitwami Wacława, a drukiem z r. 1632 panuje. 



Digitized by 



Google 



30 



nigdzie więcej nie ma. Tembardziej uważamy druk r. 1532 za 
pomnik średniowieczny; tern mniej dziwimy się, jeśli teksty 
Psalmów polskich nigdy się z sobą zupełnie nie zgadzają: 
nie znaleźć ani dwu identycznych rękopismów (czy ułam- 
ków ich). Bogatą i różnoraką była więc i ta gałęi piśmien- 
nictwa, bogatszą, niż przypuszczaliśmy. 



Digitized by 



Google 



ROZDZIAŁ II. 

Nowe potrzeby czasu. — Żoltarz Wróbla. — Psałterz Rejowy. 



trążyło wiele Psałterzy polskich po kraju, na razie 
w odpisach, od r. 1532 i w druku; nie zadowalały 
one jednak potrzeb nabożnych czytelniczek. Co innego po 
Modlitewnikach, Godzinkach i t. p., gdzie z Psałterza tyl- 
ko Psalmy luźne, lub luźne ich wiersze się dostawały; tam 
rozumiano jako tako cytaty te głębokiej pokory, skruchy, 
ufności, Psałterz jednak w całości, mimo przekładu pol- 
skiego, pozostawał księgą tajemniczą; jeśli żacy i kapłani 
twierdzili, że w Psałterzu fundament naszej Wiary, że wy- 
prorokowano tam Duchem świętym wszystko, szczegóły 
o męce Zbawiciele wej, o Maryi i o trzech królach, liczbę 
Sakramentów świętych i godzin zakonnych, wzmianki o ce- 
sarzach rzymskich. Męczennikach, doktorach nawet chrze- 
ścijańskich z pogaństwa, to czytelniczka czy laik mogli 
i stokrotnie cały Psałterz przeczytać i nic tam takiego nie 
odnajdywali: im więcej czytali, tem mniej chyba Psałterz 
polski rozumieli. Nic więc dziwnego, że np. taki „Obyczay 
mowyenya żołtarza pśnny Maryey" wprowadzał się słowa- 
mi: „żołtarz ten chwalebny lyudzyom prostym lepssy iest 
y ważnieyssy y pożytecznieyssy ku mowyenyu nissli kiedy 
żołtarz Dawidów, bo yest krótszy y rozumnieyssy, a tak 
ku mowyenyu lacwieyszy y nieteskliwszy." Żołtarz ten, 



Digitized by 



Google 



32 



rugający Dawidowy, był kamieniem zgorszenia dla prote- 
stantów. 

I pragnęły kobiety nasze nietylko gołosłownego prze- 
kładu Psałterza, \ec?i przedewszystkiem wykłada jego po 
polsku, objaśnienia jego tajemnic: o czem to każdy Psalm 
mówi, dokąd się ściąga. A występowały one już od dawna 
i coraz wydatniej, coraz z nowemi potrzebami i żądania- 
mi. Coraz więcej pomników o tem świadczy. Tak np. „Wi- 
gilie za umarłe ludzie duszam w czyścu barzo pomocne", 
spółczesne, przeznaczone były dla kobiety, modlącej się 
tam, „puści mię, iż by eh płakała malutko boleści mej". Tu 
należą: Modlitewnik Nawojki jeszcze z końca XV wieku, 
i późniejszy siostry Konstancyi; najdawniejsze kancyonały 
katolickie, które nas doszły, kórnicki i puławski z połowy 
XVI wieku, również dla kobiet pisane, wcale niezręcznie, 
nie bacząc na rymy, rodzaj żeński zamiast męskiego 
w wiersze wprowadzały. Nie wspominamy o rzeczach, z gó- 
ry dla zakonnic, dla panien i t. d., przeznaczanych; Regu- 
łę Św. Klary i inne. Że się pierwsi drukarze chętnie ku 
paniom zwracali, dawno wiedziano: nawet sprośnego „Mar- 
chołta" nie wahał się Jeronim Wietor kasztelance wojnic- 
kiej, Annie Jarosławskiej, dedykować; Andrzej Glaber zaś 
z Kobylina, więc „wielki Polak", burgrabinie krakowskiej, 
Jadwidze Kościeleckiej, „która z Wielkiej Polskiej poszła** 
G-adki (t. j. zagadki) niby Arystotelesowe poświęcił, przy- 
czem opuścić musiał, coby uszom niewieścim nie uchodziło. 
I na tych wyliczeniach tu nie koniec i sąd niekorzystny 
o Polkach utrzymać się nie da; on sam przecież „Żywot 
Józefów" innej, córce Zygmuntowej, Izabeli węgierskiej, 
poświęcił. 

Płeć żeńska, wyłączona ze szkoły łacińskiej, domagała 
się coraz natarczywiej książki polskiej; więc przy przepisy- 
waniu Psalmików, lub przy drukowaniu „Tarcz dusznych" 
czy „Ogródków dusznych", przedewszystkiem na kobiety 
liczono i nie zawodzono się, bo kobiety nasze zaczytały do 
szczętu całą tę pierwotną literaturę: z najpospolitszych mo- 
dlitewników, coraz drukowanych, ledwo jeden cały egzem- 
plarz przypadkiem ocalał, z innych tylko urywki w maku- 



Digitized by 



Google 



b3 

laturze, używanej przy lepieniu okładek. Od kobiet wy- 
chodziła inicyatywa; w czyn oblekali ją zaś mistrzowie 
i bakałarze szkoły krakowskiej. 

Szkoła krakowska, acz wyłącznie na łaciiiie oparta, 
nią i dla niej tylkb żyjąca, położyła jednak zasługi nieza- 
pomniane około języka narodowego. Dla uczonego średnio- 
wiecznego język narodowy, dobry chyba na ulicy lub 
w pożyciu rodzinnena, (uczony zaś, jako ksiądz, takiego nie 
znał), w gruncie rzeczy nie istniał; to, czego dziś świat próżno 
się dobija, puszczając się na manowce różnych Yolapiików 
i innych równie chimerycznych języków sztucznych, posia- 
dały Wieki Średnie: jeden język naukowy dla wszystkich, 
i tylko w Wiekach Średnich istniała ta wymiana myśli, 
żadnymi szrankami nie tamowana^, której dziś już nie 
dosięgniemy, a której tak gorąco pragniiemy. Dziś te- 
lefony i telegrafy łączą bezpośrednio jeden kąt świata 
z drugim — nie znały ich Wieki Średnie, posiadając w za- 
mian coś, o wiele może cenniejszego, czego nic zastąpić 
nie zdoła: jeden język dla całego świata myślącego, i zdo- 
bycze średniowieczne rozchodzą się z dziwną szybkością, 
chociaż komunikacyi niema, niby w powietrzu prądy jakieś 
elektryczne. 

Cechą szkoły krakowskiej, mimo nieodzownej prze- 
wagi łaciny, wyróżniającą ją od innych szkół wysokich, 
jest dbałość pewna, skuteczna, o język narodowy. Zaczyna 
się ona jeszcze w pierwszej połowie XV wieku, gdy Jakób 
Parkoszowic, rektor uniwersytetu, układa nowy alfabet 
czyli „obiecado" polskie, aby pokonać trudności, jakie ubogi 
w znaki alfabet łaciński przedstawiał wyrażaniu licznych 
brzmień 'słowiańskich. W trzydzieści lat później przedłożono 
szkole krakowskiej tak zwany „mamotrept'', niby „mleko 
dla ssących", t. j. podręcznik dla malutkich, przystępują- 
cych do czytania Pisma świętego w oryginale (łacińskim): 
wytłumaczenie wedle Wulgaty trudniejszych jej „węzłów", 
słów i nazw. Z wzoru czeskiego przełożył go był anonim 
jakiś na polskie, lecz dosyć pobieżnie i niedbale: mistrzo- 
wie krakowscy poprawiali jego usterki, i zachowały się 

Literatura religijna. — Cz. II, 3 



Digitized by 



Google 



34 

dziwnym trafem zarówno pierwszy ów rzut słowniczka 
biblijnego, jak i jego krakowskie ulepszenie. 

Po takich, odosobnionych objawach, do którychby 
należało wliczać objaśnienia tekstów średniowiecznych i kla- 
sycznych, prozaicznych i poetyckich, przy pomocy języka 
narodowego, pierwsze tiumaczenia, podejmowane z katedry, 
następuje od samego początku XVI wieku gorliwy udział 
mistrzów i bakałarzy krakowskich w tworzeniu literatury 
narodowej. Nie na polu poezyi — tu dali się ubiedz mistrzo- 
wie krakowscy Bernardynom, pielęgnującym gorliwie śpiew 
polski — chociaż taki mistrz Andrzej Gałka dawno już dla 
propagandy husyckiej wiersza polskiego był użył — lecz na 
polu prozy, odpowiedniejszej powadze wieku i togi. 

Uderza mimowoli znaczny udział mistrzów i uczniów 
krakowskich w krzątaniu się około literatury narodowej. 
Spotkamy niebawem Baltazara Opecia, Andrzeja Glabera, 
Jerzego Argiglobina; pierwsze traktaty Maryjne mistrza 
i doktora dekretów, Jana z Szamotuł Paterka, rękopiśmien- 
ne; drukowane prace bakałarza, Jana z Koszyczek, przede- 
wszystkiem zaś Psałterz mistrza ^Walantego** z Poznania 
Wróbla, dowodzą tej pieczy o język narodowy. 

Na Psałterz "Wróbla złożyły się starania magnatki 
polskiej i szkoły krakowskiej. „Ten żółtarz naprzód był 
wyłożon na rzecz nasze polską przez mistrza Yalentego, 
dobrej pamięci z Poznania, w nauce świętego pisma do- 
świadczonego na ten czas, gdy w Poznaniu kaznodziejski 
urząd z wielką sławą trzymał, na żądanie Jej Miłości wiel- 
możnej też dobrej pamięci ^) paniej Katarzyny na ten czas 
Wojewodzinej Poznańskiej i Starościnej wielgopolskiej'^. 
Była to córka wielkiego, już wtedy dogasającego rodu Samo- 
tulskich panów, mąż jej, kasztelan i najwyższy starosta 
wielkopolski, potem wojewoda poznański, Łukasz z Górki, 
po jej śmierci biskupem kujawskim został, chociaż niedługo 
godność tę piastował. Nie zadowoliła się wojewodzina po- 
znańska istniej ącemi tłumaczeniami księgi najniezbędniej- 
szej Psałterza, lecz poleciła nowy jej wykład, zrozumiały 
i obfity, mistrzowi krakowskiemu, Wróblowi. 

^) T. j. zmarłej. 

Digitized by VjOOQ IC 



35 

Wykład Wróblowy rozszedl się natychmiast w licznych 
odpisach; jeden z nich „przyszedł do ręku niektórym z do- 
ktorów naszej sławnej nauki krakowskiej; oni na mię (na 
innego Wielkopolanina, Andrzeja G-labera) pracę tę włożyli, 
•aby za moją piliiością słusznie a rządnie był sprawion 
i pismem impresorskiem wyrobiono I podjął mistrz Glaber 
niemałą pracę, „aby ten żółtarz w tym rządzie, jako teraz 
jest, był postawień, którąż trudność może obaczyć wszelki, 
ktoby chciał wiedzieć, a k temu przyrównać księgi, jego 
^Wróbla) własną ręką napisane, abo też wypis ich, który 
przy nas (w kolegium krakowskiem) jest". Tak wyszedł 
w druku Psałterz Wróbla i Glabera w maju r. 1539; Gla- 
ber zamierzał był go poświęcić córce Katarzyny, Annie, 
wojewodzinie krakowskiej, ale ponieważ i ona, pani bardzo 
świątobliwa i miłosierna, zmarła, przypisał on go „mężu 
■jej. Piotrze Kmicie". Była to najobszerniejsza (po Herbarzu) 
księga polska (a raczej polsko-łacińska, gdyż dawała i łaciń- 
ski tekst Wulgaty), 685 stronic (małej oktawki); — jak zaś 
potrzebną była, upragnioną, świadczą liczne jej przedruki, 
aż do r. 1567 — potem wyrugowały ją inne, lepsze tłuma- 
"Czenia, prozą i wierszem, protestanckie i katolickie. 

Cel i właściwości przekładu i wykładu wyłożył Griaber 
również w przedmowie. Służyć ma on „pannom zakonnym, 
które, w obrzędzie (zakonie) kościelnym żółtarz śpiewając, 
słowa swoje stąd będą umiały wyrozumieć". Tego dotąd 
nie było: zakonnice powtarzały machinalnie niezrozumiałą 
łacinę, wystarczała sama intencya modlenia się. Tak bywało 
i później: jeszcze w XVII wieku żartował nawet W. Po- 
tocki z mniszek, niewiedzących, o co proszą. 

„A zwłaszcza to będzie pożyteczno kapłanom prostym 
a w piśmie świętem mało uczonym, gdyż stąd wyrozumieją, 
k czemu się ściąga proroctwo Dawidowe, bowiem ku Panu 
Chrystusowi. Nie iżby żółtarz nie mógł być wykładan ku 
inszemu wyrozumieniu, jako też i proroctwa insze mogą 
być ku rozlicznemu końcu wykładane, co się dziewa miedzy 
uczonymi, których rozum rozmaicie oświeca Duch Św., 
każdemu z osobna użyczając według swej wolej; wszakoż 
to jest najdoskonalszy wykład, który się ściąga ku Ohrystu- 



Digitized by 



Google 



36 

sowi, gdyż koniec zakonu i proroctwa wszelkiego jest Chry- 
stus. Przeto mądrze uczynił ten uczony a dobry człowiek,, 
mistrz Yalenty, który, bacząc sposób płci panieńskiej i też, 
jej rozumu, opuściwszy insze dworne a głębokie wykłady,, 
tylko tego się jął, w którym zależy bogomyślnośó i pobu- 
dzenie ku nabożeństwu". 

Gdy Grlaber tę pracę wydawał, nie brakowało jednak 
głosów przeciwnych, z zasady zabraniających rzucania „pe- 
reł pisma Św." przed lud, obawiających «ię szerzenia pisma 
Św. w języku ludowym, „by snadż do nas ten jadowity 
pożar nie doszedł, o którym u sąsiadów naszych słychamy^ 
czego się Panie Boże pożal". Bronił też Grlaber pracy 
Wróbla przeciwko wszelkiemu podejrzeniu: opowiedziawszy 
nadobnemi słowami jego świątobliwy żywot, kończy, „gdyż. 
tedy ten człowiek tak był dobry, a jest pospolita przypo- 
wieść, iż dobry ptak dobrze śpiewa, nie trzeba się nikomu 
o to starać, aby ten jego wykład żółtarza miał być w czym 
podejrzany tak, jako się tego wiele najdzie tych czasów 
w księgach nowych, zwłaszcza w piśmie niemieckim". 

"Wiemy, co to za czasy, jak szlachta narzekała na 
duchowieństwo, że książek im bronią, zwłaszcza Biblii „na- 
szym językiem, tu też nam się wielka krzywda widzi od 
księży, albowiem każdy język ma swym językiem pisma 
a nam księża każą głupiemi być" (roku 1534 na sejmiku 
średzkim). Ba, uniewinnia się nawet Glaber przed Kmitą, 
że po polsku doń pisze: godziło się było po łacinie ten list 
pisać W. Miłości, jako panu mądremu i owszem w piśmie 
rozlicznym nie pospolicie uczonemu, ale iż to rzecz jest 
polska, więcej prostym ludziom służąca, przeto miałem na. 
to baczność, aby ten list zalecający nietylko samym uczo- 
nym, ale też i pospolitemu człowieku naszego języka był 
jawny". 

Praca jednak Glabera wcale małą nie była; rękopism 
Wróblów nie był tak porządnie spisany, jak go w druku 
widzimy. Dochował, się bowiem do dni naszych i sam rę- 
kopism Wróblów, jak wyszedł z rąk pobożnego kapłana^ 
w odpisie spółczesnym i na miejscu, w Poznaniu, zrobio- 
nym. Cenny ten rękopism, niegdyś poznańskich Karmeli- 



Digitized by 



Google 



37 

tów bosych, podarował był hr. Tytusowi Działyńskiemu 
Łsi archidyakon poznański, Brodziszewski, miłośnik i znawca 
dawnego piśmiennictwa; nienaruszony, w pierwotnej opra- 
wie, dochował się on w bogatych zbiorach kórnickich. Spory 
ten rękopism, nadzwyczaj starannie, bujnym gotykiem, mi- 
nią i inkaustem pisał „ Jeronim, kapłan 2 Poznania, lat pań- 
skich 1528", prawdopodobnie dla Wyleżyńskich herbu Trza- 
ska, przynajmniej w r. 1538 p. Jan Wyleżyński na ostat- 
niej karcie wypisał kaligraficznie, „resztki dziatek, które-* 
go roku, albo dnia, które się urodziło*. Rękopism ten odda- 
je wiernie oryginał Wróblów: był on tak urządzony, że na 
szerokich, bardzo brzegach, po obu stronach ważkiej kolu- 
mny przekładu, dopisywano objaśnienia, do których odsy- 
sały rączki, gwiazdki i t. p. w kolumnie samej. GHaber nie 
tylko zmienił pisownię, formy, wysłowienia, nietylko wcią- 
:gał pod tekst owe noty u boku, ale rozszerzał je nieraz. 
Przytoczymy tylko pierwszy wiersz psalmu pierwszego, we- 
dle rękopismu (objaśnienia z boku wciągamy w nawiasach 
w tekst sam): 

„Ten psalm pirwy jest o panie Jezusie, iż miał dobrą 
radę i naukę ludu dawać i owoc wielki czynić. Błogosła- 
wiony mąż (pan Jezus), który nie odszedł w radę złośników 
^źle nie wierząc), ani na drodze grzesznych nie stanął (źle 
nie czyniąc), a na stolcu zarażonym nie siedział (źle nie 
nauczając)." 

U Wróbla-Glabera w druku czytamy toż samo tak: 
^Pienie abo pieśń pirwsza jest o Jezusie, panie naszym, 
iż miał dobrą radę i naukę ludu dawać i owoc też wielki 
czynić. Wykład prosty: Bogosławiony mąż, który nie od- 
szedł w radę złośników, ani stanął na drodze grzesznych, 
^ni siedział na stolcu zarażonym. Wyrozumienie tekstu: 
Pan miły Jezus, ten mąż bogosławiony, nie odszedł w radę 
złośników, z nimi źle wierząc, ani stał na drodze grzesznych, 
z nimi źle czyniąc, bowiem on wszystko dobrze uczynił 
Marc. 7, ni siedział też na stolcu zarażonym, źle nauczając, 
bowiem jego nauka była prawdziwą". 

Podobnie mają się do siebie rękopis i druk, i na in- 
nych miejscach, lecz najczęściej druk powtarza wiernie ręko- 



Digitized by 



Google 



38 

pism. Wykład ściąga każdyPsalm do Jezusa, obfituje w gę~ 
ste cytaty z ojców Kościoła, z Augustyna i innych, które- 
Wróbel miał gotowe zebrane w drukach tak zwanego „Col- 
lectora"; niebr3.k nawet i wycieczek przeciw spółczesnym^ 
głównie przeciw Żydom. Jeden przykład najdawniejszego- 
antjrsemityzmu polskiego tu przytoczę na próbę, w objaśnie- 
niu Psalmu 58 „nie zabijaj ich, by kiedy lud mój mnie nia 
zapamiętał: oto tu proroctwo o żydziech, iż ich niemają 
zabijać, a to dla tego, aby krześcianie miedzy sobą nie 
zapamiętali męki bożej, którą podjął od tego ludu. A też. 
dla tego, bo żydowie są osłowie naszy, którzy za nami 
krześciany noszą księgi starego zakonUj przez które doświad- 
czamy prawdy naszej wiary, a wszakoż lepiej by miedzy 
sobą nie mieó tego ludu żydowskiego, niżli tak ji mieć>- 
jako jest u nas, bo lichwią, co jest naprzeciwko bogu i pra- 
wu duchownemu, a też są na wielką ciężkość chrześciaństwu^ 
wszystko złe myśląc, jako główni nieprzyjaciele Ghr5''stusa. 
miłego" (w rękopisie księdza Hieronima brak tylko osta- 
tnich słów: wszystko złe myśląc i t. d.). 

Wykład ks. Wróbla jest całkiem średniowieczny: odkry- 
wa w Psałterzu prefiguracye chrześcijaństwa do najdrobniej- 
szych szczegółów; dziś razi nas potworność takiego wykła- 
du, który jednak przez wieki niezachwianej powagi uży- 
wał. Przytoczę kilka próbek odstraszających. Że „Psałterz, 
dziesięci strun" oznacza Dziesięcioro przykazań, to jeszcze^ 
najniewinniejszy pomysł; są lepsze. Np. w Ps. 104: „atha man- 
na (którą Bog żydy karmił) bila figura czyala bożego pod 
ossobąchleba a yako pan bog drzewyey gym nyedal manni, 
aleś przessly przes morze, tak tes czyalo boże nyema bicz 
dano, aleś przód czlowyek bądzye okrzczon.** Albo w 64 Ps.: 
„A tedi wyącz slyczne polya na pvstinyach (to yest czy 
ctorzi biły pogany bądą płodny) rosmnozą ssyą wyelką. 
ziznosczyą, a pagorky przibyerzą ssyą wradoscz y wesselye 
(czy ctorzi bada vczicz ewangelyey swyątey, yako są do- 
ctorowye swyączy, ato dlatego mowy, aboym po wyącz- 
ssey cząsczy doctorow krzesczyanskych possly spoganstwa,. 
jako Origines, Eusebius, Ciprianus, Augustin, Ambrosi, 
Jeronym y gynssi)". Psalm „dwadzesni y ósmi vislawya 



Digitized by 



Google 



39 

syedmyorakye czudo ctore .myal pan Jezus na sswyeczye 
vdzalacz, a więc Vox domini super aquas: oto pyrwe czudo 
yss gdi pan J^sus biil krzczon w Jordanye od Jana swya- 
tęgo, tedi glos slissan z nyeba rzekącz i t. d.; więc vox 
dgmini in virtute (wtóre czudo yss yednym glossem t. j 
yędnym słowem vsdrawyal nyemoczne), in magnificencia 
(trzeczye czudo.., wiwyodl oycze swyate znyewoley pye- 
kyelney) i t. d.; wreszcie (dilectus ąuemadmodum filius 
unicornium) ^aboym yednorozecz tha ma mocz, yss wonich 
stronach,, yako wzyemy murzinskyey, gdze cząsto shą wodi 
yadowytę, ale gdi yednorozecz rozmoczi swoy rok woney 
, wodzye, tedi yws nye skodzy zwyerzątom y mogą, yą pycz; 
tak tess kyedi pan Jesus dotknąlssyą wodi czyalem swim 
na krzczye tedi yws wpda od yadu grzechowęgo na krzczye 
oczysczya człowyeka''. W Psalmie 21 (in conspectu eius 
cadent omnes) ^będą padać, gdy rękama kaplańskiemi bę- 
dzie podnoszon, tego nie miały offiari starego zakonu, aby 
przed nimi ludzie padali, abowiem ony offiary nie były 
bog; ale ofiara zakonu nowego t. j. ten sakrament naświę- 
tszy, jest prawy, a wierny bóg". Jak „lud egypsky zymy- 
alssyą y zasmuczylssyą, bo tam w mor^u potonęły, tako 
tes to ^namyonowalo. . . yss krzest yibawya znyewoley 
vyeczney a stegossyą zasmvcza dyabel" (do Ps. 76). W 71 
również „znamienite" proroctwa, np. coram illo procident 
Aethiopes „abowiem y murzyńska ziemia przyjęła wiarę 
na kazanie św. Matheusza"; ex usuris redimet animas „to 
się spełnU^o, bo wiara krzescijańska lichwę potępia"; erit 
Jirmamentum in terra in summis montium —będzie na świe- 
cie chleb pszeniczny^ tłumaczy Wróbel, nad góry nawyższe 
i objaśnia: chleb t. j. ciało boże pod osobą chleba, nad góry 
nawyższe, t. j. nad głowami kapłanów, którzy są wyższego 
stadła i t. d. Naturalnie wszystkie te mądrości czerpał Wróbel 
ze źródeł średniowiecznych, obfitujących w takie wykłady 
czyli raczej alegoryzacje. Jeden ustęp może służyć, jako 
komentarz i do „Horae canonicae Salvatoris" (hymn „Pa- 
tris sapientia", ulubiony w Polsce, jak tego trzy polskie 
teksty XV wieku dowodzą) i do „żołtarza Jezusowego" 



Digitized by 



Google 



40 

Władysława z Gielniowa ^): septies in die laudem dixi tibi 
(Ps. 118, 164) „abowiem obyczay jest sługam bożym, siadem 
kroć przez dzień chwalić p. boga — naprzód w noci jutrznią 
na pamiątkę jącia i zmartwy wstania pana Jezusowego; 
wtóre prima pirwej godziny na, Dzień, iż tedy był wydań 
Piłatowi; tercią, iż tedy wołali żydowie ukrzyżuj, sextą, iż 
tedy na krzyż przy bit; noną, iż tedy ,umarł; myeszpor, iż 
tedy złożon skrzyża; siódme completa, iż tedy pogrzebion". 
A jeszcze przykład, jak sobie Wróbl (a raczej wzory jego) 
radzi: gdy wylicza cuda, zjawiska przy Męce Pańskiej, 
ciemności, trzęsienie i t. d., a jest w Psalmie i ^grad* przy- 
zna naiwnie: o tym ewanielja nie mówi. Czasem daje dwo- 
jaki wykład. 

Z uwagami własnemi, aluzyami do stosunków polskich 
np. wstrzymywał się Wróbel, jest ich jednak kilka, np. przy 
Ps. 58 convertentur ad vesperem etc, „oto tu proroctwo, 
iż żydowie nawrócą się, ale w wieczór t. j. przed sądnym 
dniem... około onego czasu będą zabijać i wypędzać godne 
kapłany i zakonniki, podobno nie długo tego jut czekać*^. 
I przekład sam odznacza się równą niemal, jak wykład, 
swobodą, jest miejscami wcale nie przekładem, lecz para- 
frazą, wolnem omawianiem tekstu oryginalnego, obfitującem 
w dodatki i uzupełnienia, aby stworzyć jasny, zrozumiały 
sens. Wystarczy przytoczyć dwa wiersze (Ps. 57): ad nihi- 
lum devenient tanquam aqua decurrens, intendit arcum 
suum donec infirmentur... priusąuam intelligerent spine 
vestre rhamnum sicut viventes, sic in ira absorbet eos „Oi 
sie wniwecz obrócą, jako woda przepływająca abowtem pan 
bóg JUŻ wyciągnął pomstę swoje aby sie nad nimi pomścił 
tak długo, ażby byli zemgleni. . . Wy grzesznicy tacy drze- 
wiej niżli cirnie wasze wyda kwiecie już jakoby dożrzeniałe 
tak je pan bóg pogrązi na zatracenie"; albo następny wiersz: 
et dicet homo si utique est fructus iusto, utique est deus 
iudicans eos in terra -Dlatego rzecze i spyta mnogi czło- 
wiek, jestli też jaki pożytek być na tym świecie sprawiedli- 
wym (ja na to mówię iżje^tj bo jest p. Bóg, który na świe- 
cie sądzi (sprawiedliwe i niesprawiedliweY , 

^) O „żoltarzu" i hymnie patrz w I tomie, str. 18G i 201. 

Digitized by VjOOQ IC 



' ' . . 41 

Ścierają się więc i wykładem i przekłąidem zupełnie 
cechy starego testamentu; nakłada się Psałterzowi barwa 
najzupełniej chrześcijańska, fałszuje się duch, ton i słowa 
modlitwy hebrajskiej, namiętnej, mściwej, głębokiej. 
Tak np. o 29 Psalmie twiedzi GHaber (Wróbel krócej po 
pierwszym wierszu toż wyraził): „obacz tu, iako ten Psalm 
a.czkolwiek przodkiem służy P. Chrystusowi, wszakoż też 
może służyć wszelkiemu kapłanowi, ofiarującemu u ołtarza; 
przeto nabożny człowiek wszelki może ji mówić ku P. Bo- 
gu, modląc się za kapłanem, aby go raczył wysłuchać, ^dy 
^toi przy ołtarzu ofiarę czyniąc P. Bogu" (podobnie było 
w Psałterzu r. 1532, p. w.). Najobszerniejszy wykład słów 
Ps. '21. Deus quare me dereliquisti „jako sie to rozumie, 
^by b. ociec miał opuścić syna swego, a niemiał go wy- 
słuchać?** — więcej, niż cała stronica temu poświęcona. 

Wykład Wróblów rzuca więc tło starozakonne: o Da- 
widzie i przejściach jego wspomina jak najrzadziej; obok 
^Uegorycznego, ku Jezusowi dążącemu wykładowi, daje 
głównie moralny, historycznego nie uwzględnia; różni się 
więc od argumentowania Psałterza krakowskiego, zbliża ra- 
<3zej do puławskiego. Znał jednak Wróbel Psałterz krakow- 
ski', naturalnie nie dopiero z wydania 1532 r., lecz już 
z odpisu jakiegoś, w tłumaczeniu bowiem zachodzi, nieraz 
•dziwne podobieństwo; chętne używanie np. słowa wielmotyć 
myśl o związku obu tekstów podsuwa. Lecz ogółem tłuma- 
czenie Wróblo we za całkiem nowe uważać należy, zrywające 
wreszcie z uprzywilejowanym owym prastarym tekstem, 
który mimo ciągłych zmian i modernizacyi do szesnastego 
wieku dotrwał. 

Wobec zasługi uczonego męża i nabożnego kazno* 
-dziei, jaśniejącego przykładnym żywotem i siłą natchnione- 
go słowa, wobec cnót ewangelicznych Wróbla maleje bardzo 
■zasługa jego ziomka (i kolegi w studyum generalnem, 
krakowskiem), Andrzeja Glabera z Kobylina (wielkopol- 
skiego), trudzącego się na polu literatury ojczystej prze- 
kładami z łaciny, ceniącego wysoko język narodowy 
i powołanego przez „studyum generalne** na wydawcę pra- 
cy zmarłego kolegi. On ją oporządził tylko, podopełniał, 



Digitized by 



Google 



42 

złagodził wyrażenia, Wróbel np. powie „Herod takież sam 
tak zdechł'*^ G-laber położy za to „Herod marnie zszedł 
z świata;" on opuścił dzielenie Psalmów na niedzielne i t. d., 
nazwał każdy Psalm „pieniem*^, kantyków nie włączył ró- 
wnież, poodmienial wyrazy, np. zasic zamiast Upak^ hetma- 
na zamiast hejłmana\ bogosławionego zamiast błogosławio- 
nego wszędzie wstawił; pozbawił tekst owych wielkopol- 
skich form Wróblowych na -ewi, -ewie (Jezusewi Krzystu- 
sewi, glosewi, królewie, — których jeszcze Łukasz Górnicki 
ku naszemu zdziwieniu używa, chociaż ich Rej, Orzechow- 
ski, Kochanowski, cała Mała Polska, jednem słowem, nie 
znają); owych aboyjn i t. d. (albowiem); mówił o plastrze 
miodu, gdy Wróbel o piaście miodowym się wyrażał i t. d. 
i t. d. Glaber niejedno opuszczał; czasem są i nieporozu- 
mienia, np. w Ps. 119 cum carbonibus desolatoriis „iaka 
węgle, które miecza na donice^ ęj^L^ chczą palić", ale w rę- 
kopiśmie Jeromina lepiej: „yako wągle ctori myeczą na 
domi gdi chczą palicz." Różnicę tekstu uwidoczni np. ustęp 
przy Ps. 38 „tabescere fecisti sicut araream:'* „Payąk robi, 
praczuye, tka ssyecz, a yednim dotknyenym palcza wsit- 
kossyą; tak tes czlowyek byega, skazy, yedzye, klopoczes- 
sy^ ^ gymyenye, yednązecz ponym** Wróebl - Jeronim; 
„Wszelki człowiek jest mgły, jako pająk, aczkolwie pająk 
praczuie robiąc i tkaiąc siec, wszakoż j. d. p, w. s. sk.; 
t. t. c. robi, jeździ, kł. s. o imieniu, jednym razem anod 
już po nim" Glaber. 

Psałterz Wróbla — Glabera rozchwytano; spółczesne 
przedruki cztery w roka 1539 i 1540, późniejsze wydanisu 
(1543, 1547 i t. d.) ponawiane do roku 1567, świadczą wy- 
mownie o zasłudze autora i o pokupności wielkiej książki 
polskiej; obok „Herbarzy" (zielników) największa to w pierw- 
sssej połowie wieku książka, liczy przecież 680 sti-onic. Powagę 
„Wróbla" podkopały jednak rychło tłumaczenia protestanc- 
kie i parafrazy wierszowane, najpierw Lubelczyka, potem 
Jana Kochanowskiego, w języku o wdzięku niezrównanym. 
Jak w XV wieku, tak i teraz górował Psałterz zawsze, 
jeszcze nad każdą inną książką; zatrzymał pierwotne, nad- 
zwyczajne znaczenie, dla ży^cia nietylko nabożnego, ale na- 

Digitized by VjOOQIC 



43 

wet literackiego i umysłowego: jak silny był wpływ Psał- 
terza na poezyę np. Kochanowskiego (jeszcze zanim się do 
owego przekładu zabierał), nie mówiąc o innych. Lecz na 
rozgraniczu epok w dziejach Psałterzy polskich, pomiędzy 
Psałterzem Wróblowym (1539), a Lubelczykowym (1558), 
jeśli pominiemy poetyckie przeróbki kilkunastu Psalmów^ 
dokonane przez Reja i Trzecieskiego, głównie staje jeszcze 
jeden arcyciekawy zabytek, Psałterz Re]a^ w roku 1545. 

Znaliśmy go od dawna ze słyszenia. Już wielbiciel i przy- 
jaciel pana Nagłowskiego , Jędrzej Trzecieski, w najpięk- 
niejszym zabytku dawnej literatury biograficznej polskiej ^ 
w Żywocie i sprawach Mikołaja Re]a, drukowanym jeszcze 
za życia samego Okszyca, wyraźnie między licznemi dzie- 
łami jego wymienia najpierw „Postylę", jako najwybitniej- 
szą i najbardziej znaną i cenioną manifestacyę kalwińskie- 
go autora, i ciągnie dalej: przed tekn (przed Postylą) na- 
pisał „Katechizm dyalogiem, ludziem młodym potrzebny", 
dalej ^Psałterz D/iwidów i z modlitwami, który też bardzo 
radzi ludzie i czytali i śpiewali". Podobnie powiedział 
Turnowski, wydając 1603 Psalmy Rybińskiego: 

Rej zaczął Sauromatom wykrżykaó Psalm Boski, 
Który w tak foremny rym ujął Kochanowski. 

Tu jednak urywa się nagle tradycya o tym Psałterzu,. 
Reja d2Jieła ginęły wcześnie, przetrzebiały je ciągłe napa- 
ści na różne Brogi i Zbory, których ofiarą padały przewa-t 
żnie i książki: julj jezuita Niesiecki w „Koronie Polskiej" za- 
znaczył wyraźnie, nie z ironią lub tryumfem, lecz raczej 
z lekkim odcieniem żalu, że wiele dzieł jego czasów no- 
wszych nie doszło. Do takich należał widocznie i Psałterz; 
w XVIII i XIX wieku, ani Załuski, ani pisarze pruscy,.. 
Oloff, Ringeltaube, piszący o dziejach pieśni i o przekła- 
dach Biblii polskich. Psałterza Rejowego na oczy nie wi- 
dzieli, powtarzali w gruncie, co Trzecieski powiedział. 

Przed dwudziestu niemal laty otrzymał dyrektor bi- 
blioteki Jagiellońskiej, zasłużony bibliograf nasz, dr. K* 
Estreicher, bezimienny list z Nowego Sącza, donoszący 
o odnalezieniu szczęśliwem Psałterza Rejowego. Opisano 



Digitized by 



Google 



44 



tam ów egzemplarz „nie cały, z czerwonym tytułem z trzy- 
nastu Psalmami i modlitwami", folio, pod tytułem: „Miko- 
łaja Reja z Nagłowic Psałterz Dawidów nowo przełożony 
i z modlitwanłi tegoż... wydany**. Przytoczono w tym li- 
ście, jako próbę tekstu pierwszego z tych Psalmów, to jest 
czwartego (Cum invocarem): 

Boże, co widasz tę niewinność moją, 
Co mnie z nieszczęścia wielką łaską twoją 
Zawsze ratujesz, zlituj się nad nami 
I nie chciej gardzić naszemi modłami. 

Wy lichotarze, wy ciągle swarliwi. 
Wy próżni ludzie, ciągle zysków chciwi, 
Słyszycie, że Bóg mi jest wziąż na obronę, 
I ciągle moje będzie . trzymał stronę i t. d. 

Kustosz Jagiellony, dr. Wisłocki, pojechał sam do 
Sącza, odkrył autora listu anonimowego — był nim student 
gimnazyalny, brat zakonnicy ze Starego Sącza, — lecz Psał- 
terza nie znalazł. Możemy wątpić, czy on rzeczywiście ist- 
niał. Niemożliwy już tytuł sam: wiemy najdokładniej, 
choćby z ust Trzecieskiego, że Rej się na żadnem ze swych 
dzieł nie podpisywał wyraźnie, więc owe „Mikołaja Reja" 
i t. d., mogła chyba ręka jakaś późniejsza dopisać; prze- 
cież ani na Postyll, lub innem jakiem dziele, tem bardziej 
na Psałterzu, byłby się Rej do autorstwa swego z góry 
nie przyznawał, uważając siebie stale za nieuka, za niepo- 
wołanego, zabierającego głos tylko dlatego, że powołani 
milczą. Jest jednak i inny argument: wyboru kilku lub 
kilkunastu Psalmów nie nazywałby Psałterzem Trzecieski, 
który sam przecież więcej jeszcze Psalmów przełożył, a mimo 
to »Psałterza" nie zebrał. Więc, gdyby nawet owa książka 
sądecka była autentyczną, nie mogłaby być owym całko- 
witym Psałterzem Rejowym, o którym przecież Trzecieski 
wspomina. Jest to więc albo nieudałe fałszerstwo literac- 
kie, albo studencik ów z jednego, lub kilku Psalmów, po- 
znaczonych literami M. R. (takie znamy przecież), utwo- 



Digitized by 



Google 



45 



Tzjl wedle słów Trzeóieskiego ów Psałterz Rejowy, ale nie- 
zręcznie. 

Prawdziwy Psałterz Rejowy odkryto znacznie dawniej y 
wydano dopiero świeżo. W „Pomnikach piśmiennictwa pol- 
skiego", wydanych z fundacyi Józefa Zakrzewskiego, poja- 
wił się, jako drugi ich numer „(Mikołaja Reja z Nagłowic) 
Psałterz Dawidów", wydał Stanisław Ptaszycki, Petersburga 
1901 r., z podobiznami. Najcenniejsza ta publikacya staro- 
polska, z jaką nam się od kilku lat spotkać zdarzyło. 

Nie pierwsza to praca p. Ptaszyckiego około Rejowej 
spuścizny, jemu zawdzięczamy, prócz rzeczy drobniejszych^ 
znakomite odnowienie i Wizerunku Rejowego; przez wydanie 
umiejętnem Psałterza przybyła mu nowa zasługa. „Psałterz* 
ten znano oddawna; opisali dwa egzemplarze jego i Lele- 
' wel w „Księgach Bibliograficznych" i Jocher w „Obrazie 
Bibliograficznym" i Maciejowski w „Piśmiennictwie" (III); 
ponieważ jednak egzemplarze roku ani tłumacza nie wy- 
mieniają, ponieważ tekst sam prozaiczny, a o Rejowym 
Psałterzu z góry przypuszczano, że wierszem tłumaczony, — 
więc Psałterza tego bezimienne^go za Rejowy nie uznano. 
Adam Bełcikowski, gdy w Warszawie przy Szkole Głów- 
nej bawił, r. 1864 egzemplarz biblioteki uniwersyteckiej za 
Rejowy uznał; oba egzemplarze pochodzą z dwu wydań 
odmiennych. Egzemplarz warszawski jest bez początku 
i końca; egzemplarz puławski (książąt Czartoryskich), kom- 
pletniejs^y, ma tytuł, dedykacyę do króla Zygmunta, re- 
gestr końcowy, ale i jemu brak kilku kart z początku 
i końca; na jednej z kart podpisał się właściciel, Jakób 
Ślimak r. p. 1552. 

Już Tytus hr. Działyńaki, wydając „Dawny Zabytek 
mowy polskiej", opisał dwa inno egzemplarze tegoż Psał- 
terza, z obu odmiennych wydań pochodzące; posiadał je 
w swoich bogatych zbiorach kórnickich. 

Z nich ocalał dziś jeden, tegoż wydania co i puławski,, 
więc wcześniejszego od warszawskiego i drugiego, kórnickie- 
go. Ten drugi, kórnicki, był widocznie ze wszystkich ocalonych 
najkompletniejszy, lecz i on żadnych dat o tłumaczu, dru- 
karzu i t. d, nie zawierał; taki wytrawny bibliograf, jak Dzia- 



Digitized by 



Google 



46 



Jyński, byłby niechybnie w opisie swoim cośkolwiek wspo- 
mniał. Ocalony egzemplarz kórnicki pochodzi z klasztoru 
kaliskiego św. Stanisława, i już w XVII wieku niodostawa- 
lo mu pierwszych 15 kart, brak mu i ostatniej, i kilku in- 
nych jeszcze — nie darmoż to zaczytywano tak te Psałte- 
rze. Zabrudzony on znacznie: ręka XVI wieku wpisywy- 
ia doń i sentencye łacińskie; jedna polska brzmi: 

Bywa mądry na ostatek. 
Kogo ściśnie niedostatek, 
Bo komu nędza dokuczy, 
Wnet się rozumu nauczy. 

Tytuł tego Psałterza (wedle egzemplarza puławskiego): 
^Psałterz Dawidów, który snadż jest prawy fundament 
wszytkiego pisma chrześciańskiego , teraz nowo prawie 
{t. j. całkiem) na polski język przełożeń, acz nie jednako- 
ścią słów, co być nie może, ale iż wżdy położenie rzeczy 
w każdem wierszu wedle łacińskiego języka się zamyka. 
Przytem też argument, to jest wyrozumienie rzeczy, o czem 
prorok mówił, jest przed każdym Psalmem krotce napisan. 
Przytem też za każdem Psalmem jest napisana modlitwa 
krótkiemi słowy według podobieństwa onegoż Psalmu**. — 
Wypisaliśmy przydługi tytuł, bo daje wyobrażenie o sa- 
mem dziele: wyjaśnia znaczenie Psałterza, jako fundamen- 
tu pisma chrześcijańskiego; określa z góry, że nie trzyma 
się dosłownie tekstu łacińskiego, chociaż każdy jego wiersz 
w osobnym polskim wierszu zamyka; podaje przed każdym 
Psalmem argument, to jest wyrozumienie jego, a po każ- 
dym Psalmie krótkąj modlitwę na temat Psalmu. I rzeczy- 
wiście, normy tej trzyma się autor przez wszystkie 150 
Psalmów; kantyków nie zamieścił, jak i Wróbel ich nie 
podał. 

Po tjT^tule następuje dedykacya przekładu królowi Zy- 
gmuntowi (naturalnie Staremu) „nie przez żadne pochleb- 
stwo, ani też w nadzieję jakiejś łaski znania, ale dlatego, 
iż P. Bóg nam Polakom acz źle zasłużonym, raczył W. 
Kr. M. też dać polskiego Dawida, którego żywot, sprawy 
i cnoty są nietylko poddanym, ale i wiele postronnym lu- 



Digitized by 



Google 



47 



dzioin obficie jasne, a znaczne;" kończy życzeniem szczęs- 
nego panowania „na wieczne, a długie czasy". 

Po tej przedmowie' prozą idą jeszcze wiersze ku fe- 
nolu, „coby miał wolę czyść teksiężki": 

Proszę, kto będzie czedł, obacz, 

A snadź sobie uważyó racz, 

Aby to wżdy miał na pieczy, 

Co są w tern piśmie za 'rzeczy i t. d. 

strof kilkanaście. Następnie samo dzieło: najpierw wielkim 
gotykiem pierwsze słowa łacińskie Psalmu, np. „Dixit Do- 
minus Domino meo. Psalm 110. Argument. Tu prorok Du- 
chem świętym wysławia błogosławieństwo pana naszego^ 
jako miał sieść na prawicy Ojca swego, wziąwszy zwierzch- 
ność od niego nad wszemi sprzeciwniki swymi, i jako on 
nastał od wieków i wiele tajemnic o wcieleniu Jego. Psalm 
setny dziesiąty'^. Następuje przekład; na boku „Słowa Bo- 
że ku Chrystusowi, jako ji przejrzał od wieków''. Po skoń- 
czonym przekładzie Psalmu modlitwa drukiem drobnym: 
„Pomni na to miły panie, żeś ty jedynego syna swego 
od początku świata dziwnie sobie sprawił w społeczności 
bóstwa swego, a nameś ji raczył dać za króla i za paste- 
rza, i za onego miłosiernego kapłana, któryby się ustawicz- 
nie ufiarował za nami przed oblicznością świętego bóstwa 
twego. Pomni też miły panie na onę wdzięczną ofiarę 
ciała jego, którą on tobie za nas ofiarował na krzyżu 
Bogu ojcu swemu, a daj nam tego miłościwie użyć i do- 
stąpić, co nam u Ciebie wysłużył pokorną cierpliwością 
swoją za występki nasze. Amen". Ojcze nasz i t. d. Zdro- 
waś Marya i t. d. Całe dzieło wliczy, bez dodatków 440 str. 
(220 kart) w małej oktawce. 

Jakto, i toż ma być Psałterz Rejów, który ludzie 
7,barzo radzi śpiewali"? a więc był chyba wierszowa- 
ny, nie zaś prozaiczny? G-dzież na to dowody? Protestant 
Rej miałby „Zdrowaś Marya" odmawiać po każdej modli- 
twie Psalmowej — czyż to prawdopodobne? Rej, piszący 
niegdyś zawsze wierszami, (dopiero „Postyla" przecież jego 
pierwsze większe dzieło prozą), miałby Psałterz cały, choć 



Digitized by 



Google 



fe- 48 



»"•■• '• 






pojedyncze Psalmy wierszował, prozą ułożyć? Wiemy prze- 
cież, co za Zygmunta Starego pisywał, wszystko wierszami: 
czy to „Krótką Rozprawę" r. 1543, czy „Józefa* 1545, czy 
dyalogi swe moralno-satyryczne, a wnet i religijno-pole* 
miczne, „Warwasa'*, „Kota ze lwem," „Kupca" i t. d. skąd- 
żeż ta proza się wzięła?. 

Mimo takich zarzutów obstajemy przy mniemaniu pp. 
Bełcikowskiego i Ptaszyckiego. Zaraz przedmowa ujawnia 
szlachcica, niezawisłego, zamożnego, który królowi swemu 
z głębokiego poważania i miłości księgę ofiaruje, nie po- 
trzebując bynajmniej jego łaski, nie upraszając komie 
o nią; tytuł przedmowy brzmi przecież: „...Królowi Polskie- 
mu niektóry poddany Jego Kr. M. wieczną a p o- 
wolną służbę swą wskazuje": tak pisze do króla tylko 
szlachcic - pan, nie szlachetka, nie mistrz krakowski, ani 
żak, ani ksiądz jaki: ci nie wyrzekliby się z góry „nadziei 
jakiej łaski znania", ci choć przy końcu takiej przedmowy 
zaznaczyliby komą swą uległość, ufność w łaskę pańską, 
czego tu i śladu niema. Ale nietylko ton przedmowy prze- 
mawia za Rejem, powtarzają się ulubione zwroty jego 
w samym jej tenorze, te „wszytki poczciwe sprawy" 
Dawida, które są w tych książkach niżej napisane i t. d.; 
przemawia dalej ta gruba osłona anonimu, tak zwykła 
u Reja, tak niezwykła u innych pisarzy tego wieka, tak 
z gruntu przeciwna wszystkim literackim nawyczkom ów- 
czesnym, gdy honorarjum autorskie od dedykacyi i mece- 
nasa jej, nie od księgarza i publiczności pochodziło. 

„Psałterz" ów jest po prostu pendant do „Żywota 
Józefa" z tego samego może roku 1545. „Żywot" ten przy- 
pisuje anonim królewnie Izabeli, porównywając ją z Józefem: 
„co jako onemu Józefowi jego poważne a cnotliwe zacho- 
wanie na wielką radość a na wielką poczciwość wyszło, 
snadź takiż p. Bóg stan W. Kr. M. i sławę hojnie po- 
wyższać a rozmnażać będzie raczył, jeźli jemu upełną 
wiarę chowając dufać a poruczać się będziesz... przytym 
daj pan Bóg W. Kr. M. mnożył szczęśliwie wszego dobra 
rozmnożenie na długie czasy" — a więc znowu tylko życze- 
nia pomyślności, żadne skarbienie dla pisarza łask jakich, 



Digitized by 



Google 



49 

polecanie się dobrotliwej pamięci i t. d. Jak Izabelę, na 
którą tyle „szczęśliwych i sprzeciwnych rzeczy przy- 
padło", do Józefa porównał, tak króla samego z Dawidem 
zestawił, bo, jak za Dawida używało żydowstwo, dla cnotli- 
wych spraw i doskonałego żywota króla swego, pokoju 
i szczęścia, zwycięstw i rozszerzenia państwa, chociaż „nie 
<lo końca według myśli Pańskiej" żydzi żyli: tak samo ra- 
<3zył Pan Bóg „nam Polakom, acz źle zasłużonym" dać 
w Zygmuncie polskiego Dawida, a z nim „rozszerzenia gra- 
nic swych i wiele zwycięstwa nad postronnymi narody 
i wdzięcznego pokoju". A więc tok myśli jest w obu przed- 
mowach identyczny , a nawet i słowa ich , u p e ł n y 
i sprzeciwu y, ciągle się w Psałterzu powtarzają, gdy 
tymczasem inni spółcześni pisarze zamiast nich zupełny 
i przeciwny używają. 

Więc skomponowawszy „Józefa" dla Izabeli, udał się 
Rej z „Dawidem" do starego króla i, chociaż łaski się nie 
-dopraszał żadnej, szczodrze wynagrodzonym został. Bo oto 
<larowizną z 13 lutego r. 1546 na sejmie krakowskim na- 
daje król „Nicolao Rej vati polono alias rymarzowi" 
wieś Temerowce, „chcąc Rejowi za zasługi jego wobec nas 
wdzięczność okazać i tom go na później do nowych zasług 
-około nas podbudzić", z własnego popędu i za przyzwole- 
niem rad naszych, Temerowce na Rusi w Ziemi Halickiej. 
Było to podczas zapust — nie darmo też Rej w sam zapustny 
wtorek, w dniu św. Żarłoka, Poloka i Stękawy, których 
był niepoślednim czcicielem, się urodził. Cóż mogły być za 
zasługi osobliwsze 41 letniego Reja, któremu życie dotąd 
przeważnie na zbijaniu bąków, na gospodarce, na zebraniach 
przyjacielskich spływało? nie był on przecież ani pod Ober- 
tynem, ani się w Wojnie Kokoszej nie odznaczał, Turkom 
chyba przy kuflu groził, urzędu żadnego, ani dworskiego, 
ani ziemskiego, nie piastował, za króla z nikim jeszcze za 
łby nie chodził, pieniędzy mu nie pożyczył, do żadnego 
poselstwa nigdyby się, nie znając języków, nie był przy- 
wiał— więc cóż było królowi staremu po nim? jakież on mu 
-odpłacił zasługi? 

Wyraźnie wykazuje ją nagłówek dokumentu: nie wiel- 

Literatiira religijna. — Cz. II. 4 

Digitized by VjOOQIC 



50 



moży, nie żołnierzowi, nie sekretarzowi, lecz wierszoklecie-— 
rymarzowi darował król Temerowce —pierwszy raz u nas 
poetę uczczono: czego się Wolski pracowity nie dosłużył, 
choć i szabelką i piórkiem machał, czego i Kochanowski 
nie otrzymał, to szczęśliwcowi Rejowi przypadło w udziale: 
pierwsza odznaka literatury polskiej. Darowizna Temerowiea 
z r. 1546, będąca w bezpośrednim związku z napisaniem i de- 
dykowaniem „Józefa" Izabeli, a „Psałterza** królowi, miała 
zachęcać poetę do prac dalszych; nie przypuszczał stary 
król ani na chwilę, jak się niebawem potoczy literacka 
działalność pana Nagłowskiego, bo pewnie nie byłby mu dał 
Temerowiec, gdyby autora „Kupca** i innych antykatolickich 
pamfletów pobożny król był przeczuł. Kombinacya ta po- 
zwala nieco bliżej datować wydanie „Psałterza", wyszedł 
on przecież bez daty; otóż moglibyśmy mu może koniec 
r. 1545, lub początek 1546 r. dla owego nadania Temero- 
wiec naznaczyć. 

Po owej przedmowie prozą następują, bo gdzieżby ich. 
Rej nie wtrącił, wiersze do czytelnika, objaśniające znacze- 
nie Dawidowej księgi; zsyłał nam Bóg proroki. 

Ale ze wszech, co ich czciemy (czytamy), 

Snadź Dawida znajdujemy. 

Iż przezeń najwięcej zjawił, 

Co gdy świętym bóstwem sprawił, i t. d. 

Przekłady i wykłady Psałterza coraz gęstsze i dokład- 
niejsze, pojawiały się stale zagranicą. Nie wiedział pra- 
wdopodobnie Rej, nio śledzący owego ruchu, że zagranic% 
już łacińscy autorowie, humaniści, przewierszowali cały 
Psałterz, np. Spangenberg, Eobanus Hessus i inni; bo wte- 
dy i on może, przy nadzwyczajnej gładkości i łatwości 
pióra swego, byłby się o to pokusił, czego w kilkanaście 
lat Lubelczyk, potem Kochanowski dokonali. Wiersze na- 
turalnie, heksametry np., nie mogły dokładniej tekstu Psal- 
mowego oddawać, stawały się z konieczności parafrazą^, 
omówieniem poetyckiem, nieraz wcale dowolnem. Lecz 
obok poetyckich istniały już i prozaiczne omówienia, i po- 
płacało bardzo jedno, drukowane już r. 1532 w Krakowie,^ 



Digitized by 



Google 



51 

zagranica często ponawiane,. — łacińska parafraza wszyst- 
kich Psalmów Jana van den Campen (Campensis, profeso- 
ra hebrajszczyzny), z wierszem polecającym Dantyszka dru- 
kowana; były np. wydania Psałterza z czworakiem tłuma- 
czeniem łacińskiem: dwa z nich dosłowne, dwie parafrazy, 
z tych jedna Kampeńczyka. Zresztą już tłumaczenie Wró- 
bla było po części parafrazą tylko. 

Otóż parafrazę Kampeńczyka, wolną, sparafrazował 
jeszcze dowolniej Rej; sprawił przez to, że tekst jego czy- 
ta się nadzwyczaj gładko, wszędzie zrozumiały, jasny, ale 
za to też odbiega bardzo daleko od tekstu Psalmisty. 
I to zdaje się sprawiło, że Psałterz Rejów rychło się 
wzniecił, ale nie długo świecił: i protestantom i katolikom, 
odbiegał on zanadto od Psalmisty; protestantów raziły do 
tego owe Zdrowaś Marye katolickie, które Rej, w r. 1544 
jeszcze nie protestant, do tekstu, choćby dla króla, do- 
puścił. 

Za dowód, jak się daleko tekst Rejów od tekstu pierwot- 
nego oddala, jak ^powstaje rzecz niby nowa, jak Ko- 
chanowskiego wiersze nawet wierniej oddają zwroty Psal- 
misty, niżli proza Rejowa, niech służy ten sam Psalm 78 
(79), którego dosłowny przekład z wydania roku 1532 wy- 
żej umieściliśmy. Brzmi on u Reja: 

„Boże wszechmogący, przeczże tak wiele dupuszczasz 
poganom, iż, naszedszy na własne dziedzictwo twoje, oszka- 
radzili przybytki chwały twojej, a Jeruzalem przebrane 
miasto twoje zniszczywszy, mało nie na jedne kupę zło- 
żyli. Rozlawszy okrutnie krew przebranych twoich, roz- 
miotali na pokarm ptakom, a srogim zwierzętom ciała ich, 
atowiem już był nikt nie został, coby je miał wedle oby- 
czaj a w ziemię zagrzebać. Azażby już nie czas, nasz miły 
Panie, aby wżdy, poruszywszy gniewu swego, pomścił 
krzywdy tej, albowiem już się stał pośmiech z przebranych 
twoich we wszech krainach, blizko około nas będących. 
Obróć radszej ten gniew swój na ludzi i na królestwa ty, 
którzy nigdy nie wiedzą o wspomożeniu twojem, jedno 
tylko położyli wszytkę nadzieję w możnościach swoich, bu- 
rząc lud twój i obracając w niwecz, cokolwiek było ochę- 



Digitized by 



Google 



52 



dożnego ku poczciwości twojej. Już na ten czas, nasz Pa- 
nie, racz miłościwie przepomnieó pirwszych występków na- 
szych, a ogarnąć nas racz miłosierdziem przyrodzonem Two- 
jem, albowiem juź; bardzo są ścieńczały wszytkie sprawy 
nasze. A już snadź, miły Panie, choć przebaczywszy god- 
ność nasze pomni wżdy na błogosławione imię twoje, któ- 
remu wszytko miłosierdzie należy, a przepomniawszy wy- 
stępków naszych wyzwól nas z tak okrutnego udręczenia 
naszego z wielkiej szczodrobliwości twojej. Bo to jest dzi- 
wna rzecz, jako tak długo wytrwać możesz i tego udręcze- 
nia przebranych swoich i tak wielkiego zelżenia imienia 
swego, gdzie oni ustawicznie wołają, gdzież jest on ich 
bóg, o którego możnościach tak wiele powiadali. A tak już 
chocia k sobie przypuść żałobliwy głos tych, którzy w okrut- 
nych okowach ku tobie wołają, a okaż możność twoją 
nad niewinnem rozlaniem krwie sług twoich, aby jeszcze 
ci wżdy byli w żywocie zachowani, na których leży sroga 
ręka sprzęci wnikó w twoich. A okaż grozę swoje na tych, 
którzy zelżyli imię twe, a my nędzne zebranie trzody two- 
jej, którąś ty raczył wziąć na opiekę swoje, będziemy 
wiecznie wysławiać wielmożne imię twoje i damy to spi- 
sać potomkom swoim, aby oni wiedzieli, jakiej chwały ma 
być godna święta wielmożność twoja.** 

Co za cudowna proza pieści ucho nasze, nie chce się 
wierzyć, że tak przed 357 laty pisano! Niema języka na 
świecie, któryby na półczwarta wieku wstecz, tak nowo- 
żytnym, świeżym, jasnym tokiem się odznaczał —wziąć ję- 
zyk francuski, angielski, lub niemiecki z r. 1545, jak od- 
miennem, zestarzałem, niezrozumiałem będzie jego brzmie- 
nie! Jak mało wznieśli się i Orzechowski, i Skarga, i Wu- 
jek ponad tę uroczystą, poważną, miodopłynną prozę Re- 
jową! Ale, oddając należny hołd „wymówcy", nie zapomi- 
najmy, jak daleko on odbiegł od słów Psalmisty — bliżej 
nierównie trzymał się ich Kochanowski mimo formy wier- 
szowej : 



Pohańce, o boże żywy, 
Wojują twój kraj właściwy. 



Digitized by 



Google 



53 



Kościół twój zesromocili, 
Miasto z gruntu wywrócili. 

Na pował leżą po ziemi 
Trupy sług twoich, któremi 
Karmi się ptactwo brzydliwe, 
I bestyje drapieżliwe, 

Krew po drogach żywa płynie 
Jako, gdy deszcz wielki linie, 
A niemasz, ktoby z litości 
Piaskiem nakrył biedne kości. 

Nasz przypadek nieszczęśliwy 
Sąsiad widząc zazdrościwy. 
Oczy pasie, duszę cieszy. 
Sobie i swym równym śmieszy. 

Rychłoż, wiekuisty Panie, 
Twój przeciw nam gniew ustanie? 
Gniew pożarowi srogiemu 
Równy nieugaszonemu. 

Na tych użyj swej srogości, 
Którzy żadnej wiadomości 
O tobie Bogu nie mają, 
Ani cię w troskach wzywają. 

Ci przez ogień, przez miecz srogi 
Zniszczyli Twój lud ubogi. 
Miasta i zamki budowne 
Położyli z ziemią równe. 

Niechaj pamięć naszych złości, 
Ale użyj swej litości 
Nad nami utrapionymi. 
Sługami, o Panie, twymi. 

Obejdź się z nami łaskawie, 
A to gwoli swojej sławie. 



Digitized by 



Google 



54 



Prze imi^ swe zawołane, 
Przyjmi nas za przejednane. 

Nie daj, aby miał słyszany 
Ten głos być między pogany: 
G-dzie teraz on ich Bóg sławny, 
Ich obrońca i stróż dawny? ' 

Chciej przed oczyma naszymi 
Okazać pomstę na tymi. 
Którzy krew sług twych przelali 
I niewinnie mordowali. 

Usłysz krzyk więźniów ubogich, 
A wybaw je z oków srogich, 
Oddal od nich śmierć gotową. 
Którą widzisz tuż nad głową. 

Sąsiadom płać siedmiorako, 
Którzy nie tak nam snadź, jako 
Tobie, Panie! urągali, 
Sznupki sprośne zadawali. 

A my, twojej lud opieki, 
Będziem cię sławić na wieki, 
Nie zamilczem twojej chwały, 
Póki nieba będą stały. 

Swoboda więc Rejowa w ukształtowaniu tekstu może 
wyjaśnia, że Psałterz jego próby ogniowej nie przetrwał, 
że prócz dwu wydań częściej go nie powtarzano. Warto 
zaznaczyć, że Rej stoi jeszcze całkiem na stanowisku kato- 
lickiem — podobnie i w „Józefie" z jego „Matko Boża", 
niktby się rychłego luterstwa, które jeszcze rychlej w kal- 
wiństwo się obróciło, nie spodziewał u autora, co i w „Krót- 
kiej Rozprawie", mimo wszelkich zwrotów drastycznych, 
katolickiego obozu nie opuścił. Tego katolicyzmu w Psał- 
terzu 1545 r. dowodzą nietylko Zdrowaś Maryje, ale i ca- 
ły wykład, nie uznający w Psałterzu wylewu uczuć staro- 



Digitized by 



Google 



65 

liebrajskich, wdzięczności, żalu, skargi, nienawiści wobec 
Boga i wrogów, lecz upatrujący w nim, prócz aluzyi do 
Dawida i przejść jego, proroctwa nietylko o Chrystusie 
i męce jego, ale nawet o Matce jego i chwale jej. Np. 
„argumentum** Psalmu 45 uczy: „w tym Psalmie jawne 
proroctwo o Krystusie i jako Pan Bóg miał wielmożnośó 
jego wywyższyć i jako zdawna jest przeżrzana święta Mat- 
ka jego, która się miała stać uczestnicką Królestwa jego'^. 
Wróbel bynajmniej Psalmu tego do Matki Boskiej nie od- 
nosi, lecz wykłada alegorycznie, „Królowę, która stanęła 
na prawicach twoich w odzieniu pozłacanem** nie na Ma- 
ryę, lecz na „zbór chrześcijański". 

Jak twardo stoi Rej przy alegoryzacyi średniowiecz- 
nej, dowodzi najlepiej najdłuższy ów Psalm 118(119), uło- 
żony alfabetycznie, gdyż części poczynają się głoskami al- 
fabetu hebrajskiego. Rej, do hebrajskiej litery nazwę i wy- 
kład alegoryczny daje, a więc: „Aleph to jest pierwsze 
słowo żydowskie w obiecadle, to się wykłada na polski ję- 
zyk nauka, abowiem przez naukę przychodzimy napier- 
wej ku uznania wszytkiego dobrego. Beth to jest wtóre 
słowo, które się wykłada jakoby zawstydzenie, bo co- 
kolwiek przez pierwsze słowo, to jest przez naukę, zrozumie, 
tedy się wstydzić musi, uznawszy złości swoje. Grimel to 
się wykłada jakoby odpłata, iż człowiek za uznaniem 
przez naukę grzechu swego bierze odpłatę swoją. Dalet to 
się rozumie jakoby strach, iż człowiek, uznawszy wystę- 
pek swój, boi się, iż to źle było, aby drugi raz nie upadł, 
bowiem strach zakonu odwodzi, albowiem bojaźń snadź 
jest początek wszelyakiej mądrości" — i takież łamańce so- 
iistyczne przez cały alfabet; podobne czytaliśmy wyżej 
w Psałterzu puławskim. 

Modlitwy, następujące po każdym Psalmie, przypo- 
minają katolika. Psałterz św. Brunona, bardzo ceniony — 
przedrukowali go Kartuzyanie jeszcze w r. 1890 — i często 
wówczas drukowany za granicą, daje również po każdym 
Psalmie krótką modlitwę; toż u Ludolfa; po innych Psał- 
terzach następują w osobnym dodatku „Kolekty'*^, modli- 
tewki kościelne, a Rej sam tego terminu katolickiego użył: 



Digitized by 



Google 



56 

po owym najdłuższym Psalmie kładzie bowiem „Kolekta 
albo modlitwa". 

Ktoby zarzucił, że Psałterz ten nie może być Eejowym,. 
skoro Trzecieski wyraźnie twierdzi, że ludzie Psałterz Rejów 
nietylko radzi czytali, ale i śpiewali, co w prozie nie ucho- 
dzi, zapomina, że to mogłaby być nieuwaga Trzecieskie- 
go— jest ich przecież więcej w tej biografii. Rej tłumaczył 
po r. 1545 Psalmy niektóre wierszami, i te ludzie śpiewali, — 
kilka ich w ćwiartkach dochowało się i z nutami do na- 
szych dni. O innych wiemy, że były, lecz nie dochowały 
się; tak w inwentarzu po Szarffenbergu z r. 15i7 wymie- 
nione Septem Psalmi Rej — to jest naturalnie siedem Psal- 
mów pokutnych, może wierszami; powtarzają się te Septem 
Psalmi polonici i w inwentarzu po Unglerowej z r. 1551. 
I o „Psalmach królewskich", inwentarza r. 1547 nic po- 
wiedzieć nie umiem. Otóż mógł Trzecieski śpiewanie Psal- 
mów pojedynczych odnieść do całego Psałterza prozaiczne- 
go mimowolną nieuwagą. Czy są te Psałterze w owych 
inwentarzach zapisane? może być, ale na pewno twierdzić 
nie można, w inwentarzu z roku 1547 obok egzemplarzy 
Wróblowych (^Psalterium Passeris'') zanotowano ^Psalte- 
rium polonicum" osobno, a jeśli u Flory anowej (Unglerowej) 
w inwentarzu z r. 1551 zapisane „dwa żółtarze polskie^t 
to i one mogą być Rejowe, nie Wróblowe, chociaż Rej 
swó] „Psałterzem", nie „żółtarzem" nazywał, jak Wróbel. 
W każdym razie zdaje mi się, że Psałterz Reja z modli- 
twami (nie mamy żadnego innego z modlitwami!!) wyszedł 
r. 1545 u Floryanowej, równocześnie i temi samemi czcion- 
kami co „Józef", ile z podobizny karty tytułowej „Józefa"' 
sądzić mogę. 

Dla przeprowadzenia ścisłego dowodu należałoby je- 
szcze wykazać, że słownictwo tego Psałterza jest Rejowe^ 
t. j., że powtarza się w innych jego pracach, w wierszowa- 
nych, jak „Józef", lub w prozaicznych, Postyla. Itaki do- 
wód możnaby przeprowadzić, z łatwością; terminy iście 
Rejowe powtarzają się coraz w Psałterzu, owe upełny 
i sprzeciwny zamiast zupełny i przeciwny, umi- 
łownik, przełożeńszy, wzminkiisznupki (wzniian- 



Digitized by 



Google 



57 



ki i przytyki) i t, d. Najdziwniejsze są dla nas owe wyraźne 
ślady katolicyzmvi, uwzględnianie w Psałterzu owych matu- 
tyn, prim, nieszporów, które protestantyzm statecznie od- 
rzucał, np. przy Ps. 95 (94) czytamy w argumencie „to 
pienie poczina kosćioł święty przed zaczęćim iney chwały 
bożey" — nie inaczej czytaliśmy to u Wróbla! Tak samo 
czytamy przy 119 (118): ten Psalm... „bywa mowion w go- 
dzinach kościelnych"; — przy 122 czytamy: „Psalm niessporu 
wtorkowego!" podziały, których protestant nigdyby nie 
uwzględnił. Ależ i w Żywocie Józefa niema żadnych aluzyj 
protestanckich, których po „Krótkiej Rozmowie" już byśmy 
mogli oczekiwać; nie razi więc i brak ich" w Psałterzu, któ- 
rego w inny sposób królowi niemożna było dedykować; 
Zygmunt przecież to nie syn, którego i Seklucyan i Radzi- 
wiłł protestanckimi przekładami zarzucać będą. Więc nawet 
nie przypuszczam, żeby np. owe „Zdrowaś" dopiero drukarz 
powstawiał; królowi katolickiemu należała się forma kato- 
licka, której utrzymanie nie kosztowało znacznego ustępstwa, 
choćby w argumencie do Ps. 85: „prorok pod figurą prosi 
o zesłanie syna bożego i t. d. co sie na pannę matką świętą 
mote dtichownie rozumieć"^: czytał widocznie Rey Wróbla, 
gdzie „benedixisti terram tuam" 84, 1 wyłożono „ziemię to 
iest matuchnę twoię dziewicę marią, z której sie narodził 
on owoc bogosławiony Jezus". Dla religijnych przekonań 
Reja, dla rychłego ich przewrotu pod wpływem i naciskiem 
zewnętrznym Psałterz ten to dokument arcyciekawy, roz- 
graniczający niemal dwie fazy w życiu autora. 

Właśnie dlatego zaginął Psałterz rychło i wyszedł 
z obiegu; nie powtarzano go później. Kalwin późniejszy, Rey 
sam, po r. 1548 owych cech katolickich nie byłby chętnie 
widział; wyrzucić je było jeszcze niebezpieczniej, zarazby 
katolicy o fałszowanie ksiąg wołali. Te przyczyny złożyły 
się może razem na to, że autor sam ochłódł ku dziełu, że 
ocalało ono tylko po klasztorach polskich, niby zabytek 
jakiś średniowieczny — nie oddalał się przecież Rey od du- 
cha średniowiecznego, ściąga on słowa Dawidowe na ta- 
jemnicę Odkupienia, na szczegóły męki Pańskiej, sądu przy- 
szłego i t. d. Szczęśliwiej alegoryzuje on więcej ogólnikowo, 



Digitized by 



Google 




o upadku grzesznego i t. d., albo np. jeśli przy 137 Psal. 
powie (Super flumina etc), „a może to tak każdy lud uci- 
śniony też mówić". W jednym z Psalmów możnaby Reja 
o nowinki pomówić, w 80 (79), który wykłada odmiennie 
od Wróbla. Prorok błaga Pana, by nawiedził spustoszoną 
winnicę, krześcijańską naturalnie, którą rozburzył wieprz 
dziki („Machmet, albowiem Arabowie, Tatarowie, Turkowie 
jego sekty poszli z pasterzów i z ludu leśnego") i zwierz 
(Antychryst). U Reja niema żadnej wzmianki „o poganach", 
bije on raczej w stan Kościoła, tej winnicy, z której Pan 
wyrzucił był wszystkie płonę rzeczy a teraz opuścił tak 
ohędogą (ulubiony termin Rejów) sprawę swoje — a przy- 
wróć ją ku ptrwszemu stanowi sweniti a choćby to jut 7iie 
szło dla niej, ale wżdy dla napotem (!) syna człowieczego 
i t. d.: słów kursywem wyrażonych nie ma śladu w orygi- 
nale, dodatki to Rejowe, nie bezcelowe, zwrócone ostrożnie, 
jeżeli nie przeciw katolicyzmowi, może nas czucie myli, to 
co najmniej, przeciw ówczesnemu, niezaprzeczonemu upad- 
kowi religijności, karności, obyczajności. Otóż nowe wynu- 
rzenie osobiste Reja (por. wyżej o królu Zygmuncie) a są 
i inne. Najciekawsze jest to, w którem o sobie samym 
prawi. 

W ustępie Mem Ps. 118 (Quomodo dilexi legem tuam 
Domine) czytamy (w skróceniu): „Obacz to moy panie ziaką 
pilnością sie vczę, abych mógł wyrozumieć wolą twoię 
a przełożyłeś mię iście rozumem i t. d. Y snadz stak pil- 
nego starania mego thdkem się wto wprawił iż bych iuż 
y ony mógł lepiei nauczyć od którychem to napierwey 
Yslyssał a snadz y ony ktorzi sie około tego aż do starości 
swey czwiczyli. Jedno ty moy panie niedopussczay i t. d. 
a dokońca nauczyć mię abych od nauki twey nigdy nie 
odstępował. Bo nigdy nic snadz smacznieyssego nieiest 
wusćiech moich iedno gdy słowy swemi rozważam vstawy 
zakonu twego, abowyem stąd sie mnie mnoży rozumienie 
moie iż od dróg fałssywego a nieprawdziwego rozumienia 
snadnie sie będę mógł vchronić". I tu, w oryginale i u Wróbla, 
wcale nie na zrozumienie słów Bożych nacisk położony, 
jak u Reja, badającego ich znaczenie i prawdę — tam mowa 

Digitized by VjOOQ IC 



59 



tylko o mandata, odivi viam iniquitatis, a iudiciis tuis non 
-declinavi i t. d. — od siebie Rej dodał najciekawsze dla nas, 
zamiast „eloquia tua** powiedział „gdy słowy swemi roz- 
ważam zakon twój", jak on to właśnie w tym Psałterzu 
albo i w Józefie, a potem w tylu innych dziełach czynił, 
gdzie zawsze „słowami swemi rozważał zakon boży". 

Zawiera więc ten Psałterz niejedną niespodziankę: 
największa dla nas— wczesny czas napisania i wydania je- 
go i użycie prozy. Cały nasz sąd dotychczasowy o Reju 
zachwieje się ; wyrzuty, jakoby on lekkiem sercem rzucił 
się na nowinki protestanckie, dla mody, wrzawy, ciekawo- 
ści, muszą zamilknąć. Pogłębi się nasz sąd o nim i spra- 
wiedliwiej ocenimy znakomitego pisarza. Nie czekał on 
więc dopiero 1548 r., aby się rzucić na pole teologiczne, 
polemiczne, zużyć tu siły i zdolności: latami przedtem, co 
już „Żywot Józefów" wskazywał, głównie rzeczy religijne 
zaprzątały niepospolity ten umysł; z Psałterza, z tekstu 
i modlitw jego, bije głęboka religijność — nie naleciałość 
protestancka, nie sztuczne sadzenie się na efekt modny, 
lecz widoczna potrzeba, druga natura tego Janusa polskie- 
go, o obliczu podwójnem, ku Bogu i ku światu zwróconem. 
A teraz proza: my żadnej dotąd nie znaliśmy; nam się 
zdawało, że Postyla to pierwsze dzieło prozaiczne, za któ- 
rem i Apokalipsa i Żywot poszły; teraz widzimy, że już 
piętnaście lat przed Postylą, Rej prozy użył, i to prozy tak 
znakomitej, że nie powstydziłby się jej Orzechowski, że nie 
dorównałby jej Kochanowski. I żałujemy tylko, że Rej 
folgując czasowi, tyle wierszów gryzmolił, na które nasze- 
go Hans Sachsa stać nie było; sama łatwość wierszowa- 
nia wierszopisa jeszcze nie czyni. Jak obok Posty li pro- 
zaicznej wierszowany Wizerunek, tak staje obok wierszo- 
wanego Józefa prozaiczny Psałterz: one dopełniają się wza- 
jemnie, wiersz i proza, jak r. 1545 tak i r. 1558. 

Z jakich źródeł czerpał Rey? Oprócz Wróbla i Kam- 
peńczyka miał pewnie jeszcze jakieś źródło łacińskie, śre- 
dniowieczne, jakich się wtedy w drukach niezmierna moc 
pojawiła, czy to Piotra Harenthalsa (CoUectora), czy któ- 
rego innego. Czytając Wróbla i Kampeńczyka, dostrzegł. 



Digitized by 



Google 



^60 



niewątpliwie, jak swobodnie, odmiennie ten sam tekst u dwu 
rozmaitych tłumaczy się przedstawia, i stąd zaczerpnął upo- 
ważnienia, podniety, żeby i samemu spróbować, żeby wyło- 
żyć w Psałterz to, czego sam w nim poszukiwał. Próba 
udała się wcale dobrze; z rozrzewnieniem, przejęciem się 
i przyjemnością odczytujemy dziś te wymowne skargi, mo- 
dlitwy, skruchy, napisane językiem, zadającym kłam pół- 
czwarta wiekom, jakie nas od napisania dzielą. Wytknęli- 
byśmy tylko nadużywanie tego „abowiem" zbyt częstego 
i zbyt ciężkiego; również wyznać musimy, że omówienie 
grzeszy rozwlekłością, nie Dawid to i hebrajszczyzna, lecz 
Rey, który słowami nacieszyć się nie może; że koloryt 
zbyt jednostajny; że się ton za mało zmienia, że to nie- 
mal wyłącznie rozmowa grzesznika i kreatury słabej 
z Stwórcą; że brak tu wyrazów tryumfu, nienawiści namię- 
tności. Razi to w dłuższem czytaniu, lecz nie dla takiego 
Psałterz był przeznaczony, dla wyjęcia Psalmu, rozmyśla- 
nia nad nim, nie dla lektury potocznej. Zawisłość od 
Wróbla widnieje w szczegółach, np. jeśli przy Ps. 48 twier- 
dzi Rey, że ściąga się jego „proroctwo i na ony trzy króle, 
którzy go (Chrystusa) też w tem zebraniu byli naleśó 
mieli'*, to zaczerpnął on tę mądrość z komentarza Wróblo - 
wego, który o tych trzech królach tu szeroko rozprawia. 

Co na tytule wyrażono „iż wżdy położenie rzeczy 
w każdem wierszu według łacińskiego języka się zamyka**^ 
nie można tak rozumieć, że każdemu wierszowi łacińskie- 
mu odpowiada polski. Nieraz ściąga Rey cały wiersz ła- 
ciński w jedno słówko, w jeden epitet; za to dorzuca od 
siebie całe zdanie, motywując, objaśniając tekst, jak poprze- 
dnicy czynili; np. ,,exterminavit eam aper de siłvis et sin- 
gularis ferus depastus est eam" wraz z „vindemiant eam 
omnes qui pretergrediuntur illam" oddane tylko słowami: 
iż nietylko człowiek, „ale y dzikie zwierzęta snadnie korze- 
nie iey mogą wynisćić". 

Jak głęboko Rey całe dzieło obmyślił, dowodzi choć- 
by to, że treść każdego Psalmu czterokrotnie przedstawił: 
bo obok samej parafrazy daje argument, a osobno wyraża 
króciótko treść na początku Psalmu , na boku tekstu, 






Digitized by 



Google 



61 



a wreszcie na końcu, w osobnem rejestrze, znowu ją nieco 
inaczej furmułuje np. w Psalmie 110 argument: „tu prorok 
<3uchem świętym wysławia błogosławieństwo Pana nassego, 
iako miał siesć na prawicy oyca swego, wziąwszy zwierzch- 
ność od niego nad wssemi sprzećiwniki swemi y iako iest 
on nastał od wieków y wiele taiemnie o wcieleniu iego" 
<podobnie u Wróbla „tak sie też rozumie ten trudny wier- 
szyk**); na boku: „słowa boże ku Krystusowi iako gi prze- 
Tzyał od wieków", a w rejestrze znowu: „O posadyeniu 
Syna Bożego na prawicy Boga Oyca"; rzadziej powtarza 
rejestr dosłownie treść owę, na boku wypisaną np. przy 
Psalmie 108 i in. 

Wydanie drugie różni się od pierwszego bujniejszym 
nieco drukiem, inną nieco pisownią, odmiennym nieco ję- 
zykiem; pozbawia go niektórych właściwości Rejowych, 
np. zamiast upełny^ zwłaściwy^ sprzectwntk daje nieraz zu- 
pełny, właściwy, przeciwnik, idąc za zwykłej szym sposo- 
bem mówienia. Nieraz jednak popełnia nowe błędy, np. 
w Psalmie 48 napisał Rey: „Albowiem nigdziey indziey nie- 
iest znacznieyszy bóg, iedno tam" i t. d.; ale w drugiem 
wydaniu mylnie: a. n. i. nie iest zaczneyszy bóg. 

Cóż wypada więc z naszych wywodów? Oto ciekawy 
fakt literacki, ważny dla oceny pracy Rejowej z każdego 
względu. Otóż pokazało się, że nietylko wierszem, lecz 
i prozą władał Rej zawsze równie świetnie i użył jej na 
kilkanaście lat przed Postylą. I rośnie nasz podziw dla czło- 
wieka-nieuka, tak gorliwego, gdy uczeni powołani milczeli 
-zawzięcie; i nie poznajemy niemal Reja w Psałterzu tym: 
on zawsze skory do żartów i śmiechów, tu skupił się, spo- 
ważniał, przejęty świętością dzieła nie dozwolił najlżejszej 
folgi temperamentowi i — językowi swemu; jakby zapa- 
trzony w obraz i Dawida świętego i sędziwego króla Zy- 
gmunta, nie ważył się sprofanować niczem wykładu swe- 
;go. Nawet w wierszach przedmowy i w przedmowie samej, 
uni śladu rubaszności, płaskości, pospolitości, któremi zre- 
sztą stale grzeszył, a jeżeli Trzecieski wychwalał Apoka- 
lipsę dla jej „cudnego polskiego języka", mógł z większą 
jeszcze słusznością Psałterzowi oddać takie samo uznanie. 



Digitized by 



Google 



62 



I pogłębiają się nam rysy profilu literackiego Reja, i uwy- 
datnia się dwoistość niby jego natury, na którą i Za- 
głoba i Skarga ^ię składali: chociaż zastrzegaliśmy się 
przed wywodzeniem całej literatury naszej od niego, po- 
dziwiamy coraz bardziej domorosłego „Enniusza i Dante- 
sa,** wtedy jeszcze katolika! 



Digitized by 



Google 




ROZDZIAŁ III. 

Nowy i Stary Testament. — Biblia królowej Zofii. — Nowy Testament 
krakowski (z r. 1556) i Biblia Leopolity. 



lyłuszczyliśmy jak najobszerniej rzecz o Psałterzach 
polskich, przedstawiających ostatnią kartę kultury 
umysłowej dawnych ludzi, odznaczających się zarazem 
wielką rzadkością; nawet egzemplarze szesnastego wiekuy 
nawet Wróblowe i Rejowe, nie mówiąc o „ krakowskich "^ 
(1532 r.) należą nieraz do unikatów; tak je zaczytano i za- 
modlono. Cóż mówić o rękopiśmiennych! Jeden Psałter2j 
pergaminowy, w dwunastce pisma starożytnego; to znaczy 
XV wieku, widział jeszcze Janecki w Częstochowie; odda- 
wna go już tam niema; jeśli to nie puławski, to podobnie 
wyglądał. Puławski choć za naszych dni zfaksymilowano 
nakładem biblioteki Kórnickiej (r. 1880); flory ański jedyny 
wydał prof. Nehring (po łacinie) z wzorową starannością 
(r. 1883) i dawniejsze wydanie Borkowskiego i Kopitara 
z r. 1834, lepszem zastąpił. 

Zatrzymywaliśmy się jednak nad Psałterzami i z in- 
nej jeszcze przyczyny , bo można w nich było badać 
wiekowy rozwój , jak pierwotny tekst , jeszcze z XIII 
wieku pochodzący, powoli się odmieniał, jaką on drogę 
przebywał od roku 1282 do 1532, t. j. w ciągu 250 lat- 
Dla innych ksiąg Pisma świętego tradycya dawna już nie 
tak bogata, i rozwoju jej w szczegółach wyśledzić nie mo- 



Digitized by 



Google 



64 



żerny. Brak poprostu dawnych tekstów; mamy kilka Psał- 
terzy średniowiecznych, nie mamy żadnego Nowego Testa- 
mentu! 

Już z tego można wnioskować, że i w XV wieku 
polski Nowy Testament był czems o wiele rzadszem, niż 
polski Psałterz. Świeże doświadczenia z husytami w Cze- 
cliaeh, gdzie każdy rwał się do czytania Pisma św. w ję- 
zyku narodowym i po swojemu je wykładał, odstręczało 
chyba nasze duchowieństwo od zbytniego szerzenia ksiąg 
Zakonu między laikami; Psałterz nie nastręczał takiego 
niebezpieczeństwa. Wiemy przecież, że i w XVII wieku, 
po wołkach z reformacj^ą, czytania Biblii broniono; skarżą 
Bią na to najrozmaitsi, nietylko taki światły i niezawisły 
człowiek, jak eksaryanin Wacław Potocki, lecz nawet byle 
Irant, np. autor trefnych „Biesiad Psałterza z kaliskiego 
powiatu*' (około r. 1615) zaczyna swe fraszki od słów: „Bi- 
blijej zakazano, kronik nie czytamy — więc fraszek jąć się 
trzeba\ 1 bardzośmy na tem polu za Czechami w tyle po- 
Eostali. Czesi przetłumaczyli już na początku XV wieku 
«ah^ Biblię na swój język i przechowali do dziś kilkadzie- 
siąt jej egzemplarzy (w całości, lub urywkach); drukować 
ją zaczęli już w XV wieku, choćby i na obczyźnie, w We- 
TiecyL U nas przewijają się nawet Biblie czeskie, rękopis- 
my XV wieku (ks. Polkowskiego; inna w bibliotece Aka- 
demii teologicznej w Petersburgu); polskich niema; — była 
i^FJelka pergaminowa in folio, w siedmiu tomach (??), w Czę- 
stochowie, gdzie ją również Janocki około r. 1740 jeszcze 
oglądał, lecz i ta dawno zginęła. Nowy Testament liczą 
u nas dopiero od przekładu luterskiego, królewieckiego 
(Seklucyana) z r. 1551 i od katolickiego z r. 1556; całą Bi- 
blię od wydania krakowskiego, „Leopolity" u Szarfenber- 
gi>ra z r. 1561. 

Tak źle jednak nie było; były u nas polskie prze- 
kłady eałej Biblii i Nowego Zakonu, choć nie tak liczne 
jak u Czechów, i zachowały się ślady ich i resztki po rę- 
kopismach, albo i w druku, nawet nie potrzebujemy by- 
najmniej zostawać w tyle choćby za Chorwatami, któ- 
rzy, nie mając długo nic innego, przynajmniej Nowy Te- 



i 



Digitized by 



Google 



65 

stament w swoim, języku już przy końcu XIV wieku po- 
siadali (dochowany do naszych dni i świeżo wydany). 

Najobszerniejszy, najbardziej znany i ceniony, choć 
aoiylnie samej Jadwidze przypisywany, to pomnik, nazywa- 
ny Biblią królowej ZoJii. 

Jak Psałterz Jadwigi na obczyźnie, w opactwie gór- 
iioaustryackiem,znajduj e się również Biblia Zofii oddawna 
•w węgierskiem kolegium reformowanem (kalwińskiem) 
w Szarosz-Patak. Do roku 1618 znajdowała się (w Barcinie) 
Xl Krotoskich; lecz już katalog biblioteki Baranowskiej (Le- 
szczyńskich) z r. 1624 wymienia ją w Baranowie. G-dy 
w kilkanaście lat później Bogusław Leszczyński, dotąd oj- 
-cem i dziadem filar jednoty czeskiej braci, na katolicyzm 
przeszedł, rozproszyła się może biblioteka Baranowska, nie- 
odpowiadająca już religijnemu stanowisku p. wojewody 
bełzkiego i wtedy zapewne powędrowała Biblia Zofii w daleki 
świat, aż już w XVII, czy też dopiero w XVIII wieku, 
w Szarosz Pataku ustrzegła; w drodze po barbarzyńsku ją 
zniszczono, całe zeszyty luźne karty z niej wydzierano, jak- 
by każdy, kto się z nią spotykał, pamiątkę Biblii staropol- 
skiej sobie zabierał. Żeby ją Jan Komeński z Leszna do 
Szarosz-Pataku wywoził, gdy go na rektora kolegium Ra- 
koczy r. 1650 powoływał, nie myślimy, pocóżby się on aż 
do Węgier z takim niepotrzebnym i niepoczesnym cięża- 
rem woził? Inny tu jakiś zaszedł przypadek nieznany. 

Jeden tom wielkiego folio, cały pergaminowy liczy 
dziś 185 kart, a liczył ich niegdyś czterysta kilkadziesiąt; 
powydzierano je, chociaż nie zdobiły ich żadne malatury, 
•czy miniatury, jak np. pierwszą kartę Psałterza flory ań- 
skiego, , którą bezecnik-amator jakiś wyrwał dla jej ozdób. 
„Biblia Zofii" jednak żadnych ozdób nie posiadała, a prze- 
cież zniszczeniu uległa. W roku 1562 oprawiono ten tom ^),> 
-a był on wtedy w posiadaniu Krotoskich, filarów prote- 
stantyzmu wielkopolskiego: od nich wiedzieli polscy prote- 
stanci, bracia czescy Łasicki i Turnowski o istnieniu tej 



') 1 Psałterz floryański doczekał sie oko!o tego eamego czasu, opra- 
ny w r. 1564, acz na obcej ziemi. 

Literatura religijna. — Ca. II, 5 



Digitized by 



Google 



66 

Biblii i pisali o niej w literaturze polemicznej: pierw szjr 
nasz średniowieczny tekst, o którym rozprawiano się w dru- 
ku. Tom ten obejmował jeszcze w r. 1624 r. księgi Mojże- 
szowe, Jozuego. sędziowskie, Rut, królewskie I— IV, obie księ- 
gi Paralipomenon, trzy Ezdraszowe, Judyty, Tobiasza, Este- 
ry, Hioba i Psałterz; drugi taki sam tom obejmował resztę; 
(księgi Salomonowe, Proroków, Machabeuszów, Nowy Te- 
stament), mógł być o mało co większy od pierwszego — 
cała różnica mogłaby jeden zeszyt wynosić. Tego drugie- 
go tomu nie posiadali już Krotoscy; nie wiedzieli też o ist- 
nieniu jego ani Łasicki, ani Turnowski; dopiero w XIX 
wieku odnaleziono we Wrocławiu w oprawach starych ksią- 
żek — na które tyle pergaminu średniowiecznego spotrze- 
bowano niegdyś— karty luźne z tego drugiego tomu, wyko-= 
nanego tak samo, jak pierwszy, karty z Proroków Jere- 
miasza i Daniela, obcięte dla oprawy. 

W pierwszym tomie, na końcu Hioba, był nie zwykły,, 
krótki przypisek („Dokonały się księgi Genesis** i t. d.), 
lecz obszerniejszy, bo pouczał o przeznaczeniu Biblii; dziś. 
po Hiobie śladu już w Biblii niema; lecz przypisek uratował 
od niepamięci Turnowski w pisemku polemicznem z r. 1604;. 
brzmi ten przypisek (nieco skrócony) tak: 

„Dokonały się księgi Zakonu na grodzie w Nowymi 
Mieście Korczyn ku przykazaniu Zofii, królowej polskiej; 
wykładały się przez Andrzeja kapłana z Jaszowiec, a spi- 
sane przez Piotra z Radoszyc, dnia wtorkowego św. Jana, 
jeż słowie (t. j. co się zowie) Antę portam latinam pod la- 
tem bożym 1455." 

Powtarzamy, niema już księgi Hioba w dzisiejszej^ 
Biblii — i to od bardzo dawna. Już w roku 1751 bowiem 
zapisano na niej, że liczy kart 185, t. j. trzy ósme tego,. 
co niegdyś było — chociaż krótko przedtem, jak nieco da- 
wniejszy zapisek uczy, jeszcze 194 ich liczyła. Mimo to za- 
sługuje wiadomość Turnowskiego na najzupełaieszą wiarę, 
gdyż istotnie w roku 1455, o czem Turnowski chyba nie 
wiedział, 6 maja (dzień „św. Jana w Oleju", Antę portam 
latinam) przypadał na Wtorek. Piotr z Radoszyc (spotyka- 
my się z nim, jak i z Andrzejem z Jaszowiec, rzeczywiście 



Digitized by 



Google 



67 

w XV wieku) był ostatni i główny pisarz tej Biblii; on 
A^więcej, niż dwie trzecie całego dzieła (i cały drugi tom 
jest jego pióra) dopisał. Przed nim mieniali się w krótkicłi 
odstępach, co kilkanaście lub kilkadziesiąt kart, czterej in- 
ni pisarze, nim ksiądz kapelan na odpowiedniego natrafił. 
Gdy Piotr z Radoszyc przepisywania dokończył, zabrał się 
rabrykator do dzieła i czerwoną rubryką początki rozdzia- 
łów i ksiąg podopełniał, a po liniach wielkie litery (na po- 
czątku zdań — w samym tekście, dla imion własnych np. 
używa się ich wyjątkowo tylko— żółtą farbą napuszczał. 

Nie możemy jednak wobec owego zapisku ukryć 
zdziwienia pewnego. Najpierw razi nas nieco umieszczenie 
jego: oczekiwaliśmy go nie na końcu „Hioba", ale na koń- 
cu całego dzieła, t. j. po Apokalipsie św. Jana, a już co 
najmniej po Psałterzu; powtóre, wygląd kodeksu wcale nie 
dowodzi przeznaczenia dla rąk królewskich; brak mu wszel- 
kiej ozdobności, tak, jakby zupełnemu wykończeniu coś — 
jak przy Psałterza floryańskim — przeszkodziło, jakby po kosz- 
townem zebraniu materyału pergaminowego i zapisaniu 
jego zabrakło ochoty czy środków do posługiwania się jeszcze 
pracą illuminatora, któryby boki i brzegi kart przyozdabiał. 
Braku tego nie zastąpią malatury pierwszej karty, dosyć 
liche, nie miały one nawet herbów królewskich, gdyż her- 
by Orzeł i Pogoń, znachodzące się u dołu karty, z drze- 
worytów XVI wieku, jakich Haller używał, dopiero przy- 
czepiono. Psałterz floryański, prawda,| że o tyle mniejszy 
(boć i piątej części ^Biblii" nie zrównał), wygląda przynaj- 
mniej w początkowej party i o wiele ozdobniej; już same 
następstwo trojakiej barwy (głoski złocone dla łacińskiego, 
czerwone dla polskiego, a niebieskie dla niemieckiego tek- 
stu) korzystnie go odróżnia od jednostajności i pospolitości 
„Biblii", pisanej nadzwyczaj wielkimi znakami, w dwie ko- 
lumny. Gdyby nie ów przypisek, nicby na Zofię nie wska- 
zywało; królewskie herby ktoś dodał dopiero, aby ów przy- 
pisek uwiarogodnić. Jeszcze więcej rażą inne szczegóły 
owego zapisku. 

Zapisek twierdzi, że królowa Zofia (ostatnia żona Ja- 
giełłowa, długie lata wdowieństwa w dewocyi pędząca, 



Digitized by 



Google 



68 

w Korczynie właśaie rezydująca) kazała księdzu Aadrze- 
jowi z Jaszowiec (czy nie Graszowiec, krewny mistrza krako- 
wskiego, tej nazwy?) Biblię na polskie wyłożyć. Otóż pyta- 
my zdziwieni, na cóż to było, kiedy już dla Jadwigi, pierw- 
szej żony Jagiełło wej. Biblię wyłożono? Wyraźnie przecież 
twierdzi Długosz, opisując nabożność Jadwigi, jej gorącą 
miłość Boską, wzgardę próżności świeckiej, że „przykładała 
się ona do modlitw i czytania ksiąg nabożnych, to jest 
Pisma Starego i Nowego Zakonu, homilij czterech Dokto- 
rów Kościoła (t. j. Ambrożego, Augustyna, Hieronima 
i Grrzegorza Św.), pasyj Świętych Pańskich, rozmyślafi 
i modlitw św. Bernarda i Ambrożego, rewelacyj św. Bry- 
gidy (królewny szwedzkiej, świeżo do Pragi i Krakowa 
przybyłych) i wielu innych, wyłożonych z łaciny na pol- 
skie". O-dzie podziała się ta cała biblioteka — pierwsza świecka, 
nie klasztorna, nie katedralna,— o której w Polsce wiemy? 
Ocalał z niej tylko Psałterz Floryański. Dawniej twier- 
dzono, że pozostał on w posiadaniu rodziny królewskiej 
i że Katarzyna Austryaczka, gdy Zygmunta Augusta opu- 
ściła. Psałterz z sobą wywiozła i opactwu św. Floryana, 
gdzie w grobie leży, przekazała. Pokazało się jednak, gdy 
prof. Nehring pierwszą jego kartę, do oprawy przyklejoną, 
odlepić kazał, z zapisku na niej, że już w r. 1557 posiadał 
go Niemiec jakiś, Bartłomiej Siess, odkupiwszy go od kupca 
Włocha za siedem soldów. Wyrażono więc nowy domysł, 
że za sprawką jeszcze Bony rozgrabiono , pamiątki rodziny 
królewskiej, między nimi i Psałterz (Floryański) i Biblię 
Zofii. Od kupca Włocha (ziomka Bony) odkupił Siess Psał- 
terz, Biblia do Wrocławia się dostała, gdzie drugi tom 
introligatorzy na oprawy rozebrali, a pierwszy Krotoski do 
Barcina zakupił i przed równem zniszczeniem ocalił. I ten 
domysł jednak ostać się nie może: Psałterz wyszedł z po- 
siadania rodziny królewskiej jeszcze w XV wieku, jest 
przecież zapisek innego właściciela (choć nie całkiem czy- 
telny) z XV wieku, na pierwszej (odlepionej) karcie, a już 
najmniej byłaby się praktyczna Bona wywiezieniem olbrzy- 
miej Biblii, nie przedstawiącej prócz pergaminu (zapisane- 
go!) żadnej innej wartości, a obciążającej jej juki całkiem 



Digitized by 



Google 



69 

bezpotrzebnie, trudziła. I dla Biblii Zofii niema więc 
żadnych dowodów, żeby ona aż do r. 1556 w posiadaniu 
rodziny królewskiej zostawała; herb, wymalowany na pierw- 
szej karcie, dziś całkiem starty, może całkiem innego wła- 
ściciela oznacza. Innemi słowami: biblioteka Jadwigi uległa 
wcześnie zupełnemu rozproszeniu, (sprzedaży wraz z jej 
klejnotami?); Zygmunt Stary np. (w r. 1510, w Wilnie 
przynajmniej, mamy bowiem spis jego biblioteki z tego 
roku i miejsca) żadnej z jej książek nie posiadał; nie po- 
siadał i Biblii swojej. Gdy „Zońka** Biblii polskiej zapra- 
gnęła, musiała ją na nowo dać przełożyć. Z faktu przekła- 
du Korczyńskiego nie wynika jednak bynajmniej, żeby 
przed r. 1455 nie było żadnej innej polskiej Biblii, żadnego 
innego polskiego Nowego Zakonu; nietylko przeczy temu 
wyraźnie Długosz; posiadamy nawet resztki przekładu, przy- 
najmniej Nowego Testamentu. Jest ich kilka; jest i Nowy 
Testament całkowity. 

Najdrobniejszy i najdawniejszy zarazem ślad jego, to 
obrzynek z rękopismu pergaminowego w ćwiartce, pisanego 
w dwie kolumny, bardzo starannie około r. 1450; ułamek 
ten (wydobyty z jakiejś oprawy przez dyrektora Ossoline- 
um lwowskiego, Dr, W. Kętrzyńskiego) zawiera urywek 
z 25 rozdziału Ewangelii św. Mateusza, o sługach wiernych 
i „fantach" i o sądzie ostatecznym; nie chcąc zbyt sztuko- 
wać tekstu późniejszymi, dajemy tu główne zwroty jegoj 
uzupełniając z tłumaczenia r. 1556, najgorsze braki w na- 
wiasach: „Rzekł jemu pan jego: Miej go dzięk (sługo dobry 
i wierny, iżeś nad) małą rzeczą był (wierny, nad) wielim cie 
postawię; (wnidź do wesela pana twego). A przyszedw on, 
jen wziął jeden fant i (rzekł); panie, wiem i (żeś człowiek 
srogi a) żniesz, gdzieś (nie siał), zbirasz, jegoż nie (rozpro- 
szył i) ja boję sie ciebie (szedłem i skryłem, twój) funt w zie- 
mi (oto masz) coc jest twoje. (A odpowiadając) pan jego 
i rzekł: sługo zły a leniwy (wiedziałeś iże) ja żnę, gdzieśni 
nie siał, i zbieraję, czegośin nie (rozpraszał), tego dla i mia- 
łeś i t. d\ 

Na odwrocie czytamy: „jako sie zbierze lad wiedzie 
przedsię. A (rozłączy j.e) jako rozłącza pasterz owce od 



Digitized by 



Google 




kozłów i postawi owce na prawicy a kozły na lewicy. Tedy 
rzecze tym, jiż będą na prawicy: zawitajcie, błogosławieni 
oćca mego (otrzymajcie królestwo) nagotowane wam ot 
początka świata. (Abowiem) jeść mi sie chciało, daliście .mi 
pokarmy, chciało mi sie pić, daliście mi napoje. Gość" 
i t. d. 

Takim był tok najdawniejszej na razie Ewangelii pol- 
skiej, szczeropolski, gładki, podobny do t«go, z którego 
jeszcze Jadwiga królowa korzystała, może nieco zmodernizo- 
wany. Dawności tekstu dowodzi choćby ten szczegół, że 
zaimkiem względnym jest jeszcze /^w^^, nie który^ a więc 
tym^ jit będą (już w Psałterzu floryańskim, raz, a w Biblii 
Zofii często, który się zjawia, jak w dzisiejszym języku), 
obok co^ a więc zbirasz jegot i zbiraję czegośm^ jak już 
w Psałterzu; zbiraję forma pierwotna zamiast zbteram\ boję 
się, taksamo zamiast bojąc się i t. d. 

Posiadamy inne średniowieczne ustępy ewangeliczne; 
w „Kazaniu o wszystkich Świętych** (z drugiej połowy XV 
wieku) bardzo pięknie przetłumaczony ustęp z Mateusza 
Św. V i w łacińskim druku Listów apostolskich z r. 1516, 
krakowskim, u Hallera pierwszy rozdział z Ewangelii św. 
Jana. Mógłby jednak ktoś zarzucić, że ustępy te nie po- 
chodzą z całkowitego tłumaczenia Ewangelii, lecz, że je 
umyślnie na ten raz tłumaczono, co dla rozdziału z św. 
Jana wcale nieprawdopodobne; możebne to natomiast dla 
ustępu z Mateusza V, wykazującego te same właściwości 
językowe, jakie i samo kazanie odznaczają. Mimo to przy- 
taczamy ten ustęp, w pisowni nowszej, na dowód, jak język 
nasz przed 425 lat z górą blizki był dzisiejszemu: 

„Wonczas użrzaw Jezus gromady wstąpił na górę, 
a gdy siadł, przystąpili k niemu uczennicy ^) jego, a otworzy w 
usta swe, uczył je, rzekąc: Błogosławieni ubodzy duchem, 
bo ich jest królewstwo niebieskie. B. cisi, bo oni posiędą 
ziemię. B., jiż są w żeli, bo oni będą ucieszeni. B., jiż są 
łączni a spragli sprawiedliwości, (tu pisarz przez omyłkę kilka 

') My dziś słowa tego nie używamy, zastąpiliśmy je uczniem^ ale za- 
chowaliśmy je dla rodzaju żeńskiego, i ztąd poszła uczennica 



Digitized by 



Google 



71 

«łów opuścił), bo oni miłosierdzie pościgną. B. czystego 
-sierca, bo oni Boga użrzą. B. pokojni, bo oni synowie bo- 
ży będą zwani. B., ji:^ prześladnośó cirpią prze sprawiedli- 
wość, bo jich jest królestwo niebieskie. B. jeście, gdy bę- 
<Ią wam łajać ludzie, a będą was prześladować, a będą 
mówić wszytko złe przeciwo wam, lżąc prze mię. Raduj- 
ecie się, a wiesielcie się, boć otpłata wasza obfita jest na 
niebiesiech.* Nadmieniamy, że tłumaczenia z r. 1556 i 1661 
powtarzają dosłownie ten tekst, zmieniając uźrzaw na 
ttźrzawszy, jeście na jesteście^ t. j. wstawiają nowsze formy 
•zamiast dawniejszych; tylko „już są w żeli" inaczej wyra- 
isają; dają t^ż abowiem zamiast bo^ zwolenników zamiast 
uczenników i t. d.; trzy teksty zbliżają się jeszcze bardziej, 
jeżeli porównamy zdania Ewangelii z dalszego ciągu ka- 
•zania; przytacza się je tam w brzmieniu, jeszcze bliższem 
do drukowanego (sprawiedliwość^ spokojny i t. d.). 

Możnaby jednak, powtarzamy, zarzucić, że to wszyst- 
ko — ułamki, nie dowodzą istnienia, czy rozpowszechnienia 
większego polskiego tekstu Nowego Zakonu. Mamy prze- 
"cież po rękopismach z kazaniami łacińskiemi częściej lekcye 
ewangeliczne (i z Listów Apostolskich) z licznemi glosami 
polskiemi — wydaliśmy ich kilka sami, plenaryusz krakow- 
ski z początku XV wieku; glosę na listy Apostolskie z pier- 
wszej połowy tegoż wieku, świeżo po warneńskiej klęsce 
napisaną i mniej liczne po innych rękopismach i postylach: 
przecie* i one nie mogą nam zastąpić pełnego tekstu ewan- 
gelicznego, średniowiecznego jeszcze. Zastąpią go nam dwa 
inne zabytki, jeden rękojaśmienny, drugi drukowany. 

Rękopiśmienny pochodzi może dopiero z początku 
XVI wieku, może z ostatnich lat XV, ale co ważniejsza 
jest odpisem innego, a więc starszego tekstu. Zachował się 
tylko początek, kart kilka, reszta zginęła. Nie daje on ani 
<5iągu ewangelicznego tekstu, ani rozbija go na lekcye, lecz 
uHada z czterech Ewangelistów całość, harmonię ewange- 
liczną, kładąc rozdziały treścią zbliżone jeden po drugim 
ze wszystkich Ewangelij. W tym celu korzystał układacz 
25 gotowego już przekładu tłumaczenia jego wszystkick 



Digitized by 



Google 



72 

czterech Ewangelij i na dobitek nadmienia wyraźnie, że^ 
jest poprawione „correctum**. Tłumaczenie polskie konkor- 
dancyi ewangelicznej z końca XV. wieku zachowało się- 
w rękopiśmie pierwotnym in ąuarto, nr. 1119 Biblioteki 
Ordynacyi Zamoyskich w Warszawie. Rękopism zawiera 
Sacramentale, nie wiemy jakiego autora; przed niem wsu- 
nięty zeszyt innej ręki, z którego tylko siedem kart ocala- 
ło, brak bowiem trzech poprzednich, a po wydartych dwa 
ostatnich zostały tylko ślady. Czytamy na początku tych 
siedmiu kart : J [(ezus) N (nazarenus) R (ex) J (udeorum). 
Ewangelium Domini nostri Jesu Christi secundum ąuatuor 
evangelistarum concordancias ex latino in linguam poloni- 
nicamtranslatumfoeliciterincipit: correctum esi Johannes I. 
„Naprzothky było slovo, a slovo było v Boga, a Bog by I 
slovo. Tho było naprzothkv v Boga yszystko przes nye» 
szyą stało. A bes nyego stało szyą nycz, czo szya stało- 
vnym szyvoth był (tu brak słów: i żywot był) szvyatloszcŁ 
ly vczka. A szvyatloszcz wzcyemnoszczyach szvyeczy. A czye- 
mnoszczy yey nyeogarnąly. Był człovyek posłany od Boga 
chthoremu gymyą (poprawiono inną ręką z myono) bylo- 
Jan. Ten pszy szedł nu szvyadeczthvo,aby szvyadeczthvovy- 
dal o szvyatloszczy, aby vszysczy yyerzyly przezeń. Nyebyl 
on szyyatloszcz, alye yszby szvyadeczthvo vydal o szvya- 
tloszczy. Była szyyatloszcz prawd zyva, tjhtora oszvye- 
cza kaszdego czloyyeka przychodzaczego nathen szvyath. 
Na szyyeczye był a szvyath przezeń stal szya yest> 
a szyyath go nye vznał vevlosne przyszedł, a svogy ga 
nyeprzyyąly. A yełyekolvek przyąly gy, dal gym mocŁ 
szyny boszymy bycz, thym chtory vyerza vgymyą (tak 
jak wyżej) yego, chtorzy nye ze krvye any zvolyey 
czyała any zvołey mąsza, ale zboga narodzyly szyą sza. 
A sloYO czyalem szyą stało, a myąszkalo wnas a vy<izye- 
łysmy chvalą yego chvałą yakoby yednego od oycza peł- 
nego łasky y prawdy" (w. 1 — 14). r* 

Tak samo następuje teraz Mattheus I (w. 1^17) Li- 
ber generacionis „kszyagy rodzayy Ihu crista syna Davy- 
dovego" i t. d.i (rodzagye... szthernaszczye); Lucas I, od 



Digitized by 



Google 



73 

Aviersza JDiątego „Byl dnyov Heroda... kapłan nyechtory 
gymyenyem" i t. d.; przytaczamy kilka ustępów, charak- 
teryzujących tłumaczenie: „pochodzączy vevszystkym przy- 
kazanyv y [wśpravyedlyvoszczyach bożych przes skargy. 
A nebyl gym szyn themv ysze Ełszbyetha była nyeplod- 
na A oba poszły vednyach svoych; a on vprzeydzy przed 
nym wduchv y wmoczy Elyasza, aby nawroczył szyercza 
oyczowszkye na szyny, a nyevyerne kv mądroszczy spra- 
vyedlyvych; A byl Iyvd oczekavayaczy Za. I dzyvovaly 
szya yse przedlvszal on wkoszczyele: Boczyem oto, gdy 
stal szya yest glos pozdrovyenya thvego wszv moych ra- 
dovalo szyą wesselyy dyeczyathko wszyvoczye moym; Wyel- 
by dusza moya Pana mego a vesse (te trzy słowa wykre- 
ślone) a radoval szyą duch moy w bodze sbavyenyv mo» 
ym; naszyenyv (poprawione na plyemyenyevy); I vstavyly 
Yszysczy chtory szlyszely vszyerczv movyancz Chthore 
mnymasz dzyeczye tho bądzye Aboczyem raka bosza była 
sznym" i t. d. 

Dalej Mateusz I od w. 18: ^A cristvsew rodzay tha- 
ko byP i t. d. Łukasz II: „p3''elvszkamy go obvyla** (popra- 
wione na) „wpyełeVszky go po vy la; pastyrzebyly wkrołye- 
sthvye onym czvyączy, a strzegancz stroszey noczney nad 
thrzodą svogyą; aby go postavyły Bogv,'* (na boku inną rę- 
ką) „offyarowały; iszevszelka mąszczysna odvarzayącza zy- 
woth szwyathe panv bądzye vezvano; ysz byl naygran od 
krołyow rosznyeval szyą yest; wthluszczy" (poprawione na): 
„wpoapołsthvye"; Łukasz III: ^A łyathapyacznasthego rza- 
dzenya (poprawione na ;przykazowanya")i t. d.; zwloszya 
vyełbrądow, skoczky; rodzay v yaszczerzyczy, eh tho vkasze 
vam vczyecz do przyszłego gniew; rzemyszka bothow yego; 
yyeyadlo; stodołą szvoyą (poprawione na) „gvmno szwogye"; 
przepuszcz nynye bo thako słvsza nasz napełnycz wszełkna 
sprąyyedliwoszcz; I stało szyą gest gdysz był krczon (po- 
prawione: „zekrczon) vszełkny Ij^Yd. A Jesvszevy okrczone- 
CQv y modlaczemv sza othvorzyło szya nyebo; wczyełney 
oszobye; sztherdzyessczy; wydzyal dw brathv... a poszedv- 
szy zonąd vyrzal drvgą dw brathv; svadzba; nyesczye szyr- 
czowi I wszyały a gdy, a gdy! zakvszył szyrzecz vody; 



Digitized by 



Google 



74 



than vdzyalal początek znamyon; roszdyelczye koszczyol 
then, a wthrzech dnyach wsbvdzą gy; potrzeb vas naro- 
dzycz szyą; przykaszyczyelyv"; fragment nasz kończy wier- 
szami 23 - 27 IV rozdziału Łukasza: „I rzek gym Vszdym 
rzeknyecze my tho podobyensthvo lyekarzv vsdrow sam 
szyebye Jakye slyszelysmy vczynky vkapharnavm czyn y 
thv woyczysnye thvogyey. 1 rzeki zaprawda, zaprawda 
movyą vam ysze szadny prorok przyyathy yest woyczys- 
nye sYogyey." 

To tłumaczenie, z którego w rękopiśmie Zamoyskim 
początek tylko ocalał, wyszło całe w druku w roku 1556 
pod tytułem: „Nowy Testament polskim językiem wyłożo- 
ny, według doświadczonego łacińskiego tekstu od Kościoła 
krześciańskiego przyjętego. Ktemu przyłożono lekcye i pro- 
roctwa z Starego Zakonu wzięte, które przy Ewangeliach 
bywają czytane. Regestr dostateczny ku najdowaniu Ewan- 
gelij i Epistoł." Jest to spora księga (in ąuarto) o ośmiu- 
set z górą stronach, dedykowana królowi, przez wydawcę, 
drukarza krakowskiego Mikołaja Szarffenbergera; wydawa- 
na ponownie w latach 1564, 1566 i 1568. 

Wywołała to wydanie katolickie praca luterska. Roku 
1551 wydał w Królewcu Jan Seklucyan, zbieg poznański, 
sługa księcia Albrechta, najpierw Ewangelię św. Mateusza, 
a potem całą Ewangelię po polsku i dopełnił ją 1553 roku 
wydaniem Listów Apostolskich. Nie zadowolił się Seklu- 
cyan samym przekładem tekstów, lecz dodawał obszerny 
komentarz i w nim nietylko na polski nierząd sarkał, że 
np. złodzieja i spółwinowajców wieszamy, a jeżeli kogoś 
zamordują, to nie wolno prócz mordercy, spółwinnych po- 
zywać, „ale też i o trzy groszową winę nie każemy jedno 
jednego, wie i czart którego, pozywać**; że obrazy czci po 
niechrześcijańsku dochodzimy it. d. Jeszcze częściej i ostrzej 
występował przeciw Kościołowi katolickiemu, przeciw jego 
nauce o czyśćcu, odpustach, postach i t. d.; że zaś ten prze- 
kład polski był jedyny, szerzyły się z nim owe wycieczki 
i napaści. Należało więc koniecznie, w celach samoobrony, 
dać katolikom do rąk przekład tekstu aprobowanego, Wul- 



1 



Digitized by 



Google 



75 

gaty (Seklucyan protestanckich się trzymał), bez wszelkich 
domieszek polemicznych. 

Wydania podjął się Mikołaj Szarffenberger. O osobie 
tłumacza i wydawcy zachował jed^ak milczenie, a raczej 
używał zwrotów bardzo niejasnych; w dedykacyi do króla 
mówił: „tedym pilności przyłożył, jakoby mógł być (Nowy 
Testament) na polski język wyłożon**; czytelnikowi znowu 
prawił: ^wydąłem tedy księgi z łacińskiego na polski język 
wyłożone — wyłożyłem wedle własnego tekstu łacińskiego — 
dla użytku tedy pospolitego wyłożyłem te księgi — tę inoję 
pracCy którąmem w wyłożeniu ksiąg tych podjął,., nie szu- 
kając dworności, aby łaciński język z polskim w swojej 
klobie zachować byśmy mogli**. Tymczasem każdy prze- 
kład Pisma świętego stanowił tak walny postęp, że Seklu- 
-cyan gratulował królowi z powodu wyjścia Testamentu pol- 
skiego więcej, niż z powodu zdobycia jakiej ziemicy nieprzy- 
jacielskiej! Szarffenberger nie znał więc osoby tłumacza; 
dostał gotowy przekład, odpis z średniowiecznego jeszcze 
przekładu i ten wydał. Stało się więc to samo, co z Psał- 
terzem krakowskim 1582 roku: jak tam iia tytule wypisa- 
no „nowo pilnie przełożony wedle szczerego tekstu**, cho- 
-ciaż to przekład jeszcze z roku 1470, tak samo i nasz No- 
^y Testament, „wyłożony według doświadczonego tekstu **, 
nie jest bynajmniej świeżymprzekładem, tylko powtarza da- 
wny, bezimienny, bo średniowieczny! I oto nowe ogniwo, 
wiążące nową literaturę, drukowaną, z dawną, średnio- 
wieczną. 

Dowodzi tego sama bezimienność przekładu 1656 r.; 
dowodzi tego jeszcze bardziej brzmienie tekstu, identycz- 
nego z owym harmonii Zamoyskiej. Różnice są, jak 
i w Psałterzu 1532 r. były, ale nieznaczne. Ów rozdział 
^ Św. Jana, wyżej z harmonii wypisany, powtarza się w dru- 
ku 1556 r. (i 1516 r.) tak samo, tylko zamiast, na przodku^ 
•czytamy w początku (1556), zamiast się stało — są uczynione 
{facta sunt) i świat przezeń stał się jest — uczynion jest\ 
z boga narodzili się są — narodzeni są^ ale odwrotnie w rę- 
kopismie czytamy: słowo ciałem się stało a mieszkało w nas^ 
lecz w druku słowo ciałem zstało się jest a przebywało w nas. 



Digitized by 



Google 



p 



76 



To są jedyne ważniejsze nieco odmianki; zresztą wszystko- 
taksarao, chyba że raz aby zamiast itby (rękopismu), ile- 
kóhińck zamiast starszego jelekolwiek^ jego zamiast starszego- 
//, synmi bożymi zamiast syny boty vii ^ poznał zamiast uznała 
loiasne zamiast wiosnę i kr7vi zamiast starszego krwie za- 
chodzą, ależ to nie różnice tłumaczenia, lecz pisowni; lub- 
formy; tłumaczenie jest jednolite w harmonii Zamoyskiej 
i w druku krakowskim 1556 r.; druk 1516 r. naturalnie^ 
o pol wieku niemal starszy, jeszcze bardziej do harmonii 
warszawskiej zbliżony. 

I w dalszych ustępach różnice są nieznaczne; zamiast 
księgi rodzaju (rękopism konkordaucyi) — narodzenia (druk),. 
dniów Heroda — we dni^ temu — przeto^ poszli we dniach 
sumch — podeszli; zamiast a harmonii najczęściej i\ naj- 
ziiaczniejsza różnica w słowach o Zachary aszu ^chodzący 
we wszystkich przykazaniach i tisprazviedliwieniack bożych, 
krom przygany'^^ mocy Elyaszowcj (1556, Elyasza harmo- 
nia), ku opatrzności {mądrości harmonia) i omieszkał (prze-- 
dliital harm.). Zamiast staropolskiej j/r^'ś<57' nocnej, daje druk 
czucia nocnego^ zamiast rzemyszka botów — rzemienia (rze- 
rayczka Leopolita) obuwia; zamiast 7e; cielnej osobie — cielesnej\ 
zamiast wtdym rzekniecie — owszejki rzeczecie; uzdrów^ sam 
siebie — ulecz siebie samego; przyjęty jest — 7iie jest przy- 
jemny; wszelkny — wszystek\ zamiast konstrukcyi łacińskiej: 
^4 Jeziisewi okrzczonemu i modlącemu się otworzyło się nie- 
bo— ^q[^2^\ I gdy Jezus był okrzczon i modlił się \ t. d.; zam. 
wszelka męźczyz7za otwarzająca ży7vot — syn pierworodnym 
wiijatka zamiast wiejadło i t. d. 

Są więc różnice, język, nie mówiąc wcale o pisowni 
zmodernizowano, zamiast stało się jest drukują stało się i Ł d.. 
odmieniają wyrazy, nawet całe zwroty, ależ i Psałterz- 
krakowski z r. 1532 bardzo znacznie odchyla się np. od 
tekstu tloryańskiego, a mimo to dowiedliśmy, że ze spólnego- 
źródła pochodzą. Taksamo pochodzą i druk krakowski z r. 
ir>56 i harmonia zamoyska z jednego przekładu Ewangelii — 
czy z tego właśnie, którego dla Jadwigi dokonano, nie 
umiemy powiedzieć, dosyć, że, jak Psałterz krakowski z r. 
1532 powtarza brzmienie średniowieczne, taksamo wywodzi 



Digitized by 



Google 



77 



się Nowy Testament r. 1556 w prostej linii z przekładu 
średniowiecznego, czy XV czy jeszcze XIV wieku; zastępuje 
nam więc poniekąd, jak Psałterz r. 1532, rękopism średnio- 
wieczny; należy jeszcze wprost do literatury religijnej 
średniowiecznej. 

Wobec znaczenia przekładu Nowego Testamentu dla 
całego życia umysłowego w narodzie, nie wahamy się je- 
szcze kilka ustępów w średniowiecznem tłumaczeniu dawniej - 
szem, niż te, któreśmy dotąd omawiali, przytoczyć, tern 
bardziej, że dotąd nie udało się, a więc może nigdy się nie 
powiedzie, odszukać całości. I tak powtarzamy rozdział 18 
JEwangeliej św. Mateusza albo, jak rękopism mówi „owa są 
słowa wielmi krasna świętym Maciejem ^) w świętej Ewan- 
gelii napisana" za plenaryuszem krakowskim z pierwszej 
połowy XV wieku: plenaryusz, to zbiór, między innymi, 
lekcyj z Ewangelii i Listów na niedziele i święta doroczne; 
tekst łaciński zaopatrzony w tym rękopiśmie krakowskim 
między rządkami w glosy polskie, tak liczne przy owym 
18 rozdziale, że możemy z nich całkowity tekst ułożyć, 
sztukując go w nawiasach tekstem druku krakowskiego 
T. 1556; pisownię tylko poprawiamy: 

„ Onego czasu albo w on czas,,, toto podobieństwo albo łeło 
gadkę, „Podoba się albo przyrównano jest królewstwo nie- 
bieskie człowiekowi królowi, jenże chciał liczbę położyć 
z swymi sługami. A gdyż począł liczbę kłaść, przyszedł 
jest k niemu jeden, jenże był winien jemu dziesięć tysięcy 
funtów złota albo. srebra. Gdyż jest tento sługa niemiał skąd- 
by zapłacić, kazał ji pan przedać i żonę jego i syny. (Gdy 
mu do nóg padł, darował mu król dług cały. Sługa spotkał 
innego człowieka, który mu był winien) sto pieniędzy. I ów 
ji męczył jest ji i zadusił jest ji, rzekąc: wróci albo zapłaci, 
co masz zapłacić. Padw albo poklęhv sługa, jego (prosił go- 
mówiąc:) miłość jimiej nademną. (A on nie chciał ale szedw- 
szy wsadził go) w ciemnicę w jęćstwo, aliżby wrócił dług. 



*) Imion własnych, Mateus i Matias, dawna polszczyzna nie roz- 
różniała, jej Maciej jest jednem i drugiem; jeszcze w XVI wieku mówią 
więc o Ewangelii sw. Macieja; Maćkiem go Zebrzydowski biskup nazwał. 



Digitized by 



Google 



78 



(A widząc to towarzysze jego), co się jest działo, są się 
smęcili barzo i przyszli są a powiedzieli albo wzwiasłowali 
panu jego wszyóko, co się jest działo. Tedy wezwał jest 
ji pan jego: sługo zły wszyściek dług otpuściłem tobie^ 
iżeś mię prosił. Azali tegodla niepodobno tobie zmiłować 
się nad twym sługą, jakom się ja zmiłował nad tobą? Roz- 
niewaw się, pan, jego podał ji katom, aby są ji trzymali, 
aliżby wrócił wszyściek dług. Takież i Ojciec mój niebie- 
ski uczyni wam, ać nie otpuścicie ^^z^Cń. jeden jako drugi 
bratu swemu gniew^. 

Nie myślimy powtarzać piosnki naszej, jak ten „ staro- 
polski ** tekst— a liczy on sobie z górą 450 lat— do dzisiej- 
szej polszczyzny zbliżony. I znowu zaznaczamy tożsamość 
tego przekładu z drukami 1556 i 1561 r., bo kto'ry zamiast 
je7zże i t. p. nie stanowią najmniejszej różnicy; rzeczywistą 
różnicę dają druki zamiast „przyszedł jest kniemu" ręko* 
pismu, „ofiaro wan mu jest" 1556 r., „przywiedziono mu jedne- 
go" 1561 r.; wahają się w użyciu grosza zamiast pieniądza,, 
dają zaprzedać zamiast przedać i t. p.; słowa drukowane 
kursy wem dodał nasz rękopism, jako glosy i t. p. Przyta- 
czamy teraz drobny kawałek Ewangelii św. Łukasza V 
z tegoż rękopismu: „O-dyż się tłuszcze zrzuciły, (ujrzał łodzie 
a rybitwi) wysiedli są (a wstąpiwszy w łódź prosił Szymo- 
na) odwieść od brzega mało (a gdy przestał mówić... rzekł) 
więzi na głębię, rozpuścicie siatki wasze, abyście łowili lud 
(odpowiedział mu Szymon) przykazicielu, nieśmy nie jęli.- 
jęli są wieliką obfitłość ryb (tak że sieć) rwała się, targała 
się i dali są znamię (drugiej łodzi i ci) przypłynęli są alba 
przywieźli się są (i napełnili łodzie ryb) jakoby chciały za- 
tonąć łodzie, i padł przed kolana Jezusowa (Szymon, albo- 
wiem) strach ji ogarnąły, którzy są byli z nim na łowię 
ryb jeż są jęli". I tu znowu zgoda z drukami znaczna. 

Posiadamy takiż „plenaryusz" jeszcze o kilkadziesiąt 
lat starszy, sięgający bezpośrednio czasów królowej Jadwigi^ 
lecz glosy jego nie są już tak liczne, żebyśmy z nich całko- 
witego rozdziału odtworzyć mogli; mimoto przytaczamy np. 
z lekcyi o trzech Mary ach (Marek XVI) ustęp: „nakupiły 
maści drogich (aby) przyszedwszy pomazały pirwego dnia 



Digitized by 



Google 



79 

po sobocie (przyszły) do grobu a słiińce już było (wzeszła 
i mówiły) pospołu (któż nam) odwali (od drzwi) grobowych 
(kamień) weźrzawszy (ujrzały odwalony kamień i młodzień- 
ca) przyodzianego odzieniem (białym) ze sromu użasły się^ 
(którzy rzekł im) nielękajcie się, nieć (to znaczy niema) go 
tu otoć do Galilei" i t. d. Z takiegoto tekstu czerpała święto- 
bliwa królowa pokarmu dusznego. I warto nawet zobaczyć^ 
w jakiej prastarej, a raczej wtedy już całkiem przestarza- 
łej pisowni przedstawiał się jej ten tekst, np. w cudzie 
o nakarmieniu pięciutysięcy: (za dwieście srebrników) nedo- 
statcy (niedostatczy, my już dawno mówimy niedostarczy^ 
chociaż to od dostatku pochodzi) gim,„ kasicze sposobicy są- 
kv gedzenv„. a blogoslavm rosdeltl sposobonim kv gedzenv.,^ 
sbericze ostałkij\ albo w podobieństwie o wezwanych napróżna 
ku uczcie: bi prisli bo zvgołovano test wsitko,,, gali są vyma' 
vac.,. apotrebno mi gest.,, sprązaiow volovich abich gich scusily 
wimow mą,„ odpovedal to,., rosnewaw są.,, na drugi y woplotky 
apripądz kv vescu i t. d. Z przykładów tych widzi czytelnik,, 
co w „staropolszczyźnie" najtrudniejsze — pisownia. 

Tu należy się osobna wzmianka o tekście, sięgającym 
jeszcze XIII wieku, jeżeli nie wcześniejszym, o tekście 
modlitwy Pańskiej, który z małemi zmianami od siedmiu- 
set lat powtarzamy. Jest to i najdawniejszy druk polski 
(w r. 1475 w ustawach synodalny oh wrocławskich) i pa 
rękopismach XV wieku on częsty; dawniejszego tekstu do- 
tąd nie odszukano, gdyż uchodzący za taki przepis z „rokn 
1375" mniemany tylko, bo o jakie czterdzieści lat później- 
szy, pochodzi dopiero z czasu około 1415 r. Na tym plena- 
ryuszu krakowskim z czasów Jadwigi (podarowanym da 
książnicy Jagiellońskiej przez kanonika płockiego Jakuba,, 
dla „kolegyum artystów" t. j. wydziału filozoficznego— każdy 
wydział miał osobną bibliotekę — w XV wieku) dopisała póź- 
niejsza ręka, około r. 1440, tekst Pacierza (Zdrowaś i Wierzę) 
ciekawy dla tego, że uzasadnia po łacinie poprawnośó 
tłumaczenia polskiego — może więc bardzo łatwo być, że ta 
jakiś mistrz krakowski złożył swe uwagi nad polskim tekstem, 
najważniejszej modlitwy, nowe świadectwo troskliwości o ję- 
zyk narodowy szkoły głównej. Tekst sam w pisowni ręko-^ 



Digitized by 



Google 



m 



pismu brzmi: „Oczcze nasz ienze ies na nyebyesech. Oswąci- 
syą ymyą twe przidzi twe crolewstwo. Bądź twa volya 
yako na nyebye tako y na zyemi. Chleb nasz wsedni day 
nam dzisa y odpuscy nam nasze vini iako y mi odpusczami 
naszim vinowaccom y newodzi nas wpokuszenye Alye nas 
sbaw odeslego." 

Otóż nieznany nam (mistrz krakowski) porównywuje 
ten tekst z łacińskim, uczy, że „qui** należy iprzez jenie 
tłumaczyć, nie przez kłóry^ bo owo względne, a to pytaj- 
ne; możnaby i w niebiesiech powiedzieć, ale na niehiesiech 
właściwsze; oświeci się lepsze, niż o święć się, lub święto 
bądź^ bo to rozkaz, tamte życzenie wyrażają; szyku łaciny 
nie trzeba koniecznie zachowywać, bobyśmy musieli jeszcze 
powiedzieć: nie nas wodzi i t. d. (ne nos inducas); wedle 
właściwego ducha języka polskiego należałoby powiedzieć: 
chleba naszego wszechniego, 

Z innego rękopismu, petersburskiego, z kazaniami, 
przytaczamy przekład ustępu Ewangelii św. Mateusza XXI, 
slożony z glos polskich do lekcyi łacińskiej: „tedj posłał 
dwu zwoleniku czekąc jim: jidźcie w miasteczko, jeż na- 
przeciw wam, najdziecie oślicę uwiązana i ośle s nią, roz- 
wiążcie i przywiedźcie mi, a ać niekto wam rzecze, rzecz- 
<!iG jiże pan tych potrzebę ma i natychmiast wypuści wam, 
-a lo wszytko stało się jest, aby napełniono ono co rzeczo- 
no jest przez proroka rzekącego: rzeczcie ludu (córce, to 
"jest ludu Jerusalem) owa król twój przyjdzie tobie śmier- 
ny i siedząc na oślicy i oślęciu... jidąc... udziałali, jako 
przykazał jim Jezus i przywiedli oślicę i oślę i włożyli na 
nie odzienie swoje, a ji na nię wsadzili, a wielika tłuszcza 
stłali odzienie swoje na drodze. Niektórzy siekli różdże 
z drzGwia i stłali na drodze, a tłuszcze, któresz przeprze- 
dzily i które naśladowały, wołały rzekąc (hosanna) synowi 
Dawidowemu, jen jidzie w jimię Boże." 

Druki (1556 r.) powtarzają ten tekst dosłownie; wie- 
kowa różnica (rękopism pochodzi z połowy XV wieku) 
odbiła się tylko na tem, że druk zmodernizuje tu i owdzie 
język, da słali zamiast dawniejszego siłali^ które naprze- 
-ciwko wam, i jestliby wam kto co rzekła taksamo są póź- 



\ 



Digitized by 



Google 



81 



niejs^e do miasteczka zamiast %v miasteczko^ cichy zamiast 
śmiemy^ mówiąc zamiast rzekąc\ odmiennym jest naj bar- 
dziej zwrot: a drudzy iomali rózgi z drzew. 

Widzimy więc, nie chcąc dalej przykładów mnożyó, 
^e, jak w Psałterzu, tak i w Nowym Testamencie może- 
my śledzić rozwój tekstów i ich wysłowienie, na prze- 
<5iej,gu kilku wieków, chociaż nie w takiej ' zupełnością gdyż 
nasze teksty ewangeliczne dotąd zawsze bardzo jeszcze 
nrywkowe; głównie składa się na nie kilkanaście lekcyj. 
Z Listów Apostolskich nie wybieraliśmy wcale przykładów, 
1)0 posiadamy ich glosę polską dopiero z roku mniej wię- 
cej 1445, a w obu plenaryuszach krakowskich na część 
Listów nadto mało polszczyzny przypadło. Oto wynik na- 
szych dociekań nad tekstem Ewangelii polskiej, lecz do- 
ciekania te odwiodły nas na razie zupełnie od Biblii kró- 
lowej Zofii, do której, jako mieszczącej Stary Zakon jedy- 
nie, teraz ponownie wracamy, dla tłumaczenia właśnie Sta- 
rego Zakonu. 

Dla słusznej oceny tego, trzebaby właśnie mieć tekst 
łaciński, który leżał przed księdzem O-aszowcem — bo tak 
go może nazywać należy; co nam dziś na podstawie na- 
szej Wulgaty łacińskiej w jego tłumaczeniu wydaje się 
opuszczonem, dodanem, błędnem, nieraz niebyło wcale ta- 
kiem, bo znachodziło się w tej właśnie formie w jego te- 
łście łacińskim. Ważniejsza o wiele inna okoliczność: jak 
tłumacz Psałterza Kingi, obok łacińskiego, do czeskiego 
wzoru często zaglądał i jego słownictwem się nieraz zasilał, 
tak jeszcze bardziej ksiądz Gaszowice do Biblii czeskiej 
-częściej, niż do łacińskiej się udawał, żywcem z niej prze- 
pisywał i w pośpiechu czy niedbalstwie jej brzmienie nie- 
Taz bardzo niedołężnie, z wielu omyłkami na polskie prze- 
lewał. Przez to, a może i przez błędy odpisywacza, Piotra 
:z Radoszyc, miejscami ten tekst zupełnie niezrozumiałym 
^ię staje. Zawisłość ta od Biblii czeskiej raziła każdego, 
kto do niej przystępował , zarówno uczonych czeskich, 
Dobrowskiego i Hankę, jak naszych. Ale ksiądz Gaszowice 
ma spółwinnych w wieku XV; ten Polak np., który ukła- 
dał słowniczek biblijny (tak zwany „Mamotrekt''), obja- 

Utentara religijna. ~ Oz. II. 6 

Digitized by VjOOQIC 




SŚjący trudniejsze wyrazy "Wulga ty wedle następstwa 
iljbisdziałów ksiąg biblijnych (od Genezy do Apokalipsy, al- 
'1)0, od No^sregó Testamentu przez Genezę do Proroków), 
'ipti^ postępował inaczej, czerpał pełną ręką z czeskiego- 
wzoru i nie zadawał sobie nawet pracy, aby czeszczyźnie 
swojej zawsze polski płaszczyk narzucać. To samo przytra-* 
fiało się i księdzu Gaszowcowi, więc napisał np. z czeska 
^dwroctm ZBim.iei.st vdwrpc^, sem zamiast y<fi/i^ (jestem), za- 
chował ut dosowad zamiast aż dotąd ^ na początku Genezis 
zamiast (duch boży) unosił się (nad wodami) na świecie za- 
winił (z czeskiego nasiesze — unosił) i t. d. Musielibyśmy 
wydać o nim wcale ostry sąd; zapytać, czy jego dzieło- 
odpowiadało wymaganiom wieku^ czy „Sońka** je rozumia- 
ła. Ale nie długo było jej życia po dokonaniu dzieła, więa 
wiele nie mogła się już w dziele księdza Gaszowca rozczy- 
tywać, a potem — wieki średnie nie były zbyt wymagające,, 
zaspokajały łatwiej, naiwniej, potrzeby serca i umysłu, 
choćby królowa właściwego sensu słów, związku zdaii nie 
wiele tam rozumiała, zadowalał ją sam mechaniczny pro- 
ces czytania Pisma świętego. Wiekom średnim— a nietylkd 
im— intencya bogobojna już starczyła; mniej dbano o ja- 
sność i sens. Na dowody że nie przesadzamy w skargach 
na tekst księdza Gaszowca, wytkniemy kilkanaście przykła- 
dów nieporozumień, które poszły z mylnego pojęcia, czy od- 
czytania czeskiego i łacińskiego tekstu. 

^Indigena" t. j. tu rodzony^ turodzic, taz jako ^ tu 
nierządnie" się ukazał; „super portam anguli" .wypadło 
„nad broną y helmi" (jeśli to dobrze odczytane, zamiast 
uhelny — węgielny); „plaga '^ jest strona, ale nasz mędrzec 
i raną ją wytłumaczył; ^confringite titulos'^ przetłumaczył 
on złupicie cielce^ przeczytał chyba vitulos zamiast titulos^ 
sudes u niego pot^ zamiast kół (z sudor go pomieszał), ze 
wszego strzyżenia napisał zamiast z owczego strzyżenia] ex 
ovium tonsione, jakby w tekście swoim „omnium" wyczy- 
tał; nubilis (godna za mąż) pomieszał z nobilis i przełożył' 
szlachcianką^ ku plemienia napisał zamiast ku plewieniu 
(ad praedam); miał w tekście czeskim cesta droga i ciągle 
się z nią borykał, to napisał prawdą czystą recto itinere 



Digitized by 



Google 



Ś3 



(pravou cestou, zamiast prawą drogą), to znowu na części 
mu chodzą „in via!" albo twą cześć via tuam, tobie ku czci 
viae tuae! swą częścią itinere położył; z Bala zrobił baha^ 
pług (czeski pluk), napisał zamiast pułk^ rozlazła zamiast 
rozlała^ A końce zamiast okienko (fenestrara, czeskie „oken- 
ce'* fałszywie odczytawszy); drzewo jet zamiast drzewiej 
(pierwiej) nit\ firmament stworzeniem oddaje, zamiast stwier- 
dzeniem (stvrzeni), rodziczne zamiast rozliczne kładzie; przy 
górze zamiast przychodźca advena, dzieci zamiast dziewy^ 
dziecięciem zamiast dziedzicem,^ mnogi zamiast mćj\ skruszo- 
ny zamiast skuszony i t. d. Więcej, niż te błędy i omyłki, 
z pośpiechu czy nieuwagi wynikłe, utrudniają zrozumienie 
fatalne wiązania zdań, najniezręczniejsze Omawiania; bez 
zaglądania coraz w tekst łaciński polskiego nie zrozumie- 
my; najprostsza nieraz łacina dziwolągiem wychodzi, np. 
„nuUa erit distantia personarum" to „niżadnemu rozdział 
nie będzie między osobami sąsiednimi"; albo ^in caerimo- 
niis domini**, „w obie tu jacy eh dochownych bożych" (za- 
miast w obyczajach^ bo ceremonie obyczajami duchownymi 
tłumaczy); mingentem ad parietem psa — lecz dalszych 
dłuższych cytacyj ^) nie chcę przytaczać. 

„Biblia królowej Zofii" nabiera dla nas tem większe- 
go znaczenia, skoro z niej miała wyjść pierwsza nasza Biblia 
drukowana. Biblia Leopolity, drukowana r. 1561, a powtó- 
rzona w r. 1575, a ze zmianą karty tytułowej i w r. 1577; 
byłby to więc po Psałterzu i po Nowym Testamencie trze- 
ci i największy pomnik literatury średniowiecznej, przyjęty 
żywcem przez druki XVI wieku, łączący bezpośrednio cza- 
sy Jadwigi i Zofii z czasami Reja i Kochanowskiego. 

. Pojawienie się Nowego Testamentu krakowskiego 
1556 roku powitano z zapałem; wiekowy już Marcin 



^) Pan Piekosiński przepisał cały ten tekst, jak najstatanniiej, akopię- 
jego wydał z bogatym w treść wstępem i słowniczkiem nasz Nestor filolo- 
gów, prof. A. Małecki r. 1870; nadmieniam tylko, że dzielenie słów nieraz 
mylne, w dolyv np. nie można dzielić w dolyu, lecz należy czytać w udolyuy 
ana nie można dzielić a ona (z wsuniętem o), wtedyź tak mawiano an za- 
aiast a on, ano zamiast a ono i t. d. 



Digitized by 



Google 



84 



Bielski, wysyłając r. 1557 swoje książeczki o Justynie 
i Konstancy! w świat, uczył je: 

Potym też do Prus pójdziecie. 
Nowy Zakon swój weźmiecie, 
Ukażcie Seklucyanowi, 
Polskiemu kaznodziejowi, 
Powiedzcie mu: nie pisz bystrze, 
Boś przyszedł na pirwsze mistrze; 
Nowy Zakon ten twój mdleje, . 
Ścisnęły je przywileje, 
Któreś pod winą wyprawił, 
Swojeś łakomstwo objawił — 
Ma to być Pismo święte spoinę. 
Ku pisaniu wszytkim wolne. 

Ze słów tych nie wynika bynajmniej, żeby Bielski 
sam przykładał w jakikolwiek sposób rąk do wydania 1556 
roku: w Prusiech. książęcych, nie miał się do kogo zwrócić, 
prócz Seklucyana; jemu się więc dostało przynajmniej strofo- 
wanie za „bystry** wykład, że trafił teraz na mistrzów, kosa 
na kamień, za przywileje królewskie, które przecież wydania 
nowego przekładu polskiego bronić nie mogą. Zacbt^cony 
tem powodzeniem wydał Mikołaj Szarfenberger (wraz z Sta- 
nisławem) r. 1561 całą Biblię; doznawał przytem przeszkód; 
konkurenci (Łazarz, Wirzbięta) odmawiali mu czeladź 
i formkrawaczów (drzeworytników), nie radzi dokońozemu 
dzieła, i sarkał p. Mikołaj na małe sumienie tych, „co mi 
to czynili ku utracie więcszej i nakładu mnie przywodząc'^; 
nie chodziło tu jednak bynajmniej o „duchowieństwo pol- 
skie, zazdrosne o powszechne użytkowanie z Biblii" — ^irgu- 
ment ten jeszcze p. Estreicher przytacza, lecz nie były już 
czasy po temu, chodziło tu tylko o konkurencyę drukarzy, 
nie o duchownych, zagrożonych pojawieniem się Bibłij 
protestanckich. 

Z Biblią krakowską z r. 1561 powtórzyło się to samo, 
co z Psałterzem krakowskim 1532 r. i Nowym Testnmeu- 
tem 1556 j .; lecz dzieło było nadto wielkie, i trzeba się 



Digitized by 



Google 



. ,85 

było koniecznie wyspowiadać, któżto je tłumaczył, skąd się 
wzięło; nie można było bawić się w ciuciubabkę, jak przy 
tamtych, krótszych rzeczach i ludziom oczy mydjiió, że to 
„świeży, nowy wykład". Więc tym razem wydał p. Miko- 
łaj tajemnicę, że przychodził do gotowego, że gotowy prze- 
kład do rąk mu się dostał: ^a iż ten, który Biblią przetłu- 
maczył, był prawie (t. j. całkiem) przeciwny onemu, któ* 
ry kościół Ephessiae Dianae spalił, bo imienia swego przy Biblii 
nie zostawiła przeto zatłumione być musi.., tak mnie gdy do 
ręku przyszła, starałem się o to, abym jej komu poprawić dał, 
a starając się, znalazłem ks. Jana Leopolitę, który, wziąwszy 
tę pracę na się, tak jej zdołał". "Więc przyznał się Szarfenberger, 
do czego się wydawcy Psałterza i Nowego Testamentu . nie 
przyznawali nigdy, że kazał tekst tylko poprawić., \ńfy prze- 
łożyć, !Naszego egzemplarza (Biblii Zofii) on nawet na oczy nie 
widział; Biblij rękopiśmiennych (chociaż nie wiemy, czy 
właśnie z tekstem księdza Gaszowca) było więcej; on po- 
siadał swój egzemplarz, może ten sam, który Marcin Wol- 
ski przed rokiem 1550 oglądał (bo wspomina o nim w Kro- 
nice świata). ?ak w Psałterzu i Nowym Testamencie, jak 
ogółeiń w pomnikach średniowiecznych — sławy autor- 
skiej żadnej żaden średniowieczny pracownik w winnicy 
Pańskiej nie pragnął — tak i w tej Biblii autor przekładu 
siebie nie wymienił; co najwyżej podpisał się pisarz, a te- 
go nikt za autora nie brał; podobne omyłki pojawiają się 
dopiero później, u Załuskiego i innych. Egzemplarz, który 
pobożny i wymowny Lwowianin, ks. Jan Nicz, poprawiał, 
zaginął naturalnie, jak wszelkie rękopisy, służące drukom 
za podstawę; „Biblii królowej Zofii'' i ks. Jan nigdy nie 
oglądał. Twierdzenie, jakoby z Biblii Zofii urósł tekst Leo- 
polity, jest mylne; co najwyżej, rękopism, z którego korzystał 
ks. Jan, był w jakiemś (?) bardzo oddalonem pokrewień- 
stwie z tą Biblią. Był to rękopism kompletny, obejmował 
bowiem i Nowy Zakon, ale odmienny nieco od Nowego 
Zakonu z r. 1556; Szarfenberger nie powtórzył, jak mogli 
byśmy oczekiwać , własnego Nowego Testamentu 1556 
roku w Biblii 1561 r.; powtórzył z niego tylko rejestr 
obszerny; zresztą ks. Jan opracował oba Testamenty. 



Digitized by 



Google 




,.^.- Cechy średniowiecznej nie starł ks. Jau zupełnie, cho- 
<jiaż najnowszych źródeł łacińskich i świeżej Biblii czeskiej 
ibprąz się radził, chociaż modernizował słownictwo i formy 
dosyć konsekwentnie; i język, i inne szczegóły zdradzają 
mimo to pochodzenie dawne, wskazując między innemi, 
że najwybitpiejszą cechą rekopismu, poprawianego przez 
ks? Jana, były glosy, wciągane w tekst sam. Ks. Jan za- 
znacza w przedmowie, że dla lepszego wyrozumienia kładł 
dopełniające słówka w nawiasy i rzeczywiście czyni to 
przez całą Biblię; nie spostrzega się jednak, że w nawiasy 
kłaść należało raczej owe glosy, owe dwa i więcej słowa, 
zamiast jednego łacińskiego używane; dopiero w drugiem 
wydaniu (1575 r.) powyrzucano te glosy. Więc czytamy 
w pierwszem wydaniu : przez forc a gwali — w drugiem: 
przez 7noc; stropy abo piętra — w drugiem: piętra; ubogie- 
go oszukano a podeszło — oszukano ;vl\^ jest śćkan abo /raso- 
wan — frasowan; zdraśnit a zlęknie się— zlęknie się; stafiry 
abo drabanty ^- drabanty; gweśne (niemieckie gewisz) a pe- 
wne— pewne; gweśne a doskonałe — pewne\ przezlisz barzo — 
barzo; jednorożca albo łosia — łosia i t. d. ciągle a ciągle 
ortyl a wyrok loGl-^-wyrok 1575, vkrotnęli a uspokoili się— 
uspokoili się i t. d. Tak samo w porównaniu z Nowym Te^ 
stamentem 1556 r.; ten daje np. kagańce — Biblia 1561 
lampy a kagańce, 7nądrych 1556 — bacznych a roztropnych 
1561, a chwałę Bogu rzekwszy — a himnę abo chwałę Bogu 
uczyniwszy, takież i wszytcy — wtąż też takież i wszyscy 
(a więc aż trzy różne wyrazy zamiast jednego!}, dziwujący 
się personam 1556 — którzy czcią a ważą osoby 1561; na- 
wet pod; krzyżem nie ustają te glosy: sam sobie nie może 
pofndc 1556 — a siebie samego zachować a zbawię nie mo- 
że 1561; duch ci prędki, ale ciało niemocne — duch ci jest 
pogotowiu, ale ciało krewkie a niemocne, I tak ciągle przez 
całą Biblię i nie pojmujemy, że to ks. Nicza nie raziło 
wcale; skąd się te glosy wzięły, zpbaczymy jeszcze niżej. 

Biblia 1561 roku modernizuje język, więc Nowy Te- 
stament 1556 r. nieraz ma słowa dawniejsze, np. cztery 
kotfy — kotjice 1561, sąd — jedno naczynie^ ołownicę — linę 
z olowem^ abo wiem namięzszało serce ludu twojego — zgrit- 



Digitized by 



Google 



87 



hiało (i Seklucyan mai' wzmiąższało); i oblecz się w skórnie 
twoje ^o6uj sią w ubranie twoje; a był gniewien na niego— 
a gniewał się\ czterem człerznikom żołnierzom — po cztery- 
)sroć czterem żołnierzom; żołnierze starościni — Starostowi; 
wszytek uf — wszytkę hordę; a rozszerzają napisy swe y 
wielmożą bramy swe — czynią szersze ceduły napisów dla 
pamięci i wielkie podołki swoje, ziele watkarzow — ziele far- 
iierskie (watkarz termin średniowieczny [niemiecki]) i t. d., 
i t. d.; czasem zachowają dawne formy oba teksty, np. 
więcej, niż dwanaście ciem angiołów (od ćma— dziesięć 
tysięcy) -i t. d. 

Mimo tych znacznych różnic przebija pierwotne spólne 
źródło tekstu obu przekładów; -one się od siebie znacznie 
rozróżniły, ależ i teksty Psalmów bardzo między sobą różne, 
a mimo to z jednego źródła wyszły; dosłownie zato zga- 
dzają się w ustępach, świeżo przrfożonych, których pierwotny 
przekład Ewangelii wcale nie miał, w owych wstępach przed 
Ewangelistami i Listami, które, świeżo przełożone, nie pod- 
legały jeszcze radykalniejszemu przekształceniu. 

Wyróżnia się więc Biblia 1661 roku swojemi licznemi 
glosami, wyrzuconemi w drugiem wydaniu, swojem słownic- 
twem, z niezwykłymi i przestarzałymi wyrazami, zastąpio- 
nymi przez nowsze czy ogólniejsze, używane w temże wy- 
<3aniu (np. owe wszytornek, wsztornastek^ wściornastek i t. d. 
zamiast wszystek, samiustekjjednylki,/orst zamiast deszczka, 
kotdziurny i jedurny zamiast każdy i jeden i t. d.); swoimi 
błędami, np. ową szlachcianką^ (jak w Biblii Zofii, zamiast 
<3ojrzałą). Glosami swemi przytyka ona do innych dawnych 
pomników; glosy włącza w tekst i Biblia Zofii, n^. Jenie 
■albo kto^jente który stał, z nich z których jednemu, obracając 
albo wzpolegając (accubans), zbór a zaste_p (exercitum), s trosz- 
czę i zetrze (conteret) i t. d. Taksamo spotykaliśmy liczne 
glosy w owych Plenaryuszach krakowskich, o których wy- 
żej mowa była; część Psałterza floryańskiego, ręki drugiego 
•pisarza, obfituje również w glosy, wciągane w sam tekst 
np. bychą strzegli prawot albo sprawiedliwosti (ten „drugi" 
pisarz grzeszy nadmiarem czechizmów, jak ks. Graszowiec 
5am) jego i zakona jego wydobywali albo zys kowali, serce 



Digitized by 



Google 



88 

człowiecze albo ludzkie^ szczenięta albo dzieci lwów i t, d* Na- 
wet Psałterz krakowski 1532 roku nie ustrzegł się gloa 
w tekście, daj^e np. męża itywego albo zdradliwego (virum 
dolosum), wzjaiid i odkryje (revelabit), iże u ciebie miłosierdzie 
albo zmiłowanie jest (propitiatio), widz poniżenie moje^ pokorę- 
moją (vide humilitatem meam) i t. d. To jedna niezatarta 
cecha pochodzenia średniowiecznego, gdzie glosowanie^ 
praktykowane w tekstach łacińskich, w widokach dyda- 
ktycznych, szkolnych przenoszono i na polskie żywcem^ 
Jeżeli czytamy w Biblii 1561 np. hojna a obfita tylko (obfita 
1656 r.), posiądą a opanują (tylko odzierżą), z adwersarzem 
a przeciwnikiem (przeciwnikiem), iż jest throne^n a stolcem 
bożym (stolec boży jest) it. d.,.to z góry o nawyezce średnio- 
wiecznej a więc i pochodzeniu średniowieoznem wiemy. 

Drugą cechą nieztartą Biblii to słownictwo, przesta - 
rzałe dla doby wydania, dla r. 1561, odpowiednie XV wie- 
kowi. Już Marcin Bielski wspomina, że w owej Biblii staro- 
polskiej, którą widział, było przez pół słów niepolskich, 
bułgarskich i t* d* — przesada to, ale taksamo skarży się 
Siennik na polszczyznę Biernata Lubelczyka, ^dy jego za- 
pisek lekarski ogładzał, chociaż go tylko pół wieku od 
Lubelczyka dzieliło. Właśnie na czasy Zygmunta Starego 
przypada „wypolerowanie'^ stylu polskiego, tracąci^go pod 
piórem Reja i Orzechowskiego „grubą mazowiecczyznł^**, za- 
pominającego prastare terminy, przechowane tylko w gwarze 
ludowej, skąd ich Młoda Polska dziś znowu dobywa* Otóż. 
i Biblia Zofii, i Biblia 1561 r., i Nowy Testament 1556 r. 
obfitują w takie przestarzałe albo gwarowe słownictwo^ 
z Biblii Zofii dałby się długi ich spis ułożyć, owe gredzt 
(pierś, ruskie grud'), rucho (suknia), lisica (prasa, tJok)^ 
kraczaj krok (taksamo w Nowym Testamencie, tysiące kracza- 
jdw, co Leopolita przez jedne milę tłumaczy), pierść (ziemia),. 
wiodro (pogoda, posucha), robionek {Azieoią)^ pokręla (placek)^ 
pokrątki (nerki, jak i w Nowym Testamencie), (deska), sto- 
pień (stopień), otrzedź (kolej), łagwica (konew) i t, d. i t d. 

I Biblia „Leopolity**, chociaż ksiądz Jan ją wygladzał,^ 
nie pozbyła się narośli średniowiecznych. Przytoczyliśmy 
kilka dla niej charakterystycznych wyrazów, kryjących si^ 



Digitized by 



Google 



89 



wtedy już tylko po narzeczach, nie uznawanych za godne 
mowy piśmiennej, wykształconej, ale jest ich wiele więcej, 
owo gwieśny (pewny), znane z języka sądowego już XIV 
wieku (ugwesić upewnić), potem zaponjniane; kraniec zna- 
czy tu jeszcze, co jego wzór niemiecki (Kranz), np. jako 
kraniec około szyje obtoczyli mię (drugie wydanie daje 
obojczyk)] na ogniach znaczy jeszcze, jak dziś po narzeczach, 
tyle co na zdradzie, zdradliwie; chabina zamiast prętu, 
kołstki zamiast zausznic i t. d.; jeśli czytamy „wolnemu 
ojcu, t. j. Bachusowi", to przypomincimy Liber Pater glosy 
średniowiecznej; cAio\ gospodarza ^0^2,^x2, się zawsze jeszcze 
ojciec czeladny (iw Nowym Testamencie) i t. d. 

Podobnie ma się z Nowym Testamentem 1556 r.; jego 
„brakarze" zamiast wekslarzy („bankierzy" Leopolity), 
„miej go dzięk" (dziękuję) i t. d. zdradzają dawność prze- 
sądu; on powie nawet całkiem w duchu języków słowiań- 
skich „i z zajordania", gdzie Leopolita ,,i z ziemie zajordań- 
skich^" użył. Ba, gdybyśmy f granice naszej pracy przekro- 
czyli, pokazałoby się, że nawet tłumacze protestanccy nie 
wyzwolili się zupełnie z pod wpływa i trybu średniowieczne- 
go, katolickiego, przekładu; taki Seklucyan np. przytacza 
glosy niegorzej, niż Leopolita, w Ewangelii o Kanie Gali- 
lejskiej wymieni „oblubieńca abo tenicha"^ i prawi o y^rząńcy 
wesela, źercy abo sprawcy" — ale ten żerzec to jeszcze za- 
bytek czasów pogańskich, jeden z bardzo nielicznych, jakie 
ocalały — przez glosatorów XV wieku> a najciekawszy ze 
wszystkich jest to właściwie kapłan pogański, przy żertwach — 
ofiarach ofiarujący bogom. Tak samo mówi Seklucyan o ko- 
biecie „zgarbionej skluczonej (skurczonej Nowy Testament 
r. 1556) albo skrzywionej", cadzą (cedzą) albo sarbają i t. d., 
używa więc bez skrupułu terminów średniowiecznych, chociaż 
u niego i „pruska" polszczyzna nieraz przebija. Na całkiem 
nowe tory wkraczają dopiero tłumaczenia Biblii brzeskiej, 
uieświeskiej i Wujkowej, zrywają wreszcie raz na zawsze 
'i odwieczną tradycyą. 

Nie poruszyliśmy wszystkich pytań, z naszymi pomni- 
ami nierozdzielnie złączonych. Np.— czy nie zdradza tekst 
Psałterza w Biblii Leopolity jakichś właściwości? Z Psał- 



Digitized by 



Google 



90 

terza Biblii Zofii nie zachował się bowiem ani jeden ułamek, 
i nie możemy rozstrzygnąć, czy ksiądz Q-aszowiec na nowo 
go -tłumaczył", czy też zużył już istniejący przekład. 
Tekst Psalmów „Leopolity" pochodzi bowiem widocznie 
z zwykłego ich tekstu, jaki od XIII wieku do r. .1532 tak 
jakby obowiązywał; zgoda tekstu Leopolity z tekstem r. 
1532 jawna, lecz nie myślimy jej tu osobno dowodzić. 
Nadmieniamy tylko, że „argumenty" Psalmów u Leopolity 
zupełnie od argumentów z roku 1532 odmienne: gdy te 
wszystkie do Dawida się odnoszą, u Leopolity, jak u Wróbla, 
wszystkie ku Chrystusowi i dziełu Odkupienia i Kościołowi 
zwrócone, — Inne pytanie dotyczyłoby Nowego Testamentu 
1556 r.: zawiera on wszystkie lekcye z proroków i innych 
ksiąg Starego Zakonu — jakież ich tłumaczenie? ' Nie ośo- 
bno dla .tego wydania podjęto je, lecz zdaje, się wyjęto 
je z całej Biblii — może już znacznie dawniej: podbbieó:- 
stwu z tekstem Leopolity zaprzeczyć nie można, lecz w ca- 
łości zachodzi pomiędzy obydwoma tekstami ta sama różnica, 
jaką i między ich Nowymi Testamentami zauważamy. Lecz 
i tu już nie wdajemy się w dalsze szczegóły. 

Czytelnik łaskawy i tak już zżyma się na te nasze 
przydługie wywody, lecz tekst Pisma świętego takie wy- 
bitne zajmuje miejsce w dziejach dawnej umysłowości, 
wplata się tak szczelnie we wszelkie jej objawy, zerwaniem 
zaś tradycyi — doszukiwaliśmy się z mozołem ogniw jej — 
tak trudny do uchwycenia,' że nie wahaliśmy się naduży- 
wać cierpliwości czytelnika. Tu musimy jeszcze kilka słów 
dodać właśnie co do owego zerwania tradycyi. 

Każdy, znający nieco bliżej silny ruch umysłowy pol- 
skiego XV wieku, stanie zdziwiony wobec faktu, że wiek 
ten, nieskąpy przecież w najrozmaitszego rodzaju zabytki, 
nie przekazał nam choćby kilkii pełnych tekstów, jeśli nie 
całej Biblii, to przynajmniej Nowego Testamentu. Jeżeli 
taka ubożuchna Dalmacya, z cienkiem pasmem katolickiej 
ludności, nad samem wybrzeżem, zdobyła się już w XIV 
wieku na całkowity przekład Ewangelii — mieliśmy ręko- 
pism w ręku i uderzało nas tembardziej dziwne ubó- 
stwo polskie — ileż musiało być ich więcej w takiej olbrzy- 



Digitized by 



Google 



91 



miej Polsce, z poziomem umysłowym, o tyle wyższym — 
gdzież się one podziały tak, że my dziś na tym jednym 
punkcie wydajemy się z dziwnem, niezrozumiałem zacofa- 
niem, — najlichszy szczepik słowiański, tacy „Wendowie^ 
nadsprewcy, ubożuchni, przygnieceni do samej ziemi jarz- 
mem niemieckiem, państwowem i narodowem, mają rych- 
lejszy przekład Ewangelii, niż my! 

Otóż powtarzamy,' że to nasze rażące ubóstwo jest 
tylko pozorne i przypadkowe, nie istotne, że były u nas 
liczne teksty, opierające się może wszystkie na jednym 
przekładzie Psałterza z XIII wieku, na jednym przekładzie 
Biblii z XIV wieka; wykazaniu tego stanu rzeczy poświę- 
-ciliśmy poprzednie wywody. Na zupełne niemal przetrze- 
bienie i wyniszczenie należących tutaj zabytków złożyły 
się, nie wiem, czy w równej mierze pożary i protestantyzm. 

Laicy, nie księża, potrzebowali w wieku XIV — XVI 
przekładu Pism świętych; duchowieństwo i mistrzowie trzy- 
mali się wyłącznie łaciny, utrudnialiby sobie tylko polskim 
przekładem rzecz samą i jej wyrozumienie. Gdy więc rę- 
kopismy łacińskie z tekstami Pisma Św., z kazaniami, z bre- 
wriarzami, pismami Ojców i doktorów i t. d., jedynie mie- 
dzy duchowieństwem świeckiem i zakonnem i między ba- 
kałarzami i mistrzami się rozchodziły, gdy one do książnic 
klasztornych i kapitulnych, uniwersyteckich jedynie się do- 
stawały, wsiąkły polskie przekłady między „pospólstwo^, 
między gmin szlachecki, ^po wioskach, a choćby i miastecz- 
kach i tem samem skazane były z góry już na zniszcze- 
nie. Z wieków średnich ocalało u nas tylko to, co do mu- 
rów klasztornych, kapitulnych, uniwersyteckich się dosta- 
wało — a to było wyłącznie lacińskiem; zaginęło wszystko, 
co się w rękach laików chowało! Cała Polska szlachecka 
i miejska paliła się bowiem regularnie w drewnianych 
swych domostwach — jeszcze za Zygmunta Augusta pra- 
wili cudzoziemcy, że szlachta swych mieszkań nie mebluje 
staranniej, gdyż prędzej czy później pożar wszystko znisz- 
czy; z drewnianymi domami płonęła i domowa, polska li- 
teratura — najliczniejsze nasze polskie teksty przetrwały 
do naszych czasów tylko w ukryciu rękopismów łacińskich, 



Digitized by 



Google 



są. 

przekroczywszy z nimi progi klasztorne, kapitulne, uniwer- 
syteckie; co w nie nie wsiąknęło, z góry na zatraceliie było- 
skazane; Psałterza flory ańskiego i Biblii Zofii możebyśmy 
II io p(isiaclali^ gdyby ich wcześnie za granicę nie wywie- 
ziono* 

Oprócz pożaru —może więcej od niego — przetrzebił 
protestantyzm strasznie nasze dawne zabytki. Rzadkość 
dawjjyoh polskich ksiąg kładą na karb Jezuitów i reakcyi 
katolickiej ; ja to między bajki włożę. Wygodna to rzecz, 
zwaku'^ wszystko na Jezuitów i ciemnotę saską, i anarchię: 
kjśięgi i Tukopismy niszczyli nie Jezuici, lecz protestanci. 
Mahometanie nie mogli z większem, bardziej wandalskiem 
barbarzyństwem niszczyć i tępić dawne księgi, niż właśnie 
owi „szerzy ciele prawdziwej oświaty", protestanci, p-dzie 
pi'otestunf yzm zwyciężył, wygubił on średniowieczne pomni- 
ki literackie do szczętu, np. w Prusiech. Proszę zobaczyć 
w marchii brandenburskiej — gdzież podziały się bogate 
ksit;^ozbiory bogatych, starodawnych klasztorów marchy- 
skicb, Lelminu i t. d.? Nielepiej postępowali protestanci— 
właścicieił" prywatni. Piętnują oni katolickie nabożeństwo, 
obr^it^tly, r/.eczy coraz, jako „antychrystowe"*; innego ter* 
niinu o l^atoUcyzmie nasi protestanci nie używali, i każdy 
laki Oruar protestancki — a któryż dom szlachecki obył się 
sir; u nas, bez niego — na drobną, lub wielką skalę, prze- 
konany hył o świątobliwości poczynania swego, jeśli palił, 
co luu ^jr w domu katolickiego, „bałwańskiego, modlar- 
skiego* (ulubione ich epiteta dla nas) trafiało— w pierwszym 
rz^rlzie obrazy i książki, od tego, jako i od zagarniania, 
dobytku kościelnego zaczynał on reformę wewnętrzną^ bu- 
niitsnia swego. Ofiarą padały więc nasze dawne zabytki, 
mrjrllitowniki, przekłady Pisma św. i t. p., pisane i dniko- 
wjinti— inzocież z drukowanych Ogródków i Rajów dusz- 
nyuli, 1'safterzy Maryjnych i t. d. ani jeden całkowity 
eg^^eniplarz dni naszych nie dotrwał. Istny cud, że il^iblii 
Zotii podobny los nie spotkał. 

Tak tłumaczymy sobie niesłychaną rzadkość daw- 
nych ręku pismo w (i druków) polskich, przecież nawet na 
pięćset rł-kopismów łacińskich nie znajdzie się u nas auj 



Digitized by 



Google 
1 



i 



93 

jednego polskiego! Grdy biblioteka ' uniwersytetu krakow- 
skiego (przynajmniej paru jegO wydziałów), niejedna kapi- 
tulna (np. krakowska) i klasztorna (up. świętokrzyska) 
w całości niemal naszych dni doszły, zaginęły bez śladu, 
w ciągłych pożarach, w nierzadkich umyślnych autodafe, 
biblioteczki prywatne, świeckie, mieszczące jedynie rzeczy 
polskie, poświęcane laikom, przeważnie kobietom. 



DODATEK. 



Wobec nadzwyczajnej rzadkości dawnych zabytków 
nie wahamy się przytoczyć z jednego z nich jeszcze prób 
parę. Nie wybieramy na to ani Testamentu Nowego z r. 
1556, ani Biblii Leopolity z r. 1561 czy 1575 — te nie są tak 
rzadkie, liczne egzemplarze przytacza Estreicher w Biblio- 
grafii, lecz nie wszystkie, w samym Berlinie jest ich trzy 
{Nowy Testament z biblioteki Załuskiego, zachowany pysznie 
w oprawie spółczesnej; Biblie z bibliotek poklasztornyoh), 
o których on nie wspomina; w Królewcu u Wallenrodów 
pyjszny egzemplarz Leopolity (1561 r.) i t. d. Przytem 
i Testament i Biblia średniowiecznego tekstu nie powtarzają 
dokładnie — trzyma się go ściślej Testament, odbiega od 
niego znacznie więcej Biblia. Całkiem inaczej ma się rzecz 
2 Psałterzem krakowskim z r. 1532 (i 1635, oba wydania 
ocalały w unikatach) — ten przytacza bez zmiany (chyba 
unormowawszy pisownię) tekst średniowieczny, zastępuje 
całkowicie rękopism średniowieczny z lat około 1470 do 
1480 i tem się od wszystkich innych druków XVI wieku 
stanowczo wyróżnia, zajmuje między nimi całkiem wyjątko- 
w^e stanowisko. Dla tej to przyczyny, jakby z jakiego ręko- 
pismu średniowiecznego przytaczamy na próbę, w pisowni 
nawet oryginału, dla charakterystyki języka iwyboru słów 
{co za wahanie np. między gospodyń i panX) trzy Psalmy, 



Digitized by 



Google 



94 



i dodajemy ws2ystkie argumenty Psalmowe tegoż wydania 
(z r. 1532). 

Psalm 28. Przynieśóie panu sinowie boży, przynie- 
ście panu siny skopów. 

2. Przynieście panu chwałę y cżeśó, przynieście panu 
chwałę imieniowi iego, chwalcy e pana w pałacu świętym iego, 

3. Głos gospodynow ndd wodami, bog wielmożnośći 
zagrzmiał, pan nad wodami wielkimi. 

4. Grłos gospodynow w moci, głos panów w wielmo- 
żnośći. 

5. Głos gospodynow łamiącego cedry y złamie, pan 
cedry libanowi. 

6. Y zetrze ie iako cielca libanówego, y miłośnik 
i a ko sin iednoroscow. 

7. Głos panów, rosy ekaiąQi płomień ogniowi, głos go- 
spodinow rozbijaiącego puszczą y poruszy pan puszczą Kades. 

8. Głos panów gotuiącego golenie (!) y wziawi y od- 
kryie gąszcze, y w kościele iego wszytci mowie będą chwałę. 

9. Pan powodzi przebywać każe y śyedżieć będzie 
pan kroi nawieki. i 

10.. Pan moc ludu' swemu da, pan bogosławic będzie 
ludu swemu w pokoiu. 

Psalm 2c. Powyszę ciebie panie, iże przyiąłeś mnie 
ani poćyeszyłeś nieprzyiaćyelow mogich nademną. 

2. Panie boże moy, wołałem ktobie dociebie y vzdro- 
wiłeś mię. 

3. Panie wywyodłeś z piekła duszę moię, zbawiłei 
mię od wstępuiącich w ieźyoro.. 

4. Spiewayćye panu swięći iego, y spowiadayćie śie 
pamięćy świątośćy iego. 

5. łże gniew w rozgniewaniu iego y żywot w woli 
iego. 

6. Do wieczora trwać będzie płacz y do iutrznie 
wesele. . 

7. Ale ia rzekłem w opfitośćy moiey nie poruszeń 
będę nawieki. = • 

8. Panie w woli twóiey dałeś kraśye moiey moc. 



Digitized by 



Google 



95 



9. Odwroćy oblicze, twoie odemnie, y veżyiłnem śie 
zasmucony. 

10. KtobiC) panie, wol&6 będę, y ku bogu moiemu 
modlić śie będę. 

11. Który vżytek we krwi moiey, kiśdy wstępuię we 
skazę. . 

12. Izali dziękować będzie tobie proch, albo wypowia- 
dać będzie prawdę twoię* 

13. V słyszał pan y zlutował śie nademną, pan vcży* 
nil śie pomocnikiem moińii . 

IŁ Obroćyłeś płacz moy w wessele mnie, rozrżalałeś^ 
' wor moy y ogarnąłeś mię weselim* 

15. Aby śpiewała tobie chwała moia y nieakruszon 
będę panie boże moy na wieki, spowiedaó śie będę tobie. 

Psalm ijS. Panie, kusiłeś mie y poznałeś mie, tyś 
Yznał siedzenie moie y powstanie me. 

2. Yrozumiałeś myśli moie z daleka, sćieszkę moię 
y powrózek moy wybadałeś, 

3. Y wszytki drogi moie przeżrżałeś, iże nie iest 
mowa w ięziku moijm. 

4. Oto, panie, ty vznałeś wszytki rzeczy napośledniey 
sze y stare, ty stworzyłeś mię y postawiłeś nademną rękę 
Twoię. 

5. Dziwna vcżyniła sie nauka twoia, że mnie posi-' 
łona iest a nie będę moc kniey. 

"6. Gdzie poydę od duóha twego, y gdzie od obli- 
cza Twego YĆiekę. 

7. Acż wstąpił bych na niebo ty tamo iesteś ac^ 
zstąpiłbych do piekła tam iesteś. 

8. Acż wźiąłbych pierze moie rany, y mieszkałbycb 
na kraioch morskich, 

9. Zaprawdę tamo ręka twoia dowiedzie mię, i trzi- 
mać będzie mie prawica twa. 

10. Y rzekłem snadź ćmy podepcą mie, a noc oświe- 
cenie moie w rozkoszach moich. 

11. łże ciemności nie zaćmione będą od ciebie, a noc 
iako dzień oświecona będzie, iako ciemności iey tako 
światlosćiey. 






Digitized by 



Google 



96 



12. łże ty posiadłeś pokrątkl moie przyiąłeś mie ż ży- 
wota matki moiey.- 

13. Chwalę dawać będę tobie, pauie, iżo groźnie y wiel- 
mozon (!) ieś dziwne działa twoie, a dusza moia vzna barzo. 

14. Nie iest skryta koso moia przed tobą, którąś ve- 
żynił we skryciu, a isnosó moia w niskosćiach ziemie. 

16. Nie dokonałosć moię wydziały oczy twoie, ywkxię- 
gach twoich wszysci napisani będą, dni stworzone a nikt 
w nich. 

16- Ale mnie są barzo we cói vcżynieni są przyiacie- 
le twoi boże, barzo potwierdzone iest kxięstwo ich. 

17. Zliczę ie y nad piasek rozmnożeni będą, wstałem 

18. Pobij eszli, boże, grzeszniki, mężowie krwi odstąpcie, 
odemnie y ieszcże będę stobą. 

19. Bo mówicie w myśleniu, niechaó wezmą w pró- 
żności miasta swoie. 

20. Zali tych ktorzi nienawidźieli ciebie, pdnie, niena- 
widziałem, a nad nieprzyiaciele twoie gniewałem sre? ' 

21. Doskonałam nienawiścią nienawidziałe ich, nie- 
przyiaciele YCżynieni są mnie. 

22. Doświadczy mie, boże, y wiedz serce moie, zopy- 
tay mie y poznay ścieski moie. 

23. Y widz iestli drog4 złości vemnie jest, a dowiedzi 
mię w drodze wiecżney. 

Wzór, t. j, rękopism średniowieczny tego druku wy- 
rażał „nosówki" przez am\ błędy więc jak doskonałam za.- 
miast doskonałą (w. 21) są nie rzadkie, np. mtei'zącźkam (t. j. 
mierziączke^ nienawiść) Ps. 43, 16, częstsze w pierwszem 
słowie np. SAndźi mie\ konsekwencyi niema w niczem,' 
np. dawne imperatiwy na i bardzo częste obok now- 
szych bez niego, nawet podniesie wybawi i t. d.; obok zhaw^ 
wziawŁ, y wywiedź obok wywiedźi vkaźy mnie y nauczy,., 
rzędzy i t. d.; i tak ciągle, podwójne ss pisze się lub nie, 
głossu., wessele^,zvyssokości albo wesele i t. d. Zresztą nie- 
wolniczego naśladowania wzoru dowodzi np. 73, 7. laf^o 
w lesie drtew siekier amy wyrąbili vlictki iego pospołu w sie- 
kierze y w przesięku zrzucili ie ią — nie jest to forma wiel* 
kopolska ;>/*ą, lecz wedle Wulgaty (deiecerut eam) dodane 



Digitized by 



Google 



97 



ją do je (eas) niby glosę i w druku powtórzono; druk daje 
wstała z rękopisu, ale miało być ttstała^ walczy z uwiel- 
motonym (magnificatus), np. 56, 13 ite woielmozniono test 
i t. d., ale w 138, 13 terribiliter magnificatus es groźnie 
y wielmoźon ieś (zamiast u wielmożon, uwielbień Wróbel). 

Przytaczamy teraz (skracając słowa, formułowe) argu- 
menty do Psalmów, w ten sposób nie powtarzające się już 
w innych Psałterzach polskich i dlatego ciekawym: 

Psalm Dawidów 1. Bez argumentu, z doksologią: 
Chwała oycu i sinu y duchu świętemu iako była na po- 
czątku y ninie y zawżdy y nawieki wiekom Amen. 

Psalm Króla Dawida 2. Doksologią. 

Psalm Davidow 3 — 6, z doksologią; 7, bez niej. 

Ten psalm vćżynił David, gdy prorokowie poświęcili 
iego i śpiewali gy bogu na czesó. Psalm 8. 

T. p. V. D. gdy od proroków poświęceń w Królestwo 
tedy spowiedali się bogu. 9; 8 i 9 mają doksologię. 

T. p. V. D. napominaiąc nas abyśmy v boga wierzili 
ktori wiernym pomaga znędze. .10. 

T. etc. za swoie zdrowie, gdy Saul gonił ij na pusz- 
czy. 

Przez [^ten psalm David prosił boga, aby ij wystrzegł, 
iżby krziwie nie mówił. 12. 

P. etc. Kapłani potępiali wszytki, ktorzi ku Davido- 
wi Igali. 13. 

Tim Psalmem Azaph y Eman chwalili króla Davida, 
takież my chwalmy boga. 14. 

P. etc. Dawid wypowiada przyięcie ciała ku bóstwu, 
iest dobry ku przeżegnaniu. 15! 

T. p. modlił sie D. na każde zaranie a przeto nie mo- 
gli iemu zaszkodzić nieprzyjaciele iego. 16. 

T. etc. ku chwale bożey kiedy zwyciężył wszystki 
nieprzyiaćiele y posiadł Jeruzalem. 17. 

T... kiedy winił siny chore, iże prawey wiary nie 
mieli. 18. 

T... David Idijtura. Azaph. Eman. Kiedy sin pirwy 

Ziiteratura religijua. — Cz. II. 7 



Digitized by 



Google 



98 , 

Dawidów, którego miał z Bersabee chciał vmrzeó, Mów ij 
zakapłana kiedy mszey słuchasz. 19. 

T... kiedy przyiechał z Betłeijem do Jerasałem ie 
posyadaiąc syodmego roku królowania swego. 20. 

T... gdy ięt był y przywiedzion przed króla Abibime- 
lech! aby stracon, tedy sie tak modlił. 21. Doksologia. 

T. p. mówił D. na każdy dzień, aby ij pan bog spra- 
wiał y strzegł. 22. 

T. p. Yczynił D. kiedy założył fundament koścyoła 
w Jeruaalem. 23. 

T. p. V. D. kiedy przewyćiężył Filistiny y przykazał 
wszytkim żydom mowie ij. 24. 

. Bekroó D. wchodził w koścyoł tedy ten Psalm mówił: 
za spowiedź swoię. 25. Doksologia. 

P. D. 26! Doksologia. 

T. etc. za wszytek lud modląc się y mówiąc tako. 27.. 

T. p. przez D. vcżyniony kapłani y proroci śpiewali^ 
kiedy ludzie na ofiarę chodzili. 28. 

T. p. śpiewali D. y kapłani kiedy gędli y obstąpili 
archę 22! 

T. etc. kiedy walczyć miał z Goliaszem. 30 (forma, 
średniowieczna nazwy). 

T. ps. D. spowiadał sie bogu na kożdy dzień, wtóry 
psalm pokutny. 31. 

T. p. wszytek lud śpiewał przed Dawidem na wielką, 
noc. 32. Doksolog. 

T. p. V. D. kiedy ięt był y przywiedzion do króla 
Abimelech, tedy vkazował sie być szalonym y rzekł Abi- 
melech, puśćcie niech odeydżie szalony y odszedł. 33. 

T. etc. którym złorzeczył swoim nieprzyiacielom. 34. 

T. etc. powiadaiąc iako nie sprawiedliwi nie mai% 
szczęścia trwałego. 35. 

Tymto psalmem D. karze grzeszne. 36. Doksol. • 

Przez t. p. D. modlił sie bogu, aby sie smiłował iemu 
naćiele y na duszy. 38. 

Pieśń proroka Izaiasza wedwunastym rozdzieleniu. Do-^ 
ksologia. 



Digitized by 



Google 



99 

T. etc. przez który prosił boga, aby go nie opuścił 
na skonaniu żywota iego. 38. DoksoL 

P. t. p. D. modlił sie bogu za prawo królestwa swe- 
go. 39. 

T. p. mówił D. za niemocne! 40. 

T. etc. naprzeciwko sinom Chore, ktorzi niechćieli 
mieó wiary y byli na przeciwko zakonowi. 41. 

T, etc. przed ołtarzem. 42. 

Tym psalmem ślubili Azaph y Eman Królowi, iżby 
chcieli bogu służyć y zakon chować. 43. 

T. p. słożył D. wystawiaiąc ym wcielenie sina bo- 
żego. 44. 

T. p. mówili wszytci poddani Dawidowi w ziemi y 
bogu iego chcieli posłuszni być. 46. 

T. etc. przed ludem. 46. 

T. etc. który śpiewał na gęślach w sobotni dzień 
przed Arcchą bożą. 47. 

T. etc. naprzeciw złym sędziam. 48. 

T. etc. kiedy prorokował o sądzie bożym y są słowa 
iego. 49. 

T. etc. kiedy Natan prorok karał ij z mężoboystwa 
iż Yriasza zabił a żonę iego Bersabee poiął. 50, 

T. etc. y mówił y kiedy wybawień był z ręku Sau- 
la. 51. 

Pieśń Iźaiasza proroka we 30 w ósmym rozdz. kx» 
iego. Doksol. 

T. etc. którym też wymawiał sie Core przeto iże był 
naprzeciw zakonowi. 52. 

T. etc. kiedy sie był skrył w iaśkinią przed Saulem 
tedy sie modlił bogu tym psalmem. 53. 

T. etc. kiedy vćiekał przed JSaułem z ziemie. 54. Do- 
ksologia. 

T. etc. kiedy był wolen od Króla Saula. 55. 

T. etc. kiedy vóiekał od oblicza Saula Króla w id- 
skinią. 56. 

T. etc. polecaiąc wszytkę truchlosć woię! kiedy wi- 
dział wszytki ludzie nie spokoyne. 57. 



Digitized by 



Google 



100 



T. etc. y modlił sie im bogu kiedy Kroi Saul przy- 
kazał podkopać dom w którym był. 58. 

T. etc. kiedy miał to dwoie królestwo, Mezopotanią 
i Sirią, y dwanaście tysiąc poganow pobił. 69. 

T. etc. D. mówił za grzechy y przysłucha ku prze- 
rzeczonemu psalmowi 60. 

T. etc. kiedy Iditum mówił ku Dawidowi iżeby chciał 
sie bać boga. 61. 

T. etc. kiedy vszedł w noci z Idumeey gdzie miał być 
zabit 62. 

T. etc. przez który modlił śie bogu aby ij wybawił 
z nieprzyiaćielow a iest o vmęczeniu bożem. 63. 

T. ete. który też mówili prorokowie przed pogany 
iżeby oni mieli poddani być bogu w Jeruzalem. 64. 

T. p. D. żegnał króla Saula kiedy począł drażnić ij 
diabeł y odchodził od niego. 65. 

T. etc. którym odpądzał diabła od Saula kiedy ij ga- 
bał. 66. 

T. etc. a iest o siedmi darzech ducha świętego, które 
są, mądrość, rozum, moc, rada, nauka, miłość, boiaźń. 67. 

Pieśń I. Reg. 2. 

T. etc. kiedy rycerze iego wielokroć ij chcieli zabić, 
tedy modlił sie tym psalmem bogu, aby ij ostrzegał. 68. 

T. etc. kiedy kroi Saul swoię dziewkę dałbył Dawi- 
dowi y chciał ij zabić y wystrzeżon przez lonatasa. 69. 

T. p. D. modlił się bogu aby ij wybawił od Saula bo 
ij chciał zabić. 70. 

Przez t. p. D. m. r. b. a. gi po śmierci iego Salomo- 
na sina jego potwierdził w króla Izraelskiego. 71. 

Kiedy odięt był duch proroctwa od Dawida, tedy 
prosili prorokowie iego aby więcej psalmów vdźiałał. A ta- 
ko począł ten psalm przed domem swoim. 72. 

T. p. YCżynił Eman z nauczenia Dawida. 73. 

T. p. V. Chore z sinmi swoimi a iest o spowiedzi. 74. 

T. p. złożyli kapłani y proroci a iest o zmartwy- 
wstaniu bożem. 75. 

T. etc. święty duch był sie nawrócił kniemu ienże był 



Digitized by 



Google 



101 

odstąpił od niego dla proźby sinu swemu królestwa cze- 
snego. 76. 

T. etc. y przykazał prorokom we czwartek kazać lada 
aby nie cćili innego boga iedno tego ienże wielikie dziwy 
czyni. 77. 

T. etc. przez który prorokował o złem, które miało 
przydż na Jeruzalem. 78. 

T. etc. a iest o przyściu bożem 79. Doksologia. 

Pieśń w Ezodżie w piątymnastym capitulum. 

T. etc. prorokuiąc o święcie żydowskim a iest o Bo- 
żym ciele. 80. 

T. etc. naprzeciwko niewiernym ktorzi chwalą bał- 
waństwa. 81. 

T. etc. przeciw sinom Chore, gdy byli naprzeciw za- 
konowi. 82. 

T. etc. o poświącaniu kościoła. 83. 

T. etc. kiedy bog odpuścił iemu grzechy i ego a iest 
o poczęciu sina bożego 84. Doksol. 

T. p. Dawid modlił sie bogu za grzechy swoie y za ' 
nieprzyiaćiele moie. 85. 

T. p. D. zgromadzał siedzące około leruzalem. 86. 
„ modlił sie bogu gdy niemocen był ay iemu 

bog żywot przedłużył. 87. 

T. etc. przezwyciężył Goliasza a iest o narodzeniu 
Krystusowym. 88. 

Moiżesz YCżynił modlitwę kiedy wywiódł siny Izrael- 
skie z Egipta a z oney modlitwy vcżynił Dawid ten 
psalm 89. 

Kiedy źli aniołowie z nieba spadli tedy aniołowie 
święci tę chwałę bogu śpiewali: A ztąd Dawid ten Psalm 
vcżynił. 001. 

T. etc. o przykazaniu bożym. 101. 

T. etc. którym prorokował o człowieczeństwie Kristu- 
sowym. 201. 

T. etc. naprzeciw wszytkim ktorzi przeóiwiaią sie bo- 



gu. 93. 



T. etc. kiedy na lutni grał przed archą bożą. 94. 

Digitized by VjOOQIC 



102 



T. etc. Archa boża była przyniesiona od Fiiistinow 
do lerazalem. 95. 

T. etc. kiedy przy wrocon był mocą bożą ku królestwu 
swemu po wypowiedzeniu z niego. 96. 

Pieśń Abakuka. 3. 

T. etc. którym prorokował iże z rodu iego miał sie 
narodzić zbawiciel świata. 97. 

T. etc. kiedy bog przywrócił ij w królestwo swe, z któ- 
rego wypędzon był przez sina swego Absolona. 98. 

T. etc. którym boga chwalił dziękuiąc iemu ze wsze- 
go dobrodzieystwa które iemu vcżynił. 99. 

Przez t. p. D. chwalił boga iże iemu wszytki grzechy 
odpuścił 001 (odtąd liczby tak przewrócone!). 

T. etc. przeciw śiedmi śmiertelnych grzechów a iest 
o męce bożey. 101. 

T. p. D. żegnał ciało y duszę swoię. 201. 

P. t. p. D. chwalił boga, wysiawiaiąc! w nim wielmo- 
żne Ycżynki boskie. 301. 

T. etc. przewyóiężył wszytki nieprzyiaćiele swoie a ma 
być mowion naprzeciw powietrzu morowemu. 401^ 

T. etc. y tymże psalmem modlił sie miłemu bogu, 
aby strzegł ciała iego i dusze, mow' ij też przeciw moro- 
wi. 501. 

T. p. m. sie D. za wszytki ience. 601. 

T. etc. przezwyciężył wszytki swe nieprzyiaćiele 701 
(jak 104). 

T. etc. naprzeciwko wszytkim ktorzi iego taiemnie 
zdradzali. A znamiennie ludasza który wydał Kristusa za 
trzidziesći pieniędzi, a są w nim trzidziesći przeklęcia. 801. 

Pieśń albo śpiewanie. 

T. p. D. wystawił rodzenie sina bożego wieczne 
y czesne. 901. 

Przez t. p. D. na każdy dzień spowiadał się miłemu 
bogu. 011. 

T. p. D. prorokował o wszytkich dobrych y sprawie- 
dliwych ludżiech. Kiedy iałmużnę dawasz mow' ten psalm 
111. Doksologia (zawży... wieków!). 



Digitized by 



Google 



103 

T. p. chwalił D. boga dla dziwów które vcżynił sna- 
mi. 211. 

T. etc. wspominaiąc przewiedzenie luda Izraelskiego 
przez morze z Egiptu przez Moiżesza, 311. 

T. etc. kiedy niemocen był leżąc w łożu swoim. 411. 

T. etc. kiedy chciał idź do kościoła 511. 

T. etc. za swoy lud przychodząc ku chwale bożey 611. 

Tem Psalmem D. dzięki czynił bogu dla dżiwow ie- 
^o 711. 

Psalm 811. 

T. p. z drugimi piąćiąnascie naśladuiącim vcżynił Da- 
wid y przykazał, aby wszytci ktorzi chcieliby wnidż do 
kościoła mówiliby ie zawżdy 911. Przy 121 doksologia, 
i 123-126. 

T. p. kazał D. Filistinom którzy chcieli sie obrazować 
iako ninie dzieciom które krszcźą 531. 

T p. V. D. prze płaóż Jeremiasza proroka kiedy ży- 
<iowie byli w ienstwie Babilońskiem 731. Przy Ps. 139 do- 
ksologja. 

Grdj kroi Dawid trzi dni boiowal z Filistiny a w czwarty 
dzień zwyciężył ie, tedi vcżynił te trzi Psalmy 041. 

Następne niemają „tytułów**, przy 150 doksologia nie- 
-co odmienna: cycowi y sinowi y duchowi... zawsze y na 
wieki wieczne Amen. Następują kantyki z argumentami: 

To pienie słożyły troie dziatek w piecu ogniowym 
siedząc A. A. y M. ktoreż dzieci kroi Nabuchodonozor przy- 
kazał był w ten piec wsadzić a iest pienie niedzielne. 

T. p. V. Zacharyiasz kiedybył omieniał dla niedowiar- 
stwa, gdy iemu Anioł zwiastowałbył o narodzeniu św. Jana 
<i gdy przemówił tedy ten Psalm mówił! 

Tę chwałę vez. ś. Augustyn y ś. Ambroży ieden wy- 
rzekł ieden wiersz, a tako do końca skonałasta ten psalm 
a. jest chwała wszytkich wiernych cerkwie świętej. 

T. p. V. ś. Atanasius b. z. A. la to i. wiara krz. pra- 
wa y cała. 

II. W tekście wspominaliśmy nieraz o Mammotrektach 
(średnie wieki greczyzną się chętnie popisywały, ale ją 
strasznie psuły, poprawna forma brzmi Mammotrepł — piersią 



Digitized by 



Google 



104 , 

wskarmiony, o niemowlęciu): przy nadzwyczajnej rzadkości 
i drogości słowników łacińskich, Britonów i jak oni się^ 
nazywali, cenił żak podwójnie małe słowniczki biblijne^ 
które mu objaśniały rzadsze, greckie i hebrajskie słowa 
i nazwy wedle następstwa rozdziałów, w Piśmie Świętem, 
Starem i Nowem, w Legendach, w Hymnach i Prozach 
kościelnych. Jak ^wszystko w wiekach średnich, tak i te 
słowniczki układano wyłącznie po łacinie, i tak cię one do- 
* druków w XV wieku dostały; szczególniej rozpowszechnio- 
ny był „mamotrekt" włocha, Marchesiniego (z początku 
XIV wieku); biblioteka berlińska posiada mammotrekty dru- 
kowane z klasztorów wielkopolskich, np. jeden (bez miejsca- 
i roku wydania) z Osieczna; zakonnik polski podopisy- 
wał w nim kilka polskich objaśnień, np. do fuUo, któreśmy^ 
wyżej z Nowego Testamentu przytoczyli, dopisał „wałkarz. 
folarz albo barwirz co barwi sukno". 

Wcześnie jednak dodawano do łacińskiego tekstu 
i objaśnienia, glosy, w języku narodowym — rzecz i dla 
początkującego żaka i dla kapłana, nie mogącego byle skąd- 
wyjaśnień zasięgać, pożyteczna. Autor takich glos nie^ 
komponował ich sam, wybierał je raczej z gotowego prze- 
kładu Biblii. Tak powstały w XIV i XV wieku mammotrekty 
niemieckie, czeskie i inne; mammotrekt czeski biblioteki 
wiedeńskiej zawiera do 10000 wy razów objaśnionych; one za- 
stępują po części całkowity przekład Biblii. Otóż warto za^ 
znaczyć, że i my posiadamy dwa egzemplarze mammotrektu 
łacińsko-polskiego. Jeden z nich wcześniejszy, z lat .o koła 
1460 r., zachowany w rękopismie in folio (niemieckiego po- 
chodzenia), z tekstem proroków i z drukowaną postylą Wil- 
lerma z r. 1481 — paryżanina Guillerma posty lę i u na& 
kilkakroć drukowano w XVI wieku — razem oprawionym 
w kościele lubińskim na Slązku, dziś w bibliotece berlińskiej. 
Jest to krótki Mammotrekt, niby wyciąg . obszerniejszego 
dzieła Jana Marchesiniego; zaczyna Nowym Testamentem,, 
a kończy Starym, legend i hymnów nie uwzględnia; mieści 
się na 62 kartach, pisanych w dwie kolumny; pisarz Bartito- 
miej zakończył żmudną pracę dwuwierszem żakowskim. 
j,explicit hoc totum, miła Masko (t. j. Magdo) infunde mihi 



Digitized by 



Google 



105 

potum". Wartość tego mammotrektu, zawierającego około 
7000 wyrazów polskich, obniża bardzo okoliczność, że on 
żywcem czeskie wzory plądruje, jak ksiądz Gaszowice 
w Biblii Zofii to czynił. Z jednej szkoły więc obaj wyszli; 
on nawet gorszy, jeszcze więcej bowiem u niego takich 
form całkiem czeskich, jak np. nawrocim (nawrócę), przy- 
puścim (przypuszczę) lub gotów sem, cirpiał sem, wysłał 
sem (zamiast wysłałem, gotówem i t. d.). I tu więc znajdzie- 
my ^euge'* wytłumaczone przez „miej go dzięk", które w No- 
wym Testamencie z r. 1556 znaleźliśmy, i w całem słownic- 
twie jego przebija silnie żywioł czeski, z czeskim Mammo- 
trektem w ręce można jego błędy i omyłki najlepiej poprawiać. 
Szczegółów nie przytaczamy; wydaliśmy bowiem pomnik 
cały (w wyborze słów) w Rozprawach Akademii krakowskiej 
(XXXIII, 1901 roku) i tam czytelników odsyłamy. Oto na 
próbkę tylko przytaczamy z Ewangelii św. Mateusza parę 
słów z pierwszych rozdziałów: ma>gi. mędrcy^ in Rama na 
wysokości (oni tłumaczą stale nazwy hebrajskie wedle — naj- 
częściej najfałszywszej -etymologii), pas skórzany (o Janie 
ŚW.), progenies YiipeiajTum pokolenie węźewe albo wrzecienicze^ 
area gumno albo bojewisko, pinnaculum templi na wtrzchu 
kościoła^ (jeśli sól) evanuerit wywietrzeje (z fałszywą pisownią, 
którą do dziś zachowujemy) albo wysmaczef iestuca. pazdziorko 
śćbło i t. d. Przedemną jeszcze znalazł znany badacz i mi- 
łośnik rzeczy ojczystych, p. Hieronim Łopaciński (w Lubli- 
nie), w bibliotece pobenedyktyńskiej w Kościelnej Wsi pod 
Kaliszem rękopism w ćwiartce, mieszczący na 70 kartkach 
ten sam Mammotrekt, ale poprawiony co do swojej polszczy- 
zny, przez mistrzów krakowskich. Jedno z najpiękniejszych 
świadectw o 'dbałości mistrzów łacinników, zawziętych 
o język narodowy! końcowy zapisek brzmi wyraźnie: explicit 
Monotractus (tak!) approbatus per capitula vera et lingua 
polonica vere dictus super Vetus et Novum Testamentum, 
correcius per reverendos magistros collegii alme Vniversita- 
tis Cracoviensis, finitus anno r. 1471. Krakowski ten, czyli 
uniwersytecki mammotrekt, przywraca zwykłe następstwo 
rozdziałów; zaczyna więc Starym Testamentem a kończy 
Nowym. Pan Łopaciński, który cały ważny zabytek wyda, 



Digitized by 



Google 



106 

przytoczył dotąd tylko pierwsze wiersze z Ewangelii św. 
Marka na próbę: precumbens poklaniając alias padając^ di- 
scerpens targając^ persecutus ścigał aut szedł za nim^ pate- 
faciens oznamionawając^ erumne lichoty nędze strądze^ observa- 
bant eum podsłrzegali go^ procella vetma — wszystko tak 
samo w mammotrekcie lubińsko - berlińskim, dającym tylko 
więcej słów, np. do podstrzegali go: podglądali go^ baczyli; 
siepając albo targając; oznamionawając e2:/^<? wiedzieć dawać^ 
tylko dla precumbens daje poklęknąwszy albo (opuścił drugie 
słowo); widzimy więc i z tej malutkiej próbki, że mistrzo- 
wie krakowscy poprawili rzeczywiście tekst , przedłożony, 
poodrzucali słowa nieodpowiednie, np. siepając, baczyli i t. d. 

Te dwa egzemplarze dowodzą lepiej, niż nasze wywo- 
dy, że piśmiennictwo w języku narodowym zbyt ubogie, 
zapuszczone nie było, że rozpowszechniano je i starano 
się o nie — dlaczego tak mało posiadamy dotąd z niego 
śladów, staraliśmy się wyżej wykazać, oba słowniki docho- 
wały się znowu w łacińskich rękopismach, i rychło w kla- 
sztornych celach i murach się ukryły (chociaż drugi, kali- 
ski, pierwotnie był w posiadaniu prywatnem, studenta, 
krakowskiego, pana Stanisława Jeżowskiego). 

Mammotrekty te, jak i lekcy e głosowane z Ewange- 
lij i listów Apostolskich, ważną bardzo odegrały rolę w usta- 
leniu naszej terminologii, słownictwa, przekładów ewange- 
licznych; ponieważ niekorzystne warunki zewnętrzne nie 
ocaliły nam licznych przekładów Pisma świętego, poznaje- 
my z nich, jaką ta ter^linologia w XV wieku (a sięga jesz- 
cze dawniej) bywała. I nie bez pewnego wzruszenia śle- 
dzimy jej początki, i chwyta nas za serce dziwna pro- 
stota i powaga najdawniejszych tych zwrotów, które się 
obijały jeszcze o uszy Jadwigi i Jagiełły; jeśli np. w sta- 
rym plenaryuszu krakowskim czytamy (w VI rozdziale, 
u Łukasza św.) „a jąż miarą mierzyć będziecie, taż odmie-^ 
rzą wam", „prawdziwą, pełną, strzęśnioną, wichrzowatą"; 
i>okrytcze (obłudniku), przepuści ać wyrzucę (sine eiciam)... 
drzazgę^ birzwna; (jeśli sprawiedliwość wasza) nie będzie ob^ 
filować (nad) zakonników żydowskich.,, (kto rzecze bratu) 
racha {niektóre słowo mirzione naśmiewają się z niego be- 



Digitized by 



Google 



107 



dzie osądzon (kto) czyiii brata swego szalonym będzie potę- 
pion.., wiarujcie się fałszywych jit i t. d. W podobieństwie 
o wiecznym szafarzu czytamy (dajemy timyślnie tylko 
urywkf autentyczne, dopełnić je łatwo): był niektóry.., sza- 
farza jente osoczon (diffamatus quasi dissipasset): marnie sza- 
fował jimienie dobra.,, szafarstwa.., a pomyślił sam w so- 
bie... kopać nie mogę aby gdy oddalon od szafarstwa,.. dłut- 
niki.,. wieleś winowat.., popisanie długów... szafarze niespra- 
-wiedliwego. Albo przy nadaniu imienia Janowi „Elżbieci- 
nemu": usłyszeli sąsiedzi i przyrodzeni... poradowali są jej.,. 
którako chciał by fi mianować a on potądaw pisadła... stała 
^ Me (trwoga) nadewszemi sąsiady fich po szwemu pogórzu ży- 
dowskiemu roznaszana. Albo w XVI rozdziale św. Mateu- 
sza: przyszedw blizku iniasta Filipowa femuź dziano Cezaria.., 
racz imafą (albo kogo mienią)^ odpowiedzieli rzekący... dru- 
dzy mienią by był.,, albo fede7i z proroków... zacz mię ima- 
cie... będę budował... I to zabytki najdawniejszej polszczy- 
zny, i one wieki przetrwały. 

Kończymy na tern wywody o przekładach staropol- 
skich Pisma świętego. Treść ich sama kładła wagę na sza- 
tę zewnętrzną, na język i jego przekształcanie się. Teraz 
porzucamy ostatecznie te kwestye i zwracamy się ku za- 
bytkom, których nie język, nie tłumaczenie dawne nieudol- 
ne, lecz sama treść dziwaczna, niezwykła, zajęcie obudzą. 



Digitized by 



Google 





ROZDZIAŁ IV. 

Apokryfy; uwagi ogólne. — « Rozmyślanie » Przemyskie, najobszerniejszy 
i najoryginalniejszy nasz pomnik tego rodzaju. 

^ ^^ amięć o literaturze średniowiecznej w^ języku 
' narodowym zaginęła w Polsce nowożytnej do- 
szczętnie. Ruś i Czechy, Niemcy i Anglicy, Francuzi 
i Włosi nie pozrywali nigdy wszelkich nici i węzłów sta- 
rej tradycyi literackiej, a chociaż nie każdy z tych naro- 
dów mógł się szczycić Dantem lub Petrarką, Bokacym lub 
Husem, zachował przecież każdy z nich jakąśkolwiek świa- 
domość tego, że literatura jego nowożytna nie była w kra- 
ju własnym ani pierwszą ani jedyną, że poprzedzała ją. 
jakąś odmienna, dawniejsza. 

Jeden Polak nie miał tej świadomości; w połowie sze- 
snatego wieku wytrysły na ziemi jego źródła poezyi i pro- 
zy tak bogatej i pięknej, że wobec nich, niewdzięczny, za- 
pomniał najzupełniej o wiekowej pracy przygotowawczej. 
Brak wybitnych imion i postaci w literaturze pierwotnej; 
nagła zmiana atmosfery religijnej i umysłowej, wreszcie 
pogarda wieków barbarzyńskich, zabobonu i nieuctwa spra- 
wiły, że wszelkie wspomnienia o jakiejś literaturze da- 
wniejszej naraz się ulotniły, że utrwaliło się raz na zawsze 
przeświadczenie, jakoby przed Rejem i Kochanowskim po 
polsku wcale nie pisywano. Tylko tu i owdzie nie porwa- 
no dawnych związków; ta sama pieśń kościelna rozbrzmie- 
wała w świątyni barokowej, którą przed wiekami w tumie 



Digitized by 



Google 



109 

gotyckim nucono; tylko średniowieczny O p e ć , po ^ przer- 
wie półtora wiekowej, odą^ył, jak niżej zobaczymy, na nowo 
ze wskrzeszoną dewocyą — jedyne to dzieło polszczyzny 
średniowiecznej (prócz pieśni kościelnej), żywotne do dnia > 
dzisiejszego. 

Wieki siedemnasty i osiemnasty nie podejrzywały na- * 
wet, że istniała polska literatura średniowieczna; dopiero od 
trzeciego dziesiątka lat naszego stulecia zaczynają powoli 
przesiąkać do wiadomości ogólnej niektóre szczegóły tej li- 
teratury zapomnianej. Liczba icTi rośnie rychło; Ł. G-ołę- 
biowski, Wiszniewski i Maciejowski zdobyli sobie wielkie 
zasługi właśnie na tem polu, a za ich przykładem poszli 
i inni. Wszystko, co jeszcze przed kilkunastu laty znano, 
zebrał prof. Nehring w książce niemieckiej (r. 1886); 
w ostatnich latach ożywił się ruch umiejętny i na tem po- 
lu i wyprzedził już znacznie rezultaty owej książki; wy- 
starczy przypomnieć, że, gdy w r. 1886 znano tylko siedem 
tekstów głosowanych, po części wcale drobnych, dziś liczba 
ich co najmniej do stu urosła. W książce owej brak też , 
zupełnie jednej rubryki, niezbędnej w literaturze średnio- 
wiecznej, najważniejszej i najciekawszej zarazem — niema 
wzmianki o apokryfach; tylko pod legendami wspo- 
mniano mimochodem o kilku drobnych tego rodzaju za- 
bytkach. Otóż brak ten należy koniecznie wypełnić, a za- 
danie to tem ważniejsze, że brak ten nie dotyczy wyłącz- 
nie literatury, nie odnosi się tylko do jednej jej rubryki, 
lecz odczuwać się daje w dziejach całej kultury polskiej, 
która obejść się nie może bez wykazywania wpływów 
i wrażeń, jakie literatura apokryficzna wywierała na życie 
religijne i fantazyę warstw najpierw wyższych, później wy- 
łącznie ludowych. 

Jedyne dzieło średniowieczne, i dziś jeszcze w^ sze- 
rokich kołach znane, ów wspomniany już wyżej O p e ć , 
jest (w znacznej części) apokryfem; jedyne tradycye 
średniowieczne, jakie i dziś jeszcze między ludem krążą, 
poszły z apokryfów, chociaż w warstwach wykształconych, 
u nas, jak i gdzieindziej, pamięć o apokryfach dawno już 
wygasła. Zapomniano choćby o tem, że rolę, jaką w na- 



Digitized by 



Google 



110 ^ 

szym wieku np. „Trzej Muszkieterzy", lub „Żyd Wieczny 
Tułacz** odegrali, odgrywał niegdyś apokryf: szczegółami 
cudownymi, niespodziewanymi zwrotami, malowaniem ry- 
sów najdrobniejszych, wzbudzał on niesłychanie i podsy- 
cał ciekawość, uświęconą samym przedmiotem fabuły. 

Apokryf był nietylko romansem duchownym; dla nas^ 
którzy nie znaliśmy romansów rycerskich, był nawet jedy- 
nym przedstawicielem beletrystyki, z którym chyba powie- 
ści „ludowe" i bajki spółzawodniczyć mogły. Wpływ jego 
nie ograniczał się tylko do warstw czytających, t. j. wy- 
kształconych; przez Kościół i księży przenikał on aż do 
ludu samego, to jest do warstw, do których ani „Pan Ta- 
deusz", ani „Ogniem i Mieczem" nie dotrą. Wszędzie też 
odbijają się wpływy apokryfów: kult Świętych, mianowicie 
kult Maryi; wiara w cuda, oznaki, wróżby; wynoszenie ży- 
cia zacisznego, zakonnego nad każde inne; rozmaite prze- 
sądy, i wierzenia nie urosły wprawdzie dopiero z apokry- 
fów, lecz zawdzięczają im wiele, bardzo wiele. Stąd zna- 
czenie i waga apokryfów, stąd usprawiedliwienie obszer- 
ności naszych wywodów. 

Mimo takiego stanu rzeczy, mimo rosnącego ogólnie 
zainteresowania się apokryfami, inimo obcych badań coraz 
głębszych i liczniejszych, było dotąd w naszej literaturze 
o apokryfach głucho tak, że obcy zbyt pośpiesznie wy- 
wnioskowali, jakobyśmy ich w znaczniejszej ilości nigdy 
nie posiadaU. Rosyanie i Rusini wyprzedzili nas znacznie 
na tem polu, co dziwić nawet nie może, skoro ich literatura 
średniowieczna aż do wieku XVIII w całości przetrwała^ 
a w literaturze tej apokryfy bardzo pokaźne miejsce zaj- 
mowały. Łudzono się też u nich, a po części i do dzia 
łudzą się nadzieją odszukania śladów rodzimej myśli i fan- 
tazyi religijnej słowiańskiej, choćby heretyckiej, bogomil- 
skiej, w apokryfach literatury cerkiewnej, pochodzących 
przecież, jak i ona sama, w całości z greckiej. Lecz boga- 
tej tej literatury, dzieł i wydań ruskich: Pypina, Ticho- 
nrawowa, Wiesiełowskiego, Porfirjewa i t. d., małoruskich: 
Dragomanowa i Franki, nie myślimy tu wyliczać. U nas 
p. Ign. Radliński zaczął w „Wiśle" XII— XVI szereg śtu- 



Digitized by 



Google 



111 



dyów nad apokryfami p. t. „Apokryfy judaistyczno-chrze- 
śćijańskie, notatka wstępna do literatury apokryficznej 
polskiej"; to, co dotychczas wyszło, Księgi Sybilińskie, Księgi 
Enochowe, Księgi czwarte Ezdraszowe i t. d., z literaturą 
związku bezpośredniego niema. 

Wzmianki o szczegółach, czerpanych z apokryfów, są 
i u nas liczne; korzystają z nich np. nasze Mesyady XVII 
wieku — tylko eksaryanin Potocki wystrzegał się starannie 
każdego dodatku niekanonicznego — lecz, nie wdając się 
w rzeczy XVIII wieku, przytoczymy choć parę innych^ 
dawniejszych szczegółów apokryficznych. Marcin Krowicki 
w dziełku antykatoUckiem p. t. „Obras a Kontrefet własny 
Antykrystow" z r. 1561 upomina: „niechayźe tedy nikt 
o tym nie mniema, ani tak siebie rozumie, żeby Antychryst 
miał przyśó z żelaznym piece7n abo z skrzynią pieniędzy j tak 
jako więc popi, mniszy y baby pletli a bajali, mówiąc, iżby się 
w Babilonie narodzić miał", i powtarza w wierszach przed- 
mowy: (papieżnicy ludziom go fałszywie pokazują), 

„Plotą nie wiem jakie plotki, 
Kiedy im drą we łbie kotki... 
Boć nie przydzie z piecem iny, 
O którym dziwne nowiny 
Księża naszy powiadali i t. d." ^) 

Z tym szczegółem eschatologicznym" zestawmy szcze- 
gół z dziejów stworzenia świata, wspomniamy we fraszce 
Potockiego „W kościele gwizdać**, Jovialitates str. 115, 
a tracący prastarym dualizmem wschodnim: 

„Wrychle potym Xiądz kazał: kiedy Pan Bóg z błota 
Stworzył człeka zdrowego, postawił u płota. 
Żeby usechł; jako się chytry szatan skradzie, 
Odry, ospy y rożnych wrzodów weń nakładzie". 



V Porównaj u Dygasiński ego, «Z siół, pól i lasów* I, str. 169 (rok 
1887) «pomnicie, jako organista godoł o Jancykryście, co mo ze zielaznym 
\ piecem jachać po ziemi \ rzucac weń chłopow, nikiej ziemnioki*. 



Digitized by 



Google 



112 

Oto jeszcze apokryficzny szczegół maryologiczny; ks. 
Paterek, około roku 1615 piszący, na początku traktatu: 
O poczęciu Maryi „otpowieda dla ludzi prostych^ którzy 
mnimają, iżby Anna święta przez pocałowanie świętego 
Joachima poczęła, co nie jest prazoda^. Ten protest jego nie 
dowodzi jednak niczego, profesor krakowski czerpie bo- 
wiem sam ciągle a ciągle z apokryfów, choćby najobskur- 
niejszych. I tak opowiedział Paterek dwa razy apokryficz- 
ną historyę zwiastowania Maryi Annie i Joachimowi (obie 
wersye nieco odmienne: pierwsza wedle Pseudomateusza 
rozdz. 2 i 3, druga wedle evangel. de Nativ. Mar. 3 i 4); 
powtórzył dziwaczny ów apokryf o oślepieniu „nawyż- 
szego kapłana**, Symeona, który słowo Jezajasza {j^panna 
pocznie i porodzi i t. d.) dwa razy napróżno przekreślał 
i niewiastę młodą wpisywał; opowiada o proroctwach Sy- 
bil, dwuch i czterech; źródło łacińskie, z którego zaczer- 
pnął obszerny ustęp o kształcie ciała Maryi i jej obyczajach, 
o cudach w jej dzień narodzenia, o Aracoeli, poznamy ni- 
żej; tu należą szczegóły o „regule", jaką Panna Marya 
chowała, o wprowadzeniu przez nią w użycie Deo gracias; 
o trzech słońcach, sply\^'ających w jedno w dzień Narodze- 
nia Chrystusa; o piętnastu „stopieniach", przez jakie trzy- 
letnia dzieweczka Marya do kościoła jerozolimskiego we- 
szła i t. d. Drobniejsze są szczegóły starozakonne, jak Bóg 
buty żydowskie przez lat 40 „od smrodu zachował" na 
puszczy, o Sabie, „która u Salomona wszystko, co chciała 
utrzymała", i in. 

Przytoczmy jeszcze jeden przykład. W „Hymnach na 
uroczyste święta Bogarodzice Maryi" B. Zimorowicza (r. 
1640) czytamy w hymnie na dzień Wniebowzięcia: 

Widziałbym, jako w niepojętym gminie 
Zabiegli drogę wielkiej heroinie, 
Jako królową niebieską anieli 
Wdzięcznie przyjęli i t., i t. d. 

Nieświadomy rzeczy mógłby szczegół ten przypisać 
inwencyi poetyckiej sławetnego pana Bartłomieja, uważać go 
za własną jego amplifikacyę retoryczną, ale Zimorowicz użył 



Digitized by 



Google 



113 

tylko utartego zwrotu; witanie Maryi przez rozmaite chóry 
anielskie należało do inwentarza apokryficznego, powtarza 
się np. u Opecia ^). 

Pominęliśmy literaturę apokryficzną ruską, mimo 
jej nadzwyczajnego bogactwa, mimo jej widocznych, licz- 
nych pożyczek z literatury polskiej w XVI i XVII wieku, 
ale nie sposób pominąć czeskiej. — Apokryfy ruskie szłj'- 
głównie z greckich; redakcya ich bywa więc nieraz zupeł- 
nie odmienną (np. w ewangelii Nikodemowej i i.) od łaciń- 
skiej (i czesko-polskiej); znachodzą się też apokryfy ruskie, 
którym brak odpowiednich łacińskich; polemika z Żydami 
odgrywała niegdyś w umysłowości ruskiej ważną rolę, więc 
przeważają i apokryfy starozakonne. Tych w literaturze 
polskiej prawie niema (prócz ksiąg Adamowych i Józefo- 
^ych) - więcej ich u Czechów, ale i u nich znaczenie ich 
podrzędne, wobec rozwielmożnienia się apokryfów z Nowego 
Testamentu. Gdy w Polsce XV wieku — najmniej poetyczne- 
go ze wszystkich wieków, wrogiego albo przynajmniej obo- 
jętnego dla poezyi — apokryfy te wyłącznie w szacie proza- 
icznej występują, rymował je zawzięcie Czech XIV wieku. 
Roi się też w literaturze jego od apokryficznych epopei 
religijnych; odnajdziemy między niemi i „legendy" o Piła- 
cie i Judaszu, i apokryfy o poczęciu Matki Boskiej; o jej 
rozmowie ze św, Anzelmem; o jej wniebowzięciu; o dziecięctwie 
Zbawiciela — chociaż przy smutnem rozszarpaniu literatury 
staroczeskiej niejedna z tych epopei, i to właśnie wszystkie 
najstarsze i najpiękniejsze, tylko w drobnych urywkach, 
<3o naszych czasów przetrwały. Apokryfy to cała odrębna, 
ważna gałęź piśmiennictwa, sięgająca wpływem swoim 
szerzej i głębiej, niż jakakolwiek inna, odzywająca się i dziś 
jeszcze, jak przed wiekami, choć już tylko w tradycyi lu- 
<iowej. 



^) Pomijamy zupełnie dziedzinę sztuki kościelnej, popularyzującej 
nadzwyczaj skutecznie, nieraz drastycznie, wszelkie szczegóły apokryficzne. 
Wzniecały one nieraz i polemikę, np. obruszał się już Sędziwój z Czechła 
<(w r. 1468) przeciw rzeźbie u Dominikanów krakowskich, wystawiającej 
Narodzenie Zbawiciela, gdzie Maryę otaczały «babki», Gebal i Salome, 
o których nasze kazania (np. gnieźnieńskie) nieraz wspominają. 

Literatura religijna. — Oz. II. 8 

Digitized by VjOOQIC 



lU 

Nie T»u miejsce rozwodzić się nad początkiem i po- 
chodzeniem apokryfów; nad ustalaniem ich wiekn i ojczy- 
zny; nad rozgałęzieniem się ich tekstów, wschodnich i za- 
chodnich; nad przymieszką, nieraz znaczną, pojęć sekciar- 
skich; nad wczesnem powstawaniem kościoła katolickiego 
przeciw nim; nad wsiąkaniem ich mimoto przez tradycyę 
piśmienną i ustną w najgłębsze warstwy ludowe. Tem łatwiej 
możemy się zadowolić wskazaniem odnośnych licznych prac 
obcych, choćby tylko po encyklopedyach teologicznych, im 
więcej ograniczonym był krąg apokryfów, cieszących się 
w Polsce popularnością istotną. Wykluczone były z niego 
niemal wszystkie apokryfy starozakonne — prócz księgi 
Adamowej i i.; tem bardziej popłacały za to ewangelie 
apokryficzne; i księgi prorocze i apokalipsy, o dniach osta- 
tecznych i o życiu zagrobowem. Koniec XV wieku widział 
w Polsce nadzwyczajną ruchliwość na tem polu: tłumaczono 
z łaciny i kompilowano we własnym języku w zawody, 
a silny prąd ten nie powstrzymał się nawet u granic ję- 
zyka polskiego, ale sięgnął po za nie, do spółczesnego 
piśmiennictwa ruskiego, które, nie zważając na różnice reli- 
gijne, przyswajało sobie pomniki łacińsko-polskie, jako naj- 
ciekawsze, najgodniejsze szerzenia, w całym obrębie Rusi 
białej i czerwonej, aż po Moskwę. 

Grdyby apokryfy polskie nawet doszczętnie były wy- 
ginęły, o istnieniu ich i wpływie świadczyłyby — prócz owych 
przekładów białoruskich — najróżnorodniejsze ślady. 

Pomijamy zbiory kazań średniowiecznych, odpisywane 
i kompilowane, obfitujące nieraz w szczegóły apokryficzne, 
lecz stosunkowo dosyć jeszcze co do nich wstrzemięźliwe. 
Przyczynę tej wstrzemięźliwości należy oczywiście szukać 
w działaniu uniwersytetu, którego kierunek naukowy apo- 
kryfom bynajmniej nie sprzyjał; książnica jagiellońska nad- 
zwyczaj też uboga w ich teksty, choćby łacińskie ^), Nie 



^) Rzadki wyjątek stanowi rękopism ucznia Almae Matris krakow- 
skiej, p. Stanisława Jeżowskiego, zawierający i ów poprawiony przez mistrzów 
krakowskich „Mammotrept" z r. 1471, a przytem i łacińskie teksty «Histo- 
ryi o trzech królach*, historyi Piłata, opowiadania św. Patrycyusza o czyść- ' 
CU, objawienia Tundala, ewangelii Nikodemowej. 



Digitized by 



Google 



/ 



115 



ze szkoły i od wychowańców krakowskich szerzyły się też 
między ludem, owe dziwne, a nieraz potworne i przerażająco 
szczegóły, powieści, fantazye; niezawiśle od Krakowa prze- 
dostawały się one do pieśni nabożnej, do modlitwy, da 
rozmyślań, od mnichów wędi^wnych, od żaków, od dziadów, 
co temi rzeczami, wyczytanemi lub zasłyszanemi skądkol- 
wiek najgłębsze wrażenia wywierali w gminie prostodusz- 
nym, łaknącym gorąco takich szczegółów właśnie. Lecz 
i kazania XV wieku nie zawsze się wystrzegały profano- 
wania rzeczy i tajemnic świętych szczegółami fantastyczny- 
mi; już same ich źródła, taka np. „Legenda Złota", a nawet 
dzieło takiej nczoności i powagi, jak „Historia Scholastica"^ 
opływały w wiadomości wcale nie autentyczne. Ileżto za- 
czerpnęły np. „kazania gnieźnieńskie" z „Legendy Złotej,^ 
Jakuba de Yoragine, której egzemplarz Jadwiga i Jagiełło- 
do kościoła wileńskiego św. Stanisława ofiarowali. Jako 
rzadki objaw, wyróżnia się też głos owego kaznodziei pol- 
skiego, opuszczającego umyślnie ustępy z legendy o św. 
Wawrzyńcu, aby w ludzie wiary w odmieńców nie po- 
twierdzać. Gardziła więc polska nauka teologiczna apokry • 
fem; tem gorliwszych wyznawców miał on między lu- 
dem ; tu też po najrozmaitszych wędrówkach osiadał w końcu 
i wyrugować się nie dał. 

Dzisiejsze zapatrywania naukowe na twórczość fanta- 
zyi ludowej są zupełnie odmienne od dawniejszych, roman- 
tycznych; dalecyśmy od tego, aby się w podaniach, bajkach^ 
zagadkach, przysłowiach i t. d., dopatrywać zawsze jakie- 
go osobliwszego objawienia ducha narodowego; wiemy dziś. 
dobrze, jak olbrzymią, stanowczą rolę odegrały i w twórczo- 
ści luilowej żywioły i wpływy obce. Dziś nikt już nie kleci 
z klechd i bajek, nawet autentycznych, nie pofałszowanych 
uniyślnift, jakiejś mitologii rodzimej, skoro wiadomo, że cały 
wątek z wszelkimi szczegółami urósł gdzieś na dalekiej 
obczyźnie i przywędrował w końcu i do nas, bo trudnobyż 
przyszło, z „Gęsta Romanorum,'^ zbiorku angielskiego histo- 
ryj budujących i arcyniebudujących, wycisnąć resztki pol- 
skich wierzeń pogańskich; najpiękniejsze zagadki — np. ludu 
polskiego, — zapisane z ust chłopów przez naszych zbieraczy, 



Digitized by 



Google 



116- 

poszły z romansu o Apoloniuszu; zabawiały się niemi szkoła 
i „posiedzenia" szlacheckie jeszcze w wieku XVII, lecz przy 
podniesieniu się poziomu umysłowego u klas wyższych od- 
padły już od nich te zagadki i przetrwały do dzisiaj 
tylko między dziećmi i na wsi. 

Otóż w szeregu tych obcych wpływów i żywiołów 
odegrały i apokryfy arcyważną rolę w zasilaniu umysłowo- 
ści, fantazyi, zabobonów ludowych, i niema żadnego za- 
kątka, gdzieby się one nie ukrywały; wierzenie i podania, 
w którychby mniej ostrożny badacz pierwiastków rodzimych 
słowiańskich mógł się dopatrywać, okazują się w końcu, 
jako skutki czy ślady byle jakiegoś apokryfu. 

Rolę śmieszną dyabła, zwodzącego i kuszącego tylko 
na to, aby sam wpadł w pułapkę, historyę zapisu, po któ- 
ry wędrują dopiekła, strach i poniżenie dyabłó w, —wszyst- 
ko to wyraźnie zaznaczono już w ewangelii Nikodemowej, 
gdzie i o czarcie na łańcuchu czytamy; pałki i laski, za- 
kwitające cudownie, dostały się do historyi Madejowej 
z apokryfów o Locie i św. Józefie; bajki o powstaniu niedź- 
wiedzia, kukułki i t. p. z ludzi, udających je, naśladują 
ów rozdział ewangelii apokryficznej o żydziętach, przemie- 
.nionych w takich samych warunkach w prosięta przez 
Chrystusa; nawet ów przesąd ludowy, jakoby w dzień sąd- 
ny dyabeł w bożnicy corocznie jednego żyda porwał, wzo- 
rował się na ustępie z apokryfów. 

W Czerskiem ^Siubiela^ zły duch kobieta, czyhający 
na dzieci niechrzcone, podstawiający na ich miejsce od- 
mieńców z dużemi głowami i t. d." — to poważna Sybilla^ 
o której lud już od czasu kazań gnieźnieńskich w Gody 
tyle słyszał, o jej piękności i dumie, jakoby to ona miała 
Zbawiciela zrodzić, o jej proroctwach; w rękopiśmie z ka- 
zaniami ks. Macieja Grochowskiego ręka XVI wieku do 
^Sibilla" dopisała ^^^jv/2^'r, Boginie zaś. Boginki, Panuńcie, 
Mamuny, czy jak je tam nazywają, na dzieci czyhają. Ale 
ta sama Sybilla pojawia się koło Wieliczki, jako Siwilija^ 
dla której prząść w Gody nie wolno, aby nie przyśpieszać 
końca świata; do zachowywanego wszędzie przesądu, zaka- 
zującego profanowania dwunastu nocy świętych od Godów 



Digitized by 



Google 



117 

do Trzech Króli (wedle których o całym roku nawet pro- 
rokują) przyczepiono więc „Sybilę**. Że „Sybila" u Słowień- 
ców i świętą i siostrą Salomonową i patronką winnic zo- 
stała, to dowodzi tylko, jak płodną, nieobliczalną w rozwoju, 
nieuchwytną jest fantazya ludowa, czepiająca się byle ja- 
kiego wątku, faktu, nazwiska. 

Kiedyśmy już przy Godach, nadmieńmy, że przesądy 
ludowe o przemianie wody w miód czy wino w noc Boże- 
go Narodzenia, o przemawianiu zwierząt domowych i t. p., 
których pełno po naszych zbiorach etnograficznych tak, że 
szczegółowych cytat przytaczać nie warto, wszystkie z apo- 
kryfów poszły, których treść ksiądz w kazaniu wykładał. 
Wierzenia o zwierzętach, np. o kozie, o świni — ciotce ży- 
dowskiej i in., z apokryfów urosły;; podanie o świni jest ^ 
jakby dosłownym przekładem rozdziału z odnośnej „ewan- ' 
gelii". 

Jeszcze liczniejszo są ślady apokryfów w tradycyi lu- 
dowej ruskiej. Byle jaka bajka zawiera i szczegóły apo- 
kryficzne, np, w dziewiątej bajce zbioru pani Rokossow- 
skiej w „Materyałach antropologicznych" i t. d. II (1897), 
26 początek o złowieniu dziwu morskiego, wzięty z app- 
kryfu o „Kitowrasie" (jak go Salomon złowić kazał); po- 
dania, jakie p. Fedorowski (lud białoruski) przytacza, 
o wilku, o przyczynie nieprzyjaźni kota i myszy (od arki 
Noego), o lwach i t. d. poszło również z apokryfów. 

Cóż mówić o pieśni religijnej i legendzie! Czy to 
pieśń o Wniebowzięciu N. Panny, czy o Bożem Narodze- 
niu kolęda, czy legenda o św. Annie lub o Jopie „św.,'' 
wszędzie odnajdziemy szczegóły z apokryfów, a niektóre 
ustępy są jakby parafrazą odnośnych rozdziałów z De na- 
tivitate Mariae, z Infantia Salvatoris, z Transitus b. Vir- 
ginis i t. d. Ale na tem nie kończyły się wpływy tej lite- 
ratury: nietylko jej szczegółami, przejmowano się i jej du- 
chem, jej poglądem na świat, jej ascetyzmem: łatwiej prze- 
dostawały się morał i dogmat w tej niewybrednej, a prze- 
cież fantastycznej szacie do serca i myśli prostaczków. Po- 
ufaląc "z bóstwem wkorzeniały apokryfy tem łatwiej i głę- 



Digitized by 



Google 



ilS 



biej pojęcia chrześcijańskiej wiary i nauki w umysły naj- 
prostsze. 

Ewangelie kanoniczne bowiem bynajmniej nie zaspo- 
kajały ciekawości nabożnej, rozbudzanej ciągle i wytężanej 
w jednym kierunku, nie mogącej nasycić się coraz nowymi 
szczegółami, napływającymi zewsząd: od wizyj ekstatycz- 
nych wybranych jednostek, od dociekań i rozmyślań po- 
bożnych mistrzów, od tradycyi ludowej, od zakusów sek- 
<;iarskich i dogmatycznych, od osobistości, powodowanych 
interesem miejscowym lub kastowym. Ewangelie kanonicz- 
ne pomijały przecież jakoby z umysłu wszystko, co naj- 
więcej wzruszać, budować, zajmować mogło; usuwały z przed 
roztkliwionego oka, czemby się ono najwięcej lubowało; 
odmawiały naiwnej duszy średniowiecznej tego właśnie po- 
karmu, któcego ona najwięcej łaknęła. O Zbawicielu mó- 
wiły one tylko jako o mężu trzydziestoletnim, chociaż już 
z dziecka i młodzieńca, mimo wszelkiej pozornej uniżono- 
ści stanu jego, musiała przebijać boskość, siła cudotwórcza, 
mądrość nadziemska — cudów, jakie później czynił, czyż 
nie wskazywałyby jakieś dawniejsze? Albo chwila na- 
rodzenia jego: czyż nie zadrżał wtedy świat cały, jak 
i w chwili zgonu? Nawet tak ścisły umysł, jaki najwię- 
kszego teologa odznaczał, nie mógł nie zauważyć , że 
godzi się wierzyć, jakoby i w innych częściach świata 
oznaki Narodzenia Chrystusowego się objawiły (św. To- 
masz z Aquinu). Cóż dopiero takie zejście do otchłani: 
wściekłość zawiedzionego szatana, który sam sobie zgubę 
zgotował, tryumf prawowiernych, opuszczających miejsca 
smętne i groźne, zgnębienie moc}'- piekielnych, narzucały 
się same, mimowolnie rozmarzonej wyobraźni, dosnuwają- 
cej z siebie, czego pragnęła. 

Co zaś najwięcej raziło, czego przeboleć nie było mo- 
żna, to głuche milczenie Ewangelij kanonicznych o matce 
Zbawiciela. Z wyjątkiem jednego Ewangelisty, prawiącego 
o zesłaniu i poczęciu Syna Bożego — zresztą mamy tylko 
kilka wzmianek, uderzając /eh niemal oschłością u tego, 
który był samą miłością i słodyczą. Więc ani słowa choć- 
by o tem, jak się Syn z Matką rozstawali, gdy ten brał na 



Digitized by 



Google 



119 



siebie krzyż za grzechy świata? Ni($ wierzono poprostu, żeby ża- 
den z Apostołów lub uczniów nie mógł napisać osobnego 
żywota Matki-Dziewicy; pocieszano się przekonaniem, że 
opisy takie zginęły niezawodnie przy rozproszeniu się ucz- 
niów, przy zburzeniu Jerozolimy, lub choćby przez zawzię- 
tość żydowską ^). 

czem jednak milczały Ewangelie, o tern głosiły co- 
raz doniosłej apokryf, legenda, tradycya; one nietylko 
^wszelkie luki, niedomówienia, wątpliwości zapełniały i usu- 
wały; coraz gęstszemi warstwami i splotami zakrywały one 
niemal rdzeń i jądro ewangeliczne: fałszowały nawet samą 
wiarę. Przed Chrystusa występowała w nich Marya; Anna 
i Józef nabywali przymiotów i znaczenia, o których 
w Ewangeliach ani śladu najlżejszego niema; bogactwo 
szczegółów ubocznych zagłuszało niemal samo dzieło od- 
kupienia. 

1 odkryły się wszelkie zajścia, zagadki i cuda, i nie 
było nic w życiu Chrystusa i Maryi, o czemby one nie 
wiedziały. Ewangelie nie wspominają o zewnętrznym czło- 
wieku- Chrystusie: apokryf wie o kształcie nawet jego „no 
zdrzy" i paznogci; wie, jak jadał, pościł, chorował; wie, 
jak i kiedy przestało niemowlę ssać, poczęło chodzić i mówić; 
wie o szacie, która z nim rosła; ^wie nawet, co się z obrzezka 
stało ^\ Apokryf wyśledził najskrytsze rozmowy, jakie Syn 
z Matką prowadzili; posiadł protokół rady żydowskiej, sta- 
nowiącej o śmierci jego; wydobył raporty oficyalne Piłata 
do Rzymu. Najwięcej zaś rozkoszował się w szczegółach 
o Maryi: wiedział nawet o barwie jej oczu, o gładkości 
jej włosów i o tem, dlaczego nie były kędzierzawe. Roz- 
tkliwiając się nad boleścią Matki, zapominał o ofierze Sy- 
na, a skupiając najświetniej^sze barwy i najcudowniejsze 
szczegóły w obrazie jej wniebowzięcia, zacierał całkiem 



V Pąterek, str. 265 i 266, roztrząsa za Albertem Wielkim «glębokie 
pytanie: czemu w Piśmie świętem opuszczona jest historya o Żywocie Mary- 
Panny" i daje na to trojaką odpowiedź, wcale subtelną. 

') Niedawno jeszcze przedrukował bollandysta jezuita legendę śre- 
<dniowieczną, Translatio sanctissimi praeputii Antverpiam. 



Digitized by 



Google 



120 



wniebowstąpienie Chrystusa. Ta wiedza jego nie ograni- 
czała się zresztą do obu głównych osób, lecz ogarniała ka- 
żdy inny i najdrobniejszy szczegół: nazwiska pasterzy lub- 
trzech, króli, historyę obu łotrów na krzyżu, przygody Ła- 
zarza w otchłani, wędrówkę trzydziestu srebrników, pocho- 
dzenie drzewa krzyżowego, ilość kolców w koronie ciernio- 
wej, awans każdego z siedemdziesięciu uczniów na biskupa 
i męczennika — wszystko to i tyle innych rzeczy wiedział 
apokryf jak najdokładniej. 

Nie na całej przestrzeni jednak żywota Chrystusowe- 
go bił zdrój apokryfów i legend z równą obfitością. To, ca 
Ewangelie same opisują, pomijają apokryfy milczeniem: 
z czasu nauczania wynalazły one tylko korespondencyę^ 
z Abgarem edeskim i rzecz o posągu Chrystusowym, wy- 
stawionym przez niewiastę uleczoną. One skupiały się wy- 
łącznie około Narodzenia i dziecięctwa, około podróży do> 
Egiptu i pobytu w Nazarecie; około Maryi, jej narodze- 
nia, jej życia, poczęcia i zgonu, wreszcie około męki Pań- 
skiej i zejścia do otchłani. Złożyły się więc właściwie tyl- 
ko dwie grupy materyaiów apokryficznych: jedna o matce 
i dziecięctwie Zbawiciela, a druga o męce jego i zgonie 
Matki; lukę między niemi zapełniają Ewangelie kanonicz- 
ne, do których wplątało się, prócz Abgara i statuy, chyba 
jeszcze jakie podanie o kapłaństwie żydowskiem Zbawicie- 
la, o tem, jak orał pługiem i t. p. W obu grupach zaś- 
kładł apokryf główną wagę na pewne szczegóły, ilustro- 
wał pewne dogmaty: wynajdował coraz nowe, coraz więcej 
przekonywające dowody dziewictwa Maryi po poczęciu 
i porodzeniu (próba wody u ołtarza przed wszystkim lu- 
dem; próba babek w Betlehemie; świadectwo jej dziewic 
i t. d.); powtóre prawił cuda o rzeczywistem zmartwych^ 
wstaniu Chrystusa, które w końcu i naj nie wierniejsi z fa- 
ryzeuszów i arcykapłanów uznać musieli. 

Wszystkie te szczegóły, tak potrzebne dla zbudowa- 
nia i zbawienia, posiadał — boć nie każdego na wizye, na 
bezpośrednie obcowanie z Bogiem i Świętymi stać było — 
tylko żak, łacinnik, w dziwnych swych księgach, których 
mu laik zazdrościł; od niego przejmował laik te szczegóły , 



Digitized by 



Google 



121 



tylko luźnymi okruchami, najczęściej, w kazaniu, kiedy to 
ksiądz naprzykład cuda przytaczał, jakie na całym świe- 
cie narodzeniu Zbawicielowemu towarzyszyły, albo dowody 
i świadectwa Żydów i Świętych. Pragnienie laików posia- 
dania we własnych językach czegoś podobnego wywołało 
jednak w końcu przeróbki apokryfów, o Maryi, o dziecięc- 
twie Chrystusa, o męce i o zstąpieniu do otchłani, naj- 
pierw wierszami, a później prozą. U narodów obcych, 
u których literatury w języku narodowym dawno kwitnę- 
ły, odbywał się ten proces wcześniej, od XII i XIII wieku. 
Ale nawet łacinie nie przepuszczano; zjawiały się łacińskie 
poematy podobne, obejmujące nieraz tysiące wierszów, więc 
równie obszerne, jak francuskie lub niemieckie, lecz bez ich 
poetyczności, prostoty, tkliwości. Ruch ten potrącił wresz- 
cie i o umysły słowiańskie, najpierw czeskie, nakoniec 
i polskie. Zjawiły się na przełomie XV i XVI w. i w Polsce 
obszerne przekłady i opracowania apokryfów \y języku naro- 
dowym, ale już tylko w prozie — poezyi wiek ten nie hołdował. 
Zaczynamy od najobszerniejszego i najciekawszego 
pomnika tego rodzaju, od „Rozmyślania o żywocie Pana 
Jezusa", zachowanem w rękopiśmie niegdyś przemyskim, 
dziś przynajmniej na razie zatraconym. Gorliwemu zainte- 
resowaniu się ks. kanonika kryłoszanina Antoniego Petru- 
szewicza we Lwowie każdym dawnym zabytkiem, jego nie- 
strudzonej pracy i zabiegliwości zawdzięczamy ocalenie 
śladów tego rękopismu: odczytywał go on sam przed kil- 
kudziesięciu laty, i z wypisów jego korzystamy. — Rękópism 
ąen papierowy, w ćwiartce, liczy 425 kart; pomimo swojej 
obszerności nie objął nawet dwóch trzecich całego dzieła; 
na stronicy 845 zaczyna ostatni ustęp „O tem, jako miły 
Krystus miał gadanie z Piłatem i ukazał, iżby nimiał mo- 
cy sądzić jego by niebyła moc wirzchnia" — przerwany 
uwagą „Tuć mała nie dostało, pół albo karty jednej, a to 
przeto iże też tam końca niemasz" — a więc sam wzór, 
z którego rękópism (przemyskiej kapituły greckiej) korzy- 
stał, był niezupełny. Na ostatnich pięciu stronicach wypi- 
sane modlitwy o św. Annie i Pannie Marjej. Pismo jednej 
^Cti, „gotyckie^ 



Digitized by 



Google 



122 



Nieznany autor dzieła przemyskiego dał mu tytuł nie- 
właściwy: nie chodzi tu bowiem o pobożne rozmyślanie 
nad żywotem Chrystusowym, lecz jest to sam żywot Qhry- 
stusa i Matki jego], zbiór wszystkiego , co Ewangelie 
i apokryfy o nich przekazały. Dopiero w drugiej połowie 
dzieła, w pasyi, przerywają niektóre wezwania i rozpamię- 
tywania autora bieg opowiadania. Tytuł ten, choć mylny, 
bynajmniej nie jest przypadkowy: „contemplationes de vita 
J. Chr,** stanowiły bowiem utartą rubrykę, w którą wcho- 
dziły np. takie dzieła, jak św. Bonawentury, lub Saksoó- 
czyka Ludolfa, znanego nam już z obszernego wykładu 
Psałterza ^). 

„Rozmyślanie** różni się tem stanowczo od wszelkich 
podobnych dzieł, że obok apokryficznych opowiadań o rodzi- 
cach Maryi, ojej żywocie panieńskim i poczęciu, o dziecięctwie 
Zbawiciela i t. d., podaje całą treść Ewangelij: teksty pol- 
skie Ewangelij były widocznie jeszcze tak mało dostępne, 
że nie zawahał się nasz autor Ewangelij w całej ich roz- 
ciągłości do dzieła swego włączyć. Gdy więc zwykle po- 
dobne apokryfy rozpadają się na dwie części: na historyę 
Maryi i dziecięctwa Chrystusowego i na historyę męki Pań- 
skiej, nasz autor stworzył naj zupełniej szą całość, nowy 
u k ł a d, lukę pozapełniał brzmieniem wszystkich Ewangelij; 
ogarnął więc wszystko, co świat katolicki o Maryi i Chry- 



*) Przedrukowano tego olbrzyma średniowiecznego (XIV wieku) 
u nas jeszcze w r. 1750 z taką Rtarannością i ozdobnością, jakiejby po ów- 
czesnych drukarniach naszych nikt się nie spodziewał, p. t. «Excelsum et 
€xcollentis8imum opusvitaeIesu Christi... per Ludolphum de Saxonia ordi- 
nis Carthus. collectum, liberalitate Sim. Wosiński canon. cathedr. posnan. 
reincusum, 1750, Posnaniae, typis academicis, folio, dwie części, 924 i 702 
str. Z licznych wydań tego dzieła posiada bibliotekakrólewska w Berlinie 
egzemplarz z biblioteki Zygmunta Augusta, kupiony przez Trzecieskiego 
dla króla; jest to wydanie «Ludolphu8 Chartusianus in Christi Servatoris 
vitam. Lugduni 1544». W tekście są przypiski czy jednego z kaznodziei 
królewskich, czy może Lizmanina, bo, że nie Górnicki do tego foliału zaglą- 
dał, to pewna. Z Ludolfa korzystał i Paterek, cytuje go wyraźnie w Ka- 
zaniach: ,,mistrz żywota Chrystusowego Ludolfus** (str. 262); o Psałterzu 
Ludolfa wspominaliśmy wyżej, mówiąc o tłumaczeniu z niego ^prologu* 
floryańskiego. 



Digitized by 



Google 



123 



stusie wiedział i wiedzieć pragnął. Na tern też polega jego 
główna oryginalność. 

Dzieło jego bowiem naturalnie nie jest i nie może 
być oryginalnem co do swego brzmienia; jest kompila- 
cyą kilku źródeł łacińskich. Już sam fakt, że autor nie za- 
dowolił się jednem źródłem, lecz z pięciu lub więcej ksiąg 
łacińskich i kilku polskich dzieło układał, nadaje mu oso- 
bliwsze znaczenie w dziejach naszej literatury. Nie zaginęło 
też dzieło jego bez śladu: całe ustępy z niego, może nieco 
zmienione, powtarzają się np. w Opeciowym Żywocie Je- 
zusowym. Istniało też kilka jego odpisów; obok przemyskie- 
go, istniał drugi, dziś również zatracony (?), w bibliotece 
puławskiej z końca XVI (?) wieku, malutki fragment wiel- 
kiego dzieła. Rękopism przemyski był nieco poprawniej szy, 
aniżeli puławski, lecz nie przepisany z oryginału, ale 
z kopii. Otóż i dowody, że egzemplarzy było w wieku XVI 
więcej; jedne gorliwość nabożna w strzępki zaczytała, innym 
zaszkodziła może gorliwość protestancka. ^ 

Autor nasz władał językiem polskim znakomicie; wy- 
razów cudzoziemskich, np. czeskich, wystrzegał się, chociaż 
w danym razie i niemi nie gardził; znaczenie wyrazrw 
łacińskich niezawsze dobrze chwytał, np. ponieważ arca 
(Noego) korabiem tłumaczył, tłumaczył też ,,arca" korabiem 
i tam, gdzie ona skrzynię (przymierza) oznaczała. On też 
przyczynił się do pomieszania dwóch zupełnie odrębnych 
wyrazów, tłumacząc łacińskie byssits (płótno drogie) wyra- 
zem bisior^ oznaczającym w językach słowiańskich nie 
płótno, lecz perły ^). Źródeł swych trzymał się naturalnie 
niewolniczo, tylko miejscami, mianowicie w drugiej części, 
wplatał uwagi od siebie, zdradzające Polaka. Źródła swe 
skracał, omijał szczególnie rzeczy trudniejsze do wyłożenia 
w języku narodowym, niepiśmiennym, różne szkolne „filozo- 
ficzne", dociekania. 



^) Plenaryusz krakowski z czasów Jadwigi tłumaczjr „bisso — w na- 
droższem płótnie", ale Rozmyślanie przemyskie tłumaczy „yirgines ibi lexu- 
erunt hissum atque purpuram**: tkały pawloki oprawiając pierłami i hisio- 
rem i t. p. Biblia Zofii jeszcze również »de bysso" przez „ze lnu białego "^ 
tłumaczy. 



Digitized by 



Google 



124 



Na pierwszych dwustu kilkudziesięciu stronach „Roz- 
myślania* głównem, chociaż bynajmniej nie jedynem źródłem^ 
najczęściej w całej rozciągłości dosłownie tłumaczonem^ 
i wzorem było religijne epos łacińskie (czy też prozaiczna 
jego przeróbka) p. t. „Vita gloriose (beate) Virginis Marie 
(et Salyatoris'^), pochodzące z Xni wieku, nieznanego autora. 

Dzieło to obejmuje w czterech księgach a stu kilku- 
nastu rozdziałach, zwykłym trybem apokryfów historyę 
Maryi, dziecięctwa Jezusowego, historyę męki Pańskiej 
i Wniebowzięcia Maryi. Nieznany autor, żyjący gdzieś na 
pograniczu Niemiec południowych i Włoch, we Fryjulskiem 
(?), zebrał ze znanych ogólnie apokryfów (protovangelium 
lacobi, pseudoevangelium Matthei, liber de Infancia Salva- 
toris i t. d.) materyał i uzupełnił go kazaniami greckiemi 
Epifaniusza, Germana i Damascena o Maryi i Chrystusie, 
wypisami z Augustyna Św., z Euzebiusza Historia ecclesia- 
stica, ze Speculum ecclesiae Honoryusza z Autun, z glosy 
do Ewangelij i t. d.; kładł też przy każdym rozdziale swe 
nieraz fantastyczne „powagi". Autor pomijał jednak umyślnie 
niejedno, co w źródłach owych napotykał; braki te naj- 
widoczniejsze są na początku pierwszej księgi, w widzeniu 
Joachima i na początku drugiej kięgi, w historyi poczęcia 
i narodzenia Chrystusa, gdzie szereg znamiennych szczegó- 
łów, znanych dobrze z ewangelij apokryficznych, opuściła 
głównie takich, któreby wierze lub godności Maryi i jej 
rodziców ubliżać mogły ^). Polak luki te po części znowu 
pozapełniał, czy to sam, czy też mógł w. parafrazie łaciń- 
skiej, z jakiej korzystał, na jeden i drugi dodatek natrafić. 

Wykonanie dzieła łacińskiego było bardzo niewy- 
bredne; rozwlekłe ono i monotonne, oschłe i jałowe w wy- 
rażeniu; ileż to wierszy dodano tylko dla rymu; ileż razy 
tekst rozdziału jest tylko parafrazą tego, co w nagłówku 
jego wypisano. Nieraz rozpędza się autor do szerszych wy- 
nurzań, mów obszerniejszych i deklamacyj, zresztą wlecze 

^) Czasy się zmieniły; co w drugim lub czwartym wieku bez skrupu- 
łów o Maryi i jej rodzicach i o Józefie opowiadano, nie znosił już tęga 
wiek XIII. 



Digitized by 



Google 



125 



się dykcya jego po ziemi; pobożność intencyi starczyła jemu 
i niezliczonym czytelnikom za brak sił i polotu. 

Dzieło to bowiem, chociaż dopiero niedawno ogłoszone 
drukiem, zdobyło sobie na owem niemiecko-włoskiem po- 
graniczu wielki rozgłos i znaczenie na kilka wieków. Kilku 
poetów średniowiecznych przełożyło Vitę na wiersze nie- 
mieckie; najznakomitszy z nich jest Kartuz, brat Filip; je- 
go Marienleben, w 10,000 wierszy, istnieje jescze do dzisiaj 
w trzydziestu kilku rękopismach. Pisał on je w drugiej po- 
lowie XIII wieku i poś wiercił Krzyżakom, najgorliwszym 
sługom Maryi: Dzieło jego przekładano na prozę, na dolno- 
niemieckie i t. d.. Później nieco, na początku XIV wieku, 
opracował Vitę Szwajcar, Walther von Reinau, w czterech 
księgach i 15,000 wierszy. Posiadamy i włoskie przeróbki 
z XV wieku w rękopismie i drukach. 

Nie odszukaliśmy dotąd ani jednego łacińskiego rękopis- 
mu Vity w bibliotekach polskich; że ono jednak w XV wieku . 
w kilku egzemplarzach w Polsce istniało (czy to w pierwotnej 
formie wierszowanej czy też w parafrazie prozaicznej), do- 
wodzą tego nietylko Rozmyślanie przemyskie, lecz i traktaty 
Paterka. Paterek przywodzi cały szereg szczegółów (naj- 
obszerniejszy o ciele św. Maryi) z Epiphaniusza, Germana, 
Tymoteusza — autorów tych on naturalnie nigdy nie widział, 
znalazł ich jednak wymienionych w odnośnych rozdziałach 
Vity, z której więc pośrednio czy bezpośrednio korzystał. ^)x 
Zaczyna autor • łaciński, a za nim idzie niewolniczo w śla,dy - 
jego polski przerabiacz, swe dzieło od pożycia w Nazarecie 
Joachima z pokolenia Dawidowego, sprawiedliwego i świę- 
tego, z Anną szlachetną i pobożną. Małżonkowie żyli bogo- 
bojnie, zostawiając sobie tylko trzecią część dochodów, 
pierwszą ubogim a drugą kościołowi oddając; lecz związek 
ich był bezpłodnym. Następuje zajście w kościele jerozolim- 
skim, gdy kapłan Izachar odrzucił ofiarę Joachima dla nie- 
płodności Anny i jego z kościoła wyłączył. W głębokim 



^) Dziełem lacińskiem rozkoszowano się na dworze budzińskim, któ- 
rego kobiety (i Kinga) ascetyczny prowadziły żywot, wzorując się na trybie 
Maryi, opisanym w tej Vita; może przez Budę też trafiła Vita do Polski. 



Digitized by 



Google 



126 



smutku pogrążpny powrócił Joachim do Anny. Oboje wzy- 
wali, płacząc łaski Bożej, lecz Joachim, nie chcąc się nara- 
żać na nowe upokorzenia, zebrał trzody i pasterzów i od- 
dalił się na puszczę, porzuciwszy małżonkę. Tu, modląc się, 
poszcząc i łkając, wzywał miłosierdzia Pańskiego. W dru- 
kiem „czcieniu" (lectio)^ anioł Eafał oznajmia Joachimowi 
przyszłe narodzenie Maryi, przyczem pomija nasz apokryf 
liczne szczegóły, np. o spotkaniu się małżonków pod złotą 
bramą w Jerozolimie, które im miało poręczyć prawdę słów 
anielskich, o śnie loachima i o ofiarach jego, scenę między 
Anną a jej służebnicą, wyrzucającą jej niepłodność i inne. 
U ks. Paterka powtarza się przynajmniej spotkanie u zło- 
tej bramy (str. 219 „idzi ku złotej uliczce i t. d., 249, gdy przy- 
dziesz w Jeruzalem do złotej brony pośrzatniesz Annę"). 
Vita opuściła te szczegóły dlatego, żeby rodziców Maryi 
choćby tylko od pozoru małej wiary, niedowiarstwa, uchro- 
nić. W „ewangeliach" anioł ów (lub anieli) nie nazwani; 
w Vita nosi on miano Rafaela, u ks. Paterka i w Rozmy- 
ślaniu zaś Gabryela, co mylne, gdyż poucza nas przypisek 
w Vita, że Gabryela do panien, Rafaela zaś do małżonków 
posyłano; łatwo' zrozumieć, skąd się Gabryel w polskich 
zjawił tekstach. 

Nie przytaczamy łacińskiego tekstu pierwszych roz- 
działów, według którego łatwo powziąć sąd o całości wy- 
konania, nużącego ciągłemi powtarzaniami, straszną roz- 
wlekłością, bezbarwnym stylem; dajemy natomiast przemyskie 
tłumaczenie polskie; ono skraca nieraz tekst łaciński, opusz- 
cza całe zdariia i części zdań; dodaje tylko tu i owdzie ja- 
kiś przymiotnik, nie dba o rozmaitość, ani odznacza się ja- 
snością wykładu. Zdania jego nieraz jeszcze mylnie lub 
niezręcznie powiązane. Musimy jednak wyznać, że część 
usterek, niezrozumiałości, zawiłości, odliczyć należy z pe- 
wnością na karb pisarzy; jak nędznie przepisywano bowiem 
wówczas nietylko łacińskie, lecz i polskie teksty, o tem 
może przekonać np. odpis traktatów Paterka, bez poprawek 
często wcale nie zrozumiały. Otóż tekst Maciejowskiego 
(puławski), który wedle cech pisma swego ma z końca XVI 
wieku pochodzić, bardzo lichy. Tekst przemyski był popra- 



Digitized by 



Google 



. 127 

wniejszy, ale i on już miejscami dawał lekcyę popsutą* 
Poprawialiśmy co się dało, wedle tekstu łacińskiego, ale 
kilka miejsc zostawiliśmy w ich widocznie mylnej fofmie^ 
Tekst polski brzmiał:/ 

„Ale co ociec miłosierdzia, jen nigdy nieprzestanie U 
ucieszaó nędznych, gdysz tako widzi stnętne, aby jich nie 
wysłuchał, kiedykoli ji wzywają a też nigdy nie opuści, 
kiedy w 'nim mają nadzieję, tegodla posłał k niemu anjo- 
ła z niebios Gabryela. Przyszedwszy k niemu pozdrowił ji 
rzekąc: zdrów bądź, Joakimie, przyjacielu boży, mir i ucie- 
chę, zdrowie i nadzieję wielikiego wiesiela przymi dzisia 
i na wiek wiekom od boga wszechmogącego. To poselstwo 
miej od moich ust, bo twój smętek obr9ci się tobie w wie; 
likie wiesiele, wszytek płacz twój ma już skonanie. Bo 
z twego nasienia ma wynić wielebny płód, przezeńże ma 
byó odkupion wszystek świat i będzie nawrócono królestwo 
Dawidowe ojca twego. To błogosławione plemię będzie już 
poświęcone w żywocie swej matki. Tej wielebnej dziewicy 
będzie jimię^ Marya; dziewica zawżdy ostanie, aby się po- 
pełniło pismo starych ojców.' Żywot tej błogosławionej 
dziewice tobie wypowiem, tako ją masz chować. Tac bę- 
dzie poświęcona w żywocie matki swej, bo nie będzie po- 
kalana żadnym zakałem grzecha, ale zawżdy czysta dzie- • 
wica. zostanie. Czegodla, kiedy tę dziewkę wielebną oddo- 
isz i uchowasz do siedmi lat, taką ją dasz do kościoła 
i polecisz kapłanom, aby z jinymi dziewicami na kóżdy 
dzień Bogu miłemu służyła. Ta dziewica naczystsza będzie^ 
pocznie, urodzi dzieciątko wielebne, yenże będzie synem 
bożym wezwany a będą jemu dany wszystki królewstwa te- 
go świata, niebo, pkieł, i wszystko stworzenie; moc jego 
królewstwa zstanie na wieki. Tegodla mężu święty i do- 
stojny, wróć się w dom twój, aby ucieszył i uwiesielił two- 
je ublubienicę, bo tę dziewicę o jejżeśm ja to przepowie- 
dział, pocznie, dzieciątko, jąż bóg . wszechmogący duchem 
świętym s niebios zaszczyci, iże będzie brzemienna. 

„(Anna) doma (!) zostawszy w dom(u) wieliki zamęt 
i wieliki płacz jimiała, męcący się o taką przydczę męża 
swego i wzywała boga wszechmogącego ze łzami, aby ji 



Digitized by 



Google 



128 



raczył wybawić z tego zamętu i nawrócił z wiesielim 
zasię. Wyszedszy jednego dnia do ogrodu, aby się modliła 
i wzywała boga wszechmogącego, aby ją zbawił tej wiel- 
kiej tesznice, uźrzała zioła (i) trawę rozkosznie jidący z zie- 
mie; uźrzała też drzewa rozkosznym listem okraszona; ptaki 
uźrzała a oni gniazda niosą, gdzieby swe dziatki mieli. 
Z wielikim łkaniem westchnąwszy i podniowszy oczy w nie- 
bo i zawołała ku bogu wszechmogącemu: 

„Gospodnie stworzycielu wszego świata, nieba i wsze- 
go stworzenia ojcze święty, ty jeś stworzył wszystki rze- 
czy (w) ustawieniu i oprawił jeś nadobnym okraszeniem. Bo 
jeś ty oświecił ućwirdzenie niebios (niezliczonemi gwiazda- 
mi), tyś ućwirdził (wody), jeż są na niebiesiech i złożyłeś 
gorącość niebieską z nimi; postawiłeś siedm płanet na nie- 
biesiech i przyrzekałeś jim, by dzierżeli barzy bieg ućwir- 
dzenia niebios; ustawienia świata przez (?) zwyczaj a (zga- 
dzają oae?). Uczyniłeś dwie wielkie świece, aby oświeciły 
wszystko stworzenie. Cztyrzy żywioły abo elementa, to 
czuż ogień, ziemia, wilkośó i powietrze, są od ciebie stwo- 
rzony, jimiż ma być żywo wszystko stworzenie. Tyśto stwo- 
rzył wielikie i barzo szyrokie morze a na jego głębokości 
założyłeś ućwirdzenie ziemie. Ryby morskie, dziwy prze- 
liczne w morzu, a na ziemi zwierzęta, ptaki niebieskie, to 
wszystko tobą jest stworzono a to mają od swego przyro- 
dzenia, iże swój płód podług -swego czasu rodzą. Kiedyś 
stworzył rodzaj człowieczy, przykazałeś jim się mnożyć. 
Ziemia daje swój pjód rozmaitych ziół; drzewo daje swój 
owoc według czasu swego, ale biada mnie nędznej! czemum 
się urodziła, kiedym ja sama oddalona tego daru wielebne- 
go, jen jest dan każdemu człowieku od przyrodzenia. lednoż 
ja mimo jiny lud niepłodna (abo przezdziatkini; glosa, 
wciągnięta w tekst przez kopistów) a przetom wszemu ludu 
przeciwna. Ale ty, miłosierny gospodnie, zlutowniku, nędz- 
nych ucieszniku miłosierny, racz się nademną zmiłować, 
ucieszy mnie nędzną a barzo smętną żonę, nie oddali mnie 
tako wielebnego daru przyrodzonego, ale mi daj ucieszenie, 
abych porodziła mój płód i dała Tobie owoc mój i żywota 
mego. Obróciż mój płacz w wiesiele. 



Digitized by 



Google 



129 

„Czcienieotem, jako dziewica Maria zwiastowana przez 
anioła Gabriela swej matce Annie". 

„Kiedyż Anna na swych modlitwach nie przestajęcy 
wzywała Boga wszechmogącego, przyszedł k niej anjoł Ga- 
l>ryel, posłany od boga ojca niebieskiego i rzekł jej: Zdro- 
wa bądź ty, błogosławiona niewiasto, nic więcej nie smęci 
w siercu twym, ale miej nadzieję w Bodze, bo jeś uwie- 
sielona, jiżeć Bóg wysłuchał twoje modlitwy i sposobił (!) 
twoje wszystki smętki. Owa poczniesz i porodzisz dzieciąt- 
ko, poczniesz i porodzisz płód, jen ciężkość płaczu i smęt- 
ku twego już odejmie i obróci twój płacz w wielikie wię- 
zicie tobie a lud israelski z starego jeństwa wykupi. To 
dzieciątko będzie żeńczyzna, a będzie jimię jej wezwano 
Mary a. Ta dziewica pocznie nowy zakon i nowy żywot, 
a królestwo rozprawi twego (!) ojca Dawida, ]iże przez tę 
ma być zbawion wszystek świat i takież wszystki kory 
anjelskie na niebiesiech mają być napełniony przez tę 
dziewkę, bo ta ma porodzić króla nieba i ziemie i będzie 
z nim królować na wieki. Tegodla, nabożna i święta nie- 
wiasto, wiesieli się, czekając, swego męża, boć się trzeciego 
-dnia k tobie wróci. 

„Zmówiwszy to anjoł i odstąpił od niej i wstąpił na 
niebiosa, skądże był prz3^szedł. Anna swego męża czekała 
^ wieliką radością. Podług przepowiedzenia anjelskiego wró- 
<3ił się trzeciego dnia w swój dom, jegoż Anna z wielikim 
wiesielim i z wieliką radością przyjęła, jako swego gospo- 
«darza. Tako jiż wszystek płacz i jich zamęt i ten kłopot 
obrócił się jim w wielikie wiesiele, bo jeden drugiego wie- 
zielili w miłościwym a barzo w słodkim gadaniu. Joachim 
począł wszystko powiedać, jako jemu bóg zjawił, rzekąc: 
Kiedym był na puszczy płacząc z wielikim łkaniem moje 
nędzę i wzywałem boga stworzyciela mego gorącymi łza- 
mi, aby mię albo wybawił z mego wielikiego udręczenia, 
albo mą duszę z ciała wyjął, przyszedł ku mnie anjoł od 
boga posłany, jen mię ucieszył i powiedział mi wiesiele 
-wielikie, bo masz począć dziewkę; jej imię i urodność też 
jni powiedział, jiże ma być wieliką na tem świecie i na. 

Literatura religijua. — Cz. II. 9 



Digitized by 



Google 



130 

wieki dziewka będzie, porodzi króla nieba i ziemie. Tedy 
ja uwierzył słowom anjelskim i przyszedłem k tobie, na- 
dziewają się, abych cię też nalazł ucieszoną. Tedy Anna 
odpowiedziała: Bóg wszechmogący raczył nas uwiesielić,^ 
jiże chciał smętku naszego skonanie, bo mi takież anjol 
posłań i widziałam jego święte lice i mówił zemną łaska- 
wymi słowy wiesieląc mnie z mej wielikiej troski, rzekąc,, 
jiże ku mnie wrócisz wkrótce, a też jiż nasz płacz miał 
skonanie mieć, bo ja mam począć dziewkę, tak pocznie 
króla niebieskiego, boga syna bożego; też ta ma odnowić 
zakon świata, jaż ojcowie starzy czynili. Ta pocznie nowy 
żywot czystości, a królestwa ojca naszego Dawida ma po- 
budzić, bo rodzaju człowieczego upadnienie poprawi, a dzie- 
wicą czystą będący ogarnienim ducha świętego pocznie 
płód wielebny. Usłyszawszy to Joachim, poczęłasta oba 
boga wszechmogącego chwalić z wielikim pienim, z usta- 
wiczną wiarą czekając obietnicy bożej w prawej nadzieji, 
a o tym nic nie wątpili. 

Czcienie o tem, co jest o poczęciu Marje dziewice 
i o wlaniu dusze w jej święte ciało. 

Tegodla po krótkim czasie Anna poczęła w swem; 
świętem żywocie ten płód wielebny; dopirko się jim obie- 
ma wielikie wiesiele poczęło; jiże bóg wszechmogący obe- 
źrzał jich wieliką troskę. A gdy już w żywocie świętej, 
Anny płód ten wielebny ciało podług przyrodzenia popeł- 
niło, jiże już było utrącono (!!) podług obraza człowiecze- 
go, tedy Bóg wlał duszę świętą w to ciało i oblał ją swą 
świętą miłością i przyłączył k temu ciału świętemu i da- 
rował dary rozmajitymi, a tako okrasił wszemi cnotami 
przyrodzonymi i okrasił cielestną nadobnością. 

„Czcienie o tem, jiże dziewica Marya w żywocie swej 
matki była poświęcona i oczyszczona przez ducha świętego 
od przyrodzonego grzechu". 

„Kiedy to ciało święte było wyobrażono w żywocie 
jej matki, duch święty zstąpił i oświecił je, a tako oczyścił 
od pirworodnego i nieczystego gozech. Tako jiż duch świę- 
ty w niej odpoczywał i napełnił ją siedmiorym miłosierdzim 
ducha świętego. Takoż ten wielebny płód, niźli się porodził,. 



Digitized by 



Google 



131 

już był oblany cielestnym darem, ducha świętego wziął po- 
mnożenie. 

„Ozcienie o porodzeniu dziewice Maryej". 

„Kiedyż przyszedł czas Annie, jiżby swój płód poro- 
dziła, aniżli (!) ta godzina porodzenia wielebnego dzieciątka 
przyszła, tedy porodziła swój płód wielebny i błogosławiony, 
jenże wszerau światu dano w uzdrowienie. Tedy to są poznali 
i uźrzeli, jiż była płeć niewieścia według s'łowa anielskiego. 
Takoż ta oba wieliką radość i wielikie wiesiele miała, wie- 
sielący się z narodzenia takiego błogosławionego dzieciątka 
i poczęli piać wiesiołe pienie, błogosławiąc Boga wszechmogą-^ 
cego.j 

„Pienie Joachimo we, któreż piał przy porodzeniu swe- 
go dzieciątka". 

Ociec dziewice Marye począł piać pienie chwałę Boga 
wszechmogącego, stworzyciela nieba i ziemie i rzekł: Błogo- 
sławion bóg mój, jen dzierży państwo niebieskie i wsze, 
słońce,* miesiąc i gwiazdy, jen dzierży wszystko utwierdzenie 
niebieskie. Błogosławion bądź stworzycielu wszego świata. 
Błogosławion bądź, jenżeś przyrodzeniu zakon ustawił, przy- 
kazałeś, aby jedna rzecz miała wynić (z drugiej). Błogo- 
sławion (bądź, jiżeś) mię raczył nieoddalić takiego daru ale 
mi dał urodzenie pożądanego płodu. Ta dziewica uwiesieli 
lud żydowski, bo przez nię ma przyć wiekuiste królestwo. 
Błogosławion jeś, jenżeś ociec wszej uciechy (i pomocnik 
zamętu)". 

Na tem urywa fragment puławski (Maciejowskiego), 4- 
odpisany, jak z identycznego brzmienia tekstów wypływa, 
z tegoż wzoru, co i rękopism przemyski. Że i w dalszym 
ciągu kompilator polski w równej mierze z „Vita metrica" 
korzystał, dowodzą wypiski, których zgodność z tekstem 
łacińskim coraz wykazywać możemy. I tak następowało po 
„pieniu Joachimowem" „Oanticum Annę Matris Marie in 
nativitate fiilie sue", chwalącej Boga dla jego łaski: „chwalę 
ciebie, jiżeś szczodry z wiekuistości rodzaj człowieczy kęblesz 
(chowasz) twoją świętą pomocą.... jiżeś ty człowieka raczył 
stworzyć na twe święte oblicze.... będę powyszać święte jimię 
twoje rodzice wiesielili się z krewnymi i znajomymi, jiże bog 



Digitized by 



Google 



132 

wszechmogący raczył.... y dał jim nadobny płód, tego (!) 
są wzwali dziecięciu Marya, jako je anjoł Gabryel (o tern 
zastępstwie wspominaliśmy wyżej) nauczył", nie trudno od- 
gadnąć, że cały ten ustęp wzorował się na narodzinach 
Janowych. Dalej czytamy „czcienie o tych znamionach, które 
się ukazały przy narodzeniu dziewice": „tegodla, kiedy się 

dziewica Marya narodziła, słońce tego dnia tyle dwóje 

świeciło niżli jinnego dnia, powieda (zam. powiedając?) na- 
rodzenie dziewice Marye; miesiąc tej nocy tako światio 
świecił, iże swą światłością słońcu był podobny, bo ona 
mgła, jaż miesiąc zastąpa, jiż nieświeci jako jinsze gwiazdy 
tej nocy, kiedy się urodziła dziewica Marya tego czasu 
nieukazała się". 

W następnych „czcieniach" przedstawili rodzice Maryę 
po osiemdziesięciu dniach w kościele jerozolimskim i ofiaro- 
wali za nią jagniątko i synogarliczkę, poczem powrócili 
i wychowali dzieciątko; Anna nietako, jako jinne panny (!!) 
czynią, jiże szukają jinnych obcych mam, ale swe dzieciątko 
swymi pirsiami karmiła Rozm. 12. Dziecko było nadzwy- 
czaj miłe i czyste, o czem niepokalane pieluszki zawsze 
świadczyły. Po trzech latach, gdy ją „oddoiła** matka, przy- 
szli z nią rodzice do kościoła Salomonowego, gdzie na 
piętnaście stopni wschodowych dziecko same wyszło „z rę- 
ku matki się wzdzierżało"; gdy zaś rodzice za nią weszli 
^i swoje ofiarę złożyć chcieli", skłaniało ku ofierze dziecię 
rączki i główkę, jakby ją samo ofiarować chciało; obecni 
dziwowali się temu „nasilnie a radowali", a kapłani naka- 
zali rodzicom, aby skoro dziecię siedmiu lat doroście, je do 
kościoła oddali, do liczby dwunastu panien szlachetnych, 
służących tamże (aż do zamążpójścia) Bogu. Po wychwa- 
laniu nadzwyczajnych cnót dorastającego dzieciątka roz- 
prowadzają następne rubryki ten epizod służby kościelnej: 
^czcienie o dziewicach, które są przebywały podle kościoła 
Salomonowego, k nim przysądzona (!) wielebna Marya", 
opowiada o ich zajęciach dziennych i o nadzwyczajnem po- 
stępowaniu dziewicy w naukach i zręcznościach całego 
„dzieła" niewieściego, toż potwierdza następny rozdział, że 
„Marya przeszła była wszystkie towarzyszki cnemi obyczaj- 



Digitized by 



Google 



13S 



mi" i „jako się lilja zuści (świeci) nad inne kwiecie, tako 
się zuściła dziewica Marya miedzy swemi wszytkiemi to- 
warzyszkami'^ Opowiadając o łatwości w uczeniu się i poj- 
mowaniu i dzieła niewieściego i ksiąg zakonnych, między 
innemi wylicza Vita: , Dawidowy Psalmy będąc jeszcze 
w młodości wielmi pamiętliwie umiała i dzierżała w tajemni- 
cy u swego sierca**. i 

W tekście polskim wtrącona jednak skądsiś legenda, 
której ani Vita, ani inne znane mi źródła nie podają; z wy- 
pisów ks. Petruszewicza da się jej treść odtworzyć. Do 
głównych czynności owych dwunastu panien kościelnych 
należało, obok robót, tkanin i wyszywań, umiatanie kościoła. 
Otóż opowiada Rozmyślanie: „przy godziło się, jiże Marya 
miała umiatać kościół... (zamyśliła się jednak w pobożnem 
rozpamiętywaniu jakichś proroctw i spóźniła się ?) pochwa- 
ciła się barzo rychło i poczęła umiatać; smiotła proch w gro- 
madę: niemając tako rychło wecz zebrać (proch), (zebrała 
go w podołek, wtem nadszedł kapłan); Marya obawiała się) 
^^y j®j świętych nóg nie obeźrzał, (więc) spuściła podołek 
i osuła on proch na ziemię; jisty kapłan chciał ją obakać 
a użrzał światłość wieliką około jej (dał więc chwałę Panu; 
osuty proch zaś przemienił się w róże?)". W nawiasach 
uzupełnialiśmy tekst własną inwencyą, wzorując się nieco 
na znacznej „legendzie o św. Elżbiecie." 

Dalej znowu zupełna zgoda między „Vita metrica*^, 
a Rozmyślaniem, następuje bowiem rubryka o wyglądzie 
Dziewicy, De dispositione corporis s. Marie et pulchritudi- 
ne eius. Oto kilka szczegółów opisu: „lice jej świeciło i było 
rumione jako róża z lilią; paznokcie nigdy którą nieczystotą 
były pokalane a rumione jako róża; wargi były rumione 
nie mięsiste; włosy jej święte były ruse albo żółte, a zu- 
ściały się (prastare słowo, znaczy świecić, lśnić się), jako 
barwa tego kamienia topazjon; włosy na powyekach były 
malutko wstoczone ni rzadkie ani gęste; czeluści nie były 
miąsze ani cienkie ani tłuste ani chude; (oczy) jakoby dro- 
giego jacynkta— takiego kamienia barwa, albo szafirowa — 
usta jej rozkoszna była, a barzo ucieszna wszej słodkości 
i wszej chętności; niebyła w poszciu barzo leniwa ani pło- 



Digitized by 



Google 



134 

cha; ruszania, poszcie wszystko, było śmierne, nic nio czy- 
niła/kwapiąc ale wszytko w miar**. 

( Ten sam opis piękności N. M. P. powtarza się miej- 
scami niemal dosłownie, w „traktatach" księdza Paterka 
(str. 259), np. „źrzenica czarna barzo jasna; brwi czarne nie 
barzo gęste, albo włosiste ale słuszne; usta naświętsze miłe, 
rozkoszne, wesołe, wszelkiej słodkości napełnione; wargi 
czerwone, a niejako otpieśniałe albo cieliste; podgarłek jej 
słuszny, a w miarę niejako na cztery grani, gdzie szedł 
niejaki dołek przez pośrzodek, szyja biała, jasna, nieotyła 
ani wyschła; jagody jej niepucołowate albo tłuste ani wy- 
schłe, ale cudne, białe a rumiane, w barwie jako mleko 
a róża; ręce gołe a słuszne, palce niejako troszkę krzywe 
co szlachci barzo, długie, proste, a gładkie" i t. d. y^ 

Dalsze rubryki opisują wymowę łaskawą a przyjemną 
Maryi; że uśmiechała się jak najrzadziej, myślała wyłącz- 
nie o dobrych uczynkach, że ją powszechnie kochano dla 
jej dobroci i łagodności. Przy wydzielaniu robót panień- 
skich losem dostała się jej, przyszłej królowej, powłoka 
(purpura) i odtąd ją towarzyszki królową przezwały. Wy- 
chodziła jak najrzadziej z domu — kazania nasze coraz na 
ten przykład się powołują, ucząc niewiasty, jak żyć powin- 
ny — a kogo spotykała pozdrawiała go słowami Deo G-ra- 
tias: od niej więc ów zwyczaj wyszedł. Więc podziwiali ją 
i czcili obcy i swoi, pisarze i faryzeusze, i, gdy nadszedł 
czas uroczysty, a kapłani rozkazali, by dziewice kościelne 
wydawano za mąż, zgłaszali się najdostojniejsi młodzieńcy 
o jej rękę i rzekli jej kapłani: „tegodla, namilsza dziewka, 
masz przy lubić nasze kaźń i być jej posłuszna, wybierzy 
sobie z tych ze wszech jednego oblubieńca i męża**. Ale 
Marya poświęciła się dawno Bogu, Jego oblubieńcom wy- 
brała i w długiej przemowie do kapłanów, pogardzając 
mężami izraelskimi, Jego niewypowiedzianą piękność, wiel- 
kość i bogactwo wysławiała; w jego trzemach (pałacach) 
„wonią cynamona i balsama**, tam „brzmią organy**; „a 
njeli z archanjoły tańcują tamo"; „tamo jest mój oblu- 
bieniec, skrzypiec tych panien"; „jemu służą nabożne ko- 
ry**; „on jest wszech ziemskich i piekielnych oprawca i krół 



Digitized by 



Google 



135 



wszego świata"; „on ci mnie swój pierścień ten zalubił, 
«obie swym posagiem (!!) osiągną?; tam też mój oblubieniec 
jest w środku"; „młodych panien pojących jako zwonki 
rozkoszne" i t. d. U Opecia spotykamy się jeszcze raz 
z całkowitym ustępem tym. Długa ta przemowa i wznio- 
sła chwała Najwyższego, obejmująca około sześćdziesięciu 
wierszy w tekście łacińskim, zadziwia kapłanów, którzy nie 
mogą jednak dopuścić uchybienia zakonom: „jako się dzi- 
wowali biskupi i książęta mowie wielebnej dziewice Maryej 
i jej mądremu doliczaniu"; jako na nią nalegali: „i chcesz 
wnić w zakonną klątwę, któraż pisana w księgach Mojżeszo- 
wych?" Ujął się za Maryą jeden żyd: „o żydzie, jen doli- 
czał za błogosławioną dziewicą, jiż byjimiała ostać w czy- 
stocie", twierdząc, że ślub, jaki Marya złożyła, ważny, sko- 
ro ojciec jej ślubowi nie sprzeciwił się, gdyż wedle zakonu 
ślub dziewicy był ważny, skoro „ociec wzwiedząc nie od- 
mówił natemmiast tego". Poczem kapłani „przykazali post 
za trzy dni prze dziewicę Marją", aby uprosić wskazania 
Bożego; i oto odzywa się głos boży w kościele i każe zebrać 
rózgi wszelakie, czyj, aniby Aronowa, rózga, zakwitnie 
i spocznie na niej gołąb, ten zostanie mężem Maryi; „wie- 
le mężczyzny młodych i starych przyszło", lecz niczyja 
rózga nie zakwitła, do dnia trzeciego, więc znowu wzy- 
wali Boga: „tędy opięć głos boski w kościele usłyszeli", 
wskazujący na Józefa: „to bydli w Betlehera syn Jaku- 
bów'^ i t. d. Następnie w kościele zakwitła jego rózga, 
i spoczął na niej Duch Św., więc rozkazali kapłani, aby 
on pojął Maryę. Ale i on ślubował czystość, więc się wy- 
mawiał, jak i Marya, wychwalanie jego pobożnego żywota. 
Mowę jego i następną Maryi poznamy w całości z Opecia, 
tu przytaczamy tylko, że, zwróciwszy się do Boga: („prze 
<3ię duszę moje ślubił, tegodla ciebie miły gospodnie") prosi 
Józef, „aby mię raczył zbawić, abych nie przymęczon, tej 
świętej dziewice poruszyć." Lecz anioł uspokaja jego i Ma- 
ryę, więc zaręczają ich kapłani — („potem czcienie o tem, 
jako dziewica Marya oddana Józefowi, a jako jemu popo- 
wie dali roku trzy miesiące pojąć Maryą sobie oblubieni- 
cą" (zwyczaj bowiem żydowski odkład ślub sam od zarę- 



Digitized by 



Google 



136 

czyn); w rozdziale tym czytamy: „dali jemu roku trzy mie- 
siące by jej niebrał aże po dwanaście niedziel**. Józef udał 
się do Betlehem, aby „naprawił potrzeby domowe ku swej 
swaćbie". Tymczasem posłali kapłani Maryę do Nazaretu^ 
do domu ojca, z siedmiu pannami, świadczącemi o jej ży- 
ciu; tam nawiedzali ją często anieli i z nią rozmawiali 
„a osobnie (mowa) o tem anjele, jenże się jej ukazał u stu- 
dniej", gdy Marya z owemi pannami poszła do studni, 
„malutko odłączywszy się od nich". Tu u studni następu- 
je pierwsze zwiastowanie; w tekście łacińskim kończy się 
pierwsza księga, a w polskim „kończy się żywot Maryi, 
a zaczyna Jezusowy**. 

U wstępu zapewnia autor, wedle Ewangelii św. Jana, 
że działał Jezus wiele cudów, niezapisanych „w księgach 
potwirdzonych"; ewangeliści opuścili wszystko, co czynił 
Jezus do 29 roku życia, nic nie pisali o najświętszym ży- 
wocie, ponieważ wiedzieli, że było dosyć potwirdzenia świę- 
tej wiary jego świętego kazania Rozm. 42. Przecież nikt 
nie wątpi, że Jezus i przedtem czynił liczne cuda, budu- 
jące naś; otóż zebrałem z różnych ksiąg (następuje ich wy- 
liczanie, jak w prologu pierwszej księgi), co zdołałem; potem 
powtarza zapewnienia skromności autorskiej, („bo każdemu 
dana jest moc tych ksiąg polepszać, jako jego wola". Na- 
stępuje opowiadanie o poczęciu i porodzeniu; polskie obej- 
muje jednak o wiele więcej szczegółów, niż wiersze ła- 
cińskie. 

Tekst polski opowiada obszerniej i o samem zesłaniu 
anioła (wedle św. Bonawentury, o czem przy Opeciu po- 
mówimy); głównie zaś wtrąca, wedle t. zw. Pseudomateu- 
sza, rozdziału XII, epizod o oskarżeniu Józefa i Maryi 
i ich oczyszczeniu przez wodę klątwy. Gdy bowiem Józef, 
wróciwszy do Nazaretu po dziewicę, zdaną jego opiece dla 
zachowania czystości, ujrzał ją brzemienną, frasował się 
bardzo mimo owego świadectwa siedmiu panien, „a wiaro- 
wał się tego nasilnie, by się to niezjawiło, aby Marya" 
była brzemienna; lecz dowiedzieli się o tem kapłani i oskar- 
żyli ich przed ludem o złamanie ślubu czystości; gdy się 
oboje widocznego przestępstwa zaparli, kazał im kapłan 



Digitized by 



Google 



137 



napić się wody klątewnej i obejść siedem razy ołtarz (zwy- 
kłą próbą sadową o cudzołóstwo), lecz nie pojawiły się ża- 
dne znamiona na nich, więc oczyścili się od wszelkiego 
zarzutu („a gdyż jest wezwań Józef do ołtarza i dana jest 
jemu woda, jejże ktoby ukusił lżąc i obszedł siedm ołtarzów, 
bóg dawał niektóre znamię"). Z tejże samej pseudoewange- 
lii, rozdziału XIII (na drodze do Betlehem mówi Mary a: 
duos populos video antę me, unum flentem et alium gau- 
dentem) pochodzą i słowa: „dwój lud widzę przedemną, 
jeden płaczący a drugi wiesielący się,., (gdy Józef) o dwo- 
jim ludu słyszał (zdziwiony próżną napozór mową Maryi, 
rzekł): siedzi, dzierży się (zwierzęcia), a nie mówi próżnych 
słów Rozm. — Vita dla szorstkości tego ustępu cały opu- 
ściła — ale anioł pański poucza go, że lud płaczący to ży- 
dzi, wydziedziczeni z królestwa bożego, weselący się zaś 
to poganie, powołani do niego. Epizod z „babami" pomi- 
jamy; do niego odnoszą się słowa: „(Józef) wyszedł barzo 
rącze, chcąc wezwać k temu baby albo panie, iżby podług 
obyczaja oprawiły to miłe dzieciątko i przyżrzały porodze- 
nia" i t. d.; wskazuje znany ustęp z kazań gnieźnieńskich, 
pochodzący z tegoż apokryfu (przez „Legendę Złotą"); Jó- 
zef składa Bogu dzięki y 

Zgodność obu tekstów staje się znowu zupełniejszaj 
w następnych rubrykach, opowiadających o gwiaździe, 
pasterzach i cudach po całym świecie. W Rzymie popły- 
nęły zdroje oleju, a cesarz Augustus obaczył na niebie 
obraz dziewicy z dzieciątkiem na ramieniu, „tego nigd za- 
gadnąć niemógł" cesarzowij Augustowi , Sybilla dopiero 
znamię to objaśniła, poczem Aagust kazał pozrzucać swe 
posągi; po całej ziemi miód płynął i rzeki stanęły przez 
trzy godziny; Sodomici wszyscy zginęli; „z korabim Noje- 
go", który niegdyś osiadł („na górach armańskich" zakwi- 
tły na cześć trójcy trzy drzewa; 20,000 gladyatorów zgi- 



^) Z Canticum loaeph przytaczamy: toć on wąż miedziany na pusz- 
czy, którego Mojżesz kazał na krzyżu powyszyć, syn boży przez nas oplco- 
ny; to jest ona rosa, która zmaczała odzienie Gedeonowo i t. d. wedle owej 
znanej manii średniowiecznej, szukającej w najobojętniejszych słowach sta- 
rego zakonu prefiguracyj i wieszczb mesyańskich. 



Digitized by 



Google 



138 



nęło w Fidenach ; czytamy w dziejach „Hunnów** (!) tu- 
taj pomieszał tłumacz z barbarią i Rusią (in barbara Ru- 
sią) Bawaryę i jakiś tuszem „w baworskiej (!!!) ziemi 
w mieście tuszem (!J) spadł grad", a z nim obraz dziewicy 
z dzieciątkiem, „a tak on obraz ni od jednej gorącości nie 
roztajał" (aż do ukrzyżowania); świątynia pokoju trzy słoń- 
ca w Rzymie runęła; XII „o wtóremnaście znamieniu", 
spłynęły w jedno, oznaka Trójcy św. 

Cud trzynasty: nad Rzymem unosiła się w powietrzu 
złota korouB. Następne trzy cudy odnoszą się do oznajmie- 
nia cudownego Narodzenia trzem królom, przybywającym 
do Betleemu. Jednemu z nich gąska wylęgła z jaj lwa 
i jagnię; drugi pielęgnował w swym ogrodzie rószczkę balsa- 
mową, na której wyrósł dziwny, nieznany nikomu kwiat, 
a na nim „foUiculus'*: ^ a jako jest ono ziele uźrzało i spadł 
kwiat z niego, tako rozkociw się sam onej rózgi (!) owoc 
i wynidzie z niego ptaszek nadobny"; wreszcie żona trze- 
ciego króla porodziła syna, zmarłego w 33 dniu, po opo- 
wiadaniu chwały bożej i syna jogo. Cud siedemnasty: drze- 
wa, słońca i księżyca, z których dyably wieszczyły, straci- 
ły siłę i pousychały. Osiemnasty i ostatni: Bragmani ujrzeli 
gwiazdę na niebie i witali radośnie Narodzenie Zbawiciela. 
Cuda te wszystkie tak dziwaczne i straszpe, że aż sam 
iiutor, chociaż się stale na źródła wiarogodne odwoływa, 
we wstępie do nich zaznaczył, że nie pisze ich jako pewną 
prawdę, lecz dla chwały Chrystusowej, można je przyta- 
czać i tłumaczyć jako prefiguracyę. 

W Dalszych rubrykach, o wywiedzeniu Maryi z ja- 
skini do poczesniejszej gospody, o obrzezaniu, o przybyciu 
mędrców do Jeruzalem po dniach trzynastu, ani poeta ła- 
ciński, ani kompilator polski nie wpletli żadnych obszer- 
niejszych legend, zadowolili się samym tekstem św. Mateu- 
sza. Polak znał naturalnie „Historyę Trzech Króli" Jana 
z Hildesheimu, ale wstrzymał się widocznie od korzystania 
z niej, jako nadto odbiegającej od właściwego przedmiotu. 
Historyę o rzezi niewiniątek i zostające z nią w związku 
zabójstwo Zachary asza, pomszczone o wiele później, opusz- 
czają Vita i Rozmyślanie. 



Digitized by 



Google 



139 



Niewyczerpaną kopalnią coraz nowych cudów, stała 
się podróż do Egiptu. Wybrał się na nią Józef po roku 
(Herod bowiem, powołany do Ezjymu, tam otrzymał po- 
Zwolenie sprawienia rzezi niewiniątek i wrócił po roku, 
aby ją wykonać), „z dwoma osłami i tyluż wołami, z trzema 
sługami i jedną dzieweczką służebną; tamo są szli po pusz- 
czy, a po charpęciach, gdzie niemieli nijednej drogi ani 
ścieżki**. Opis poszczególnych cudów poprzedza rubryka 
ogólna De miraculis que fiebant per puerum Ihesum in 
via cum fugeret in Egiptum, cuda takie, że autor sam 
woła, kto nie wierzy, niech choć cierpliwie słucha, gdyż 
niepodobna, aby Chrystus w tej czterdziestodniowej tak 
uciążliwej podróży nie wspierał swej macierzy. A ucierpieli 
oni wiele: „zimno wielikie, przewaly, grady, wiatry". Pierw- 
szy cud: weszli do jaskini ze smokami; wszystkich strach 
poraził, lecz dzieciątko wystąpiło przeciw smokom, które 
poznały stworzyciela i kornie uszły. Również czytamy De 
feris que occarrerunt Ihesu cum duceretur in Egiptum, 
te utworzyły niby orszak podróżnych, niby pokazywały im 
drogę nieznaną, zbiegli się bowiem zewsząd „łosiowie, l^^o- 
wie, niedźwiedzio wie, Ząbrowie, łanie, jelenie, turowie, sło- 
niowie, sarny, liszki, małpy, wilcy, gronostaje wie, rysiowie, 
leśna i polna zwierzęta." 

Dalszy cud: pewnego dnia, w wielki upał słoneczny 
„od chcienia picia już się byli spragli i jich dobytek, a już 
nie mieli wody w swych łagwicach"; napróżno szukając 
źródła, usiedli nakoniec pod palmą wysoką, znużeni, w tym 
Jezus „uczynił studnicę palcem i wywiódł wodę" 82. Ma- 
rya zapragnęła owoców palmy, ale przemilczała, gdyż dla 
wysokości drzewa, nie można ich było dosięgnąć, Jezus 
ulitował się nad matką i „przykazał onej palmie, aby skło- 
niła swój owoc i swój wirzch jego matce" i „czesali są ^) 
^ niego owoc". Dalej, gdy im pokarmu wszelkiego zabra- 
kło, podał im anioł chleby. Następny cud podobny, bo 



^) Dawniej nie mawiano rwać owoc^ lecz czesano (czesano) je i w Bi- 
blii królowej Zofii czytamy (o jabłku rajskiem) uczosł, co niesłusznie na 
^utrzasl" zmieniano. 



Digitized by 



Google 



140 

zbiegały się „turze a łanie podawając, swe Tvymię dając^ 
aby tym on święty zbór miał pokarmienie, a tako teni 
mlekiem dali lesu Krystusowi pokarmienie'^; „kiedy są szli 
do lasu, wszytki rózgi" kłaniały się im. Wpadli potem 
między zbóje; święta rodzina dostała się w ręce jednego 
z nich, który ich bardzo przyzwoicie chował, porażony tem^ 
co mu Józef o dziecięciu opowiadał. Żona jego przygoto- 
wała kąpiołkę dla Jezusa, wodą z niej obmył ciężko po- 
krwawiony inny zbójca swe rany, które się natychmiast 
zagoiły, „użrząc drudzy zbójcę umyli swoje rany** i ozdro- 
wieli. W dalszej drodze „wielikie nagabanie mieli od sło- 
necznych promieniow**, ale zaraz obłok jich nadkrywał,. 
a wiatry przeciwne im nie wiały. Ptactwo latało nad nimi 
i czciło Stworzyciela ludzkimi głosami, między niemi pa- 
puga (psiłaccus}\ glosy objaśniały, że to ptak zielonej bar- 
wy, który na widok króla lub tego, co nim 'zostać ma,, 
woła: ave rex!); z psitaccus robią przepisywacze spiłacns^ 
spałris^ &puotrix i otóż czytamy w Rozmyślaniu na str. 88 
„jest jeden rodzaj ptaszy, na jimię szpok (!), jen jął prze- 
powiadać głosem człowieczym" Królestwo Zbawiciela. 

Nowy, znaczniejszy cud, skrócenie drogi z 23 dób 
na jedne, gdy się Józef przed Maryą uskarżał na ciężkie 
trudy, dotąd pouoszone, „na puszcze silne charpęci, węże, 
smoki, zwierzęta okropna". Tak przybyli „do Eypskiej zie- 
mie"; tu opowiada „o drzewie brzoskwiniowym, które się 
nakłoniło lesu Krystusowi", bo wyszedłszy z Hieropolis 
(Hermopolis) przeszli koło owej brzoskwinię, a „jiste drze- 
wo było poczc;5ono złym duchom, jiż są jej silnie czcili 
wszyscy", teraz ono schyla się kornie przed Chrystusem 
i uzyskuje moc cudowną, ^bo na drzewo, jeż było uczczo- 
no ku modlitwie djabłom (cultura demonum), potem była 
poświęcono szciem lesu Krystusowem mimo je, jiże było 
lekarstwo w wszech wrzedliwościach niemocnym, tako jiże 
tego drzewa kwiat i różdże było pomocne przeciw każdej 
niemocy". 

I stało się w wielkiem mieście Splenen (Sotinen 
w Ewangelii, Splien Splenen w tekstach niemieckich. Son 
Chusme, Socumen we włoskich), gdy rodzina, nie znalazłszy 



Digitized by 



Google 



141 



innej gospody „ku jednemu kościoła bałwańskiemu ** się 
udała i w jego sieniach przenocowała; 350 bałwanów 
(liczba dni roku) wtedy nagle spadło i porozbijało się całkiem. 
Gdy to nazajutrz mieszkańcy Sotynu ujrzeli, przerazili się 
nadzwyczaj, coby to oznaczać miało, któżby to takiej był po- 
tęgi, bo przypomnieli sobie plagi egipskie i bali się, „by 
na nas pomsta nie przyszła, jaż niegdy zaraziła lud Egip- 
ski, który (to jest któż) jest tako mocny, a tako śrzągły, 
jen nietelko nam, ale i naszym bogom jest tako groźny". 
Usłyszawszy o tem książę miasta, Afrodisius, przybiegł 
i wyraził swe zdanie o potędze nowego boga; książę poucza 
lud, że to owe dziecię, o którem nam przeszłego roku trzej 
królowie rozprawiali— i my widzieliśmy ich gwiazdę, która 
ich do niego zaprowadziła, oto jest dziecię, o którem nam 
mówiły „carmina Sibille" („Sybiline wirsze"). Przemowa 
Afrodisiana skutkowała: lud ukorzył się, słuchał więc, co 
Józef opowiadał o przyczynach „ich podróży i dawał, jim 
potrzeby domowe, strawę wszytkę, obficie"; tam więc został 
Józef lat siedem, żywili się zaś tym, że Marya „pawłoki 
bisiorem oprawiała", Józef, (prócz ciesielstwa) „kupił łan 
rolej i orał" parą wołów. 

Trzy następne rubryki odnoszą się do samego dzieciątka, 
aby wszelkie poniżające bóstwo posądzenia o zbytnich ułomno- 
ściach dziecięcych sprostować i usunąć. Po trzynastu mie- 
siącach, nie jak inne dzieci, uczące się chodzenia, „nie tako 
drżał wyknąc chodzić, ale natychmiast sam wstawszy stał 
prost poskoczywszy i począł sam chodzić**; toż było z mo- 
wą: unum et dimidium (sc. annum) cum Ihesus implesset= 
„jako popełnił półtora lata od swego urodzenia" (R. 99), 
zaczął wyraźnie mówić odrazu, nie jak dzieci; „bo obyczaj 
jest dziecinny, jiże wątpiąc językiem szeplunią, aliż (aż) 
nawykną językiem słowa mówić, ale Jezus nietako, nietako 
po lekku, wyknął mówić, bo natychmiast spełna każde sło- 
wo mówił, a w żaduem słowie nie wątpił". (Wreszcie „kiedy 
Jezus był we dwu lat po swem urodzeniu, tako jest osta- 
wion ode ssania, jiże dalej nie pożywał piersi matki swej**, 
innym dzieciom trzeba piersi matczyne goryczą mazać, aby 
je nadal odstręczać, lecz Jezus sam od siebie, swego czasu, 



Digitized by 



Google 



142 

w strzymał się od piersi^Dalsze uwagi, że chłopiec dziesięcio- 
letni ani się śmiał ani cośkolwiek po dziecinnemu czynił, 
wynikają z owego błędnego przekonania, że dziecię musiało 
byó od zwykłych odmienne, chociaż pozory dziecięce za- 
chowywało, aby jego dyabeł nie poznał i żeby nie przeczo- 
no jego człowieczeństwu. Następują cuda dzieciątka w Egip- 
cie, niezręcznie skałko wane wedle późniejszych, naza- 
reckich cudów. Najpierw dzbanki, które dzieci u wody roz- 
biły, płaczącym całe wrócił; drugi raz uwolnił chłopca od 
węża, który chodzącego z Jezusem po łące był ukąsił; trze- 
cim, gdy Józef ich z sobą do domu dla ugoszczenia przypro- 
wadził, a Marya chlebów więcej nie miała. Otóż przynosił 
Jezus do stołu coraz nowe chleby, a pomnożył Jezus chleby 
gościom Józefa, „ty jistne chleby były białe, rozmajitej 
słodkości i chętności". Wymysły stają się coraz niesmacz- 
niejsze: Quod Maria virgo dea dicebatur et lesus filius Iovis 
credebatur;/ dzieci Egipskie uczyniły Jezusa królem, klękając 
przed nim, koronując go i hołdując mu. Lecz sielanka się 
kończy: anioł każe Józefowi wracać. Nie zadowolił się 
Polak, chcąc dokładnie wyjaśnić lakoniczną wzmiankę („quia 
iam defuncti sunt pueri ąuerentes animam occidere lesum- 
que Yolentes**) we Vita, przytacza z innego źródła długie 
opowiadania o Herodzie i jego nieszczęściach domowych, 
t. j. o karze, jaka go za rzeź niewiniątek potkała. 

Potem wraca Polak znowu do wątku Vita metrica 
i, opowiedziawszy poselstwo anielskie, przygotowania Józefa 
do powrotu i jego upominania sąsiadów, aby porzucili 
służbę bałwańską, podaje rubrykę, że Egipcyanie, „kiedy 
są uwiedzieli peszcie Józefowo", smucili się bardzo i pousta- 
wiali wizerunki, jakie sobie z nich poczynili po świątnicach 
i domach; „wieliką cześć a w wielikiem dostojeństwie je 
mieli". Nie potrzebujemy dodawać, że wszystkie te baśni 
wymyślono dla źle zrozumianego ustępu z proroctwa Iza- 
jaszowego. 

Rubryka o powrocie świętej rodziny powtarza w krót- 
kości opis tych samych niewygód i przykrości, jakich „święty 
zbór** i pierwej doświadczał. W Nazarecie Marya matkę 
Annę, owdowiałą po Joachimie, powtóre zamężną zastała, 



Digitized by 



Google 



143 



rodzina przyjęła mile powracających. Tu rósł Jezus, kochany 
i czczony od wszystkich ^), szczególniej przez dzieci naza- 
reckie „bo się kochali w jego krasie, w jego cnych obycza- 
jach", jego obierali sobie chłopcy królem, jak w Egipcie 
bywało i nazywali „domicellum", panicem. Naturalnie, wy- 
woływało to zazdrość; następna więc rubryka traktuje 
„o zazdrości żydowskiej'^. Chwalili i czcili go jedni, potępiali 
drudzy; zwali go jedni aniołem lub synem Bożym, drudzy 
prawili, że to „czarownik albo czarnoksiężnik, jiże nawykł 
w Ejipcie czarnoksięstwa'^ Służył Jezus, ile mógł, matce 
i domniemanemu ojcu i pomagał im, co się nowym szere- 
giem cudów dowodzi. Przytaczamy opis trojga cudów takich 
w całkowitem brzmieniu polskim; ks. Petruszewicz wypisał 
bowiem na tern miejscu całe trzy rozdziały, chcŁ^c je jako 
„próby języka" przedstawiać. Tutaj więc zachowujemy ści- 
śle całą pisownię Rozmyślania, zastępujemy tylko jego 
długie s krótkiem. 

Str. 121. „O zyelyv ktoresch przynyosl svey mylę 
matce dzyevyczy Marye a tes o tem yako to ystne zyelye 
dało przykra vonya gdy ye dzyevycza Marya v yne potravy 
krazala alye myły iesus vschlyszawschy to od svey matky 
Yznaw trocha mąky ona ysta karmya napravyl. 

Marya dzyevycza nyegdy slala mylego iesvsa na po- 
lye pozyelya który by szye godzylo varzyvv myły iesu& 
słodkey matce svey ve wschem był poslvschen vzyawschy 
kozyk y sched 1 na połye aby vyernye popelnyl przykażą- 
nye matky svey rval zyelya kapvsczye potrzebna przygo- 
dziło sye yednego dnya yze przynyosl zarany zyelye y po- 
da swoyey matce yako ye vkarmye chczyala vczynycz 
Yonyą dało przykra syłno y vydzyalo szye vyelmy przykre 
to yest gorskye vschłyschacz to myły yesus od swey matky 
Yzyal trochą maky y starł z voda y ópusczyl voną karmya 
była natychmyast slotka a dobrey vonye. To yest iesus 
matce swey zavsdy czynyl yze targał zyelye rozmayte 



^) Pulcher erat facie, forma specłosus, Et pre cunctis hominum fillia 
formosiis = „bo byJ piękny oblicza a obraza pięknego, nade wszytki syny 
krasny". 



Digitized by 



Google 



144 



ktoresch lyvdzyem nyebylo v obyczaya aby ye yedly wscha- 
kosch bożą moczą byvalo osłodzono. 

Str. 123. „O Yodzye, ktorąz noszyl matcze svey, aya- 
ko dzbany rozbyte czynyl czalo. 

Studnya była blysko Nazareta k nyeyze chodzyly szą 
często a nosyl vodą svey matce. Takosch yednego dnya 
schedl noschacz dzban v raku gdzyez sylną dzyvną rzecz 
pokazał. Bo ten ystny dzban czo v rąkv noszyl rozbyw- 
schy y naczyrpal vody v podolek svego odzyenya y noszyl 
yako vyedrze y nyedna kropną nyevkanala. Vzryawschy 
to yne dzyeczy rozbyly svoye dzbany y yaly czyrpacz vo- 
dą podolky alye voda podług svego przyrodzenya prze- 
scłiedschy przez chvstłiy y vyczyekla dzyvramy przez cłiv- 
sty. Tako ony lyąknąwschy szye vroczycz do domów Ałye 
płakały szyedzacz pospołv v studnye. Tedy yesus kazał 
ymaby zebrali svoye dzbany. Tako dzyeczy zebrawchy ty 
ystne skorupy y położyły przed nogy iesu Cristusovymy tako 
yesus ony skorupy przezegnawschy y kazał ym ono wschys- 
czy słyszą rzekącz aby każde slomyenye natychmyast aby 
szye vroczyło y przyłoczalo szye svemu staw. Tako na- 
glye ony skorupy nagłe szye samy złyepyly a takosch thy 
ysthne sądy slomyony były potem czale y dzbany, które 
szye V małe skorupy słamaly były czało natliycłimyast yako 
przedtłiym. Tako to vzryały dzyeczy vyelykyem veselym 
vezmą svoye vyadra y naczyrpali ye vody y vroczyly szye 
do domu z vyełyką rodosczya dzywyacz szye temv dzyw 
^yełykyemu. 

Str. 124. „Czczyenye o tern słały iesvsza po ogyen 
Marya y losepłi'*. 

Kyedy myły iesus svey matce poslugovał vezvawscliy 
y posłała po ogyen. Tedy on vzvyawschy vęgla v łono 
svey suknye ponyosł Cliczyacz takyesz yne dzj^-eczy vczy- 
nycz y zezgły sobye svknye a nyesmyaly do domu alye 
stały na vlyczy płaczącz a rzekącz yze sam czarownylc 
nam skodą czyny a przydącz do domv skarzj^-ły maczyo- 
ram ize on czarownyk kazał nam byclimy brały oryea 
ogyen wsuknye y zezglysmy svknye sobye. Beyzawschy 
ony y skarżyły yozepłiovy y marye. A myły iesus kazał 
svknye zvlecz y vczynyl ym zasze czalą yako pyrvey. 

Digitized by VjOOQ iC 



145 

Str. 128. „O tern yako myły iesus zavyeschal dzban 
na promy enyv słonecznym". 

„Kyedy myły yesus nosył vode svey matcze Ictorąsz 
ona cliczyała pycz tal^o zaYyeszywscłiy sząd na promy enyv 
słonecznym y czyągnął za sobą słoncze jako povroz stym 
vyądrem.** 

Następuje cud podobny Piotrowinowi: „Czcienie 
.o dziecięciu, litóre się zwałiło z skały i „zdecłiło** —dziecię 
to, Zenon, było żydowsłdem, nie mogło więc „umierać", 
tyłko „zdycłiaó" — wedłe ustałonej terminołogii naszego 
autora, bezwiednego antysemity. Dzieci wybiegały na ska- 
łę nad przepaścią, Jezus siedział obok; wtem jedno z nicłi, 
^bieżąc nieopatrznie z onej góry, zwaliło się"; przestra- 
szone dzieci uciekły, a Żydzi niecni rozgłosiłi, że to Jezus 
Zenona strącił. Pyta go o to matka, cłioó wiedziała, że to 
potwarz; aby jej ujść, powołuje Jezus trupa do życia, by 
wyznał prawdę, a za jej wyznanie wskrzesza go zupełnie. 
Zenon uznaje go Synem Bożym. 

Następuje szereg cudów ekonomiczny cli; Józef „dał 
słudze swojemu dwie drzewie, aby je uciosał", lecz ten 
•uciął je nadto krótko, bał się więc kary, co widząc, Jezus 
kazał drzewa ciągnąć, aż słusznej miary doszły. Obie ru- 
bryki należy wstawić między przytoczonym powyżej przed- 
ostatuim a ostatnim rozdziałem (między słanie po ogień 
a zawieszanie dzbana). Następuje, po zawieszaniu nowa ru- 
bryka, że matka „poleciła ji mistrzowi, aby ji pismu na- 
uczył", w wykładzie obiecadła „przyszedł ktemu słowu 
w obiecadle, jesz słowie el^ (!) (zamiast /), i pytał Jezus, 
coby ono znaczyć miało. Nauczyciel nie wiedział, co odpo- 
wiedzieć i, nie zrozumiawszy wykładu Jezusowego o bóstwie 
jego, kazał mu wyjść ze szkoły: „wynidż z mojej szkoły, 
boć nie trzeba odemnie wyknąć, bo widzę, 'jiżeś czarno- 
księżnik, albo dyabeł, albo szatan, albo obłuda, albo nie- 
które boskie widzenie, albo stworzenie ducha świętego". 

Następuje rubryka o sadzaweczce. Nie mając sieci, 
a chcąc ryby łowić, robi Jezus z dziećmi rowki i każe ry- 
bom w nie wchodzić. Żyd złośliwy nagabuje go o przestą- 
pienie sabatu, a zgromiony przez Jezusa rozrzucił nogami 

Literatura religijna. — Oz. II. 10 

Digitized by VjOOQiC 



146 

sadzaweczkę jego. — ^Nie ujdzie to tobie bezkarnie"— rzekł 
Jezas, i Żyd upadł na ziemię i zdechł. Rodzice jego pod- 
nieśli ogromną wrzawę, złorzeczyli temu zwodzicielowi mło- 
dzieży naszej i mordercy, żądając śmierci jego; przerażeni 
Marya i Józef wybiegli do syna, chodzącego tam i sam pa 
polu, i matka, zapytawszy o rzecz samą, uprosiła syna, aby 
mu grzech przebaczył dla niej, by jej żydzi nie winili. 
"Więc szli do ciała zmarłego. Jezus kopnął je nogą,- rzekła 
wstań, człowiecze, „a potem wykni prawdzie mądrości a wie- 
rze, aby nigdy zgłobliwy niebył (!) aby niesmęcił niewin- 
nych a niesądż tych, co dobrze czynią". Wskrzeszony wy- 
znał swoją winę. 

Dla urozmaicenia jednostajności tych cudów, każe te- 
raz Jezus innym w swoje imię wskrzeszać. Żył w Nazare- 
cie bogaty Józef, świadczący świętej rodzinie wiele dobro- 
dziejstwa. Jego śmierć bardzo zasmuciła Józefa, co widząc,, 
pyta Jezus piastuna swego: ^czemuś tako barzo smęcien, 
a taką żałością z besz czył (?)". Józef rzecze i t. d. poczem 
na imię syna jego wskrzesił. I znowu cud przy przestąpie- 
niu sabatu. Z gliny urobił Jezus siedem ptaszków, a gdy 
go Żyd o to gromił, bo była sobota i podeptać chciał owe 
bryłeczki, klasnął Jezus w ręce, a one odleciały, jak pta- 
szyny spłoszone. Po trupach i ptaszętach przychodzi teraz, 
kolej na zwierzęta dzikie: lwy uczciły Jezusa, odgrywają- 
cego między nimi rolę, jaką zwykle w podaniu słowiań- 
skiem św. Jerzy piastuje. Puszczę koło Nazaretu zapełnia- 
ły lwy, gdy jeden olbrzymi wyszedł z legowiska ku gro- 
dowi, uciekali strwożeni mieszkańcy; lecz Jezus wyszedł na- 
przeciw jemu, i lew łasił się u nóg jego. Poszli potem do ja- 
skini lwiej. Nad wieczór wrócił Jezus „a za nim tłuszcza lwów 
naśladuje wielika służąc jemu" lud przerażony odgraża się 
i woła, że ten czarownik „tymi lwy nas chce potruć", po- 
czem Jezus rozkazuje lwom wrócić na puszczę i ludzi,, 
szczególniej z Nazaretu, już nie napastować. Zapytany, 
dlaczego na takie oczywiste niebezpieczeństwa się naraża, 
gromi niewiernych: zwierzęta poznały twórcę swego, mą- 
drzejsze, niż ludzie; nie troszczcie się o ranie. I jeszcze je- 
den cud: o „tunice", którą dziecięciu uszyła Marya, bez. 



Digitized by 



Google 



147 



śladów szwów, gdy był maleńkim; szata rosła z nim ra- 
zem i zwleczono ją pod krzyżem. 

Po tylu wybrykach fantazyi wracamy na chwilę 
do toru kanonicznego w rubryce o dwunastoletnim Jezusie 
w kościele, opowiedzianej wedle słów św. Łukasza (por. 
ustęp: „mnimając aby on szedł w pospólstwie dziecinnem 
albo z przyjacielmi" — tak jakby tłumacz ^puerorum^ za- 
miast „puerum" odczytał). Następny rozdział o rośnięciu 
Jezusa w lata i mądrość: De profectu lesu in etate, sa- 
pientia et virtute powtarza zwykłe frazesy „Vity". 

Tem więcej nowych, fantastycznych szczegółów przy- 
noszą rozdziały następne. Pierwszy opowiada ogólnikowo 
o nadludzkiej piękności postaci Jezusowej, godnej cnót je- 
go, wspomina, że był „oblicza silno wiesiołego a barzo kra- 
snego, jiż w niem nie było ni jednego pobrudzenia, ani 
żadna szkaradość". Po ogólnem zapewnieniu tem idą szcze- 
góły; za powagą Złotoustego opowiada się z rzędu o wszyst- 
kich szczegółach barwy, wzrostu, budowy i t. d.. Szczegóły 
rysunku i kolorytu znamy już z opisu Maryi; wpływu opi- 
su Lentulusa (o czem niżej) jeszcze nie widać, uszedł uwa- 
gi gorliwego zbieracza. Po tej obszernej rubryce idą krótsze 
treści pokrewnej. Kompilator nasz wiernie wszystko 'powta- 
rzał: za młodu był Jezus biały, jak lilija, lecz „kiedy był 
w męstwie nieco był szad od gorącości słonecznej" miał 
„włosy długie, a od długości mało wstoczone" (148); „nos 
niebył miąższy ale wumiar podobny, nie był barzo długi 
ani krótki a w czas mały (!) okrągły (czy nie zamiast or- 
łowy?) t. j. nachylony; nozdrze jego były czyste a nie obro- 
słe, owszeją równe a sobie podobne"; „zęby jego były sil- 
no białe jako, ebur światłe"; „podródek był u niego zakry- 
ty w pośrodku, był też na okrąg podług swej wymierno- 
ści, a weśrzód żłobek maluczki miał; „szyję miał światłą 
a białą, jako mleko wczas mięższa"; „niemiał gruczoła na 
garle ani garbu". 

O chodzie Chrystusowym czytamy: „a wszakoż takie 
stąpanie było lubieżne a chwalebne, śmierne a nierzucające 
takie stąpanie było. Nie było też nieustawiczne, ale było 
wartkie jego poszcie a silno urupne, ale było silno pocze- 



Digitized by 



Google 



148 

sne a silno. ..^. Kunszt naszego tłumacza nie był więc wielki, 
chociaż w polskim oryginale szyk słów pierwotny może 
był lepszy. O jadle czytamy: „kiedy jadł, tego maluczko 
ukusił ale wżdy tego częście czynił, jiże środę a piątek po- 
ścił" 159. 

Po tej przerwie wraca Vita do toku opowiadania 
o tem, co Jezus czynił, nim kazać rozpoczął: chadzał do 
kościoła, na puszczę, anieli mu służyli, jakie cuda czynił, 
jak na płacz ojca kazał lwu wrócić porwanego chłopca bez 
uszkodzenia, jak ocalił strzelca: „tegoż był wąż ujadł, a od 
jadu wszystek ociekł", innego, gdy wąż weń wlazł, gdy 
z otwartą gębą spał. O cudach tych nie piszą ani apo- 
stołowie (których jeszcze nie było) ani nawet apokryfy, 
A przecież niepodobna do wiary, żeby tak długo żył i ża- 
dnych cudów nie działał! Taka sama kombinacya podykto- 
wała następny rozdział o częstych odwiedzinach Jana. Obaj 
byli krewnymi, rówieśnikami, później prorokami — unde 
incredibile est^ quin mutuo se viderent etc. prawi glosa Vity. 
Wezwanie gorące do Chrystusa i do św. Jana przerywa 
opowiadanie. I następny rozdział tegoż rodzaju, co dwa 
poprzednie: rozmowa Matki Bożej z synem; glosa je broni, 
bo ktoby się mu opierał, niech powie, czy przez owych 29 
lat syn z matką nigdy nie rozmawiali, a jeśli tak, więc 
tylko o rzeczach zbawiennych rozmowa ich toczyć się 
mogła. Że nasz Polak i to soliloquium przetłumaczył, do- 
wodzą niektóre ustępy jednobrzmiące, np. „synku mój, coś 
to rzekł! aza masz kiedy umrzeć albo aza masz od kogo 
śmierć cirpieć". Przypomina jej Jezus przepowiednię Szy- 
monaqui dixit meum (!) gladium tuam transiturum ani- 
mam-— „rzekł jiże miecz twoje duszę przenidzie" ;,jakoś mi 
to rzekł jest lepak udrżało sierce twojej matki... usłyszaw- 
szy twoje śmierć moje sierce (!) próchnie". Wreszcie w tekście 
łacińskim: Explicit liber secundus „ Skona wają się wtóre 
księgi" i „Poczynają się trzecie księgi tej jistnej wielebnej 
dziewice". Treść prologu ta sama co i poprzednich: milczą 
wprawdzie Ewangeliści o rzeczach, o których skądinąd wie- 
my, ale to nie przeszkadza, bym nie powtarzał za świętobli- 
wemi źródłami, com zebrał. 



Digitized by 



Google 



149 



Pierwsze rozdziały księgi rzeciej traktują o chrzcie 
w Jordanie, dodając bajeczne szczegóły, że rzeka stanęła, 
^ ryby uczciły Zbawiciela. Samo zejście Ducha św. opo- 
wiedziane wedle Ewangelii; również kuszenie od djabła na 
puszczy, tylko dodane, że zwierzęta puszczy go uczciły. 
Potem o Apostołach i o rodzinie Maryi, obszerna genealogia 
z powodu wymienienia Apostołów. Następiiją rozdziały o Ka- 
nie galilejskiej wedle Ewangelii, bez oznaczenia, kto był 
„nowożenią"; dalej ogólne wyliczanie cudów i uzdrawiań 
rozmaitych niemocnych; skargi djabłów na podrywanie swej 
władzy; (one wstępują w prosięta!)^ o synu wdowim w Naum, 
o córce Jaira, o niewieście. Następuje szczegół apokryżiczny: 
owa niewiasta kazała urobić statuę Jezusa; pod statuą wy- 
rosły zioła; gdy dosięgły jej kraju, nabrały cudownej mocy 
leczniczej przeciw wszelkim słabościom, i sława Jezusa roze- 
szła się po wszystkich okolicach i narodach. Następuje epizod 
o Abgarze, apokryf rozszerzony w Polsce jeszcze i w XVII 
wieku; przepis jego noszono bowiem, jako amulet. Opowia- 
danie Vity obejmuje następne szczegóły. W mieście Edesie 
za rzeką etyopską Eufratem panował Abgar król „Nocharie 
filius, toparcha**; złożony ciężką niemocą od lat wielu, do- 
wiedziawszy się o cudach Jezusowych, napisał doń „epistoła 
albo poselny list", w którym, wyliczywszy cuda, wyznawszy 
Jezusa Bogiem, oznajmiwszy mu nienawiść Żydów („jiż cię 
żydowie nienażrzą"), zaprasza go do Edessy: miasto choć 
małe ale poczciwe; „a lud jest w nim mądry a śmierny, 
tako jiże w niem obyjdziewa się oba dobrze". Odpisuje 
Jezus, że sam przybyć nie może, lecz przyśle ucznia po 
wniebowstąpieniu, który wierzącego uzdrowi. Po wniebo- 
wstąpieniu wysłał Chrystus Tadeusza do Edessy, ten wy- 
wracał tu bogów, uzdrawiał chorych, aż wieść o tem króla 
doszła. Wezwawszy Tadeusza przed siebie złożył wyznanie 
wiary i zapewnienie, że, gdyby nie obawa potęgi rzymskiej, 
zabiłby król wszystkich Żydów za Chrystusa i ziemię ich 
spustoszył. Wtedy włożył na niego Tadeusz ręce i uzdro- 
wił go, za co Abgar dzięki składa i uznaje moc Chrystu- 
sową, „bo przez lekarstwa i przez ziela jednym słowem 
uzdrowień" jestem. Skarbów ofiarowanych przez Abgara, 



Digitized by 



Google 



150 

Tadeusz nie przyjął i zadowolił się przepowiadaniem wia- 
ry. Tutaj zrywa zupełnie nasz autor polski z tekstem 
Vity; ta daje jeszcze rozdział o wskrzeszeniu Łazarza, po- 
czem w nowym rozdziale przeskakuje całą treść Ewangelii 
kanonicznych i przystępuje wprost do rady faryzeuszów 
i zdrady Judaszowej. 

Wyłożyliśmy tak obszernie treść Rozmyślania prze- 
myskiego, ponieważ nie posiadamy innego, równie obszer- 
nego, równie zajmującego, równie oryginalnego dzieła 
w naszej dawnej literaturze religijnej. Autor Polak nie 
miał żadnego gotowego wzoru, ani czeskiego, ani łaciń- 
skiego; pozgromadzał najrozmaitsze rzeczy, źródła, aby plan 
wykonać. Nawet w pierwszej ćwierci całości nie ogranicza 
się naśladowaniem czy tłumaczeniem łacińskiej „Vita me- 
trica" (której Czesi w swojej literaturze wcale nie posiada- 
ją), lecz, jak widzieliśmy, czerpał szczegóły i skądinąd. Po- 
sługiwał się mianowicie w ciągu całego dzieła słynną „Historia 
scholastica" Piotra „Comestora" (pożeracza t. j. Ksiąg), 
Komentarzem Pisma Św., bardzo uczonym, nadzwyczaj ce- 
nionym w średnich wiekach — Czesi przetłumaczyli go na 
swój język, Niemcy nawet wierszami przerobili, tłumacze- 
nie francuskie jeszcze w roku 1545 w druku wyszło — ory- 
ginał pochodzi z drugiej połowy XII wieku. Z powagą te- 
go komentarza może się tylko równać powaga „Sentencyj** 
(teologicznych) Lombarda, albo jeszcze dawniejszej Glossa 
ordinaria; łacińskich jej odpisów wszędzie pełno. Otóż z te- 
go dzieła czerpał autor polski wszelkie objaśnienia co do 
osób, miejscowości, nazw technicznych (sekt, np. Essenów, 
Saduceuszów i t. d.), historyi bardzo zawikłańej Heroda 
i jego rodziny i t. d. Jeżeli np. Rozmyślanie nasze podaje 
dokładnie puszczę, na której Jezus pościł: „iże się pościł 
na puszczy miedzy Jeruzalem a miedzy Jerychiem, wtóry 
kamiń od Jerycha, czuź (to znaczy, to jest — dawny nasz 
wyraz, jeszcze w XVI wieku, u Wróbla, w Biblii i t. d. 
stale używany) dwie mili; a ten kamień słowie (nazywa się) 
Karentena; pod tą Karenteną ciecze strumieniem studnica, 
w tejże rzece był Elizeusz Naman uzdrowił; dwie mili 



Digitized by 



Google 



151 

•od Karentyny leży przeciw Galilei" (na której dyabet 
Chrystusa kusząc postawił) — to wszystko dosłownie Polak 
za Oomestorem powtórzył. Dalej prawi Comestor o tern 
kuszeniu „aza by ji (Jezusa) mógł nakłonić ku grzechu, 
kusił ji też troją rzeczą, napirwiej w łakożyrstwie (obżar- 
stwie, gula), iż był łaczen użrzał chleb zażżon był nie- 
umieruym żądanim karmie i t. d.". Przykładów dosłowne- 
go przejmowania „Historia scholastica" mnożyć nie chcemy, 
powtarzają się one przez całą drugą ćwierć Rozmyślania, 
chociaż i przedtem, np. dzieje Herodowe, jak on się, kra-; 
jąc jabłko, na nóż wbił, co Salome czyniła, uratowawszy 
życie skazanym przez niego na śmierć młodzieńcom (bo 
przeczuwając własną śmierć, chciał Herod dać i Żydom 
przyczynę do płaczu), niejedno nasz kompilator przejmo- 
wał. Ponieważ literatura nasza nie posiada tłumaczenia Co- 
mestora (czyli Manducatora), może więc Rozmyślanie prze- 
myskie zastąpić po części ów brak. 

Tę drugą ćwierć, a raczej stronnice od 180 do 500 
zapełnia, prócz objaśnień Comestora i Korespondencyi Ab- 
garowej, głównie treść, zaczerpnięta z czterech Ewangelij 
(aż do męki Pańskiej). G-dy byśmy rękopism, pochodzący 
z pierwszej połowy XVI-go wieku (około roku 1510?) 
posiadali, mielibyśmy całą korespondencyę czy harmonię 
ewangeliczną, z której początkiem zapoznawał nas kodeks 
Zamoyskich. Póki rękopism nie wypłynie na jaw pono- 
wnie, musimy się jednak zadowalać nielicznymi wypiskami 
słownikowymi ks. kanonika Petruszewicza. Porównując te 
wypiski ze znanymi tekstemi (Testamentu Nowego z roku 
1556 i Biblii Leopolity 1561) natrafiamy na znaczne od- 
stępstwa, ale mimo to nie trzeba osobnej, nowej przy- 
puszczać roboty przekładacza, odznaczającej się np. wpla- 
taniem licznych glos. Przytoczymy kilka miejsc z Ewan- 
gelij, przyczem nie cytujemy tekstu łacińskiego, ani innych 
polskich tłumaczeń, aby rzeczy zbyt nie rozszerzać. 

I tak czytamy w Mateuszu Św., 16, wiersz 2 i 3: „ja- 
ko będzie wieczór, tako mówicie: jutro będzie światły 
dzień, czerwone niebo; a zarań nie mówicie, dzisia będzie 
deszcz, błyszczy się niebo". Tamże w rozdz. 9: „ani też kto 



Digitized by 



Google 



152 



leje wina starego w nowe ani nowego w stare sędy (na- 
czynia), boby się rozkociły i rozlałoby się wino i sędy zgi- 
nęły. „W podobieństwie o nasieniu (Mateusz 13):" ono nasie- 
nie niemiało nad sobą pierści i nie mogło mieć macice 
a przeto musiło uschnąć... które nasienie padło na kamie- 
nie,, toć jest ten, który słucha słowa Bożego a natychmiast 
je przyjmie z weselem a nima w sobie macice to czuż (to- 
jest) dobrego fundamentu albo założenia^, 7i Łukasza św.,. 
rozd. 5: „azali synowie Junoszy mogą tako długo smętni 
być dokąd są Junosza, ale przyda dni, kiedy będzie od nich 
Junosza odjęt, tedy sie więc będą pościć" {pościć się mawia- 
no dawniej stale, dziś wystarcza nam pościć)\ rozdz. 10; 
^rzekąc jej, Marta, Marta, pieczatująca jeś (soUicita es) a smę- 
cisz sie przeciw wielikiej rzeczy" (i w Psałterzu i w Nowym^ 
Testamencie łacińskie plurima i t. p. tak określają); rozdz. 
11: „przydzieli mocniejszy, niż on, aprzemoże ji, wszytek czyn 
albo arnasz (arma i Biblia Zofii i t. d. arma przez czyn 
tłumaczą, arnasz niemieckie Harnisch); w któremże on miał 
nadzieję, pobierze a jego łup albozbój rozdzieli (glosy rozsa - 
dzonem pismem drukujemy); Nowy Testament 1556 r. kładzie 
łupy spolia. Biblia 1561 korzyść). Rozdz. 13:'' rzekł jemu: 
licemerniku, wszelki z was w sobotę aza odwiąza wołu 
swego, albo osła od jaśli i wiedzie napawać?*" z rozdz. 13 
przytaczamy słowa „o niewieście jiże ją był zły duch sklę- 
czył, a była się sklęczyła i niemogła owszelki wyspy ve- 
żrzeć". Ponieważ to prasłowiańskie wyspy do góry tylko 
jeszcze w Biblii Zofii parę razy się powtarza; taki sam to 
starożytny termin, jeszcze XIV i XV wieku, jak zuścić się 
lub trzem i t. p. Oto jeszcze kilka przykładów: „uźrzał czło- 
wieka siedzącego na mycie albo na cle na jimię Macieja 
(porównaj cośmy wyżej o pomieszaniu obu zabaw, Mateu- 
sza i Matyasza ^) wspomnieli); chcąc aby ji miły Jezus (sta- 
ła formułka, ulubiona [w naszej literaturze religijnej od 
od połowy Xy wieku) uzdrowił w sobotę, aby i mogli na- 
wadzić albo osoczyć^ (zwyklejszy terminus XV wieku jest 
osoczyć dla oskarżyć, w Rozmyślaniu jednak i nawadzić 

^) Kaz cytuje Rozmyślanie Ewangelię św. Mateusza tak: na to kła- 
dzie Św. Maciej (!) doliczenie i t. d. 



Digitized by 



Google 



153 



częste, np. nie nadziewajcie się, abych ja was nawadzł 
u mego ojca, jestci ten, który was nawadza, Mojżesz, w któ- 
rym to wy nadzieję macie). Albo:, ale nikt nie może przy- 
szyć piata sprostnego sukna ku staremu odzieniu, bo by 
sprośne sukno wyciągnęło się od owego starego i byłaby 
gorsza dziura, niż pirwiej. Podobno królestwo niebieskie 
sieci niewodu wpuszczącemu w morze, którąż zajmie z każ- 
dego rodu rybiego i t. d. Będzie jako drzewce, jiże ptacy 
przylecąc siadają na jego odroślach i t. d. Ale to rzekł nie 
przeto jiżby nań przysłuszało ubóstwo oprawiać, ale juże 
był złodziej; strzegłem jich, jiże ni jeden nie zginął jedno 
syn stracenia czut Judasz"' i t. d., i t. d. 

Otóż starożytne słowa, obce już zupełnie XVI wiekowi, 
dziwne spajanie się niektórych terminów z terminami Bi- 
blii Zofii dowodzą dawności i tego tłumaczenia Ewangelii, 
i nie mogło ono wyjść z pod pióra rówieśnika księży Pa- 
terka lub Opecia, lecz sięga czasów przed rokiem 1500. 
Takie wyspy ^ niesłychane w całej polszczyżnie (prócz Biblii 
Zofii), trzem ^ znane w dawnych Psałterzach tylko, zuścić 
się^ truchty (smutny), gospodzin i gospodnowy i t. d., i t. d. 
dowodzą tego samego, do czego dochodzimy z porównania 
np. takich np. fragmentów tłumaczenia z tłumaczeniem 
owem przed r. 1450, z któregośmy w rozdziale trzecim 
ustępy przytaczali. Więc w podobieństwie o słudze niewier- 
nym i t. d. (z Św. Mateusza XXIV) czytamy: „miej dziękę sługo 
dobry a wierny... wnidż w wiesiele pana twego... nad wyc- 
iem cię postawię... miałeś polecić kamsorom albo tern ca 
pieniądze przemieniają wziął bych me pieniądze z zyskiem... 
zawitajcie błogosławieni ojca mego osięgnicie, wam zgoto- 
wane królestwo od początku świata** i t. d. 

Ostatnia część Rozmyślania, najobszerniejsza, poświę- 
cona Męce Pańskiej. Jeżeli już przedtem autor nasz roz- 
szerzał tekst ewangeliczny o liczne glosy albo wywody 
jeżeli przeplatał np. opowiadanie z Vita Metrica szerokimi 
ustępami o Herodzie, familii jego i ich walkach, to teraz 
przytacza coraz obszerniejsze wywody i dociekania teologicz- 
ne. Jakiego one były rodzaju, jak się autor łamał z trud* 



Digitized by 



Google 



154 



Bościami wysłowienia, o tern mogą nas pouczyć następu- 
jące wyjątki. 

„W (ogrójcu Jezus) począł się modlić rzekąc Abbapa- 
ter, jakoby rzeki ojcze! ojcze! bo to słowo abba po żydow- 
sku tako wiele rzeczone, jako ociec. I chciał miły Jezus to 
słowo dwoje (dwa razy): ojcze, ojcze, jako my mówimy po 
polsku kiedy kogo pilno upominamy, a bracie, bracie, mo- 
żesz to prze mię uczynić. Takie naiwne powoływanie pol- 
kich zwyczajów i stosunków trafia się czasem: święto ży- 
dowskie objaśniła np. „naszymi świątkami" t. j. (zielonymi 
albo powie: i mógł miły Chrystus rzec onę przy mowę — 
t. j. przysłowie — pospólnego luda prawda przebija głowę, 
a dobry uczynek szyję łamie: staropolskiego przysłowia te- 
go nie zna Księga Przysłów Polskich S. Adalberga). 

(Przy ucięciu ucha Malchowego przez Piotra czyta- 
my:) „Na to kładzie święty Maciej doliczenie, wszelki który 
weźmie miecz czuż (to jest) ku pomszczeniu krzywdy jemu 
uczynionej od miecza zginie... ale by mogło być tu spyta- 
nie. Mógłliby namiastek świętego Piotra dobyć miecza 
przeciw tym, którzy sie prgeciwiają świętej wierze? ktemu 
odpowiedzieć tako: jiż niema miecza dobyć papież swą 
włością rzekąc jiże nie jest podobno przez jego dostojeń- 
stwo i przez jego świętość — ale może kazać. I mówi świę- 
te Biernat ku Eugeniemu biskupu, rzekąc: twój miecz 
świecki jest snadż twe skazanie albo powiedzenie ale nie 
twą ręką ma być dobyt, boby tobie miecz nieprzysłużal 
nikako był. Krystus nie odpowiedział:, dosyć jest, ale był 
rzekł: wieleć jest. Ale duchownego ma dobyć duchowny, 
czuż klątwa, a miecza ma dobyć rycerz kapłańskim powie- 
lenim kaźń cesarską i t. d". (i tak przez trzy stronice nie- 
mal objaśnia autor nasz „węzły" teologiczne o używaniu 
miecza świeckiego w rzeczach duchownych). 

(Gdy Chrystus mówi do Judasza: przyjacielu) „mieni 
się, jiże to rzekł w uwłoczeniu albo przewrotnie przez wy- 
obrażenia tej figury Antifrasim, która jest kiedy jinne mó- 
wią a jinne rozumieją, jako tu miły Chrystus wiedząc Ju- 
dasza zdrajcę i nieprzyjaciela, wszakoż zowie ji przyjacie- 
lem**. Tu objaśnia więc nasz autor figurę retoryczną; o tym- 



Digitized by 



Google 



155 

że Judaszu, gdy go Chrystus posadził między sobą a mat- 
ką (widząc się z nią po raz ostatni w pokoju) ozytamy 
następujące filozoficzne dociekanie: „kiedy miły Jezus na 
śmiarę swej świętej miłości posadził Judasza między sobą 
a swą matką, bacz, tu sie przemienia nauka filozofa, jiże 
obopólne rzeczy są podlejsze, a pośrodek czelniejszy — ow- 
szeją tu musi byc przeciwno, bo tu jedno, Krystus, jest 
studnia wszej prawdy z jednej krainy, z drugiej krainy 
jest matka Jezukrystowa, studnia wszej miłości." 

Jak tu usuwał dyalektyczną trudność, którą sam so- 
bie wystawił, tak na innem miejscu morały prawił np. „jiże 
dobrzy przed się bacząc zapominają zasobka, a źli takież 
bacząc poślednie rzeczy, czuż świeckie, zapominają przy- 
szłych, czuż duchownych, bo u nich czuje oko myśli, 
a przeto przodku zapomniawszy czują światu". To upomi- 
na: „swawola bog^a gniewa, raj łupi, pkiei (termin staropol- 
ski zamiast piekło) bogaci" i t. d. Albo objaśnia, dlaczego 
Zbawiciel w ogrójcu przeciw przyrodzeniu krwią się pocił: 
„miły Krystus był bardzo rozkosznego przyrodzenia przeze 
wszej obfitości czusz przez śmierności tako jiże prze wio- 
liką mękę umierność ciała jego czystą krew miasto potu 
wypuściła." 

Słów nie żałował nasz autor, więc powie np. „myślił 
Piłat, jiże weźrzawszy żydowie tego złego i przeklętego 
człowieka i Jezu Kry sta pełnego wszytkiej dobroci będą 
sromaó prosić tego złego człowieka Barabasza i że pra- 
wym przypędzenim muszą prosić Jezu Krysta." Niewy- 
czerpany on w szczegółach męki Pańskiej, i tak: w noc po 
uwięzieniu naśmiewają się zeń słudzy kapłańscy i mówią: 
„o Jezusie snadż ci mirzka w oczu, ba pokrzep się im, 
■dobry drute (znowu nadzwyczaj rzadki w całej polszczyźni^ 
termin staropolski, i w Biblii Zofii zachodzi), takeś omdlał 
jakoby niemiał Boga Ojca, ba pochwaci się, ale nie daj 
się sromocić.** 

Ciągu i słów Ewangelij kanonicznych autor nasz nie 
trzymał się wcale; wracał on do szczegółów z Vita me- 
trica, opowiadającej z największą czułością a raczej czu- 
łostkowością żegnanie Matki i Syna. Rozpierał treść wcią- 



Digitized by 



Google 



156 



ganieni komentarzy, nietylko z Historia Scholastica, ale 
i z Szymona de Cassia i innych scholastyków; wplatał ca- 
ły apokryf, tak zwaną Ewangelię Nikodemową. Nie wcho- 
dzimy jednak w szczegóły, bo najpierw w Rozmyślaniu 
przemyskiem brak było końca, urywało ono za swoim wzo- 
rem na wy wiedzeniu Pana na Golgotę i nie umiemy po- 
wiedzieć, dlaczego już tu urywało, czy to, że oryginat 
przypadkowo tylko zdefektowano, czy też, że autora same* 
go zaskoczyła śmierć nagła (jak np . księdza Paterka. 
zabitego przez szlachcica), lub jaka przeszkoda nie dozwo- 
liła mu dzieła dokonać. A powtóre, od kilkudziesięciu lat 
znikło i samo Rozmyślanie, i byłoby pracą zbyt zmudn% 
a niewdzięczną z nikłych cytacyj wyprowadzać, odtwa- 
rzać całe ustępy — tembardziej, że mamy przecież pomnika 
drukowany nawet Opecia „Żywot Chrystusów", który, cho- 
ciaż nie tak obszernie, ale po części to samo opowiada. 
Zgoda między Rozmyślaniem a Opeciem bywa nieraz nie- 
mal dosłowna. Oto np. ów ustęp o naigrawaniu się sług^ 
kapłańskich brzmi u Opecia: „jeszcze się naśmiewając, 
do Niego mówili: pokrzep się, Jezusie, jakeś to omdlała, 
jakby Boga Ojca nie miał", Albo czytamy w Rozmy- 
ślaniu: „jego święte lice obito i zoplwano, jego święta 
głowa była zdruwyna"^ (nieczytelne), ale u Opecia brzmi 
toż miejsce: „bo w ten czas jego krasa był» oddalona, ba 
jego święte lice ubito i zeplwano, jego święta głowa była 
zdiurkowana** . Grdy u słupa Chrystus w krwi własnej 
stał biczowany, opowiada Rozmyślanie o żydzie jednym, 
że „rzuciwszy się między je ku miłemu Jezu chrystowi 
i rozciął wszytki więzy, albo powrozy, któremi był zwią- 
zan, aże stał poszn (nieczytelne, może prożn...), gdyż miły 
Krystus, juże próżn stał tako ukrwawiony" — w Opeciu 
zaś na temże miejscu czytamy: „Jezusa, gdy jako bez mi- 
łosierdzia długo bili, jeden tamo przyskoczywszy jął im ła- 
jać, rzekąc: o miłościwi ludzie tako chcecie zabić człowieka 
jeszcze nie osądzonego, a przeto, wziąwszy nóż, oberżnął 
powrozy u owego słupa, a tako Jezus miły, nie mogąc stać 
na nogach dla silnego zemdlenia, padł na ziemię w swoją 
krew". I jeszcze jeden przykład: przed Ecce homo („owa 



Digitized by 



Google 



157 



toć człowiek") Piłat myśli „ale jedno ji uźrzą smiłują sei 
nad nim" (Rozmyślanie) — w Opeciu „Piłat począł sobie 
myślić: jedno żydowie pana Jezusa użrzą, tedy się nad 
nim zmiłują i puścić go każą". I tak możemy coraz z Ope- 
cia uzupełniać wypiski ks. Petruszewicza, więc do j^dwiema 
dragoma^ Rozmyślania dodajemy z Opecia: „i wcisnęli mu 
(Krystowi) ją (koronę z ciernia kolczystego i wielmi 
ostrego) dwiema drągoma tako mocno, jiże ty jiste ostro- 
żyny przeszły jego świętą głowę". A podobna zgoda Opecia 
2 Rozmyślaniem i w partyach. początkowych. 

Nie analizujemy więc szczegółowiej dwóch ostatnich 
trzecich Rozmyślania; naprowadzałyby one nas na niejedno 
ciekawe zestawienie; np. jeśli Rozmyślanie twierdzi, że ^ta 
Judaszowa spowiedź nie godziła się prze trojaką rzecz", 
to wiemy z Ludolfa Vita Chriti, dlaczego ta „non valuit 
ista confessio (nie była bowiem ^propter amorem Dei; deerat 
spes veniae i t. d.). Wiemy też, że „Ewangelię Nikodemo- 
wą" znano dobrze w Polsce w XVI wieku, i w druku (bo 
o drukowanej chyba mówi kniaź Kurbskij, że ją Polacy 
posiadają) — otóż całe ustępy z tej Ewangelii, której star- 
szego tekstu nie posiadamy, są w Rozmyślaniu: np. kazał 
Piłat Chrystusa wołać przez „cursora" osobnego, nie jak 
zazwyczaj przez „preco" (herold, woźny); otóż żydowie 
sarkają na niego: „czemuś jego niekazał zawołać głosem 
j'ako prawo podwojskiego, a ty jeś poń posłał posła a on 
uźrzawszy ji i dał jemu chwałę i postarł jemu ręcznik, 
który dzierżał w ręce i rzekł jemu: panie, wyńdzi, zowie 
cię król". Grdy Jezus przed Piłata wchodzi, schylają się przed 
nim chorągwie, żydzi „zawołali przeciw chorążam", że to 
naumyślnie uczynili, i „Piłat karał chorąże, jiże się nachy- 
lili przeciw Jezusowi", ale ci, poganie, wyparli się umysłu; 
więc kazał Piłat wybrać dwunastu silnych ludzij żeby trzy- 
mali znaki, a ku dawniejszym rzekł: „przysięgajęć (forma 
starożytna! w wieku XVI nigdy już nie używana) wam 
przez moc cesarską i zdrowie (w tekście łacińskim tylko: 
iuravit eis per salutem), niżli schyliłybyć się chorągwi, kiedy 
pójdzie on w wietnicę (t. j. ratusz), jiżeć wasze głowy mają 



Digitized by 



Google 



168 



ścinany być" — lecz chorągwie i w ręku żydowskich nachy- 
liły się same ponownie. 

Zatrzymujemy tak długo uwagę czytelnika nad— mo- 
że już i nie istniejącem — Rozmyślaniem przemyskiem, 
ponieważ to najobszerniejsza, najciekawsza i najoryginal- 
niejsza pamiątka całej naszej literatury religijnej w narodo- 
wym języku. Inne jej pamiątki, toó tylko tłumaczenia 
z łaciny albo jeszcze częściej z czeszczyzny, nieraz bardzo 
nieudolne przelewania słów czeskich i zwrotów w polskie. 
Rozmyślanie nie poszło za żadnyOa-t czeskich wzorów, jest 
oryginalnem— o ile kompilacyę oryginalną nazywać można. 
Nie trzyma się jednego źródła, łączy ich kilkanaście: Vita 
Metrica, Ewangelie kanoniczne, Historya scholastica, Evan- 
gelium Nicodemi, komentarze Pisma św. (Ludolfa, Szymona 
z Cassii i i.), czerpie nawet ze źródeł zupełnie mi nie 
znanych, np. cudów niektórych (Maryi w kościele jerozolim- 
skim wobec kapłana; Jezusa między dziećmi żydowskimi) 
nigdzie nie odnalazłem, chociaż nawet w angielskim inku- 
nabule (Oaxtona De infantia Salvatoris) szukałem. I litera- 
tura polska, tak uboga i co do apokryfów w narodowym 
języku, wysuwa się przez to Rozmyślanie odrazu na pierw- 
szy plan. Ona, ustępująca zawsze czeskiej, niemieckiej i t: d. 
co do ilości i objętości źródeł, przedstawia najobszerniejszą, 
jaką znamy, kompilacyę, sięga do tekstów kanonicznych 
i niekanonicznych , do objaśnień słownych, rzeczowych, 
scholastycznych i teologicznych, nie gardzi wskazywaniem 
polskich stosunków, przysłów, zwyczajów. Dzieło, które na 
840 stronicach Żywot Pański do Golgoty doprowadziło, 
jeszcze co najmniej paręset stronic potrzebowało, aby do- 
powiedzieć Ukrzyżowanie i Zejście do piekieł (drugą część 
Ewangelii Nikodemowej), Zmartwychwstanie i Wniebo- 
wstąpienie, dalszy Żywot Matki Boskiej i jej chwalebne 
Wniebowzięcie (wedle słynnego apokryfu). I pytamy zdzi- 
wieni, kto potrzebował tak obszernego dzieła i kto je wy- 
konał? 

Może się mylimy, ale szukalibyśmy autora między 
mistrzami krakowskimi; obfitość literatury, znajomość wszel- 
kich źródeł, lubowanie się w szczegółach scholastycznych 



Digitized by 



Google 



169 



mimowolnie mistrza krakowskiego, kolegę Paterka, Wróbla, 
Opecia, na myśl przywodzą; on może od nich nawet nieco 
starszy, może jeden z tych trzech do dzieła rąk przykładał. 
Pierwsza ewentualność wydaje nam się prawdopodobniej- 
szą, bo język tych trzech mistrzów krakowskich nie wyja- 
wia zbytniego podobieństwa z językiem Rozmyślań, wolimy 
kogoś czwartego, anonima jakiegoś, ale mistrza krakowskie- 
go, z początku XVI albo i z końca XV wieku o autorstwo 
czyli raczej kompilatorstwo pomawiać. Z jego źródeł (a mo- 
że nawet i z niego samego?) korzystali i Paterek i Opeć. 
Nieznany nam „mistrz krakowski" — niech czytelnika śmiałość 
naszego twierdzenia co do osoby „mistrza** nie gorszy — 
wywiązał się wcale dobrze z swego zadania. 'Na nasz smak 
traktuje on nadto rozwlekle swój przedmiot, powtarza się, 
omawia zbyt obszernie, wyraża się bardzo naiwnie — ależ 
rzecz swoją przeznaczał dla laików, może dla kobiety, pragną- 
cej z całego serca dobadaó się wszystkich tajemnic, jakie 
„tajemnicy** (bo tak „sekretarza" tłumaczy) o Żywocie 
Najświętszym zebrali. 

Zamiast łacińskiego terminu podstawia on nieraz okre- 
ślenie jego, np. w podobieństwie o Samarytaninie miłosier- 
nym powie: „tako jeden kapłan idąc tą jistną drogą użrzaw- 
szy ji i minął takież i trojega święcenia tak"" (zamiast „lewi- 
ta**); to powie: „kiedy miły Jezus szedł z swoimi zwoleniki 
po tycie po polu sianym^\ polszczyzna jego nieraz świetna; 
on może pierwszy niejednego czasownika użył, jeśli go sam 
nie utworzył, np. „poczęli bić miotłami barzo tytkimi (por. 
narzecz owe zidki żwawy, szparki, koń zidki, chłop zidki, 
dziś jeszcze na Podhalu używane) tako trudno, aż zhrćzdzili 
jego ciało. O Judaszu, powie że skrzepĄ i dziś miejscami 
lud nasz rozróżnia wyraźnie: o chrześcijaninie mówią że 
umarła o zwierzęciu, że zdechło^ a o żydzie i niechrześcijani- 
nie, że skrzepła chociaż wyrażenie to wychodzi z używania. 
Teraz zrozumiemy, dlaczego Rozmyślanie prawi od siebie: 
„a takoż obiesiwszy sie skrzepł na powietrzu (łacińskie źródło^ 
Historya scholastica, tych wyrazów wcale niema) a rozpukszy 
sie wylały sie jego wnętrze** „laqueo se suspendit et crepuit 
medius effusis visceribus**. Objaśniał ile sił starczyło: więc 



Digitized by 



Google 



•lt>( 



prawił np. o naturze Jezusowej „bo kakoli miły Jezus był 
błogosławion od pirwej godziny swego poczęcia jilkoż ku 
duszy, wszakoż według ciała podróżnik przed swym zmar- 
twychwstaniem, ale po swym zmartwywstaniu był błogo- 
sławion na duszy i na ciele". Objaśnienia jego nieraz dzi- 
waczne, np. „wojska i żołdnirze, czuż jen nad nim był, 
bo żołnierz słowie jen nad tysiącem rycerzów włodnie"! — 
żołnierzy zwykle włodykami nazywa (staropolskim zwycza- 
jem) więc u niego „pytali jego (Jana Chrzciciela) i włodyki: 
co uczynimy i my? a on im: nikogo nie bijcie ani komu 
potwarzy czyńcie a dosyć miejcie na swych żołdziech**. 
Słowa łacińskie on nieraz zatrzymuje, ale doda i polskie 
objaśnienie, np. ^epistoła albo poselny list", „starszy popo- 
wie albo prelaci*"] „używał cilicium z włos" (utebatur ci- 
licio de pilis camelorum Historya Scholastica), chociaż na 
innem miejscu ^) je Włosienicą dobrze przetłumaczył; używa 
prorok i profeta; nie przetłumaczył „ebur" kością słoniową, 
-ale je tak zostawił (żeby jego były silno białe \2ik.o jabur 
światłe). Nawet figulusa (przy roli Akeldema) nie przełożył, 
napisał tylko nie wyrozumiawszy należycie Historya Schola- 
5tica:" wszedszy w radę kupili za nie („za trzydzieści pie- 
niądzy") rolę figulową tako rzekącego (nazwanego), bo figu- 
lus może tu być włoście (własne) imię tej roli (!) albo tego 
•człowieka, którego była ta rola i dali je na pogrzeb pielgrzy- 
mom, które sie stało bożym przeźrzenim" (ale u Comestora 
tylko: emerunt agrum figuli, cuiusdam scilicet figulŁ vel 
est Figuli proprium nomen etc). Nietylko łacińskie, objaśniał 
on i polskie słowa, np. onci był mężobójca albo głównik 
(stary termin polski!) od początku świata; przed strachem 
^helsłu albo ryczenia morskiego (sonitus maris Łukasz 21, 25), 
prawi o ńnach albo o zastępiech (ćma oznaczała miriadę, 
widzieliśmy to wyżej w Nowym Testamencie 1556 r.), po- 
mawiali albo winowali^ pomsia albo odpłata^ pogrzebł albo po- 
chowała, di,^\2i}s}oy się sam wahał w doborze słów. A prze~ 



') „Napełniło słowo Jeremiasza proroka rzekącego: ty ale, ty dziewko 
luda mego, opaszy sie we Włosienicę czuż zgłem (narzeczowa forma, zamiast 
gzłem) włosianym, przy trześni sie popiołem". 



Digitized by 



Google 



161 

cięż znał wszystkie tajemnice mowy polskiej; jeśli np. dziś 
jeszcze w mowie ludu używa się przeważnie wyrazu wartkie 
7vartko^ zamiast prędki języka książkowego, toć i on powie 

prędkim kroku Chrystusowym: było re/^^-^ił/'^ jego poszcie. 
On używa czasownika sukać (nawijać i t. d., sukała złoto 
na jedwalDi i pawłoki), nieznanego już innym; krzywy w zna- 
czeniu zvinny (rzekąc, jiże on krzyw o jego śmierci; słysząc 
posłowie i tę i owę stronę skazali je krzywe ale nie ku 
śmierci i t. d.), zna charpęci (bezdroża) i t. d.; raz użył 
słowa, zupełnie innym pomnikom nieznanego; „dyabeł jego- 
żeś zwolenikiem i j/ć^ir^w uczynił" --sieber, siaber, to biało- 
ruski, „litewski" termin dla towarzysza. 

Na zakończenie tych przydługich wywodów przytacza- 
my jeszcze jeden ustęp dla naiwnego wysłowienia,^ dwa 
inne dla nieznanej nam historyi: lud jerozolimski schodzi 
się przeciw Jezusowi u Kaifasza „panie w Jeruzalem, który 
były wstały z sześci niedziel albo s połoga (położnicę zwa- 
no u nas sześciniedziałką) tego dnia i wodziły sie, takie 
vvziąwszy swoje dziatki, które jedno czterdzieści dni miały 
od urodzenia, i szły przeciw miłemu temu Jezusowi**. Nie 
znam zaś następnej legendy (z początku Ewangelii, nie od 
Weroniki!); „niewiasto, maszli rąbek albo chustę białą? 

1 mam panie, panie miły; wziąwszy z swej głowy podwikę 
jako wtenczas wdowy nosiły „wziąwszy miły Jezus one 
podwikę i przytknął ku obliczu swemu" (żeby podobieństwo 
swej twarzy wyrazić?)/ Druga zaś zaczyna: „jeden czarno- 
księżnik, który też był zdział (nałożył sobie) imię Jezus, 
ten uczyniwszy sie bogiem i zwiód niektóry lud w galilej- 
skiej ziemi:" czy to może ze skargi żydowskiej przed Pi- 
łatem? 

Rozległość tego dzieła (może i brak dokończenia) prze- 
szkodziły pojawieniu się dzieła tego w druku, dokąd prze- 
cież Żywot Chrystusów Opecia się dostał: ale może treść 
stała na przeszkodzie: czasy nie były po temu, żeby smako- 
wały bez wyboru w pobożnych wymysłach średniowiecznych; 
czas był już nie po temu. Dzieło Opecia nie opływało w tyle 
szczegółów , powiedzielibyśmy romantyczności religijnej, 
wzbogacało tylko miejscami poważny i piękny utwór srednio- 

Literatura religijna. — Cz. II. 11 

Digitized by VjOOQIC 



162 

wieczny, utwór wzniosłego nabożeństwa, dodatkami z źró- 
deł apokryficznych: w nich gubiło się niemal Rozmyślanie. 

Przyszło więc ono za późno; czytelników mimo to 
znalazło, jeśli dwa odpisy (ułamek Czartoryskich i rę- 
kopism przemyski) do naszych dni dotrwały. A nie przy- 
szło ono bynajmniej odosobnione. Na przełomie średnich 
wieków, między r. 1490 a 1510, powstaje stosunkowo bo- 
gata literatura apokryficzna i, choć późno, stara się luki 
dotychczasowe pobożnego czytania, budującego „czcienia" 
na książkach, pozapełniaó. Zjawia się cały szereg utworów, 
które tłumaczą Historyę trzech królów. Sprawę o męce Pań- 
skiej pisze Opeó Żywot Chrystusów (na naleganie pobożnej 
królewny), Paterek traktaty Maryjne, nieznany nam z nazwi- 
ska mistrz krakowski — nie Opeó przecież? owo najobszer- 
niejsze, koronę niby całości, owo Rozmyślanie. I należy 
uwzględnić, że rośnie sztuka tłumaczenia, ustala się praw- 
dziwa proza polska: Biblii Zofii, chociaż po polsku na- 
pisana, miejscami (wcale licznymi) ani zrozumiesz, rów- 
nież niedołężne tłumaczenie Historyi trzech króli, zato 
Opecia i Rozmyślanie czyta się z łatwością, rozumie bez 
nadzwyczajnego napięcia myśli. Prawda, i oni nie bezna- 
ganni: szczególniej w Rozmyślaniu bróżdzą nieraz kon- 
strukcye całkiem łacińskie i nieco niedołężne oddawanie 
sensu oryginalnego (por. np. takie „nieprzełączność albo 
głębokość słów albo pytania" i t. p.) — mimo to postęp 
jest znakomity. 

I oto dochodzimy do nadzwyczajnego ożywienia litera- 
tury w języku narodowym w tych właśnie czasach. Prawda, 
jak pierwsze druki polskie wcale nie odpowiadają duchowi 
czasu, odrodzenia i następującej niebawem groźnie reforma- 
cyi, jak one sięgają zupełnie w średnie wieki, dają Marchołta 
i Poncyana, Bonaventurę i Herbarze (zielniki), Tarcze 
i Ogrody duchowne, legendy o Józefie czy o Aleksym, 
tak i rękopiśmienna przed drukami literatura, literatura 
owych lat 1490 — 1510, całkiem w średniowieczu najgrub- 
szem ugrzęzła. I powiał ostry wiatr i zwarzył ten spóźnio- 
ny rozkwit apokryfów średniowiecznych, i tylko drobna 
część ich, z Opeciem na czele, przetrwała burzę umysłową 

Digitized by VjOOQIC 



163 

nadciągającą z zachodu. Na Rozmyślanie do druku było 
już zapóżno. O innych apokryfach pomówimy jeszcze osobno 
w związku z resztą literatury budującej, jaką nam nasze 
średnie wieki przekazały. 

Nie udało nam się wprawdzie odkryć autora Rozmy- 
ślania, ale możebnem jest, że to Opeć. Podobieństwo języ- 
ka Żywota , a Rozmyślania w poszczególnych słowach 
bardzo znaczne. Obaj używają np. wyrazu mieście (oby- 
watel); nikakiej (bynajmniej — znane wtedy ogólniej), 
czeluści (policzki, jagody i czeluści moje u Opecia, ude- 
rzyli cie kło w prawą czeluść, mówi Rozmyślanie); pirwej 
nit dzvojcy kur ' za poje u Opecia ^^^//rze/c;?' nitli kur dwoje 
zapoje w Rozmyślaniu; szybienica u obu; wietnica (ratusz) 
także; śniiada i czarcia Opeć [czarna i śmiada Rozmyśla- 
nie); serca kąhlecie w bogactwie u obu; nic gorzczej- 
szego u Opcia, gorzczejszy w Rozmyślaniu; gospodnie tu 
i tam, o górze mnie (biada), nasilniej (bardzo), karbana 
(później karbona), rótny (pochwa), siepać^ pośrąłnie i pot- 
ka was i t. d., tak samo u obu! Wobec takiej zgody myśl 
utożsamienia obu autorów, pracujących na tem samem po- 
lu spółcześnie, zbyt awanturniczą się nie wyda; do Żywo- 
tu mógł się Opeć zabrać, wykończywszy (czy porzuciwszy dla 
niego, dla pracy podjętej na żądanie królewny) Rozmy- 
ślanie. Ale to tylko domysł. 

„Rozmyślanie" może zaginęło na zawsze; niech że 
choć na tych stronicach ślad zostanie dzieła bogatego 
w treść, w treść niezwykłą i różnoraką, niepośledniego co 
do języka i formy. I óno przyczynia się— jeżeli nie do ty- 
tułów chwały studyum krakowskiego— przynajmniej do roz- 
widnienia tego mroku, w którym zamierzchły dla nas da- 
wne pomniki, z którego je powoli, częściowo na jaw wy- 
dobywamy, uprzątając uparte przesądy o ubóstwie litera- 
tury narodowej i zbyt późnem jej powstawaniu. 

Kogoby zaś wielomowność i rozwlekłość tekstu „Roz- 
myślania" raziła, temu przypomnę słowa, które w pół wie- 
ku później Wawrzyniec z Przasnysza, w swej Nauce o pra- 
wdziwej i fałszywej pokucie (r. 1559 — której pyszny eg- 
zemplarz biblioteka Wallenroda w Królewcu posiada), po- 

Digitized by VjOOQIC 



164 



łożył: „to wszystko jost nieco przyszerszym wypisano, bo 
zaprawdę musiałem to czynić dla niedostatku słów języka 
naszego, dla którego jeno słowo łacińskie musi i trzemi 
języka naszego wyłożyć dla łatwiejszego wyrozumienia lu- 
dzi prostych, dla których ja, jako prosty nawięcej ty księgi 
pisał, mądre do mądrych odsyłając". 



KONIEC. 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google